Jak sobie z tym poradzic ?

16.10.06, 21:20
Po 1,5 mies siedzenia w domu dostałam pracę. Ciszę się strasznie, tylko jak
sobie poradzi z tęsknotą za dzieckiem (córka ma 14mies). Przez cały czas
byłyśmy razem a teraz... Dziś był mój pierwszy dzień w pracy, córke widzialam
przez 1,5 godz. Przepłakałam całą drogę do pracy. Jak sobie radziłyście z tym
rozstaniem??
    • gacusia1 Re: Jak sobie z tym poradzic ? 17.10.06, 00:13
      Ze tez ja nie mam takich problemow....chyba jakas wyrodna matka jestem?Corka
      miala 4,5 m-ca gdy wrocilam do pracy.Teraz ma 11 lat i chyba nie odczula BRAKU
      MATKI.Synek ma 12 m-cy i ja UBOLEWAM,ze nie pracuje.
      • 5aga5 Re: Jak sobie z tym poradzic ? 17.10.06, 00:21
        No i tu się z gacusią po raz pierwszy nie zgadzam.
        Fakt, miałam możliwość ( względy finansowe ) zostać z dzieckiem w domu i uważam
        to za najpiękniejszą rzecz.
        Dlatego współczuję autorce wątku.
        Wróciłas do pracy bo chciałaś, czy zmusiła Cię do tego sytuacja finansowa?
        Moja Córcia ma 2 latka i nawet w takim wieku szkoda by mi było zostawiać ją z
        nianią czy w żłobku.
        • pesteczka5 Re: Jak sobie z tym poradzic ? 17.10.06, 02:25
          Też płakałam. Dzwoniłam, przywoziłam drobiazgi, dwoiłam się i troiłam w czasie,
          kiedy już byłam w domu.
          Taki etapsmile Potem wszystko się unormowało. Z czasem zaczęłam sie cieszyc z tego
          płodozmianu i odpoczywać w pracy od dzieci, a z dziećmi od pracy. Różne są w
          życiu koleje losusmile Powodzenia!
          • pesteczka5 Re: Jak sobie z tym poradzic ? 17.10.06, 02:31
            Aha, mnie pomagało staranne planowanie czasu wolnego. Na ryki świetnie mi
            robiło zaplanowanie wycieczki w niedzielę, placu zabaw na popołudnie, plaży,
            kina, teatru, spaceru itd. Trzy miesiace wcześniej zapisywałam się w pracy na
            dzień wolny na urodziny dzieci, jakiś długi weekend czy inne miniwczasy dla
            poratowania zdrowia psychicznegosmile Jak sobie tak poukładałam, wszystko
            nabierało jakiegoś sensu. Zdarzyło mi się wziąć dzieci do pracy, jak również
            pomagało mi takie ułożenie grafiku, ze raz lub dwa pracowałam po południu, od
            12 lub 13. To był ranek dla nas podobny do niedzielnego, spacer przed
            południem, jakaś inna atrakcja, choćby fajna zabawa w domu. Po południu od
            niani dzieci przejmowali wtedy dziadkowie albo tata - to łamało monotonię i
            skracało tydzień. Jakoś przezyliśmysmile Ty też przeżyjesz, a dziecię
            prawdopodobnie lepiejsmile Powodzenia!
Pełna wersja