karin.dsi
17.10.06, 11:32
ZBliża sie zima, czas zakupów ubrań zimowych.
Od jakiegoś czasu stosunki między mną a teściami nie są dobre, ograniczyłam
kontakty do minimum.
Teściowa kupiła małemu buciki ( na oko), które okazały się za duże.
Zaproponowałam (mimo trudnej atmosfery) abyśmy poszły razem do sklepu z art.
dziecięcymi i z maluchem, skoro koniecznie chce kupić buty to może lepiej
przymierzyć je maluchowi a nie kupowac na widzi mi się.
Przyjechała, poszłyśmy razem. W sklepie w końcu niczego nie wybrała a obok
wisiały kombinezony zimowe. Powiedziałam, ze takie modele mi się podoboją i
czekam na dostawę większych rozmiarów ( bo były same małe)
Teściowa powiedziała, że służbowo za 3 dni jedzie do innego miasta i może
tam zobaczyć kombinezony.
Na tym rozmaowa się skończyła.
Następnego dnia ja zadzwoniłam i powiedziałąm żeby nie kupowała żadnych
kombinezonów, bo ja już mam upatrzony model i niech sobie nie robi kłopotu.
Tymczasem kiedy mąż pojechał z wizytą i z małym ( ja miałąm zajęcia na
uczelnii) czekał na nich zimowy kombinezon. Był za mały. Mąż odmówił
przyjęcia i powiedział, że przecież my kupujemy małemu kombinezon i nie
potrzeba nam wsparcia.
Tymczasem wczoraj dzwoni do mnie teściowa, że włąśnie stoi pod moim blokiem i
że kupili (teściowie) małemu kombinezon i chcą przymierzyć.
nie było nas w domu, mieliśmy swoje plany i odmówiliśmy spotkania.
Dziewczyny!!!
Wiem, że to może błaha sprawa ale ja już czasami nie wiem jak mam mówić, czy
postąpiłam źle? Czy jak mówię wyrażnie: :"proszę nie kupować kombinezonu" to
moja teściowa słyszy, że można?
Przecież jest tyle rzeczy, które można kupić małemu dziecku (zabawki,
śpiochy, body, pajacyki). Czemu ci ludzie uparli się na kombinezon?
proszę o komentarze