iga59
02.10.06, 17:11
Wszystko zaczęło się od ślubu no i wesela. Wszystkie koszty miały być
dzielone na pół miedzy moich rodziców a rodziców męża. Moi rodzice za
wszystko zapłacili co do grosza a nawet więcej. Natomiast moja teściowa
powiedziała do swojego syna żeby poszedł do brata a ona zaraz po ślubie mu
wszystko odda. Na wesele zaprosiła sobie swoich gości, których ja gdybym
wiedziała, że ma wszystko finansować nigdy bym nie zaprosiła. Zresztą
większości nigdy na oczy nie widziałam. A mąż nawet jednego kolegi nie mógł
zaprosić bo już nie było miejsca w lokalu. Tylko, że po ślubie ona zrobiła
sobie w mieszkaniu mega remont a brat zaczą przysyłać do męża sms-y z
pogróżkami. Kiedy mąż poszedł do matki ona powiedziała mu, że mu mnie da bo
nie ma i po sprawie. Ja nie pracuje, bo matkom z dzieckiem nie przedłuża się
u nas umów. Mąż zarabia tyle, że gdyby nie moi rodzice to dziś
mieszkałabym "na centralnym" a dziecko chodziło bose i głodne. Teściowa nie
pomoże nic a nawet potrafi wziąść i nie oddać.
Szczytem wszystkiego było to, że dziś brat męża zadzwonił do mnie z awanturą,
co ja sobie wyobrażam. Ja mu na to, że jeśli chodzi o szczegóły to ja nie
odpowiadam za długi męża powstałe przed zawarciem małżeństwa. A on na to ale
teraz jesteśmy po ślubie i zasugierował, żebym poszła do swoich rodziców i
wzięła pieniądze. Ale powiedzcie z jakiej racji moi rodzice mają płacić za
gości zaproszonych przez teściową których nawet nie znali. I jak to jest, że
jednemu dziecku urządza się wesela na 300 osób a drugiego traktuje gorzej niż
źle.
Mam już wszystkiego dosyć, przestałam do tej kobiety chodzić i powiedziałam
dopóki sytuacji nie wyjaśni ja tam nie pójdę. Ale co z tego ile jeszcze
będzie takich telefonów albo sms-ów tego nie wiem, a ile moich nerwów.
Nie mam pojęcia co z tym wszystkim zrobić??????????????