Ja- feministka:)

05.10.06, 14:57
Jestem feministką- taką opinię o mnie wydała koleżanka w pracy, dowiadując
się, że mój mąż w domu sprząta, gotuje i zmywasmile))No parsknęłam smiechem, bo
pomijając fakt, że rzeczywiscie jestem feministką, to zawsze uważałam, że na
to miano trzeba sobie troche inaczej zasłuzyć niz wybierając na męża
normalnego faceta.....Dla mnie feministka to kobieta ŚWIADOMA- swojej
wartości, jako członka społeczeństwa, świadoma swoich praw, nie pozwalajaca
się wykluczyć z pewnych obszarów życia tylko z powodu płci.
Nie zmuszam do niczego swojego faceta, nie prowadze wojny w imieniu
równouprawnienia i poprawności politycznej- ale dostaję rozstroju zołądka,
kiedy słyszę o "naturalnym porządku rzeczy", "prawdziwej naturze mężczyzny"
czy "powołaniu kobiety". Nie palę gorsetów, za to bardzo kocham facetów.
Jestem feministką- nie- walczącą, demonstrujacą, raczej taką siłaczką na
własnym podwórku- od podstaw wszystko się zaczyna......
A w Was, ile jest z feministki?
    • dagmama Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 15:06
      Ja byłam kiedyś feministką, bo miałam kartę do bankomatu.
      A jak mój mąż zmywał, to znajoma szeptem pytała, czy się pokłóciliśmy. I była w
      szoku, że kawę jej zrobiłsmile
    • alfama_1 Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 15:12
      > A w Was, ile jest z feministki?

      Tak ze 100% smile)
      Zgadzam się z tym co napisałaś, to po części też mój feminizm. Dla mnie ważne
      jest jeszcze dosyć wyraźnie mówienie o sytuacji kobiet. Nie nazwałabym tego
      wojną, bardziej właśnie pracą u podstaw ale nie tylko na swoim podwórku.
      Facetów kocham tylko niektórych wink
    • babka71 Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 15:24
      feministka hmnnn... Byłam Jestem i Taka pozostanę, aż do smierci.., feministka
      to nie pani Szczuka hehe i Nie Maria Janion(jej guru i patrz sekta pani Janion
      wyznawcy,)popierdzielone wariatki z Genter Studies...
      Kobieta to po prostu człowiek.., a nie jakiś wybryk natury...
      Jesli facet jest debilem to jest i spoko...
      Jeśli jest inteligentny to nie mam nic przeciwko..., pod warunkiem, że uczciwie
      przegrałam...w pokera np..
      znam kobiety i wiem ,że jednak z facetami przegrywamy w wielu kwestiach
      zawodowych Taka jest Prawda!!!!!!!!!!1
      • alfama_1 Re: babka71 05.10.06, 15:32
        ale co dla Ciebie właściwie oznacza feminizm?
        No i nie będę sobą jeśli nie zapytam w jakich kwestiach zawodowych kobiety
        przegrywają z mężczyznami?
        • babka71 Re: babka71 05.10.06, 16:12
          alfama w każdej kwestii przegrywają zawodowo...
          to kobiety mają dzieci, niestety i to kobiety rodzą dzieci.. i to kobiety
          karmią i utrzymają dom w jako takim stanie..
          Jeśli alfama u Ciebie jest inaczej to BRAWO!!!
          • alfama_1 Re: babka71 05.10.06, 16:24
            Czyli chodzi Ci o to, że kobietom jest trudniej na rynku pracy? Przyznaję,
            trochę tu powinno się zmienić.

            > Jeśli alfama u Ciebie jest inaczej to BRAWO!!!

            Pewnie, że jest inaczej. Cieszy mnie, że doceniasz tę sytuację smile
          • zuzia.zet Re: babka71 05.10.06, 21:49
            To, o czym piszesz, to nie jest nasza przegrana w kwestiach strikte zawodowych,
            lecz obyczajowych. Zawodowo to my często jesteśmy o wiele lepsze, niestety mimo
            tego nie zawsze mamy szanse, aby to w ogóle pokazać.
        • babka71 Re: babka71 05.10.06, 16:25
          w zawodzie powiadasz podam przykład: w zarządzie banku X jest 12 facetów i
          jedna kobieta
          na szczeblu niżej dyrektor: jedna kobieta (tak na marginesie do dupy..i 6
          facetów)
          dalej...
          każda partia od PiSu do SLD procentowo to samo..
          to nie zalezy od feministek to zalezy od KOBIET mniej gadania, pisania,a wiecej
          aktywności...he he
          Jedna aktywna kuźwa Beger....wylazła z worka wszyscy o niej piszą...
          ale jakoś o innych ani widu ani słychu..!!
          zrobili z głupiej kobiety gwiazde i mamy to co mamy..
          Kobieta sukcesu Beger !!!
          • alfama_1 Re: babka71 05.10.06, 16:31
            No tak, znaczy feminizm potrzebny jest, dużo jeszcze jest do zrobienia. O dziwo
            chyba się zgadzamy, też jestem za parytetem smile

            > na szczeblu niżej dyrektor: jedna kobieta (tak na marginesie do dupy..i 6
            > facetów)

            Tak na marginesie to ci faceci do dupy są czy nie?
            • babka71 Re: babka71 05.10.06, 18:15
              kobita jest do dupy n/t
          • monia145 Re: babka71 05.10.06, 16:32
            Beger to może być wzór kobiety, której wiecej udało sie osiągnąć niz niejednej
            feministce- przedsiebiorcza( wiedziałyście, że pani Renata, przed spełnianiem
            sie jako posłanka była kierowniczka GESu?), zaistnienie w sejmie to dla niej
            awans społeczny. Jest przykładem, że równouprawnienie jest mozliwe a kobieta,
            jesli chce to potrafi( zdana matura). Pomijam tu jej perturbacje z wymiarem
            sprawiedliwości, bo nie o tym jest watek. Begerowa nie jest głupia zyciowo-
            brak jej może ogłady i poziom finezji w wypowiedziach zatrzymał się na etapie
            eks kierowniczki geesu, ale ma baba głowe na karku i odwagi nie mozna jej
            odmówić....
    • brak.polskich.liter Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 16:17
      > A w Was, ile jest z feministki?

      100 %. Nie dosc, ze feministka, to jeszcze wredne suczysko. Chociaz wredota
      moja moze byc spowodowana feminizmem, wszak wszystkie feministki wredne sa smile
      • monia145 Ach te stereotypy.... 05.10.06, 20:21
        Wredne, brzydkie babochłopy, co każdego faceta rzuciłyby na pożarcie
        krokodylom....no i włosów na nogach nie golą...smile)))))...znamy jeszcze jakieś
        stereotypy?smile)))
        • alfama_1 Re: Ach te stereotypy.... 05.10.06, 21:04
          Baba z wąsami, żaden jej nie chciał. Kastruje mężczyzn z zazdrości o penisa.
    • kicia031 Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 16:22
      jestem feministka i do tego ostatnio z braku czasu wyhodowalam soebie wloski na
      nogach, by ladnie wpisac sie w stereotyp.
      Nogi dzis wydepiluje wieczorem, ale feministka pozostane na wieki
      wink)
    • triss_merigold6 Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 16:31
      Jestem feministką. W pracy zawodowej akurat w mojej branży nie ma zróżnicowania
      na facetów i kobiety więc tu specjalnie nie mam o co się szarpać.
    • melka_x Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 17:08
      Jestem feministką. Choć parytetom, mnożeniu przepisów przeciw dyskryminacji,
      specjalnym prawom dla kobiet w kodeksie pracy itp. jestem przeciwna. A i tak
      najbardziej feministyczną organizację w Polsce stworzyły według mnie babki z
      Fundacji Rodzić po Ludzkusmile.
    • mamamonika Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 17:17
      Dla mnie feminizm to stan umysłu (tak ja kurowatość wink). Uważam się za w pełni
      równą mężczyznom (komplement dla nich of course wink), jeszcze nigdy nie
      przegrałam czy nie byłam gorzej potraktowana z powodu mojej płci. Dzieci - mam
      je ja i mąż, rodziłam ja smile
      Nie czuję wielkiej inspiracji do walki o prawa kobiet, chociaż wiem, że są
      środowiska, w których płeć bywa przeszkodą, szklane sufity itp. Dla mnie nigdy
      nie była, raczej wręcz przeciwnie...
      Feministka? Cholera wie - na pewno osoba dumna ze swojej kobiecości i umiejąca
      to wykorzystać wink
    • aluc Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 18:57
      jestem zdecydowanie maskulinistką

      uwielbiam być utrzymywana przez faceta i decydować najwyżej o sosie do kotletów
      na obiad
      uważam, że z powodu posiadania macicy kobiety całkiem słusznie są
      dyskryminowane w życiu zawodowym, dlatego jedynąwłaściwą decyzją jest zajęcie
      przez nie pozycji genetycznie im przypisanej, znaczy w kuchni i sypialni, co
      najwyżej przy stole w jadalni

      niestety, feminizujące społeczeństwo wynaga ode mnie posiadania ambicji
      sięgających poza rzeczony sos do kotletów, co dręczy mnie niezmiernie, w
      dodatku stary ciągle się mnie pyta, a to na jaki WIBOR mamy się zdecydować, a
      to czy raty malejące czy równe, jakbym to ja te raty miała płacić

      na szczęście jeszcze nie zablokował mi karty kredytowej i mogę sobie stłumić
      frustracje pójściem w regały

      co najdziwniejsze, wiele osób uważa mnie za kryptofeministkę, doczekałam się
      nawet stwierdzenia "ty jesteś feministką, tylko sama o tym nie wiesz"

      no cóż.....
    • joanna35 Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 20:12
      100%
      • katse Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 20:55
        dla mnie to żaden feminizm, a normalność
        czyli każdy robi to co potrafi najlepiej, ale w domu jest partnerstwo.
        Odkurzania, pranie, mycie naczyń - żadna filozofia, każdy potrafi i jak facet
        nie robi tego, to dupek jest i tyle.
        Dla mnie nie do pomyślenia jest dyskryminowanie kobiet. Ktoś kto w towarzystie
        nawet głupie dowcipy opowiada o kobietach, czy publicznie mói, że kobieta do
        garów, jest dla mnie prostakiem.
        A ja uważam się za zwykła kobiete. Co chętnie ugotuje i uprasuje. I domem się
        zajmę. Ale dobrze mi z tym jedynei w ukłądzie partnerskiego szanowania się
        ludzi.
        I tyle.

        K
        • zuzia.zet Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 21:54
          katse napisała:

          > dla mnie to żaden feminizm, a normalność
          >
          a nastepnie dodała:

          > Dla mnie nie do pomyślenia jest dyskryminowanie kobiet.

          TO właśnie jest istotą feminizmu.
    • bea.bea Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 21:17
      jestem feministka...
      a moze po prostu , zyje w układzie bardzo partnerskim...bez podziałow na
      obowiazki kobiece i męskie...ale z akceptacja tego czego nie lubi sie robic...
      czyli wiem ,ze mój mąz okien nie umyje, ale tez wieczorem ja nie umyje naczyń...smile

      za to ciesze sie gdy mój mąż umyje kibel i wynosi smieci...
      ale..smile
      ja w domu wbijam gwoździe, cekoluje sciany, i naprawiam uszkodzone sprzety...ale
      za to mój mąż w tym czasie ( patrz remont)...bierze młodego na cały dzień
      gdzies...i gotuje obiad...smile)
      no i ja wtedy pisze na forum...szukam żony..smile
    • kseniax Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 22:07
      Jestem feminstką dokładnie w takim samym wymiarze co autorka tego wątku i
      podobnie pojmuję feminizm. Do wscieklosci doprowadza mnie pytanie : czy T
      pomaga ci przy dziecku?, albo stwierdzenie : ależ twój T jest niesamowity, tak
      bardzo pomaga ci przy dziecku. Do cholery to nasze wspólne dziecko, razem sie
      na nie decydowaliśmy świadomi (nie do końca smile) jak ta decyzja zmieni nasze
      życie. Samo sformuowanie "pomoc przy dziecku" mnie tak wpienia. Jaka pomoc???
      Autorki, bo prawie zawsze to kobiety, takiego pytania nie bardzo kumają czemu
      mnie to tak oburza. Na szczęście T, rozumie o co mi chodzi. Namawialam go
      nawet, zeby został feministą. Powiedzial, ze to przemyśli smile Moją córkę też
      postaram sie wychować na feministkę...
    • babsee Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 22:24
      Sytuacja nr 1:ja-lat 18,on-lat 20.Dyskusja nocna,po alkoholu,ja w szale, w
      natchnieniu, wyglaszam dlugi wyklad na temat niesprawiedliwego podziału ról w
      życiu małżeńaskim.Mloda bylam i zapalczywa.Owczesny adorator patrzyl na mnie z
      zachwytem i powiedzial:Boze,jaka ty jesteś feministka.,Ja Cie chyba kocham!
      Sytuacja nr 2:ja-lat 22,narzeczony-23.Scenka w domu narzeczonego-studiuje
      weterynarie i nosi fartuch na zajęcia z krojenia zwierząt.Fartuch
      uprany,zdejmuje z suszarki Jego Matka i do mnie:uprasuj mu prosze bo ja już
      jestem zmęczona.Zdebialam.Pytam:na Boga,dlaczego ja?????A Przyszla
      Tesciowa:nmiedlugo bedziesz Jego żoną.Cwicz(powiedziala to z usmiechem-lubiłyśmy
      sie).Bylam tak oburzona tą popozycją ze az mi dech zaparło.Bo niby dlaczego do
      cholery mam prasowac Jego fartuch??????Zapytalam czy ma lewe ręce obie i
      uslyszalam ze jestem feministką.
      Sytuacja nr 3:ja lat 23-rozmowa o prace.Przyszly,potencjalny pracodwaca
      pyta,jakie mam plany na niedaleką przyszlość.Odpowiadam na pytanie rozmarzając
      sie na temat kariery.Pan pyta:ale ja pytalem o plany macierzyńskie.Znow mi dech
      zaparlo wiec mowie ze moje zycie prywatne,jest jak sama nazwa wskazuje;moim
      zyciem prywatnym.Pan Potencjalny z przekąśem:o!trafila sie feministka!
      Sytuacja nr 4-ja-lat 29,pan mąż-lat 31.Nagle do mnie dotarlo,ze wszyskie baby w
      tym kraju(no,nie wszystkie,większość)jeżdzi gorszymi samochodami niz
      mężowie.Zapytalam kulturalnie meża dlaczego tak jest?ze baby mają jakies
      gruchoty 20 letnie,ewentualnie nówki ale Seicento a panowie mężowie dupy wożą
      Passatem na ten przyklad.(przypominam ze dzieci zazwyczaj wożą kobiety do
      żłobków,lekarzy itd-wiec rozumiem tak w trosce o bezpieczeństwo wlasnego
      potomstwa sie te gruchoty żonie kupuje)Pan mąż nie odpowiedzial-poklocilismy sie
      okrutnie.Uslyszalam:wygadujesz feministyczne frazesy!
      na marginesie-auta nie posiadamy...
      Tak więc;w rozumieniu innych-jestem feministką.
      Według mnie-jestem normalną,rozsądnie myślącą kobietą.
      • monia145 Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 22:33
        Babsee, czy chcesz czy nie, feministką jesteśsmile))))
        Znam kilka podobnych sytuacji z własnego życia- to, co dziwne to etykietę
        feministki przyklejano mi zawsze wtedy, gdy wyraziłam jasno i dobitnie własne
        zdanie, odmienne od reszty, dodajmy męskiego towarzystwasmileKiedy ośmieliłam sie
        w towarzystwie nie zgodzić z własnym mężem. Kiedy miałam coś do
        powiedzenia......

        Jest taki ciekawy cytat z mojej ulubionej książki "Świat bez kobiet" Agnieszki
        Graff:" ja sama nigdy dobrze nie wiedziałam, czym jest feminizm. Wiedziałam
        tylko, że ludzie nazywali mnie feministką wtedy, gdy wyrażałam uczucia, które
        odrózniały mnie od ścierki do podłogi".

        Mocne słowa, ale prawdziwe...
    • wieczna-gosia Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 23:32
      mam swiadomosc czlonka, nie wiem czy to czyni ze mnie feministke.
      • monia145 Re: Ja- feministka:) 05.10.06, 23:34
        Nie wiem....natomiast ze mnie nie bardzo, jak widać, bo zazwyczaj posługuję sie
        żeńska końcówką...tylko bez aluzji proszę, bo to bez najmniejszego podtekstu
        piszęsmile)))))))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja