emma_waw
12.10.06, 09:36
pułapka natury , instynktu , ewolucji.... Większość kobiet pragnie mieć
dzieci , pragnie tym mocniej im dłużej musi się o nie starać. Niesamowity
jest instynkt który każe nam dążyć do przedłużenia gatunku.Bo nie oszukujmy
się-mimo wielu racjonalnych powodów domunującym jest głęboko ukryta , nie do
końca uświadamiana , atawistyczna chęć posiadania potomstwa.
Ciekawa jestm ile kobiet , które maja juz dzieci czuje się macierzyństwem
rozczarowana?
Bo ja niestety tak.
Przy czym ,żeby uprzedzić potencjale uwagi-jesteśmy z mężem osobami
odpowiedzialnymi i zdecydowaliśmy sie na dziecko w pełni świadomie.
Nie udawało sie od razu i trochę czasu upłyneło zanim dowiedzieliśmy się ,że
będziemy rodzicami.
Nie miałam wyidealizowanego obrazu macierzyństwa-wiedziałam ,że to cięzka
praca , nieprzespane noce , rezygnacja z własnych potrzeb ,ale miałam
nadzieje ,że ten przysłowiowy bezzębny uśmiech pozwoli mi zapomniec o
wszystkim innym.
Ale wiecie co? Nie pozwolił.....
Mam fajne , pięciomiesięczne , zdrowe dziecko ,niespecjalie marudzace ,
grzeczne i usmiechnięte.
I moja tragedią jest to ,że macierzyństwo nie jest moim powołaniem.Że czuje
często smutek i żal za tym życiem które mineło , za wolnością .
Nie mam depresjipoporodowej , mam w sobie mnóstwo siły i radości , lubie
spędzac czas z mężem i dzieckiem , ale....
Jestem rozczarowana macierzyństwem i zła na siebie , na swoja psychike ,że
nie dała mi znaku ,że akurat ja nie powinnam być mamą , że instynkt pchnął
mnie w role w której się nie odnajduje.
Pozdrawiam / z zazdrością / wszystkie mamy z powołania