Czy ignorancja kulinarna jest trendy?

02.10.06, 13:38
Jak to jest właściwie? Jak wchodzę na forum "Kuchnia", to mam wrażenie, że
jestem - o taka malutka. Jest tam grupka zapaleńców, którzy wyczyniają w
kuchni niesamowite rzeczy. Ja przy swoim doświadczeniu, zapale i
umiejętnościach mam wrażenie, że im do pięt nie dorastam - a muszę
powiedzieć, że zdaniem całej mojej rodzinki z teściową na czele świetnie
gotuję. O mężu w ogóle nie wspominając, bo jemu w ogóle tylko w domu smakuje.
A jak pogadam ze znajomkami, to się czuję drugą Nigellą czy innym Pascalemwink
Większość koleżanek przyrządza głównie schabowe z frytkami z zupą pomidorową
na przemian. Pierogów takich na przykład nie robiły nigdy w życiu. Ostatnio
jedna wyraziła szczere zdziwienie, że kopytka robi sie z ziemniaków! A już
pyzy czy kluseczki śląskie - czarna magia! No, naleśniki - to owszem,
częściej, dzieci tak lubią, że się trzeba było naumieć.
Gołąbki takie na przykład to lubią wszyscy. Ale jadają je tylko wtedy, jak
miłościwie babcia zrobi. Tyle, że babcie wieczne nie są...
Mam też sporo koleżanek, które nigdy w życiu nie spróbowały upiec ciasta. I
szczerze mówiąc, żal mi ich dzieci, gdy patrzę, jak moje węszą koło
piekarnika, w którym sie piecze szarlotka. Albo jak wykrawają ciasteczka
(średnio co trzeci dzień, ukochane zajęcie) i potem pałaszują.

Tak się zastanawiam, może to po prostu wstyd umieć gotować i się do tego
przyznawać? Czyżby fakt, że się to robić umie i lubi, klasyfikował człowieka
do grupy tych, co to nic innego nie umieją? Czyli kucht - i nic więcej?
Bo muszę też zauważyć, że wiele osób obwieszcza " nie umiem gotować" takim
tonem, jakby je to nobilitowało.
A jakie mamy przeważają na tym forum?


    • mathiola Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 13:43
      lubie gotowac i dobrze gotuje ale bez szalenstw. Do zrobienia pierogow nikt
      mnie nie zmusi - kilka razy probowalam, czynnosc ta zajmuje mi pol dnia, nie
      mam cierpliwosci. Ciast nie pieke czesto, bo nie ma ich kto jesc, a kiedys,
      jeszcze w domu maminym bylam w tym mistrzynia.
      Tez mi sie tak czasami zdaje ze dwie lewe rece w kuchni to wedlug niektorych
      takie trendy jest... A mnie to denerwuje. Bo nie rozumiem jak mozna nie miec
      wyobrazni zeby sobie wykalkulowac co do czego mozna dodac i jak to moze
      smakowac. I do czegos sluza jednak ksiazki kucharskie.
    • morgen_stern Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 13:47
      Ja lubię gotować, choć się dopiero uczę, korzystając z książek, netu i porad
      różnych życzliwych osób smile
      Nie zawsze wszystko wychodzi, ale to niesamowita satysfakcja, kiedy robię cos
      pierwszy raz w życiu, a niemąż niemal płacze z zachwytu nad talerzem i próbuje
      mnie potem w łożu przekupić, żebym zrobiła powtórkę smile))
      Podejście do gotowania mam po mamie - lubię gotowac dla kogoś (choć i sama
      lubię dobrze pojeść), ładnie i smakowicie podać i patrzeć, jak wszystko znika z
      talerza. Jedną z najprzyjemniejszych rzeczy na tym łez padole jest wspólne
      cieszenie się smacznym jedzeniem!
      A dzieci, które nie znają zapachu domowego ciasta również mi żal... to część
      dzieciństwa przecież...
      • andaba Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 13:56
        Chyba nie, większośc znajomych potrafi gotowac (choc z tymi gołąbkami to racja).
        Ja potrafię "od zawsze" nauczyłam sie z koniecznosci w dziecinstwie i mi
        zostało. Tyle, że żadnych frykasów nie robię - głównie ze względu na cenę.
        Natomiast pierogi i gołąbki bardzo często (na 7 żertych osób). Brrrr.
        • temeko Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:03
          Ja gotować nie lubię, nigdy nie lubiłam i nie polubię. Denerwują mnie te
          zapachy, potem jeść już tego nie mam ochoty, to ciepło z kuchenki, brudne gary
          ( mam zmywarkę ale i tak mnie denerwują), no i szkoda mi na to czasu.

          Ale coś tam ugotować umiem bo muszę, ale takie raczej podstawy.

          Z mojego punktu widzenia gotowanie jest ostatnio modne, ale takie gotowanie
          współczesne, różne kuchnie ( śródziemnomorska np) czy wegatarińska. Ja czasami
          wolę się nie przyznawać jaką ignorantką jestem w kuchni, bo trochę mi głupio.
    • lilyfee Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 13:57
      Lubie gotowac.Przyznam sie,ze czesto korzystam z przepisow internetowych.
      Rowniez rady mojej mamy sa bezcenne. Uwielbiam robic nowe rzeczy,piec jakies
      nowe ciasta,ktorych jeszcze nie jadlam.
      Moze dla niektorych gotowanie rzeczywiscie nie jest " trendy ",tak samo jak
      czytanie. Znam spora grupe osob,ktore jakoby z duma wyznaja: nie lubie czytac.
      Tak samo znam osoby,ktore chwala sie,ze nie potrafia gotowac.
    • gosika78 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:02
      Ja również baardzo wyszukanych potraw nie czynię, szczególnie od czasu jak
      pojawiła się Młoda smile A bardzo lubię gotować.
      Ciast piec nie umiem (zawsze mi się niedopiecze bądź też spali), robię
      zazwyczaj proste potrawy raczej tradycyjne (rzadko chińszczyzna - to tylko
      ekstrawagancja). Jeść też lubię i jem duuużo - więcej od niemęża big_grin

      Ale masz rację, są ludzie, którzy z dumą obwieszczają: "nie umiem gotować" smile
    • iwles Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:07
      Może to raczej brak czasu ?
      Może większość mam woli spędzic czas na zabawie z dziećmi niż w kuchni ?
      • mathiola Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:09
        jesli ktos tak mowi, pewnie tak jest. Ale radosne stwierdzenie: "Ja tam
        przypalam nawet wode na herbate", raczej nie swiadczy o checi wykorzystania
        czasu dla dzieci.
        • iwles Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:15
          Mowa tutaj raczej o potrawach czasochłonnych, jak kluski sląskie, kopytka,
          gołąbki, wykrawane ciasteczka, szarlotki i inne ciasta kilka razy w tygodniu
          itp.
          • skarolina Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 15:02
            iwles napisała:

            > Mowa tutaj raczej o potrawach czasochłonnych, jak kluski sląskie, kopytka,
            > gołąbki, wykrawane ciasteczka, szarlotki i inne ciasta kilka razy w tygodniu
            > itp.

            Hmmmmm, a co z tego jest tak naprawdę czasochłonne? Przecież to co wymieniłaś
            nie zabiera dwóch, trzech, czterech godzin, tylko pół godziny do godziny.
            • iwles Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 15:07
              Naprawdę potrafisz zrobić kopytka w pół godziny?
              Gołąbki też ?

              Podziwiam, szczerze.
              • kwiat_wrzosu Re: Iwles 02.10.06, 15:30
                Gołąbki może nie, ale na kopytka, przy odrobinie wprawy - pół godziny
                wystarczy. Pod warunkiem,że się dzień wcześniej przygotuje ziemniaki. Razem z
                ich obieraniem i mieleniem w maszynce - najwyżej godzina.
                Gołąbki też robię na raty - jednego dnia przygotowuję kapustę, drugiego
                nadzienie i zawijam. To sie naprawdę tylko wydaje takie zabójczo czasochłonne.
                • lola211 Re: Iwles 02.10.06, 15:57
                  Kluchy sa tuczace i wcale nie polecalabym ich za bardzo.Wole zdecydowanie mniej
                  pracochlonny i nietuczacy makaron spagetti.
              • mathiola Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 16:18
                Mi zrobienie kopytek zajmuje jakies 3 godziny. Mojej mamie pol godziny smile Pod
                wzgledem lepienia wszelkiego rodzaju kluchow chyba jestem uposledzona smile
              • skarolina Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 18:15
                Gołąbki, posiadając szybkowar robię godzinę i 15 minut, z czego 20 minut to
                gotowanie, które nie wymaga mojej asysty smile
      • lola211 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:27
        W kuchni mozna sie bawic- pieczenie ciasta czy lepienie pierogow to dla dzieci
        niesamowita frajda, oczywiscie od pewnego wieku.Moja 3 latka z powodzeniem
        robila babeczki.
      • fify Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:33
        strzał w dziesiątkę! to tak, jakbys o mnie pisala. wole sie pobawic z
        dzieckiem, isc na spacer niz wymyslac potrawy z księzyca wziete. piec nie
        potrafie i nie lubie. w domu to moja mama jest mistrzynią w pieczeniu ciast i
        to ona piecze dla naszego dziecka. a obiady? hmm... do momentu pójścia Bartka
        do przedszkola, gotowałam regularnie (bo dla dziecka), ale bez dziwnych potraw-
        byle szybko i co dzien inaczej. jak był malutki, to wolałam kupowac słoiki dla
        niego niz bawic sie w ciaparajdy. szybciutko zjadł i zwiedzalismy całymi dniami
        okolice. moje dziecko nigdy nie zostało samo w łóżeczku ani w wózku - bo niby
        dlatego, ze gotuje? to nie dla mnie. czas na gotowanie i sprzątanie to czas
        stracony (tylko prosze nie myslec, ze mieszkam w bałaganie he he - sprzatam jak
        Bartolini spi). no chyba, ze sie robi to cała rodziną, ale w moim przypadku to
        niemozliwe.
    • anna-pia Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:08
      IMO chwalenie się brakiem umiejętności (nie umiem gotować/nie jeżdżę, choć mam
      prawko, bo mąż mnie wozi/nie umiem przestawić klawiatury na polską) świadczy o
      głupocie. Uważam, że dążenie do wiedzy - ciekawość - jest wyznacznikiem
      inteligencji.
      Z kolei czytanie książek - wiadomo, wiele można dowiedzieć się z netu, ale
      książek nic nie zastąpi, w jakiejkolwiek by one były formie.
      osobiście nie znam się np. na fizyce nuklearnej czy biologii molekularnej, ale
      nie jest to dla mnie powód do chwały.
    • oxygen100 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:17
      lubie gotowac i chyba niezle mi to wychodzi, ale preferuje bardziej wyszukane
      potrawy niz schabowy + pomidorowa. Nie uzywam np. polproduktow, ale nie jestem
      tez fanatyczka. Za to pasjami uwielbiam kuchnie srodziemnomorska. Ale
      praktycznie nie pieke ciast. Bo nie chce mi sie ich wyrzucac a ani ja ani maz
      nie przepadamy za slodyczami. Czasem pieke tylko tarty owocowe lub szarlotke
      (maz czasem ma ochote, ja rzadziej). Teraz gotowanie w domu jest modne wstyd
      raczej chyab miec dwie lewe rece. Przyznam ze gotowanie mnie relaksuje pod
      warunkiem ze chce a nie ze musze to robic. Stanie przy garach rekompensuje
      sobie na ogol popijajac jakies winotongue_out
    • lola211 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:23
      Gotowanie jest umiejetnoscia, ktora nie kazdy ma mozliwosc posiasc.Mozna cale
      zycie byc beztalenciem i gotowac tylko podstawowe potrawy, mozna tez nie miec
      czasu na wymysły czy tez ochoty- po prostu.Ja ostatnio ide na latwizne, bo
      zwyczajnie mi sie nie chce/nie mam czasu na lepienie, gotowanie, smazenie, etc.
      Nie ma sie co szczycic brakiem umiejetnosci, mnie tez zdumiewa taka postawa.
    • montechristo4 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:24
      a ja lubię i umiem gotować. Pieczenie ciast jest moim hobby - tylko nie bardzo
      mam dla kogo to robić. Dzieci jadają ciasteczka, ja się całe życie odchudzam, a
      mżą z rosądku stara się nie dopuścić, żeby ciasto było w domu częściej.
      Przeważnie obdarowuję lub nosze do pracy smile)
      A mówienie, że się nie umie - przepraszam, ale to czyste lenistwo. łatwiej
      powiedzieć "Nie umiem" niż spróbować, jak moje koleżanki. Mam mnóstwo przepisów
      na ciasta, których się nie piecze i nie ma opcji, żeby się nie udało.
      Przepisy "żelazne" udają się, nie ma innego wyjścia.
    • babsee Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:29
      W mojej poprzedniej pracy na 8 pań gotowały ...dwie (!).W pracy obecnej na 4
      panie gotują 3.
      Co prawda to prawd -kobitki nie gotuja bo nie maja czasu,bo nie lubia
      itp.Kiedys bylo to nie do pomyslenia i dlatego gotowaly wszytskie a te lepsze
      gotowaly pychoty(robily sękacze, piekly dziczyzne ).
      Ja gotować lubie-odpręża mnie.Ale lubie miec na to czas a tego zwykle za malo.
      Gotuje jednak i to zawsze obiad z dwoch dań- bo uwielbiam zupy i nie wyobrazam
      sobie zycia bez nich a moje dzieciatko ma to po mnie.
      Pierogów nie umie robic.Przenigdy nie zrobie flaków.
      Ciasto upieklam raz ale ze nie lubie slodyczy to nierobie ciast.Dziecie na
      diecie bezcukrowej wiec mam wytlumaczenie smile
    • kwiat_wrzosu Re: Pytanie, na którw warto sobie odpowiedzieć: 02.10.06, 14:52
      czy w ogóle warto gotować?
      Ciekawe, czy te dziewczyny, które tego nie robią, stwierdziłyby, że ich zdaniem
      ta czynność jest bezsensowna? A efekty porównywalne z tym, co da sie kupić? Bo
      że jeść coś trzeba, to przecież nie ulega wątpliwości.
      Czy kuchnia, z której wydobywają sie smakowite zapachy i wspólny stół z
      pysznym, domowym jedzeniem nie stanowi w dużym stopniu zarzewia domowego
      ogniska, w którym chce się przebywać?
      Czy to przypadek, że tak wiele moich koleżanek, które od kuchni trzymaja się
      ostentacyjnie z daleka, ma związki w bardzo złej kondycji?
      • iwles Re: Pytanie, na którw warto sobie odpowiedzieć: 02.10.06, 14:59
        kwiat_wrzosu napisała:

        > Czy to przypadek, że tak wiele moich koleżanek, które od kuchni trzymaja się
        > ostentacyjnie z daleka, ma związki w bardzo złej kondycji?


        hmmmmmmmmmmmm.................
        Nigdy nie ośmieliłabym się na wyciąganie tak daleko idących wniosków.
        • fify Re: Pytanie, na którw warto sobie odpowiedzieć: 02.10.06, 15:06
          zgadzam sie z Tobą. to z całą pewnością wyciaganie zbyt daleko idących wniosków
        • kwiat_wrzosu Re: Może i tak 02.10.06, 15:18
          Zresztą nie wyciągam wniosków, tylko sie zastanawiam. Ostatnio krajobraz
          rodzinny wokół mnie fatalny, można powiedzieć. Naprawdę mam wokół siebie kilka
          rodzin w obliczu rozpadu.
          A wiecie, co jest ciekawe? Kto do mnie nie przyjdzie, instaluje sie zawsze w
          mojej kuchni, na której często coś bulgocesmile Prawie każdy z ochotą zje to, co
          mu zaproponuję (a zawsze mam co zaproponować). Ostatnio moja koleżanka, jedząc
          u mnie świeżo ugotowane pierogi, powiedziała, że ...pierwszy raz je takie
          prawdziwe, domowe, świeżo ugotowane. Ani jej mama, ani ona nigdy nawet nie
          spróbowały zrobić. Koleżanka ma 36 lat.
          A jej synek nawet nie wie, czy je lubi...Jakoś tak smutno mi się po tym
          wyznaniu zrobiłosad
          • fify Re: Może i tak 02.10.06, 15:37
            moze powiem tak: szkoda mi zycia na siedzenie w kuchni. podobno dobrze gotuję,
            ale naprawde nie odnajduje radości w gotowaniu. wole pobawic sie na dywanie
            samochodami z dzieckiem, wole jechac rowerem, wole pobiegac z Bartkiem udając
            samoloty, wole go pohustac, wole przytulac, spiewac, jak idziemy na spacer. no
            wole, po prostu wole. a nasze zycie rodzinne opiera sie wyłaćznie na
            dostrzeganiu potrzeb duchowych niz fizjologicznych. ot po prostu
            • kwiat_wrzosu Re: Nie powiedziałabym, by posiłek 02.10.06, 15:50
              należało sprowadzić wyłącznie do zaspokajania potrzeb fizjologicznych. Ale to
              moje zdanie - masz prawo do własnego.
              Sądzę też, że potrzeby duchowe moich dzieci są dostrzegane i zaspokajane. I
              stół również temu służy, a już na pewno nie przeszkadza.
              Choć prawdą jest, że wolę robić z moimi dziećmi ciasteczka (ja zagniatam, one
              wałkują, wykrawają, smarują, posypują, jedząsmile niż bawić się lalkami. One też
              zresztą wolą, tak sie składasmile
              • fify Re: Nie powiedziałabym, by posiłek 02.10.06, 16:03
                i tak ma byc. kazdy spędza czas ze swoimi dziecmi, tak jak lubi. my wolimy
                poszalec przy samochodach i na swiezym powietrzu. nie jestesmy domatorami. a co
                do zabaw kulinarnych...owszem. moje dziecko na pewnym etapie rozwijało sie w
                tym kierunku: majac do dyspozycji mąke, płatki kukurydziane, kasze...itp.,
                poznawalo wtedy rodzaje materiałów dostepnych wokoło smile)
      • melka_x Re: Pytanie, na którw warto sobie odpowiedzieć: 02.10.06, 15:09
        > Czy to przypadek, że tak wiele moich koleżanek, które od kuchni trzymaja się
        > ostentacyjnie z daleka, ma związki w bardzo złej kondycji?

        Jeśli mówimy o parach, w których oboje pracują zawodowo, to może lepiej byłoby
        zadać pytanie o związki, w których oboje trzymają się z dala od kuchni? Chyba
        nie chodzi o płeć gotującego? Znam pary, w których zdecydowanie częściej i
        lepiej gotują faceci, i nie wydaje mi się, że są gorsze, od tych, w których w
        kuchni królują kobiety.
        • kwiat_wrzosu Re: Melko, masz rację 02.10.06, 15:21
          Oczywiście, że tak. To raczej chodzi o aktywność rodzinną w kuchni, że tak
          powiem. Mój mąż też czasem gotuje. Ach, jego szare kluseczki, miodziosmile
      • olimpia.szuwar I jeszcze jedno pytanie: 02.10.06, 15:11
        Czy na pewno twierdzenie, że ponieważ ja umiem gotować, to wszyscy którzy tego
        nie potrafią są głupi i będą mieli zrujnowane życie rodzinne (co w ogóle
        zakrawa na większą rewelację) jest w jakikolwiek sposób uzasadnione? :]
        • kwiat_wrzosu Re: I jeszcze jedno pytanie: 02.10.06, 15:25
          olimpia.szuwar napisała:

          > Czy na pewno twierdzenie, że ponieważ ja umiem gotować, to wszyscy którzy
          tego
          > nie potrafią są głupi i będą mieli zrujnowane życie rodzinne (co w ogóle
          > zakrawa na większą rewelację) jest w jakikolwiek sposób uzasadnione? :]

          Czy na pewno takie właśnie twierdzenie zostało tu sformułowane?
          Klasyczny przykład nadinterpretacji.
          >
      • miedzymorze Re: Pytanie, na którw warto sobie odpowiedzieć: 02.10.06, 15:22
        Nie gotuję bo nie lubię, bez dorabiania do tego filozofii. W tygodniu żywimy się w pracy, w weekendy kucharzy mąż. W czasach bezdzietnych przyrządzał przeważnie 'półgotowce' typu sos ze słoika + makaron, teraz wymyślamy takie posiłki, żeby syn mógł z nami jeść. Ogólnie jemy, żeby żyć, a nie żyjemy żeby jeść.
        Wspólny stół owszem może integrować, ale może też nauczyć, że pyszności powinny podjeżdzać pod nosek.

        pozdr,
        mi
      • janka007 Re: Pytanie, na którw warto sobie odpowiedzieć: 05.10.06, 17:09
        kwiat_wrzosu napisała:

        > Czy to przypadek, że tak wiele moich koleżanek, które od kuchni trzymaja się
        > ostentacyjnie z daleka, ma związki w bardzo złej kondycji?

        Zauważyłam, że wielu moich kolegów, którzy od kuchni trzymają się ostentacyjnie
        z daleka, ma związki w bardzo złej kondycji.
    • shady27 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 14:59
      ja tam nie wiem czy trendy czy nie (jak ja nienawidze tego slowa) nie lubie gotowac i koniec, nikt ani nic mnie do tego nie zmusi wink
    • mala_kropka2 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 15:00
      2,5 roku temu umialam ugotowac pomidorową i kotlety schabowe. Potem troche z
      przymusu zaczełam sie uczyc. I powoli doszłam do tego , ze gotowanie sprawia mi
      frajde. A najwieksza przyjemnosc sprawia mi wynajdowanie nowych przepisow i ich
      realizowanie-chociaz i tak zawsze cos od siebie dodam.
      A i tak powaliło mnie kiedys jak przyszla do mnie kolezanka i poprosila zebym
      zrobila jej cos do jedzenia bo ona w domu nie miala pokrojonego chleba, wiec
      sama nie potrafila go ukroic i zrobic sobie kanapke. kolezanka ma 23 lata.
    • montechristo4 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 15:05
      i tu się z Tobą zgadzam. Większość rzeczy gotowych jest tak naszpikowana
      chemią, że nie powinny tego jeść dzieci. Poza tym wspólne przygotowanie posiłku
      może być przyjemnością, a dla dzieci zabawą (u nas coroczne pieczenie pierników
      na choinkę). No i powiedzenie "przez żoładek do serca mężczyzny" jest niestety
      prawdziwe.
      Nie twierdzę, że należy się umęczać przy kuchence, ale jeżeli robię coś, co
      mojemu mężowi smakuje, to czemu nie?
    • 76kitka Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 15:16
      Ja nie lubię gotować, gotuję bo muszę. Mały musi coś jeść. Jak się zmuszę to nawet ciasto upiekę, albo pieczeń zrobię. Niestety to co gotuję wychodzi smaczne i chcą to jeść, bo może by mnie zwolnili z funkcji kucharki. Za to mój mąż ma zdolności. Pierogi babci mogą się schować. Tyle, że robi tylko potrawy z mąki i ziemniaków (pierogi, kopytka, ciasta, racuchy, nalesniki itp.) Zupy, mięsa to już muszę ja, bo mąż tego pichcić nie lubi.
    • mera73 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 16:04
      A czy naprawdę trzeba umieć wszystko?? Ja wiem sporo o gotowaniu -
      teoretycznie. Ostatnio tłumacze np seriale kulinarne, lubie tez wiedziec jak
      sie jaka potrawa nazywa w jakim jezyku, i jakie miejscowe specjały mogę zjeść w
      regionie, w którym spędzam wakacje. A czemu akurat mam dobrze umieć gotować? A
      czy ty umiesz dobrze jeździć na rolkach, konno, robić zdjęcia, pracować na
      komputerze... i tak dalej, w nieskończoność. Niektóre rzeczy lubię robić, inne
      nie. Nie robię pierogów, naleśników, ciast itp. Lubię zupy, risotta i sosy do
      spaghetti i innych past. W moim domu nie kultywuje się umiejętności gotowania,
      jako cechy określającej "dobrą gospodynię" smile Na ogół my jemy na mieście,
      rocznemu dziecku zupki gotuje niania.
      • lola211 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 16:27
        >czemu akurat mam dobrze umieć gotować?

        Zeby zjesc zmacznie? I posmakowac innych specjalow niz tradycyjny kotlet i
        rosól?Oczywiscie, jesli kogos stac to nie musi gotowac, wystarczy chadzac do
        restauracji.
        • triss_merigold6 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 16:29
          O to to. Zresztą można przygotowywać potrawy z kuchni śródziemnomorskiej -
          proste i zdecydowanie zdrowsze.wink
        • mera73 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 16:41
          Ale przecież to ktoś inny może umieć dobrze gotować? smile)) Facet, przyjaciele,
          teściowie... Poza tym nie lubie większości rzeczy, które tu były wymienione:
          pyz, kopytek, gołąbków, pierogów, naleśników itp. Jak raz na jakiś czas mam
          ochotę na pierogi, to idę do Pierogarni albo innej knajpy z typowo polskim
          jedzeniem.
          • lola211 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 16:50
            Ja wole liczyc na siebie.Inaczej nie byloby zbyt wielu okazji do palaszowania
            potraw orientalnych czy czegos wloskiego.Wiekszosc znajomych, rodzina preferuje
            kuchnie polska- moja tesciowa robi fantastyczne kluseczki z sosem, ale nie
            zamierzam ich jesc czesciej niz 3 razy w roku.I prosze, nie porownuj pierogow
            knajpianych z domowymi, bo to profanacjasmile.
            • mera73 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 17:03
              Być może... Ale w porównaniu z knajpianymi moje pierogi to profanacja smile Poza
              tym, jak mówiłam - nie jestem koneserką pierogów. W sumie ja raczej jem aby
              żyć, niż odwrotnie.
    • triss_merigold6 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 16:18
      Nie wiem czy jest trendy i jest mi to obojętne. Gotować potrafię ale nie mam
      nawet ochoty na lepienie pierogów czy zabawę w inne mączne potrawy. Makaron z
      gotowym sosem, owszem.
      Uważam, że w dobie dobrych wyrobów garmażeryjnych lepienie pierogów czy
      samodzielne wykrawanie makaronu jest zajęciem hobbystycznym. Osobiście mam inne
      hobby.
      Jak ktoś lubi spędzać czas w kuchni - voila. Ja spędzam o tyle o ile, robię
      rzeczy proste, często zupy na 2 dni i dania tzw. jednogarnkowe. Ciast nie
      piekę, bo mi się nie chce. Słodyczy nie jem często więc wolę kupić gotowe.

      Jeśli zaistniałaby taka konieczność mogę stworzyć eleganckie przyjęcie z
      przystawkami, krewetkami czy innymi bajerami. Natomiast gotowanie dużych ilości
      kalorycznego żarcia (kluchy, sosy, zawiesiste mączne rzeczy) uważam za zbędne.
      • a_pola Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 16:54
        Ja osobiscie bardzo lubie gotowac,ale raczej mule w bialym winie niz klopsy w
        sosoe koperkowym , a ze znanych mi osob to wiekszosc jednak gotuje ,a ze
        skupiaja sie na standardach to juz inna para kaloszy...
        znam tylko jedna osobę , ktora autetycznie nie gotuje , nie lubi i nie umie,
        mimo,ze ma męza i dziecko malutkie, - po prostu mamusia im obiadki codziennie
        przynosismile
        • headonshoulders Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 17:01
          nie mam czasu sie nauczyc
          probowalam zrobic omlet, zmarnowalam 10 jajek i wyszlo cos na ksztalt jajecznicy z maka.
          mam obok chinczyka, kuchnie tajska, meksykanska, super pizzerie, wystarczy zadzwonic , za 40 min
          dostarcza. No kurde, nie moge sie przemoc, narazie mi za wygodnie. Nie musze to nie gotuje smile
    • vibe-b Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 17:11
      Dla mnie najwazniejsze jest, by jedzenie bylo zdrowe. Stropolska kuchnia
      tradycyjna odpada wiec: kluchy, zawiesiste sosy, tluste miesiwa, kopytka i pyzy-
      absolutnie. Wole dania bazujace na ryzu, makaronie czy ziemniakach. Wazne jest
      tez by nad garami nie stac pol dnia. Przygotowanie np. ryzu + filet z piersi
      indyka + salatka to doslownie 20 minut.
      Moje dziecko jest jeszcze male, wiec ciastek razem nie pieczemy, ale jakos nie
      wyobrazam sobie robienia ciasta/ ciastek co 2-3 dni. Bo jak sie zrobi, to
      wypadaloby zjesc, nie? A objadanie sie dzien w dzien ciastami i ciasteczkami to
      ostatnia rzecz jaka bym chciala dziecku zafundowac, jesli chodzi o jedzenie.
      • peggy.lee Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 17:50
        Hmm, pozwole sobie sie wtracic:
        kopytka i pyzy to wedle mojego rozeznania potrawy jak najbardziej bazujace na
        ziemniakach smile
        A kuchnia polska nie musi byc i w sumie juz dawno nie jest tlusta, bowiem ta
        prawdziwie tradycyjna nie jest uprawiana. Usmazona piers indyka (panierowana
        moze?) nie jest w niczym lepsza od pieczonego schabu, szczegolnie mlodego lub
        poledwicy smile)
        Poza tym to nie znosze gotowac, ale lubie jesc, wiec gotuje crying
        Ciast nie pieke w ogole, bo uwazam, ze poswiecanie dodatkowego czasu, zeby
        rosly nam tylki i psuly sie zęby swiadczyloby o chorobie umyslowej
        pomyslodawcy wink
        A w ogole to w pewnym barze lepi pierogi pewna starsza pani, ktora moglaby byc
        moja babcia sadzac po pierogach i ktora serdecznie pozdrawiam smile
        • vibe-b Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 18:03
          peggy.lee napisała:

          > Hmm, pozwole sobie sie wtracic:
          > kopytka i pyzy to wedle mojego rozeznania potrawy jak najbardziej bazujace na
          > ziemniakach smile

          Oczywiscie, z tym ze dodaje sie (biala) make ktora jest niczym innym jak
          pustymi kaloriami.

          > A kuchnia polska nie musi byc i w sumie juz dawno nie jest tlusta, bowiem ta
          > prawdziwie tradycyjna nie jest uprawiana. Usmazona piers indyka (panierowana
          > moze?)

          niekoniecznie, wystarczy dobrze doprawic, oliwa z oilwek do smazenia i juzwink



          nie jest w niczym lepsza od pieczonego schabu,

          indyk ma mniejsza zawartosc tluszczu, bodajze?


          Dodam moze jeszcze ze pasjami uwiellbiam dania z duza iloscia warzyw. I tak na
          przyklad moim popisowym daniem jest lasagna z warzywami: powiedzialabym ze taka
          lasagna daleko w tyle zostawia pyzy i kluchy, jesli chodzi o korzysci dla
          zdrowiatongue_out


          • peggy.lee Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 19:16
            Oj wiem, zartowalam sobie, bo akurat mialam atak chichotu.
            Co do warzyw zgadzam sie absolutnie.
            Ale chudy schab i poledwiczka to tluszczu nie maja wiecej od indyka wink
    • melka_x Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 17:35
      Przyznaję, że dom, w którym w ogóle się nie gotuje jest moim zdaniem nieco
      smutnym domem. No i szkoda mi dzieci, których nie uczy się różnych smaków, nie
      rozwija wszystkich zmysłów, w efekcie czego kotlet w grubej panierce
      nasiąkniętej jak gąbka smażonym tłuszczem czy wymęczone w oleju frytki stają
      się dla dziecka szczytem kulinarnego wyrafinowania. Tyle, że ja uważam, że
      gotowanie nie musi oznaczać umiłowania typowo polskiej, pracochłonnej,
      kalorycznej, w dużej mierze mącznej i mało wartościowej kuchni polskiej. Lubię
      polską kuchnię, ale nie do pobicia jest według mnie włoska, w której świetnym
      daniem może stać się makaron z dodatkiem wysokogatunkowej oliwy (a już ze
      smakową!) czy pasta z duszonymi pomidorami ze świeżą bazylią. Minimum nakładów
      (i praca i składniki), maksimum efektów i zasada im bardziej prosto tym lepiej.
      A kopytka i pierogi (też dobre) niech już zostaną domeną babci, czymś co się je
      od czasu do czasu.

      Twój post mi natomiast przypomniał, że muszę nauczyć się piec. Faktycznie dom z
      dzieciństwa kojarzy mi się z zapachem pieczonego ciasta. Z drugiej strony
      hmmm.. święta w domu kojarzą mi się też z zapachem świeżo pastowanych podłóg,
      ale nikt mnie w imię tego nie namówi na drewnianą, nie polakierowaną podłogęwink.
      • melka_x p.s. ciasta 02.10.06, 17:39
        Poza tym wydaje mi się, że ciastka 2 - 3 w tygodniu to za dużo dla dziecka,
        którw wciąż uczy się smaków i nawyków związanych z jedzeniem.
    • gacusia1 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 17:36
      Potrafie gotowac i piec.Nie sa to dla mnie jakies nadzwyczajne umiejetnosci,bo
      po prostu "wynioslam" to z domu.Bardzo lubie pitrasic gdy mam spokoj.Niestety
      przy 11 m-cznym synku to nie jest latwe.Wlasnie czeka mnie ROCZEK i impreza w
      domu.Wszystko przygotuje sama,bo nie mam nikogo,kto moglby mi pomoc.Maz pewnie
      zrobi bigos ,-)))-najlepszy pod sloncem! .-)))
    • babka71 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 17:38
      wszystko pięknie , ładnie, ale:
      żeby gotować trzeba mieć kuchnie.., a nie klitkę wielkości szaletu 3m na 3..n/t
      (sprzęty, szafki, sprzęt itp..)

      • fra_mauro Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 18:05
        Odp na pytanie: nie jest trendy, jest raczej wynikiem chorobliwego braku
        czasu , no bo czegoz innego. W porownaniu np. z latami 80 ub wieku dostepnosc
        produktow i polproduktow jest w niczym nieporownywalna, zatem czlowiek ktory
        lubi pichcic moglby nie wychodzic z kuchni. Do tego jeszcze otwarte granice,
        podroze i ogolna dostepnosc przepisow w dowolnym medium... A jednak moje
        zainteresowania kulinarne sa w 75 % na poziome konceptualnym-uwielbiam
        studiowac rozne "recipes" , mam pokazna kolekcje wydawnictw w kuchennej szafce,
        tylko z przelozeniem tego na praktyke jest gorzej. Jak przyjdzie co do czego,
        glownym kryterium wyboru potrawy jest czas jej przygotowania.
        Stad na mym stole najczesciej ląduje pomidorowa, rosol, jakies kotlety,
        oczywiscie z ziemniactwem, gotowane jarzynki, czasem kluchy slaskie. W wersji
        light kroluje salatka grecka. Ryba nie pogardze...Co prawda udalo mi sie juz
        parokrotnie w zyciu popelnic ruskie, knedle, zurek czy bigos, przyznaje jednak-
        lepienie, zagniatanie, walka z fruwajaca maką przechodzi zazwyczaj moja
        cierpliwosc.
        Natomiast potrawy co najmniej zagadkowe w obrobce i wykonaniu, ktore w mojej
        kuchni nie mialy nigdy racji bytu to: flaki (choc uwielbiam !)i galarety
        miesne.Nie mam pojecia do czego sluza nereczki, ozorki o możdżkach juz nie
        wspominajac. A takie haslo jak kulebiak jest Wam znane ? Pozdrawiam wszystkie
        gotujace z pasja, z koniecznosci, z "dobrowolnego wyboru" i te, dla ktorych
        kuchnia jest najwyzej miejscem do ugotowania wody na herbate. smile
    • mala_kobieta3 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 18:37
      Nie jest. Żal mi niektórych ludzi, dzieci, rodzin, które jedzą pomidorówkę na
      przemian ze schabowym. Ja umiem i lubię gotować, włącznie z pieczeniem ciast,
      robieniem róznych przetworów, marynat. Moje dzieci chętnie zapraszają swoich
      znajomych żeby zjadły cos domowego ( wtedy wszysycy lepia, smażą, obierają
      ziemniaki, tarkują ) W domu jest wesoło i ogólny harmider. Potem najgorsze jest
      doprowadzenie kuchni do porządku ale jak widze ich buzie, radośc to mija mi
      zmęczenie i czekam kiedy będzie następny raz. Dom prowadzę otwarty bo do mnie
      nikt nie mógł przyjść ( tak naprawdę to nie wiem dlaczego do dziś )
      • melka_x wara od pomidorówki;) 05.10.06, 16:38
        > Żal mi niektórych ludzi, dzieci, rodzin, które jedzą pomidorówkę na
        > przemian ze schabowym.

        A odwalcie się już od tej pomidorowejwink)). Pomidorowa z fury świeżo uduszonych
        i lekko przetartych pomidorów to jedno z moich ulubionych dań, zachwycają się
        wszyscy, żałować może ten, kto zna tylko smak stołówkowej pomidorowej z
        koncentratu.
    • mangoosta3 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 19:45
      Podoba mi się wypowiedź malej_kobiety3 ( może 3 to Twoja szczęśliwa liczba? -
      moja tak)
    • kattkak Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 23:00
      kwiat_wrzosu napisała:
      ...
      > I
      > szczerze mówiąc, żal mi ich dzieci, gdy patrzę, jak moje węszą koło
      > piekarnika, w którym sie piecze szarlotka. Albo jak wykrawają ciasteczka
      > (średnio co trzeci dzień, ukochane zajęcie) i potem pałaszują.

      moje dziecko nie jada ciasteczek bo nie przepada za słodyczami. Zatem nie masz
      co żalować mojego synka, krzywda mu się nie dzieje.
      Prace kulinarne go nie kręcą, więc nie będę zmuszać dziecka do prac w kuchni.

      Nie piekę ciast- bo nikt ich u nas nie jada.
      Nie robię naleśników- bo jednego na miesiąc może zjeść u babci czy w
      restauracji.
      Nie robię gołąbków- z tych samych powodów co wyżej.

      Za to czas spędzony w kuchni zamieniam na jazdę na rowerze, spacer z psem,
      układanki, grę na gitarze, czytanie bajek.
      Szkoda mi czasu na spędzenie godziny codziennie w kuchni.
      zaręczam, że umiem gotować i to dość dobrze.

      >
      >
      >
      • triss_merigold6 Re: Czy ignorancja kulinarna jest trendy? 02.10.06, 23:04
        To taka sielankowa wizja Matki Żywicielki była.wink
Pełna wersja