bozenka12
11.10.06, 17:29
Kochane, czytam na tym forum duzo postow Mam, ktore maja problemy ze
zbuntowanymi dwu- , trzy-,itp latkami.
Napisze Wam o swoim synku. Zaczal on bunt dwulatka jak skonczyl roczek. Trwal
ten bunt do 5 tego roku zycia, choc i teraz (ma 6 lat), ma swoje "gorsze" dni.
Jak byl mlodszy to jego napady zlosci zmienily zupelnie moje zycie. Stracilam
duzo znajomych. Nawet inne mamy z dziecmi niechetnie sie z nami spotykaly, bo
moj maly potrafil rzucic sie na podloge, tak bez powodu, i ryczec i
ryczec...godzine lub dluzej. Ja wieczorami tez czesto plakalam z
bezsilnosci...Moglaby dlugo opisywac jego ataki zlosci. Byly one o wiele
czestsze i silniejsze niz innych dzieci. Ci nieliczni znajomi, ktorzy czasami
ryzykowali spotkanie sie z nami zawsze przychodzili z numerem tel. jakiegos
ponoc dobrego psychologa dzieciecego.
No a teraz synek ma 6 lat. Zaczal zerowke. Dzis wlasnie rozmawialam z jego
nauczycielka. Powiedziala mi, ze mysla zeby przeniesc malego do pierwszej
klasy

Mowila mi, ze jest nadzwyczaj madry chlopak. I wiecie co, pekalam z
dumy. Ale tez mi troche wstyd za siebie bylo, bo szczerze mowiac miewalam
kiedys chwile zwatpienia w niego. Naprawde zastanawialam sie, czy on jest
normalny. Tak jak bardzo go kochalam, tak samo bardzo sie o niego martwilam.
Tak napisalam ten post, zeby sie troche pochwalic

ale tez zeby dac Wam
znac, ze warto jest miec cierpliwosc do trudnych maluchow. Moga z nich
naprawde super dzieci sie zrobic! Pozdrawiam i zycze cierpliwosci
Bozena