Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym.

03.10.06, 17:29
Cześć dziewczyny!
Nie potrafię sobie poradzić z rozłąką z małym. Chodzę do pracy i jest mi
strasznie ciężko. Teraz wożę małego do teściowej 30km, a odbiera go mój mąż.
Oczywiście zanim go odbierze to teściowa musi jeszcze zrobić pięćset rzeczy:
nakarmiC Adasia ( mojego synka) - jakby nie mogła wcześniej, dać jeść mężowi
itd.., a ja siedzę w domu i czekam jak głupia płacząc po kątach. Zanim
przywiozą mi synka będzie godzina 18:00, a o 19: mały idzie spać.
Teraz pracuję do 16:00, ale za miesiąc kończy mi się przywilej szybkiego
przychodzenia i co wtedy??
Nie wiem czy to normalne zachowanie, poradźcie!!
Gosia
    • mammaiza Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 03.10.06, 17:59
      Ojjjj, rozumiem Cie doskonale!!! Gdy moj mały skończył 4,5 miesiąca wróciłam do
      pracy... Na poczatku było ciężko, ale potem... uwaga... jeszcze ciężej...
      niestety... Wychodziłam do pracy o 8:30, a wracałam o 18:30 (licze razem z
      dojazdami) czyli z małym spędzałam ok 4 godziny dziennie. Dodatkowo musiałam
      siedzieć nadgodziny i czasem weekendy w firmie... koszmar. Z Filipem zostawała
      moja mama, która doskonale sobie radziła z wnukiem (przynajmniej o to sie nie
      martwiłam)Ściąganie pokarmu w kibelku rozpraszało mnie niesamowicie, straciłam
      pewność siebie, nie pasowałam tam i poprostu przełożyło sie to na jakość mojej
      pracy... (jakość i ilosc pokarmu tez sie obniżyła) Przed ciązą potrafiłam sobie
      poradzić z zadaniami doskonale, a teraz klapa, dodatkowo stres... Wreszcie
      podjełam decyzję. Po dwóch miesiącach kieratu powiedziałam: wysiadam!!! Musze
      wrócić do równowagi psychicznej..., a gdy juz stwierdze że to juz - wtedy
      poszukam nowej pracy. Wydaje mi sie, że kobieta powinna mieć możliwość
      spędzenia czasu z dzieckiem przynajmniej dopóki karmi... Teraz odżyłam, jestem
      szcześliwa i czekam na moment ponownego powrotu do pracy...
      ---
      cierpliwość matką Filipasmile
      Filip
    • melka_x Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 03.10.06, 18:20
      Powiedz teściowej i mężowi, że tęsknisz za małym i że gdy przywożą go o 18-tej
      to zostaje Wam bardzo mało czasu. I w związku z tym poproś teściową, żeby
      karmiła dziecko wcześniej, a męża żeby obiady jadał w domu (a jeśli musi już u
      mamy, to niech weźmie na wynos, przy okazji Ty też coś dostanieszsmile
      • mierzyk Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 03.10.06, 18:25
        Popieram melkę! powiedz janso i wyraźnie, że oczekujesz od nich pomocy, a nie
        dokładania ci zmartwień. jest jeszcze jedna możłiwość. może mąz jadąc po małego
        mógłby zajechac od domu i cię zabrać ze sobą? Pomyśl, co zmienić w tej sytuacji
        tak, by było jak najlepiej dla ciebie i dla małego.przecież to nie tylko ty
        płacze po kątach, ale i małemu musi Ciebie brakować. nie da j sobie wmówić, że
        tak nie jest, nawet jeśłi dziecko nie płacze, nie marudzi itp. Małe dzieci nie
        zawsze okazują wszystkie swoje uczucia w odpowiednim ku temu (wg nas, dorosłych)
        momencie. trzymamm kciuki!
    • agulkins Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 03.10.06, 22:06
      Bardzo normalne, mój Mały ma 4,5 miesiąca i za 2,5 miesiąca wracam do pracy na
      szczęście tylko na pół etatu, przynajmniej na razie, ale już sobie nie
      wyobrażam, żeby miał się nim zając ktoś inny niz ja albo mój mąż, a już
      najmniej mi tu pasuje teściowa, podobno nigdy nie ma odpowiedniego momentu na
      powrót do pracy, bo niezależnie od tego w jakim dziecko jest wieku zawsze
      wygląda to tak samo, jest po prostu ciążko, nie martw się to Ty i tylko Ty
      jesteś jego mamą smile)))
      • ade1 ja wprost przeciwnie 04.10.06, 10:49
        gdybym po macierzynskim zostala jeszcze dzien w domu to bym zwariowala, do
        szczescia niezbedna jest mi praca 8 h a pozniej zajmowanie sie dizeckiem. taki
        zloty srodek. kazdy ma inne potrzeby
    • budzik11 Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 04.10.06, 11:45
      Bardzo normalne. Ja jestem poza domem 11 godzin, wracam ok. 18, mała zasypia
      ok. 20-tej, więc też mamy dla siebie mało czasu. Trwa to już ok. 8 miesięcy sad
      Coraz mi ciężej, mam coraz większe doły z tego powodu sad(( Tak strasznie
      tęsknię za moją maleńką córeczką sad(((
      • mmucha3 Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 06.10.06, 17:18
        Dziękuję dziwczyny za dobre rady i za to że mnie wspieracie. No i cieszę się że
        jestem nomarna, że nie jest to jakaś choroba.
        Ciężko mi i strasznie tęsknię za moim maluszkiem.
        Ze wszytkich rad, jedna rada jest moim rozwiązaniem, powiedzieć teściowej że mi
        smutno i ciężko bez małego.
        Też strasznie się męczę. Ciężko to wszytko pogodzić.
        Dzisiaj małego też nie ma jeszcze, bo ponoć spał i nie mógł sie dobudzić.
        Koszmar. Wiecznie coś.
        Pozdrawiam Was kochane koleżanki.
        Buźka
        Gosia
        • mawi_mawi Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 03.12.06, 11:55
          Dokładnie tak jak mówią dziewczyny
          Poproś teściową, aby po dziecko czekało na tatę gotowe dowyjścia, a obiad w domu
          pozdr
          mawi
    • mamaimati Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 06.10.06, 17:41
      Oj, dziewczyny, czytam co piszecie i coraz bardziej jestem przerażona. Do pracy
      wracam od listopada, mój synuś będzie miał wtedy prawie 7,5 miesiaca, nie mogłam
      już dłużej opóźniać powrotu do pracy, bo nie wyrobimy finansowo. Zajmie się nim
      moja teściowa, która świetnie daje sobie radę z maluchem, mam bardzo
      wyrozumiałego szefa, który zawsze idzie nam na rękę,nie pracuję w weekendy ale
      tak potwornie się boję!!! Już teraz ściska mnie w dołku na samą myśl, że
      zostawię go na osiem godzin z dala od siebie. Wiem, że oboje musimy przez to
      przejść i wiem,że jemu będzie łatwiej niż mnie.Tym sie pocieszam.Mamy szczęście,
      bo nie muszę oddawać go do żłobka, ale co z tego? Ja nie chcę do pracy!!! Chcę
      zostać z moim maleństwem już na zawsze...
      • mariankaa1 Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 03.12.06, 00:38
        Prosze,napisz mi jak sobie poradzilas z powrotem do pracy. Mam podobna sytuacje
        do Twojej z jednym wyjatkiem, moja corka konczy 5 miesiecy, a w najblizszy
        poniedzialek, tj. 4 grudnia ide do pracy. Od kilku nocy mam problemy ze snem,
        placze do poduszki. Najchetniej zucilabym wszystko i zostalabym z mala w domu,
        tylko...wlasnie te pieniadze.Nie wyobrazam sobie zycia z jednej pensji bo mamy
        kredyty.Czuje, ze cos strace, ze cos najpiekniejszego mi uleci.Przeciez
        najwazniejszy jest pierwszy rok z dzieckim. Ja nie mam wyboru.Jest mi przykro.
        I choc mala zajmie sie tesciowa, do ktorej mam zaufanie to nie moge zrozumiec
        dlaczego wiele mlodych matek nie ma mozliwosci pozostania z dzieckiem przez ten
        okres w domu tylko 60-letnie babcie. Czy to znaczy, ze ja bede miala mozliwosc
        przezycia tego pieknego okresu z wlasnym wnukiem jak bede miala 60 lat?
        Pozdrawiam
        • paulajal Re: Nie potrafię poradzić sobie z rozłąką z małym 03.12.06, 13:19
          Pogadaj z teściową, najpierw dobrze jest osłodzić kobietę komplementem, jak to
          cieszysz się, ze dziecko w dobrych rękach, ze babcia dba itd, ale potem BARDZO
          stanowczo powiedz, że tęsknisz za małym i prosisz by o godz X był gotowy do
          wyjścia, bo lubicie jeść obiad we trójkę (choćby to miały być mrożone piergi),
          jeśli sytuacja będzie się powtarzać, to niech Twój mąż zwyczajnie ubierze
          małego i wyjdzie.

          Nie daj sobą manipulować, to Twoje dziecko, twój mąz i Wasze życie, nawet jeśli
          korzystasz z wielkiej pomocy teściowej, to nie musisz iść na wszystkie jej
          warunki, bo będzie tylko gorzejsad
Pełna wersja