magdalenkaaa78
22.10.06, 19:09
Nie wiem, czy tylko ja tak mam i czy w ogóle jest ot powod do wkurzania się,
ale...
Jak idę z synkiem na plac zabaw staram się, zeby nie przeszkadzał innym
dzieciom, nie popychał, nie zabierał zabawek, nie bawił się długo na czyms,
jesli widzę, że czekają inne dzieci.
dziś poszliśmy na plac zabaw, największą atrakcją są tam opony na sznurach,
takie do bujania. Nawet wolę, jak buja się na tym , bo i nisko, i szerokie
siedzenie - nie martwię się, ze spadnie. Kuba pobawił się na jednej zabawca,
drugiej, ale ciągle sterował w kierunku tych opon. Podchodzimy raz - buja się
dwójka dzieci. odchodzimy. Wracamy - ta sama dwójka. Moje dziecię stoi obok i
prawie placze. Tłumaczymy mu, że musi poczekac. Znowu go odciągam na inną
zabawkę. Przy oponach rosie tłumek dzieci. Dobre 15 minut buja się ta sama
parka. Mamusie stoją obok. W koncu mój syn zaczyna płakać. Jedno dzecko
schodzi _ dziewczynka , na oko 5 lat, dużo większa od mojego 3,5 latka. Kuba
podchodzi. Dz\iewczynka szybko leci i wręcz spycha go z opony. Krzyczy do
niego ; zostaw to! mamuśka reaguje, a jakże... Mówi to drugiej mamusi: zawsze
była taka bojowa. Druga mama odpowiada: No tak, trzeba walczyć o swoje.
Sytuacja, że mała schodziła i odchodziła na metr, by zaraz wrócic, gdy tylko
moje dziecię podchodziło, powtarzała się kilka razy. Kuba rozplakał się,
byłam wsciekła. gdyby nie to, że byłam z męzem, ktory ma ochotę ukręcić mi
glowe, gdy wdaję się w jakąś dyskusję, pewnie bym tym mamuskom coś
powiedziała... chociaż nie wytrzymalam i rzuciłam do męża : wiesz, niektorym
się wydaje, że plac zabaw jest tylko ich...
Ja rozumiem, że dzieci się bawią. Ale nie rozumiem, ze zabawke okupuje przez
20 min jedno dziecko na dodatek perfidnie zachowując sie w stosunku do
drugiego. nie mam pretensji do tych dzieci ( choć nie ukrywam, ze jak
popchnęła Kubę to marzyłam, by jej oddać w jego imieniu ) ale mam do matek. I
jeszcze jakie były zadowolone, że ich dzieci tak umieją walczyć o swoje...No,
to się wygadalam