Do Mam dzieci z trudnym charakterem

11.10.06, 17:29
Kochane, czytam na tym forum duzo postow Mam, ktore maja problemy ze
zbuntowanymi dwu- , trzy-,itp latkami.
Napisze Wam o swoim synku. Zaczal on bunt dwulatka jak skonczyl roczek. Trwal
ten bunt do 5 tego roku zycia, choc i teraz (ma 6 lat), ma swoje "gorsze" dni.
Jak byl mlodszy to jego napady zlosci zmienily zupelnie moje zycie. Stracilam
duzo znajomych. Nawet inne mamy z dziecmi niechetnie sie z nami spotykaly, bo
moj maly potrafil rzucic sie na podloge, tak bez powodu, i ryczec i
ryczec...godzine lub dluzej. Ja wieczorami tez czesto plakalam z
bezsilnosci...Moglaby dlugo opisywac jego ataki zlosci. Byly one o wiele
czestsze i silniejsze niz innych dzieci. Ci nieliczni znajomi, ktorzy czasami
ryzykowali spotkanie sie z nami zawsze przychodzili z numerem tel. jakiegos
ponoc dobrego psychologa dzieciecego.
No a teraz synek ma 6 lat. Zaczal zerowke. Dzis wlasnie rozmawialam z jego
nauczycielka. Powiedziala mi, ze mysla zeby przeniesc malego do pierwszej
klasysmile Mowila mi, ze jest nadzwyczaj madry chlopak. I wiecie co, pekalam z
dumy. Ale tez mi troche wstyd za siebie bylo, bo szczerze mowiac miewalam
kiedys chwile zwatpienia w niego. Naprawde zastanawialam sie, czy on jest
normalny. Tak jak bardzo go kochalam, tak samo bardzo sie o niego martwilam.
Tak napisalam ten post, zeby sie troche pochwalicsmile ale tez zeby dac Wam
znac, ze warto jest miec cierpliwosc do trudnych maluchow. Moga z nich
naprawde super dzieci sie zrobic! Pozdrawiam i zycze cierpliwosci
Bozena
    • dorotafx Re: Do Mam dzieci z trudnym charakterem 11.10.06, 18:27
      Podniosłaś mnie na duchu. Mój ma 2,5 a do 6 jeszcze daleko sad, ale i tak go
      KOCHAM.
    • moofka Re: Do Mam dzieci z trudnym charakterem 11.10.06, 18:30
      nie od dzis wiadomo, ze jednostki wybitne mają problem z dyscypliną niestety
      wink
      • zonka77 Re: Do Mam dzieci z trudnym charakterem 11.10.06, 19:00
        Ja przepraszam za to co napiszę, nie chcę w niczym umniejszać wspaniałości
        Twojej pociechysmile
        Ale naprawdę pójście do psychologa nie jest jakimś wstydem czy złem
        ostatecznym. Myślę że gdyby moja córa od roku do pięciu lat zachowywała się jak
        opisujesz zdecydowanie wylądowałybyśmy u psychologa. Moja mała miałą swój bunt -
        trwał kilka miesięcy, kosztował trochę nerwów ale przeszło. Oczywiście że
        próbowała rzutów na ziemię, histerii i wrzasków o wszystko ale akurat w jej
        wypadku zadziałała żelazna konsekwencja - oczywiście razem z pełnąmiłością żeby
        nie było żem jakaś zła matka wink
        Piszesz że znajomi się odwrócili. Wiesz co, ja ich trochę rozumiem, sama mam
        znajomych których dziecko jest nie tylko niegrzeczne i nieobliczalne ale wręcz
        niebezpieczne. Próbowałam wiele razy z córką ich odwiedzać, zastanawiałam się w
        duchu czy ten mały nie ma ADHD, starałam się zrozumieć. Ale wkurzało mnie
        ignorowanie i ciągłe tłumaczenie "buntem" przez rodziców. Ile ten bunt może
        trwać? 3-4-5 lat? W kóńcu zrobiło się niebezpiecznie - córa miaął rozbitą głowę
        bo dostała segregatorem na moich oczach, bez przyczyny i skończyło sięodwiedzanie sad
        Zastanawiam się czy warto cierpieć, męczyć siebie i dziecko zamiast iść do tego
        nieszczęsnego psychologa i dowiedzieć się o co chodzi. Czasem to może
        rzeczywiście tylko kwestia charakteru ale myślę że rzadko które dziecko tak po
        prostu ma że rzuca się i godzinami wyje waląc nogami o podłogę albo rozwala
        wszystko co mu na drodze stanie i to się dzieje latami i rodzice przy wszelkich
        staraniach nie mają wpływu. To mogą być jakieś zaburzenia, problemy, być może
        błędy w wychowaniu a być może kłopoty z rozwojem emocjonalnym albo wręcz efekty
        dolegliwości innych. Dla mnie psyhika jest tak samo "do leczenia" jak ciało.
        Jeśli dziecko ma grypę - pędzimy do lekarza. Jeśli dziecko ma problemy
        psychologiczne to płaczemy, tlumaczymay buntem i za nic nie pójdziemy do lekarza
        bo to...no właśnie, co? wstyd?

        Nie chcę Ciebie atakować! Gratuluję mądrego synka, gratuluję że wszystko jest
        dobrze. Ale zadam Ci to pytanie: co sprawiło że nie poszłaś choćby raz sprawdzić
        co może być przyczyną tak nieznośnego (bo rozumiem że było naprawdę źle)
        zachowania synka?
        • zonka77 PS 11.10.06, 19:02
          Ja nie piszę o dzieciach które mają czasem okresy buntu nad którymi rodzice
          jakoś tam są w stanie zapanować i z których dzieciaki wyrastają. Ja mówię o
          dzieciach które przez kilka lat mają ataki agresji, histerii itp a rodzice są
          bezsilni (lub nie wiedzą co zrobić żeby pomóc, lub nic nie daje rezultatu)
          • bozenka12 Re: PS 11.10.06, 19:14
            ale ja bylam u psychologa dwa razy. Za kazdym razem radzili , zebym syna lekami
            szprychowala. Nie zgodzilam sie na to z przyczyn osobistych przekonan, z
            ktorych tlumaczyc sie nie bede. Jednak znajomi mi przynosili coraz to inne
            namiary na psychologow. Tez ich rozumiem. I nie obwiniam. Syn jednak nigdy nie
            mial zadnych agresywnych zachowan. Ma mlodszego brata. Nigdy nie byl agresywny
            wobec niego ani nikogo innego. Na szczescie. Wiesz ja nie tylko plakalam
            wieczorami. Probowalam i sobie i malemu na rozne sposoby pomagac. Nie chcialo
            mi sie tego wszystkiego jednak opisywac w swoim poscie, bo nie o tym byl ten
            post. A poza tym musialby byc to baaardzo dlugi post. Napisalam w skrocie o
            swoich problemach z trudnym malcem i o szczesliwym zakonczeniusmile Ale zanim
            doszlo do happy endu wiele rzeczy sie wydarzylo. W wielu miejscach szukalam
            pomocy i odpowiedzi.
            • edytkus Re: PS 11.10.06, 19:54
              super, w naszym przypadku jakos nadziei nie widze ale mala ma dopeiro 4 lata wiec wszystko przed nami
              wink
              • bozenka12 Re: PS 11.10.06, 20:00
                Edytkus, jak moj maly mial 4 lata to tez nadziei nie widzialam! Nie poddawaj
                siesmile
Pełna wersja