kasikk2
30.09.06, 16:05
Prosiłam, błagałam ucz się ! Nie pomogło ani prośbą ani grożbą. Zawalił
ostateczny egzamin i ma semestr w plecy. Przez to skończy o pół roku później
studia, później tym samym dostanie lepszą pracę ( czeka na niego świetna
praca jak tylko zdobędzie inzyniera) . Ja mam juz wszystkiego dość, bo nie
pomogło ani prośbą ani groźbą. Nie chciało mu sie uczyc i tyle. Do konca miał
nadzieję, że jakoś mu się uda , że może coś ściągnie...
Jest tak cholernie nieodpowiedzialny, że ręce opadają. Ja oczywiscie nie mogę
nawet powiedziec przysłowiowego " a nie mówiłam!", bo zaraz gada że go nie
wspieram i jestem przeciwko mu. A przeciez prosiłam głąba kapuścianego, żeby
sie uczył, od pół roku! Codziennie mówiłam: uczmy się , ale on zawsze miał
cos wazniejszego do roboty. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest, ze ten
oblany egzamin jest z angielskiego , a ja jestem nauczycielką właśnie tego
przedmiotu

. No comments.
Dodam tak tylko dla lepszego zrozumienia sytuacji, że mój mężuś wspaniały
ciągnie tą bidę na studiach na samych poprawkach , a oprócz tego
angilelskiego ma jeszcze 2 warunki ciągnące sie za nim od roku.
A, studiuje informatyke.
Powiedzcie co ja mam zrobić z takim duzym dzieciakiem w domu ?