parsnova
06.10.06, 12:32
Jestem mężatką od 4 lat. Jeszcze 2 lata temu było wszystko w porządku między
nami. Rok temu zaczęło się czepialstwo męża o wszystko.
Tłumaczyłam to tym ze ma stresującą pracę ale po zmianie pracy na spokojną
nadal jest źle.
Przytoczę Wam parę zachowań mojego męża żeby Wam zoobrazowac o oco chodzi.
Zastanawiam się czy to ja jestem nienormalna i powinnam sie podporządkować i
zgadzać ze wszystkim z mężem czy
też te jego "pomysły" są dziwne
przykłady takie z ostatnich dni:
wczoraj zmieniałam pościel, robiłam pranie dodam ze jestem przeziębiona i
mialam leżec w łożku
Jego pościel ściągłam i położyłam obok czystą żeby założył nową a tym samym
zeby mi pomógł
Jego tekst: Mam mu zalozyc posciel jak tamta sciagłam a jak nie mialam
zamairu zakladac nowej to mialam mu nie zmieniac tej poscieli
Wczorajsza awantura ze po co gotowalam zupe (gotowalam bo dziecku daje do
opiekunki) jak jeszcze zsotalo i sie zmarnuje a on jadl obiad na delegacji (
skad mialam wiedziec ze bedzie tam jadl?)
częste uwagi ze źle coś zmywam naczynia ale jak on zmywa i ja znajdę ze jest
gdzies niedomyte to tak jakby mnie nie slyszal
głównie awantury o pieniądze i oszczedzanie Typu liczy mi ze zrobiłam 4
pralki prania w tym tygodniu Ale czy to jest dużo> na 2 dorosle osoby i małe
dziecko???????
Czepia sie ze nie zgasiłam światła w pokoju z ktorego wyszłam na chwile
Ale w odwrotnej sytuacji jak on wyszedl i zapalone światło wczoraj zostawił
to wymyśla że dziecko się tam bawiło
zle robię zakupy Zawsze kupie nie to co trzeba tzn nie tak tanie
wypomina mi ze dla mnie sa wazne ciuchy a ja naprawde nie chodze jakos super
ubrana a ubieram sie tanio bo w ciucholandach
czesto slysze o pieniądzach a do cholery zarabiam prawie tyle samo co on
o przypomnialam sobie jak rozwiesza pranie a często to robi muszę przyznać to
z czystej chyba zlosliwosci do mnie nie pwoiesi skarpetek które są zwinięte w
kłebek bo uważa ze to moja niedbałosć ze ich nie wywinelam
zrzuca moje ubrania z wieszaka w łazience i kaze mi schowac zeby nie wisialy
tam To po cholerę mamy tam wieszak???
Wkurza mnie to że on ciągle ode mnie czegoś wymaga i mnie poucza:
- jak mam prać,
- jak mam oszczędzać na światle,
- ze mam robić coś tak a nie tak
Ale jak ja zwracam mu na coś uwage to się już nie liczy.
Tłumaczę mu ze mnie tez ma prawo coś w nim denerować jak
Jak sobie jeszcze cos przypomne to dopisze
Widze teraz ze wiekszosc rzeczy wynika z jego oszczednosci
Ma zalety bo jest świetnym ojcem, sprząta razem ze mną pomaga w domu ale te
jego zachowanie wykancza mnie psychicznie
Na 1 rzut oka moze wydac sie Wam to smieszne ale mnie to dobija codziennie
jak wraca z pracy to od razu coś zauwaza ze nie jest tak i zaczyna sie
zwracanie mi uwagi
ale kurcze jak wczoraj po raz kolejny mu powiedzialam ze nie lubie jak je
obiad na lozku bo od tego jest stol to po raz kolejny mnie zignorowal
I ten jego ton
Kiedys to bylo jakies w miare grzeczne zwracanie mi uwagi ze cos źle zrobilam
a teraz rozkazuje mi
- Ubierz te posciel
- schowaj rzeczy z wieszaka
- znów cos zrobilam tak czy nie tak
Jak komendy do psa
Teraz jak coś robie to zastanawiam sie czy robię coś zgodnie z tym jak on
oczekuje
Tydzien temu przegiął bo pierwszy chyba raz wypominajac mi rozne rzeczy
powiedzial mi ze
Zachowuje sie jak szmata i chetnie dalby mi w pysk
Przeprosil po tygodniu dopiero
Wczoraj rzucil tekst
Ze kompletnie nie nadaje sie do zycia w rodzinie
Jakiej rodzinie sie pytam?
Zachowuje sie jak jakies gestapo.
A moze jednak to ja sie źle zachowuje???????? moze powinnam spisac wszystkie
jego zastrzezenia i bezwzglednie sie do nich stosowac?