feminizm w wydaniu konserwatywnym

23.10.06, 14:55
Ostatnio dorwalam najwyzszy czas, czyli konserwe totalna smile i byl tam felieton
w ramach cyklu okiem feministki. Na stronie NCz nie ma archiwum niestety... no
wiec streszczajac chodzilo o to ze pani rozwijala jakze blyskotliwa mysl ze
kobiety i mezczyzni sie roznia. I ze nasze Prababki dbaly o to by rozwodow
bylo malo, wlasnie poprzez oddzielanie prac meskich od kobiecych, twierdzac ze
pan sie z pania nie rozwiedzie gdy nie umie sam se gaci pocerowac, a pani od
pana nie odejdzie jak nie bedzie umiala wbic gwozdzia. W tekscie padalo pare
razy sformuowanie ze rozwod to dramat, a puenta byla taka- jesli chcesz
zwiekszyc szanse ze twoj syn sie rozwiedzie- naucz go sprzatac i gotowac.

Zasadniczo nie sposob odmowic autorce racji. Oczywiscie, czlowiek, ktory ma
poczucie ze sam sobie nie poradzi, jest sklonny decyzje o rozwodzie odsunac.
jednak dla mnie dramatem jest nie sam rozwod, ale sam pomysl ze moj syn czy
corka beda trwac w zwiazku ze strachu i z uzaleznienia. No, jakos uwazam to za
wiekszy dramat niz sam rozwod. Tak wiec owszem syna naucze gotowac, a corke
wbijac gwozdzie smile))

sam tekst byl cudny, naprawde szkoda ze nei ma go w sieci.....
    • aluc Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 15:02
      prababki, powiadasz?
      kurka blaszka, byłam dotąd przekonana, że nasze prababki to się nie za bardzo
      mogły od tak po prostu rozwieźć smile no ale skąd mam wiedzieć, skoro nie jestem
      feministkąnawet w ujęciu konserwatywnym?
      ale oddycham spokojnie, moje dzieci sprzątania nienawidzą, co mają po
      rodzicach wink
      • wieczna-gosia Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 15:15
        > kurka blaszka, byłam dotąd przekonana, że nasze prababki to się nie za bardzo
        > mogły od tak po prostu rozwieźć smile no ale skąd mam wiedzieć, skoro nie jestem
        > feministkąnawet w ujęciu konserwatywnym?

        no i widzisz ile wtedy trwalych zwiazkow bylo smile)))

        ja to kupuje wink))
    • malila Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 15:07
      wieczna-gosia napisała:

      > W tekscie padalo pare
      > razy sformuowanie ze rozwod to dramat, a puenta byla taka- jesli chcesz
      > zwiekszyc szanse ze twoj syn sie rozwiedzie- naucz go sprzatac i gotowac.

      Dodałabym, że trzeba też zapobiegać zbyt wysokim zarobkom syna czy córki, bo
      przy wysokiej pensji można sobie pozwolić na wynajęcie gosposi oraz złotą
      rączkę i wtedy żona czy mąż nie są potrzebniwink
    • triss_merigold6 Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 15:51
      Mój syn bardzo ładnie posługuje się szczotką i szufelką.P
      Nie czytam takich rzeczy, bo za bardzo mnie drażnią ale "NCz" miewałam w ręku a
      twórczość samego JKM czytałam.
      Na marginesie: rozwody cywilne są w Polsce możliwe od zmian prawnych
      wprowadzonych w 1946 r., przed wojną trzeba było zmienić wyznanie. Samych
      rozwodów za dramat nie uważam, w przeciwienstwie do przymusu pozostawania w
      niefajnym układzie.
      Co do gotowania to w dobie półproduktów jest to dość prosta czynność a do
      wbicia gwoździa czy innych czynności można zatrudnić fachowca. Kwestia kasy.
      • reni_78 Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 24.10.06, 10:16
        > rozwody cywilne są w Polsce możliwe od zmian prawnych wprowadzonych
        w 1946 r., przed wojną trzeba było zmienić wyznanie.

        nie tylko rozwody, ale też i śluby cywilne
        - u mnie w rodzinie facet powiedział, że z kobitą z dziesięciorgiem dzieci z
        nakazu "żenić" się nie będzie... i do końca swego żywota nie zaakceptował prawa
        cywilnego w tym względzie... i nie uważał małżonków jako pełnoprawnych, jeśli
        nie mieli oni ślubu wyznaniowego...
    • bakers_daughter Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 16:07
      no, ale nie rozumiem...
      pani feministka sprawę naszych babek przywoływała jako dobry wzór?
      to co ona ma wspólnego z feminizmem?
      no i co z feminizmem może mieć wspólnego JKM i NCz?
      • verdana Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 16:16
        Bzdura.
        Prababki się nie rozwodziły, bo nie pracowały. I z głodu by zmarły. Podział
        pracy wynikał wlasnie z tego, ze kobiety nie zajmowały się pracą zawodową, a
        nie odwrotnie.
        Z kolei w rodzinach rzemieslniczych, a przede wszystkim wsrod chłopów (75%
        spoleczeństwa przed wojną) rozwód był niemozliwy z przyczyn ekonomicznych. Nie
        dało się w pojedynkę, niezaleznie od plci, prowadzić gospodarstwa, w mniejszym
        stiopniu także warsztatu.
        Kobiety nie rozstawsły się z facetami (ojcami, mężami, synami) nie dlatego, ze
        te związki były lepsze, ale z przyczyn li i jedynie ekonomicznych. Trzeba tez
        pamiętać, ze praca w domu była tak cięzka, ze musiała się tym zajmować jedna
        osoba na "cały etat", a czasem przy pomocy służącej. Pracy było tyle, że nie
        dalo się jej podzielić tak jak dzisiaj, mimochodem.
        Prosty przykład. Śniadanie. Dziś osoba płci dowolnej wstaje, myje się, włacza
        czajnik, zalewa kawę wrzątkiem dodaje mleka i idzie do pracy.
        Te same czynnosci kiedyś. Osoba wstaje - rozpala pod kuchnią, czeka aż zagotuje
        sie woda do mycia i na kawę, leci do sklepu po mleko (albo do obory wydoić
        krowę). Mleka w domu nie ma, bo nie ma lodówki - a więc mleko wczorajsze już
        się skwasiło. Zamiast 15 minut - godzina jak nic. Ktoś, kto szedł do pracy
        musiał mieć drugą osobe, która to za niego robiła.
        • triss_merigold6 Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 16:21
          Do fanów "NCz" żaden historyczno-spoleczno-ekonomiczny argument nie trafi więc
          szkoda prądu na produkcję liter.wink Zresztą to światopoglądowi prawicowcy więc z
          definicji ograniczeni umysłowo.
    • vibe-b Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 16:13
      Mam wrazenie, ze nasze prababki sie nie rozwodzily bo to byl "wstyd i hanba".
      W czasach dzisiejszych jesli sie nie rozwodza (za czesto) to dlatego, ze "co
      dwie pensje to nie jedna" raczej nizli tylko z powodu nieumiejetnosci
      jakichkolwiek. W krajach gdzie ubozszy rozwiedziony w razie czego dostaje
      dofinansowanie jak i kwatere stosowna, rozwodza sie czesciej.
      • triss_merigold6 Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 16:16
        Kurde, nie rozwodziły się, bo często nie było takiej możliwości prawnej a
        rozwód kościelny był kosztowny i długo trwał. Dziś ludzie nie rozwodzą się z
        biedy a nie z nadmiaru zasobów, ile tu było postow w guście "on jest fatalny,
        dręczy, męczy, wymaga, ale nie odejdę bo nie mam gdzie się podziać i jestem bez
        pracy"?
    • gosika78 Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 16:24
      To się nazywa pokrętna logika smile
    • melka_x Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 16:36
      Z tym feminizmem w ujęciu konserwatywnym błyskotliwego umysłu NC, to wypisz
      wymaluj jak z rowerami co je rozdawali na placu Czerwonym w Petersburgu. Nie
      na placu Czerwonym, tylko na Arbacie, nie w Petersburgu, tylko w Moskwie, nie
      rowery, tylko samochody i nie rozdają, tylko kradną.
    • latouche Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 23.10.06, 23:40
      rany boskie co za pierdofony smile rozdział prac na typowo męskie i damskie jako
      recepta na długi i szcześliwy związek, tak? a co z takim na ten przykład
      czyszczeniem kociej kuwety???
      BTW, najzabawniejsze u konserwatystow jest swiete przekonanie ze "za naszych
      dziadow" stanowczo bylo lepiej.
      • wieczna-gosia Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 24.10.06, 08:41
        kible (takze kocie) to wybitnie meskie zajecie i tutaj mezczyznie nie popuszcze.
        niech se czysci smile
        • agnieszkas72 Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 24.10.06, 09:26

          Chciałabym zaznaczyć,że Ncz jest pismem-forum,które dopuszcza do głosu różnych
          autorów.Piszących nie obowiązują poglądy zgodne w 100% z poglądami redaktora
          naczelnego i wydawcy,co na pewno nie przyszło na mysl wiernym czytelniczkom
          GW-bardzo tolerancyjnym i otwartym ,oczywiściewink.
          Czytam całe pismo od lat,większośc jest dla mnie bardzo ciekawa,z częscia
          autorów się zgadzam,z niektórymi nie.Jesli chodzi o sprawy gospodarcze,Ncz
          pomógł mi zrozumiec wiele rzeczy.Felietoniki p.B uwazam za głupie,wtórne i mało
          smieszne.
          Aha,mój mąż i mój najstarszy syn są zdecydowanie lepsi ode mnie w przyszywaniu
          guzików.
          • mor_lena Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 24.10.06, 13:42
            Logika autorki artykułu jest tyleż niesamowita co połowiczna (jeśli można się
            tak wyrazić o logice), bo przecież ciągnąc tę myśl dalej dochodzimy do wniosku,
            że skoro taki podział ról miałby obowiązywać w społeczeństwie,to znaczy, że
            wszystkie panie ugotują, zacerują, wypiorą i zamiotą. A zatem gdybym była
            panem, to akurat - chcąc się rozwieść - najmniej obawiałabym się o powyższe
            mając świadomość, że skoro taki podział ról obowiązuje, to wszystkie panie
            ugotują etc. etc. Jak dla mnie, to brzmi jak zachęta do rozwodusmile
            • myelegans Re: feminizm w wydaniu konserwatywnym 24.10.06, 14:23
              Logika autora nijak nie stosuje sie do wspolczesnego swiata bo:
              - wiecej mezczyzn niz kobiet gotuje (przynajmniej w moim srodowisku, z tesciem
              wlacznie)i to nie tylko wode, ale i wytworne i smaczne obiady. Znam wiecej
              dobrze gotujacych i lubiacych to robic mezczyzn niz kobiet.
              - wiekszosc pracujacych rodzin zywi sie polproduktami, lub tym co kupia po
              drodze z braku czasu
              - single czy zonaci moga za niewielkie peiniadze zjesc smacznie "na miescie"
              - nikt juz skarpetek nie ceruje, ani nie dzierga swetrow na drutach
              - do prania sa pralnie chemiczne
              - do naprawienia samochodu warsztaty samochodowe, teraz domowymi sposobam,
              oprocz wymiany opon nie da sie juz nic samemu naprawic
              - poza tym, kto ma czas na taki podzial rol?
              - mnostwo mezczyzn vide moj maz (8 lat mieszkal sam) mieszkalo samodzielnie
              przed slubem, np. w czasie studiow czy po i wie doskonale jak sie "prowadzi dom"

              Gdybym miala swiadomosc, ze moj maz jest ze mna tylko dlatego, ze ma sluzaca za
              darmo, sama bym odeszla, a nie starala sie lepiej te skarpetki cerowac. Gwoli
              scislosci, w domu: nie prasuje, nie myje okien, nie odkurzam, gotuje w
              weekendy, nie wynosze smieci, nie piore, robi to albo maz, albo niania, albo
              kto inny. W dodatku zarabiam wiecej od meza. Jestem na prostej drodze do
              rozwodu smile
              Acha, syn w zestawie zabawek ma: kuchnie, garnki i zelazko
    • judytak a moja osobista prababka 24.10.06, 14:38
      rozwodziła się dwa razy, grubo przed pierwszą wojną światową, miała z każdego
      małżeństwa po jednym synu, jak ich odchowała, zajęła się prowadzeniem hurtowni
      jajek (przedtem pracowała na gospodarstwie rodziców, tacy zamożniejsi chłopy)

      co prawda, była wyznania Kalwina

      jestem więc genetycznie skażona, nie wiem, jak mogli mi dać obywatelstwo
      polskie ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • monia145 Re: a moja osobista prababka 24.10.06, 15:54
        Na przykładzie prababci widać co oznacza "protestancki etos pracy"smile
    • aluc celem pointy chilli mój mały męski szowinista 24.10.06, 22:48
      starszy choruje i siedzi w domu, ja zaś akurat dostałam pilne tłumaczenie i jak
      niania wyszła z młodszym na spacer, zamknęłam się w sypialni celem
      uskuteczniania powyższego

      wchodzi starszy i zaczyna marudzić, w końcu proszę go, żeby nie przeszkadzał,
      bo muszę trochę popracować

      "a po co pracujesz?"
      "żeby zarobić trochę pieniędzy"
      "a po co?" (coraz bardziej płaczliwym głosem)
      "żebyśmy mieli kasę na różne zakupy do naszego nowego domu na przykład"
      "a tata gdzie?" (już niemal spazmy)
      "w pracy"
      "to po co ty pracujesz, jak tata pracuje i zarabia?" (spazmy totalne)

      i tak trzymać smile))))
Pełna wersja