dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej,HEL P!

29.09.06, 12:37
w sobotę ślub i wesele, 700km stąd. wyjazd z jaśkiem..nie. za daleko, wesele,
hałas, alkohol, to nie miejsce dla dziecka chyba. poza tym rano trzeba być
fit, uśmiechniętym dla dziecka, co może być trudne, po całonocnej zabawie. w
niedzielę uszatuliszcze nasze kończy roczeksad((( raz, że musimy wyjechać dziś
popołudniu/wieczorem. wrócimy pewnie też w niedzielę na czarną noc.
raz, że zostawilibyśmy małego na tak długo, a dwa, że nie będzie nas w jego
pierwsze urodzinkisad((( normalnie zaraz sie rozbeczę!! a śłub jest mojego
przyjaciela (takiego od gó..arza), nie mogę nie pojechać
    • an_ni Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 29.09.06, 13:37
      no rzeczywiscie dylemat natury dziwnej i styl wypowiedzi rowniez, ledwo da sie
      zrozumiec o co ci chodzi
      mam dwa rozwiazania - wez dziecko ze soba i nie baw sie do samego rana tylko
      krocej, wiec zdazysz zlapac troche snu albo zorganizuj opieke do dziecka na
      miejscu bo z roczniakiem i tak sie nie pobawisz na weselu nawet w ciagu dnia i
      do tego innym bedzie przeszkadzac marudzacy maluch
      nie bierz dziecka ze soba, baw sie do bialego rana i dluzej i zorganizuj mu
      urodziny w poniedzialek
      • grubaska20 Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 29.09.06, 13:39
        heh, no wypowiedź haotyczna, taki słowotok, spisany wewnętrzny monologtongue_out
      • anettaa1 Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 29.09.06, 23:59
        an ni widze,że Ty sie lubisz czepiać,a jak widzisz żebyś zrozumiała pisze
        bezpośrednio do Ciebie
        Ja bym wziela dziecko ze sobą,nie jest już takie malutkie.
      • anettaa1 znowu błąd! 30.09.06, 00:03
        teraz dopiero pisze do odpowieniej osoby.
        • anettaa1 Re: znowu błąd! 30.09.06, 00:09
          normalnie złośliwośc losu,ale może sie domyślisz.
    • b.bujak Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 29.09.06, 13:38
      ja bym w take=iej sutuacji rozważyła opcję zabrania dziecka ze sobą
    • jul27 Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 29.09.06, 13:58
      Rozumiem, mialam niedawno podobna sytuacje. Wesele w rodzinie (tez poza moja
      miejscowościa, ale nie az tak daleko), i z jednej strony chec oderwania sie i
      zabawy, a z drugiej wyrzuty sumienia, że zostawie coreczke pierwszy raz sama na
      noc, a ona do tej pory (chociaz ma juz 13 miesiecy) zasypia tylko ze mna i co
      zrobic. 50 km to niby nie bardzo daleko, ale nie da sie wrocic w 20 minut w
      razie czego (tzn. placzu strasznegho mojej myszki). No wiec my zrobilismy, tak
      zabralismy szkraba ze sobą, do ok. 20 "bawila" sie z nami (nawet jej to sie
      podobało), poniewaz pogoda byla super, to troche spacerowalismy po dworzu, a
      potem wlasnie po 20 mala poszla spac. Mielismy to szczescie, ze w miejscu gdzie
      bylo wesele, w drugim koncu budynku i na gorze (wiec bylo cichutko) byly pokoje
      dla gosci. Wiec nasz szkrab chetnie skorezystal. Oczywiscie minus takioego
      rozwiazania byl taki, ze zawsze ktos z nia w tym pokoju musial byc, wiec
      sprawowalismy na zmiane z mezem i moja mama dyzury. Pozniej dolaczyla sie tez
      moja kuzynka, ktora tez w tym samym pokoju uspila synka. Bylo to o tyle
      wygodne, ze byla spokojna, bo jak tylko mała sie obudziła to za chwilke moglam
      byc juz przy niej.

      Spytaj, a moze u was tez bedzie taka opcja. Wtedy moglabys zabrac malucha ze
      soba i spedzic z nim jegfo pierwsze urodziny na wyjeździe smile)
    • eewelka Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 29.09.06, 22:12
      Też miałam taki problem. Moja bardzo dobra przyjaciółka brała ślub, moja córcia
      miała 5 mcy, a wesele jakieś 400 km od nas... i pojechaliśmy z dzieckiem... na
      ślub nie zdążyliśmy bo korki ogromne, na weselu byliśmy jakieś 2 godz bo córcia
      płakała i marudziła straszliwie. Więc wróciliśmy do domu. Ale nie żałuję! Ślub
      zwykle bierze się raz w życiu i wiem że mojej przyjaciółce było bardzo miło że
      pojawiliśmy się chociaż na chwilę.
      Natomiast moja siostra była na weselu z 1,5 roczną córeczka i bawili sie
      wspaniale. Jeszcze przez długie tygodnie jej ulubioną piosenka było "sto lat,
      sto lat"
      • patyczako Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 30.09.06, 00:30
        a ja bym zostawila malenstwo oderwala wyszalala a potem wyprawila super
        urodzinki... wiem ze to moze nie byc tak latwe jak sie mowi ale jak bedziesz
        miala dziecko ze soba nawet pod czyjas opieka to wciaz bedziesz o nim myslec a
        kto wie czy nie biegac do niego by sprawdzic jak sie miewa - a jak pojedziesz
        bez dziecka to jedynie moze skonczyc sie na telefonach..
    • asia06 Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 30.09.06, 00:37
      Jechać z dzieckiem. A bawić się przecież całą noc nie musicie. Jedźćie w nocy,
      to mały pewnie podróż prześpi.
    • scarlett74 Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 30.09.06, 13:42
      Jechaliśmy na ślub znajomych ok.500 km z naszą 6-mcy dzidzią, jechała z nami
      nasza przyjaciólka. Na miejscu mieliśmy pokój i koleżanka została z synciem, a
      ja przychodziłam od czasu do czasu dac am, bo synek był tylko na
      cycusiu.Bawiliśmy się super,odskocznia od realu.Twoje dzieciątko nie jest juz
      takie malutkie, więc myślę że śmiało możesz je brać z sobą,gdybyś je zostawiła
      to ciągle byś myślała co robi, bez sensu, lepiej wziąść ze sobą i np. kogoś do
      opieki.Przyjażń tez trzeba pielęgnowac i pamiętać o ważnych dla nas osobach, mi
      np. jedna z pseudo-przyjaciółek powiedziała że nie przyjdzie na mój ślub, bo idą
      na kolegi z pracy męża, bo ten dał szybciej zaproszenie. Było mi troche przykro,
      ale coż to widać była tylko pseudo-koleżanka.
      • oda100 Re: dylemat natury moralno-sentymentalno-dziwnej, 30.09.06, 14:25
        ja ograniczam wyjscia z malym do minimum, dla mnie wszelkie wypady sa meczace
        dla dziecka tez, rozregulowuje sie ryt itp.Ale jakby mi bardzo zalezalo to
        jednak wzielabym roczniaka i pojechala na wesele, znalazla wygodne lokum,
        podczas wesela wymienilabym sie z mezem co jakis czas.
        Z mojego doswiadczenia: zawsze bylo lepiej niz mi sie wydawalo.
Pełna wersja