potrzebuję rady-długie

18.09.06, 13:36
nie wiem od czego zacząć, ogólnie chodzi o to ze mój mąż i moja mama ciągle
sie kłócą. Od samego początku naszego spotykania sie moja mama nie lubiła
Pawła uważała że nie pasujemy do siebie ( my mieszkaliśmy w bloku a on na wsi
jego rodzice mają duze gospodarstwo). I nigdy nie umieli się dogadaćjak moja
mama kupiła naszej córeczce kona na biegunach to byłuy pretensje ze mała
zrobi sobie krzywdę ale ostatnio to już nie wiem co robić. Byliśmy na weselu
i oczywicie gry i zabawy podczas oczepin i oczywiście mój mąż po paru
głebszych brał w nicz czynny udział i w pewnym momencie mojemu męzowispadła
obrączka podniósł szybko i ok. Już po oczepinach Paweł wychodzi na dwór a
moja mam ponoć za częła do niego ( bo nie słyszałam wszystkiego )jak on się
zachowuje i poleciały jakieś mocniejsze słowa a jak to facetowi szumiało mu
w głowie i też puscił kilka mocnych słów i do tej pory ciągle ma tylko mo mąż
pretensje ze do takiej sytuacji dopuściłamrozmawiałam z mama to powiedziała
mi ze on wie o co chodzi

dziewczyny poradzcie co robić, czekaćw rozmowie z mama stanęłam po stronie
męża ale czuję sie jak międziy młotem a kowadłem. poradzcie co robić może
miałyście podobne doświadczenia

pozdrawiam przepraszam z góry za błędy
    • agatkaros Re: potrzebuję rady-długie 18.09.06, 14:04
      Nie miałam i nie mam podobnej sytuacji, ale wydaje mi się, że powinnaś na
      spokojnie porozmawiać z mamą.
      Niestety, nie da się wszystkim dogodzić i tak to już w życiu bywa, że nie
      wszyscy się lubią.
      Jeśli Tobie nie przeszkadzało, że mąż bierze udział w zabawach, to Twoja mama
      nie powinna się wtrącać, bo wtrącanie nic dobrego nie przynosi.
      Wydaje mi się, że Twoja mama ma problem, bo nie potrafi zaakceptować tego, że
      ułożyłaś sobie życie poza nią, ona jest po prostu zazdrosna.
      Rozmowa z nia jest nieunikniona, mama musi zrozumieć, że jej rola jako matki
      już się skończyła, Ty jesteś już dorosła, masz męża i dziecko i sami chcecie
      decydować o swoim życiu.
    • iwoniaw Re: potrzebuję rady-długie 18.09.06, 14:11
      Trudno powiedzieć coś o twojej sytuacji na podstawie tych kilku zdań, ale
      generalnie uważam, że rodzice mają prawo się wtrącać w życie swoich dorosłych
      dzieci i ich współmałżonków wyłącznie jeśli dochodzi do patologii (nałogi,
      znęcanie się fizyczne lub psychiczne). Jeśli zachowanie męża generalnie jest ok,
      a mama tylko szuka pretekstu, co by tu skrytykowac, to powiedziałabym dobitnie,
      że to nie jej sprawa i to tak, by mąż słyszał, iż ma we mnie wsparcie.
      Natomiast mężowi _na osobności_ zwracałabym uwagę, jeśli przesadzi. Co do konia
      na biegunach - babcia pewnie miała dobre intencje, ale w jakim wieku było
      dziecko? Jeśli zabawka faktycznie "na wyrost" to tak bym ją potraktowała -
      zachowała na przyszłość, ew. pozwalała się bawić tylko pod nadzorem (nadzorem
      babci najlepiej ;-P)
    • tchibo_1974 Re: potrzebuję rady-długie 18.09.06, 14:14
      No cóż...ja mam wlaśnie taką zaborczą mamuśkę. Nic sie nie liczy, tylko jej
      córunia. Dla niej wymarzyła sobie księcia na białym koniu, mieszkającego w
      pięknym zamku, i do tego jeszcze powinien ją nosić na rękach. No cóż, mój mąż
      mnie tylko nosi na rękach, bo pałacu ani białego konia nie ma. Moja mama też
      zawsze huczała na mojego męża o każdą pierdołę, nawet o to,że zdanie ma inne niż
      ona....
      Gdyby sie tak zachował na weselu jak Twój mąż (ja osobiście nie widzę w tym nic
      negatywnego) , pewnie wyklnęła by go z rodziny.
      Ale to mój mąż, moja sotoja, moje kochanie, to ja z nim żyję i nikomu nic do
      tego. Trudno było, zajęło mi to jakieś 9 lat.....smile))), ale w końcu po
      nieprzerwanym toku rozmów, wydaje mi się,że coś do mojej mamy dotarło. Oby!!!
      Bo gdy znów zacznie się hajować, straci nie tylko córkę i zięcia...ale też
      podobno najukochańszego wnuczka.
      Powodzenia i przede wszystkim cierpliwości.
      • juleczka11 Re: potrzebuję rady-długie 18.09.06, 14:39
        dziękuję wszystkim za rady wszystkie sie pokrywają trzeba rozmowy i na pewno
        czasu. Porozmawiam z mamą nie mieszkamy razem mamy do siebie ok 20 km ale po
        pracy wsiadam w samochód i jadę bo dłuzej tego nie wytrzymam mój mąż niczego
        nie zrobił niczego złego i zdrożnego. Już kiedyś romawaiałam z mamą ze ma się
        nie trącać bo to my decydujemy o tym jak wychowjemy dziecko i chwilę był
        spokój. Jeszcze raz dzięki

        Konia na biegunach córeczka dostała na roczek
Pełna wersja