"sypiajac z wrogiem" w moim życiu?

06.10.06, 12:32
Jestem mężatką od 4 lat. Jeszcze 2 lata temu było wszystko w porządku między
nami. Rok temu zaczęło się czepialstwo męża o wszystko.
Tłumaczyłam to tym ze ma stresującą pracę ale po zmianie pracy na spokojną
nadal jest źle.
Przytoczę Wam parę zachowań mojego męża żeby Wam zoobrazowac o oco chodzi.

Zastanawiam się czy to ja jestem nienormalna i powinnam sie podporządkować i
zgadzać ze wszystkim z mężem czy
też te jego "pomysły" są dziwne

przykłady takie z ostatnich dni:
wczoraj zmieniałam pościel, robiłam pranie dodam ze jestem przeziębiona i
mialam leżec w łożku
Jego pościel ściągłam i położyłam obok czystą żeby założył nową a tym samym
zeby mi pomógł

Jego tekst: Mam mu zalozyc posciel jak tamta sciagłam a jak nie mialam
zamairu zakladac nowej to mialam mu nie zmieniac tej poscieli


Wczorajsza awantura ze po co gotowalam zupe (gotowalam bo dziecku daje do
opiekunki) jak jeszcze zsotalo i sie zmarnuje a on jadl obiad na delegacji (
skad mialam wiedziec ze bedzie tam jadl?)


częste uwagi ze źle coś zmywam naczynia ale jak on zmywa i ja znajdę ze jest
gdzies niedomyte to tak jakby mnie nie slyszal

głównie awantury o pieniądze i oszczedzanie Typu liczy mi ze zrobiłam 4
pralki prania w tym tygodniu Ale czy to jest dużo> na 2 dorosle osoby i małe
dziecko???????

Czepia sie ze nie zgasiłam światła w pokoju z ktorego wyszłam na chwile
Ale w odwrotnej sytuacji jak on wyszedl i zapalone światło wczoraj zostawił
to wymyśla że dziecko się tam bawiło

zle robię zakupy Zawsze kupie nie to co trzeba tzn nie tak tanie

wypomina mi ze dla mnie sa wazne ciuchy a ja naprawde nie chodze jakos super
ubrana a ubieram sie tanio bo w ciucholandach


czesto slysze o pieniądzach a do cholery zarabiam prawie tyle samo co on


o przypomnialam sobie jak rozwiesza pranie a często to robi muszę przyznać to
z czystej chyba zlosliwosci do mnie nie pwoiesi skarpetek które są zwinięte w
kłebek bo uważa ze to moja niedbałosć ze ich nie wywinelam

zrzuca moje ubrania z wieszaka w łazience i kaze mi schowac zeby nie wisialy
tam To po cholerę mamy tam wieszak???




Wkurza mnie to że on ciągle ode mnie czegoś wymaga i mnie poucza:
- jak mam prać,
- jak mam oszczędzać na światle,
- ze mam robić coś tak a nie tak

Ale jak ja zwracam mu na coś uwage to się już nie liczy.
Tłumaczę mu ze mnie tez ma prawo coś w nim denerować jak



Jak sobie jeszcze cos przypomne to dopisze

Widze teraz ze wiekszosc rzeczy wynika z jego oszczednosci
Ma zalety bo jest świetnym ojcem, sprząta razem ze mną pomaga w domu ale te
jego zachowanie wykancza mnie psychicznie
Na 1 rzut oka moze wydac sie Wam to smieszne ale mnie to dobija codziennie
jak wraca z pracy to od razu coś zauwaza ze nie jest tak i zaczyna sie
zwracanie mi uwagi

ale kurcze jak wczoraj po raz kolejny mu powiedzialam ze nie lubie jak je
obiad na lozku bo od tego jest stol to po raz kolejny mnie zignorowal

I ten jego ton
Kiedys to bylo jakies w miare grzeczne zwracanie mi uwagi ze cos źle zrobilam
a teraz rozkazuje mi
- Ubierz te posciel
- schowaj rzeczy z wieszaka
- znów cos zrobilam tak czy nie tak
Jak komendy do psa


Teraz jak coś robie to zastanawiam sie czy robię coś zgodnie z tym jak on
oczekuje


Tydzien temu przegiął bo pierwszy chyba raz wypominajac mi rozne rzeczy
powiedzial mi ze
Zachowuje sie jak szmata i chetnie dalby mi w pysk


Przeprosil po tygodniu dopiero


Wczoraj rzucil tekst
Ze kompletnie nie nadaje sie do zycia w rodzinie


Jakiej rodzinie sie pytam?
Zachowuje sie jak jakies gestapo.


A moze jednak to ja sie źle zachowuje???????? moze powinnam spisac wszystkie
jego zastrzezenia i bezwzglednie sie do nich stosowac?

    • babka71 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 12:38
      nie masz dzieci to zmień męża!!! n/t
    • kas2 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 12:39
      pozostaje tylko poiwedzieć że nie jesteś sama, acz u mnie jest trochę inaczej.
      Generalnie zero pomocy i wieczne pretensje Przejdzie koło śmiecia i go nie
      podniesie. Worek ze śmieciami może leżeć na środku i tak go do wsypu nie wyrzuci
      zapraszam na
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36737
      to dla takich jak my
      • zonazona Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 17:57
        Hmm, właśnie miałam i ja zamiar zajrzeć na to forum, ale nikt mnie tam nie
        chce. Ok, wygadam się przyjaciółce...
    • niusianiusia Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 13:00
      a ja zapytam jak u was z seksem?... bo to często ma związek
      • kas2 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 13:04
        sexu niet ale w dupie mam jak ktos chce odemnie jednego a nic od siebie
    • procesor Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 13:22
      no to przynajblizszym sekszeniu
      ty przejmij "inicjatywę":

      "nie, tak, wolniej, za wolno, szybciej, mocniej, poczekaj, weź tę nogę inaczej,
      podnieś się.."

      a tak powaznie
      jedź sama na krótki urlop
      albo ogłos strajk generalny - niczego nie rób, a na ustach hasło "i tak wszystko
      co zrobię może być użyte przeciwko mnie"

      polecam lekturę:
      gean.webpark.pl/recepta1.htm
      • zojkaojka Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 15:57
        Twój mąż ma problem który kwalifikuje się do leczenia (terapi?).U mojego teścia
        to się rozwija z wiekiem i teraz jest już tragicznie. Ja bym zwiała i
        załatwiała unieważnienie małżeństwa i rozwód. Bo widzę co sobie teściowie
        zrobilisad(((
    • bea.bea Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 16:22
      powiem szczerze...ja bym tego nie wytrzymała i wlneła mu kartony za drzwi....
      ale..
      moja kolezanka załatwiła męża ogłaszjąc strajk "chyba zwie sie włoski"

      czyli...o wszystko pytala...czy dobrae umyłam talerze...jak mam myć...czym mam
      myć...czy włączyć pralke, czy właczyć światło , czy wyłączyc swiatło...czy zje
      obiad...czy moze byc pomidorowa, czy z przecieru czy z e swieżych..czy mniej
      soli czy wiecej...on nie wytrzymał....
      ale pytała dosłownie o wszystko....życie stało się ciagiem jej pytań...smile
      • triss_merigold6 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 16:25
        Jaki był skutek, tak z ciekawości?
        • bea.bea Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 16:45
          facet odpuscił...ale natury nie zmienił....czepia sie ale juz z mniejszą
          czestotliwoscią
          ...sa razem.....ale szczerze, dawno bym go wywaliła...
          • bea.bea Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 16:48
            bo gdy facet przy kolezance ( czyli mnie) robi jej potworna awanture, że nie
            poukładała mu rzeczy na biurku...a na moje pruby rozładowania pokojowo sytuacji
            mówi...bo ty nie wiesz jaka ona jest, powinnas sie z nia ozenic...to powiem ci
            mój miałby sprawe rozwodowa na mór...i pewnie jak sie znam te rzeczy z biórka w
            najlepszym przypadku na podłodze ...jak nie za oknem...

            powiem ci ..w głebi serca zal mi jej ...i nie wim czemu z nim siedzi...
            to podobno miłośc sie nazywa...
    • zonazona Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 17:21
      Może Cię pociesze, że u mnie jest jeszcze "lepiej"
      • triss_merigold6 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 19:22
        Nie ma się czym chwalić ani pocieszać. Jak Ci źle to odejdź. Jak się boisz
        odejść to pogódź z sytuacją i nie jęcz.
    • vharia Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 19:18

      > A moze jednak to ja sie źle zachowuje???????? moze powinnam spisac wszystkie
      > jego zastrzezenia i bezwzglednie sie do nich stosowac?
      >
      Taaa, a codziennie po powrocie z pracy witać go z kapciami w zebach merdając
      ogonem...
      Chyba nie ma co sie rozpisywać, ze pan sie zachowuje koszmarnie, akurat tak,
      żeby mu podziekować za współpracę. Albo edukacyjnie wysypać mu zawartość szafy
      na schody i szerokim łukiem rzucić za nimi torbę. 10 minut roboty a ile
      przyjemnoścismile))

      Taki stan jak jest jest nie do przyjęcia.
    • edka05 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 19:24
      Takie zachowania niestety wynosi się z domu rodzinnego. Mały chłopiec
      nieswiadomie chlonie jak gąbka zachowania ojcca i potem wykorzuytuje je we
      własnej rodzinie. Trudno Ci będzie z tym walczyc, ale zawsze warto spróbować.
      Po pierwsze się nie poddawaj i nie rób nic "dla świętego spokoju".Powinnaś
      zawsze mieć swoje zdanie, nawet gdy rzecz dotyczy "głupich" skarpetek. Zawsze
      mów to co myślisz , wyrażaj swoją dezaprobatę. np jezeli mąż zarzuca Ci , że za
      dużo pierzesz, to powiedz mu aby mniej brudził, to i prania będzie mnej. Nie
      denerwuj się , nie unoś. Facetowi trzeba kawę na ławę, dobitnie i konkretnie.
      Życze powodzenia, a jak już naprawdę nie będziesz mogła wytrzymac to sie
      rozwiedź - mówię poważnie.
      • marcysia51 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 20:49
        He he he jakbym czytała o swoim małżeństwie,tez 4 latka po slubie i mąż typ
        gderacza pospolitusa.Gdera non stop a we mnie rośnie furia i kiedys poprostu
        czyms go rabnę tak żeby przestał gderać.Albo zacznę brac relanium żeby to jego
        gderanie miec głęboko w d...
        • sceptyczna1 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 20:52
          Lepiej go rąbnij. W imię czego masz się uzależniać od prochówwink
          • monia145 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 20:56
            A jak go trwale uszkodzi? W imię czego ma jeszcze ponosić prawne
            konsekwencje?smile))))))
          • triss_merigold6 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 20:56
            Osobiście uważam, że jak nie można czegoś zmienić to trzeba się albo pozbyć
            albo omijać.
            • marcysia51 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 21:25
              Jak w sądzie opowiem jaki to był gderacz i co on gadał aby tylko gadać to każdy
              sąd na świecie mnie uniewinni.
              Nie walnełam go jeszcze dlatego,że mój synek go uwielbia tylko jeszcze nie
              doszłam za co.
              • sceptyczna1 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 21:27
                "Nie walnełam go jeszcze dlatego,że mój synek go uwielbia tylko jeszcze nie
                doszłam za co".

                A wiesz, że od dobrych paru lat też się nad tym zastanawiam(w przypadku mojego
                synka, oczywiscie)smile
                • marcysia51 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 21:48
                  Synek ma 3 lata,musze z nim pogadac o co tak naprawdę w tej fascynacji chodzi.
    • e.chianti Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 21:14
      Ten Twój facet to chyba ma za dużo wolnego czasu albo za mało przemysleń skoro
      zawraca sobie głowe takimi pierdołami. Może trzeba mu znaleźć coś konkternego
      do zrobienia.
    • iljana Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 06.10.06, 21:18
      Wyznaję taką zasadę... jeśli według ciebie coś robię źle, to rób to sam. Wtedy
      będzie jak należy.
    • luxure Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 07.10.06, 08:13
      Jakbym czytała o sobie. U mnie dochodzi jeszcze zero jakiejkolwiek pomocy w
      domu a pretensje bez przerwy o wszystko. Ze na obiad sos grzyowy z makaronem a
      nie spagetti z pomidorami, że źle zmywam (sam głupiego kubka nie zmyje po
      sobie), że zeberki nie nakarmione ( a siedzi w domu), że on wydaje tyle a ja
      tylko tyle, że zachowuję sie nie tak jakby tego oczekiwał, że nie nadaję sie do
      zycia miedzy ludzmi słyszę niemal bez przerwy.
      Czuję sie wykonczona psychicznie przez tego czlowieka. Odrzuca mnie fizycznie
      od tego kolesia i jak go widzę cała sie trzęsę. Coraz częściej zastanawiam sie
      czy nie kopnąć tego wszystkiego w d...ę, ale malego mi szkoda bo lubi ojca i
      mysle ze moglby bardzo przezyc nasze rozstanie.
      • bea.bea Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 07.10.06, 08:54
        wiesz....kiedy dziecko jest naprawde szczęsliwe...
        kiedy jego rodzice są szczęsliwi....
        ...jesli mądrze sie rozwiedziesz, bez wojen o dziecko...to twoje szczęście na
        dobre twojemu dziecku wyjdzie...

        pomyśl też ,o tym jaki los morzesz zgotować swojej przyszłej synowej ( choć to
        znienawidzone z zasady stworzenie..smile))
        bo jakze często powielamy wzorce wyniesione z domu....

        ...współczuje ci serdecznie...jedno co mi przychodzi do głowy...to to, ze na
        pewno jestes wartosciową dziewczyną, jak i autorka wątku.....więc zasługujesz na
        wiele wiecej...nie zmarnój swojego czasu....
    • mamadwojga Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 07.10.06, 09:16
      Przestań skakać koło niego. Nie chce zmieniać pościeli- nie zmieniaj mu, nie
      chce dużej ilości prania- segreguj ciuchy i pierz tylko sobie i dziecku, nie
      chce zupy- ostentacyjnie wylej do kibla i więcej mu nie gotuj, brudne naczynia
      mu się nie podobają- niech sam zmywa jak chce lepiej, a jak twierdzi że nie
      umiesz oszczędzać to się zamieńcie na miesiąc- ty weź tyle pieniędzy ile on
      zwykle wydaje na siebie i sobie wydaj a on niech za resztę zaopatruje dom i
      sobie oszczędza do woli.
      Ja bym z takim chłopem nie wytrzymała ani sekundy.
    • agastrusia Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 07.10.06, 10:50
      To może niech on zacznie się zajmować domem i pokaże ci jak ma być posprzątane,
      jak zakupy zrobić itp, itd.
    • aleksandrynka Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 07.10.06, 11:30
      Teraz jak coś robie to zastanawiam sie czy robię coś zgodnie z tym jak on
      > oczekuje

      no to teraz zastanów się, czy on coś robi zgodnie z tym, czego Ty oczekujesz.
      I?
      Wychodzi na to, że jesteś w tym domu od spełniania poleceń i wymagań pana i
      władcy. Ja tak miałam, ale ze swoim ojcem: awantury o to, że zostawiłam kubek
      po kawie na stole. ALE jego kubek mógł tam stać i trzy dni, bo on jest u siebie
      i mnie utrzymuje, a ja się mam podporządkowywać, bla bla bla... Taki był mniej
      więcej wydźwięk rozmów na ten temat. Doszło do tego, że przechodząc przez
      mieszkanie za każdym razem uważnie się przyglądałam, czy przypadkiem nie został
      talerzyk, bluzka na krześle itp, czy nie ma się do czego przyczepić... Uff,
      mogłam zamknąć za sobą drzwi swojego pokoju, tego co u mnie się na szczęście
      nie czepiał.
      W małżeństwie bym tego w życiu nie zniosła. Nie wiem, o co mężowi chodzi, być
      może ma małe poczucie własnej wartości i tylko wydając polecenia i znajdując
      Twoje "potknięcia", prawdziwe bądź wyimaginowane wady Twojej osoby czuje się
      lepiej. Ale to nie znaczy, że masz to po cichu znosić. Jak to już ktoś wyżej
      napisał - jeśli ja robię to źle zrób sam, lepiej, po swojemu. Jednak nie w tym
      przecież rzecz, bo mąż widzi niezgaszone przez Ciebie światło, a sam zostawia.
      Czepnąć się można o wszystko, wystarczy dobrze poszukać. Czy o to chodzi w
      byciu razem, we wspólnym mieszkaniu? Znając siebie albo podjęłabym opisany
      wyżej strajk włoski (bo mi się pomysł spodobał smile), albo prędzej zrobiłabym
      megaawanturę. Niech się szanowny małżonek odczepi, bo albo powie, o co na
      prawdę mu chodzi, albo zmieni lokal i partnera na takiego, który będzie chciał
      spełniać wszystkie wytyczne co do prowadzenia domu, wstawiania prania itd. Twój
      mąż jest wrednie złośliwy, te zwinięte wyprane skarpetki mnie zabiły. Nie
      pozwalaj więcej na takie traktowanie, bo nikt na to po prostu nie zasługuje.
      Razem się jest po to, żeby się wspierać, pomagać sobie, a nie żeby mieć pod
      ręką chłopca do bicia i wyładowania własnych frustracji. Albo mąż zacznie
      współpracować i zachowywać się jak dorosły człowiek, będzie Cię szanował i
      traktował jak partnera, albo za chwilę stworzycie sobie w domu niezłe piekiełko
      i zaczniecie się nienawidzieć. To zależy od Was obojga, ponieważ Ty w jakiś
      sposób pozwalasz mu teraz na takie zachowania, na takie traktowanie. Napisałaś
      o tym chociażby w zacytowanym wyżej fragmencie. Nie masz obowiązku robić
      wszystkiego zgodnie z tym, czego on oczekuje. To Twoja dobra wola i element
      partnerskiej współpracy. I na prawdę, we własnym domu masz prawo wieszać
      ubrania w łazience na wieszaku, a jeśli szanowny pan je złośliwie zrzuca na
      ziemię i instruuje, co teraz powinnaś z nimi zrobić to wybacz, jak dla mnie ten
      pan powinien niedługo zobaczyć wszystkie swoje ubrania, również te poskładane w
      szafie, za oknem a przynajmniej na klatce schodowej.
    • wisienka89 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 07.10.06, 13:54
      a moze problem lezy zupelnie gdzie indziej? moze nie chodzi o to, ze cos źle
      robisz, moze on ma jakies prolemy w pracy, moze finansowe..moze nie ptorafi
      sobie sam z tym poradzic, a nie chce Ciebie w to wciagac? musisz postawic go
      przy scianie i niech CI powie jaie ma rpoblemy... wiem cos o tym. Znam taki
      przypadek, sytuacja kolezanki..maz tez czepial sie jej od dluzszego czasu o
      zwykle pierdoły, krzyczal..wiecznie nerwowy, az wreszcie wyszlo na jaw, ze byl
      winny komus kupe kasy...dopiero kiedy podzielil sie tym problemem z zona bylo
      inaczej...oboje rozwiazali problem i teraz wszystko jest ok
    • janka007 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 07.10.06, 20:23
      Po pierwsze, to nie jest "sypiając z wrogiem". Qróg z tego filu to był
      psychopata, a twój jest zykłym czepialskim.

      parsnova napisała:

      > Przytoczę Wam parę zachowań mojego męża żeby Wam zoobrazowac o oco chodzi.
      >
      > Zastanawiam się czy to ja jestem nienormalna i powinnam sie podporządkować i
      > zgadzać ze wszystkim z mężem czy
      > też te jego "pomysły" są dziwne
      >
      > przykłady takie z ostatnich dni:
      > wczoraj zmieniałam pościel, robiłam pranie dodam ze jestem przeziębiona i
      > mialam leżec w łożku
      > Jego pościel ściągłam i położyłam obok czystą żeby założył nową a tym samym
      > zeby mi pomógł
      >
      > Jego tekst: Mam mu zalozyc posciel jak tamta sciagłam a jak nie mialam
      > zamairu zakladac nowej to mialam mu nie zmieniac tej poscieli

      Miał chłopak rację, jego pościel nie musi być zmieniona, kiedy ty chcasz, tylko
      wtedy, kiedy on ma ochotę to zrobić. Jeśli ty uważasz, że powinna być akurat
      zmieniona, zrób to od początku do końca.

      > Wczorajsza awantura ze po co gotowalam zupe (gotowalam bo dziecku daje do
      > opiekunki) jak jeszcze zsotalo i sie zmarnuje a on jadl obiad na delegacji (
      > skad mialam wiedziec ze bedzie tam jadl?)

      Przegiął, zupę zawsze można odgrzać, a ty nie jesteś duchem świętym, zeby
      wiedzieć, co on robi.

      > częste uwagi ze źle coś zmywam naczynia ale jak on zmywa i ja znajdę ze jest
      > gdzies niedomyte to tak jakby mnie nie slyszal

      Mów głośniej i upewnij się, że usłyszał. Oboje sobie zwracacie uwagę i być może
      oboje nie reagujecie na swoje uwagi wzajemnie.

      > głównie awantury o pieniądze i oszczedzanie Typu liczy mi ze zrobiłam 4
      > pralki prania w tym tygodniu Ale czy to jest dużo> na 2 dorosle osoby i mał
      > e
      > dziecko???????

      Rozumiem to, bo może go wkurzac "brak oszczędności", jak sam nie wie, ile
      trzeba prać. Skoro wie lepiej, jak często należy prać, najlepiej przekazać jemu
      odpowiedzialność za pranie, sam zobaczy, że z prania nie może zrezygnować.

      > Czepia sie ze nie zgasiłam światła w pokoju z ktorego wyszłam na chwile
      > Ale w odwrotnej sytuacji jak on wyszedl i zapalone światło wczoraj zostawił
      > to wymyśla że dziecko się tam bawiło

      Niepoważny, przynajmniej by nie wymyślał.

      > zle robię zakupy Zawsze kupie nie to co trzeba tzn nie tak tanie

      Niech on robi zakupy, skoro wie lepiej. I później gotuje.

      > czesto slysze o pieniądzach a do cholery zarabiam prawie tyle samo co on

      Może ustalcie, kto za co płaci, i rządźcie się kasą oddzielnie? Przynajmniej
      przez jakiś czas?

      > o przypomnialam sobie jak rozwiesza pranie a często to robi muszę przyznać to
      > z czystej chyba zlosliwosci do mnie nie pwoiesi skarpetek które są zwinięte w
      > kłebek bo uważa ze to moja niedbałosć ze ich nie wywinelam

      Też mam ochotę tak samo robić przy wieszaniu prania ze zwiniętymi skarpetkami
      mojego męża. Czemu mam je rozwijać (męskie skarpetki nie są zbyt estetyczne
      nawet po praniu, zwłaszcza jeśli były uprane zwinięte). Bez problemu mogłabyś
      przyswoić sobie nawyk niezwijania skarpetek przy zdejmowaniu.

      > zrzuca moje ubrania z wieszaka w łazience i kaze mi schowac zeby nie wisialy
      > tam To po cholerę mamy tam wieszak???

      Nie za bardzo wiem, o jakie ubrania i jaki wieszak chodzi. Jesli o haczyk i
      ubrania dzienne, to też by mnie wkurzały w łazience. U nas wieszaki są na
      ręczniki i szlafroki, a od ubrań dziennych jest szafa.

      > Ale jak ja zwracam mu na coś uwage to się już nie liczy.

      Może mówisz niewystarczająco dobitnie.

      > a teraz rozkazuje mi
      > - Ubierz te posciel

      O, i w dodatku mówi niepoprawnie. Zabiłabym.

      > Tydzien temu przegiął bo pierwszy chyba raz wypominajac mi rozne rzeczy
      > powiedzial mi ze
      > Zachowuje sie jak szmata i chetnie dalby mi w pysk
      >
      >
      > Przeprosil po tygodniu dopiero
      >
      >
      > Wczoraj rzucil tekst
      > Ze kompletnie nie nadaje sie do zycia w rodzinie

      To bardzo, bardzo poważna sprawa. Trudna do wybaczenia.

      To wszystko, o czym piszesz, z wyjątkem agresji słownej, to raczej bzdety,
      normalne w codziennym życiu. Na twoim miejscu do części z tych uwag
      postarałabym się zastosować dla świętego spokoju, o ile możesz. Ty pewnie też
      masz do niego jakieś uwagi. Po drugie, powinnaś go częściej i silniej
      ochrzaniać, wtedy sytuacja będzie bardziej symetryczna i zobaczysz, że ty
      robisz jemu to samo, co on tobie. Po trzecie, w stosunku do niektórych rzeczy
      powinnaś na nim wymusić zasadę, że jak jemu to czy tamto przeszkadza, to jego
      problem i on powinien tak zrobić, zeby ten problem zlikwidować (przewiesić
      ubranie z łazienki itp.). Po czwarte, jeśli będzie cię wyzywał, twoja reakcja
      powinna być bardzo zdecydowana.
    • peggy.lee Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 08.10.06, 16:20
      Małzonek toksyczny jakby.
      Nie, nie musisz dostosowywac sie do jego uwag, nie na tym zycie polega. Masz
      prawo podjac autonomiczna decyzje i ugotowac zupe. On po prostu nie musi jej
      jesc i tu nie ma co komentowac. Wolno Ci we wlasnym domu zostawiac rzeczy na
      wieszaku w lazience jesli tak wlasnie Ci wygodnie. I tak dalej w ten desen.
      Jesli w tej chwili masz takie refleksje, ze powinnas sie moze calkowicie
      dostosowac do tych polecen, ze tyle rzeczy robisz zle, to znaczy, ze mezowi juz
      udala sie manipulacja i obnizyl Twoja samoocene. Tak jakbys nie byla w stanie
      sama dokonywac sensownych codziennych wyborow- prac, nie prac, co gotowac,
      wydac pieniadze czy nie.
      Tylko, ze uswiadomienie mezowi, ze nie wolno mu tak sie do Ciebie odnosic, moze
      okazac sie trudne. Jesli sobie z tym nie poradzisz, bedzie potrzebna pomoc
      specjalisty i nie wahaj sie jej poszukac, gdyby sie nie poprawialo, bo teraz
      jest jeszcze czas.
    • mathiola Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 08.10.06, 19:47
      marnujecie czas na takie glupoty... naprawde. Po co wlasciwie ludzie zabijaja
      sie o takie gowno warte szczegoly? Nier szkoda wam zycia?
      • oda100 Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 08.10.06, 22:50
        u mnie takie czepialstwo (niektore przyklady doslownie) jest na porzadku
        dziennym; po takich akcjach mam chwile irytacji, potem przygnebienia, a za 10
        sekund mi przechodzi, bo wlasnie tak dla mnie wyglada rutyna malzenska. Podobno
        ja sie tez tak wlasnie czepiam, np. on - swiatlo w korytarzu, a ja - mokra
        podloga w lazience, on - zapuscic dziecku krople po kapieli, ja - przed
        kapiela.
        W ogole wiecej sprzeczek o drobiazgi mamy odkad na swiat przyszlo nasze
        dziecko. Znamy sie 6 lat.
    • lucerka Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 09.10.06, 08:54
      Alez oczywiscie, ze nie umiesz zmyc naczyn, sprzatac, zmieniac poscieli. Nawet
      jak bedziesz sie nie wiem jak starac nie doscigniesz wymaganiom malzonka.
      Dlatego nie wysilaj sie, o nie...bo po co... Niech PAN DOMU pokaze ci jak sie
      sprzata i zmienia posciel, tudziez gotuje. A Ty idz do fryzjera albo na kawe z
      kolezanka po pracy big_grin. Zjedz swoj obiad na miescie i zrelaksuj sie. Po drodze do
      domu wstap do apteki i kup stoppery do uszu po to, by nie slyszec trucia przez
      reszte dnia.
      • parsnova Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 09.10.06, 10:58
        no wlasnie jak sie tak mnie czepia Mówie mu czy te rzeczy bylyby wazne gdyby
        sie okazalo ze któreś z nas jest np cięzko chore i za niedługo umrze???

        Muszę sie do tego wszystkiego zdystansować ale poki co zaczęłam mu tak samo
        wypominać rozne drobiazgi zeby zobaczył jakie to jest uciążliwe
        Może odpuści smile
        Mąż za wszelka cene chce zmienić mnie ale ja nic w nim nie mogę zmienić
    • parsnova Re: "sypiajac z wrogiem" w moim życiu? 09.10.06, 10:59
      aha no i problemyw pracy czy finansowe juz wykluczyłam

      Po porostu ten typ tak ma i nie chce tego zmienić
Inne wątki na temat:
Pełna wersja