A cofnijcie sie w czasie

26.10.06, 11:04
Czy gdybyście wiele, wiele lat temu były na miejscu tej 14-latki, która
odebrała sobie życie, zwróciły byście sie o pomoc do swoich Rodziców? Nie
czuły byście się winne, zawstydzone i zażenowane?
Wasi Rodzice byli Waszymi przyjaciółmi?
    • nisar Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:19
      Nie, nie byli. A raczej nie były, bo wychowywały mnie mama i babcia. Mama
      bierna, babcia... lepiej nic nie mówić. "Na pewno nie słodycz charakteru
      stanowiła jej największą zaletę", jak pisała Chmielewska o swojej ciotce.
      Pewnie bym powiedziała, bo zawsze byłam raczej wylewna i nie umiałam ukrywać
      przeżyć.
      Niemniej JESTEM ABSOLUTNIE PEWNA, że moja babcia uważałaby że kolegów
      sprowokowałam. Sto procent.
      Tak że czy w ostatecznym rozrachunku otrzymałabym w domu wsparcie - raczej nie,
      bo mama się babci chyba by nie przeciwstawiła.
      Na samobójstwo byłam za tchórzliwa.
      Tak naprawdę nie potrafię sobie wyobrazić jak by się taka sytuacja skończyła w
      moim przypadku.
    • mysia-mysia Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:21
      chyba nie, ale na pewno nie popełniłabym samobójstwa
    • alua_mm Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:25
      Na szczęście za moich czasów było inaczej. Nie było takich zachowań w szkole -
      "dowcipy" chłopców sprowadzały się do próby rozpięcia stanika (przez ubranie
      oczywiście). Nie wiem czy powiedziałabym rodzicom - pewnie bym sie wstydziła. Na
      pewno powiedziałabym starszemu bratu, z którym chodziliśmy do jednej szkoły.
      Albo znając swój charakterek zbluzgałabym napastników i rzuciałabym się z
      pazurami. Samobójstwa nie popełniłabym z pewnością.
    • lola211 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:27
      Ja bym nie pisnela słowa- to swiadczy az nadto jacy byli moi rodzice.Mam
      nadzieje, ze z wlasna corka bede miala zupelnie inne relacje, juz teraz ja
      ucze, ze jestem jej przyjaciolka i ma mnie zawsze po swojej stronie, ma 8 lat.
    • triss_merigold6 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:29
      W podstawówce do której trafiłam po powrocie zza granicy dokuczano mi na
      początku. Bardzo. Miałam 10 lat i byłam bardzo, bardzo inna - inaczej ubrana,
      nie chodziłam na religię, byłam z innego świata. W domu po pewnym czasie
      powiedziałam, interweniowała moja mama w sposób tak skuteczny i dyskretny, że
      chłopak, ktory się najbardziej chamsko czepiał, później mnie bronił. Potem
      zmieniłam szkołę i już nigdy nie była klasowo-towarzyską ofiarą.

      Gdyby mnie spotkało to co tę dziewczynkę to nie wiem czy bym powiedziała,
      pewnie tak, bo by wyszło na jaw. Ale wątpię czy powiedziałabym "sama z siebie"
      chociaż jestem pewna, że rodzice stanęli by po mojej stronie.
    • iwoniaw Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:29
      Na rodziców mogłabym liczyć, owszem. Ale jestem na 100% pewna, że szkoła za
      wszelką cenę usiłowałaby sprawę zatuszować. Gdy miałam 14 lat, moją
      wychowawczynią była kobieta, która KAŻDĄ skargę, bez względu na jej kaliber,
      uważała za zamach na swój święty spokój i pierwszą osobą, która mogłaby się w
      tak nawet dramatycznej sytuacji spodziewać kary, byłaby ta, która wyszłaby z
      klasy i zrobiła aferę.
      Tyle, że ja miałam świadomość, że w obronie własnej mogę się posunąć b. daleko i
      będę mieć w takim przypadku wsparcie najbliższych. Inną sprawą są fizyczne
      szanse 14-latki w starciu z kilkoma na raz rówieśnikami. No chyba, że trenuje
      ona sporty walki, ale takiej to raczej taki jeden z drugim to by się bał zaczepić.
      Co do meritum: ja mogłabym liczyć na rodziców, ale wiele moich koleżanek nie. No
      i ja mieszkałam w dużym mieście, gdzie stosunkowo łatwo zmienić środowisko. A co
      stałoby się z Anią, nawet gdyby rodzice stali za nią murem?
    • maadzik3 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:30
      Byli. Co wiecej bedac swiadkiem takiego wydarzenia na pewno powiedzialabym
      rodzicom i jestem pewna ze po pierwsze natychmiast sprobowaliby sie porozumiec z
      rodzicami ofiary i na pewno zabraliby mnie z tej szkoly - natychmiast.
      Magda
    • alfama_1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:31
      Powiedziałabym bo dużo mówiłam swoim rodzicom.
      Myślę, że mama by mi pomogła psychicznie a tata by pobiegł z szablą do szkoły a
      potem na milicję. Nawet gdyby niewiele z tego zrozumiał a nawet uważał, że wina
      była moja. Miałam różne sytuacje w życiu, przy trudnych rodzice zawsze stawali
      za mną murem.
    • lenka30a Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:33
      wystarczyło, że w podobnej sytuacji powiedziałam o tym mojej wychowawczyni i
      pomogło...
      napisałam o tym w wątku powyżej
    • weronikarb Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 11:54
      Jako ofiara lub jako swiadek nawet tego, powiedzialabym mamie.
      I wiem, ze stanelaby za mna murem - chcialabym aby moj syn mial do mnie
      zaufanie i traktowal jak powiernice, ale na to musze zapracowac smile
    • mijaczek Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:01
      szczerze powiedziawszy nie dziwie sie tej dziewczynce, ze na oczy nikomu sie nie
      chciala pokazac, ze poczula sie upokorzona do granic wytrzymalosci, nie dziwie
      sie, ze nie poszla z tym do rodzicow... bo w tym wieku nie chodzi sie do
      rodzicow, tylko sie cierpi wystawiajac na gadu gadu opis, ze sie umiera...
      Boze... ona zostala zgwalcona [nie wazne, ze stosunku per se nie bylo] na oczach
      calej klasy, w miejscu gdzie miala przychodzic codziennie przez nastepne dwa
      lata przez chlopakow, ktorzy byli w jej klasie najwyrazniej wazni....
      tak strasznie mi jej szkoda...ona musiala przezyc najwieksza traume jaka mozna
      sobie wyobrazic...
      • triss_merigold6 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:08
        Gdyby to spotkało dorosłą kobietę też by sobie nie poradziła vide sprawy o
        molestowanie. Dorosłe baby są nieraz obmacywane, łapane za biust i tyłek,
        raczone sprośnymi uwagami i komentarzami i siedzą cicho albo zmieniają robotę.
        Wyobraźcie sobie, że dorosłą kobietę kilku kolegów z działu przewraca na
        biurko, grzebią jej w majtkach, komentują, któryś filmuje a reszta patrzy.
        Wróciłybyście po czymś takim do miejsca pracy z podniesioną głową? Ja kozak
        jestem generalnie ale po czymś takim to by mnie psychiatra do kupy zbierał parę
        miesięcy.
        • tristana1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:39
          No jasne. To TY byś TAK SIE ZACHOWAŁA. Ja z pewnoscią powiedziałabym rodzicom,
          nauczycielce, a nawet powiadomiłabym dyrektora. Mój ojciec by sie sprawą zajął,
          gdybym miała 14 lat. Gdyby sytuacja zdarzyła się w życiu dorosłym: to po
          pierwsze mam głos i ręce (jujitsu opanowane), ale załóżmy, że byłoby ich więcej
          (siła) więc ze 100% pewnością wróciłabym do pracy, ale rozpętałabym im piekło
          nad głową, powiadomiłabym: kierwonika w pracy, dyrektora, telewizję, prasę,
          współmażonków tych osób, narzeczonych, pracowników w pracy. Po prostu fakt, że
          mnie skrzywdzili nie byłby moim wstydem. Ja nie musiałabym chodzić do
          psychiatry parę miesięcy zbierać sie do kupy, dlatego, że
          - znam swąwartość
          - doskonale zdawałabym sobie sprawę, że nie prowokowałam
          - nie mam traumy życiowej i nnie myśle w sposób: "to moja wina"
          Ale rozumiem, że nie każdy jest na tyle silny psychicznie i jest sobie z taką
          sutyacją poradzić. Ja zostałam tak wychowana - twardo i silnie.
          • anonimowa_internautka Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 16:57
            tristana1 napisała:

            > powiadomiłabym: kierwonika w pracy, dyrektora, [...]
            > współmażonków tych osób, narzeczonych, pracowników w pracy.

            Przypadki tego typu przedstawiane w mediach pokazują, że wszystkie te osoby
            byłyby przeciwko tobie.
        • tristana1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:41
          Dorosłe baby są nieraz obmacywane, łapane za biust i tyłek,
          raczone sprośnymi uwagami i komentarzami i siedzą cicho albo zmieniają robotę

          A wiesz dlaczego? bo widocznie na to pozwalają i sprawia im to przyjemność.
          Dorosłe baby to nie 14 latki i powinni umieć sie bronić!
          • triss_merigold6 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:48
            Właśnie powieliłaś najgłupszy stereotyp jaki istnieje. Mechanizm molestowania
            seksualnego rozwija się w czasie i rzadko która kobieta ma odwagę zareagować po
            pierwszym wulgarnym dowcipie, po pierwszym komentarzu. Gwałt przez obcego w
            lesie jest ewidentny a sprośne awanse kierownika już mniej. Wiesz czemu nie
            reagują? Bo otoczenie ocenia to dokładnie jak Ty.
            • iwoniaw Triss, nie szkoda prądu? 26.10.06, 12:50
              No przecież sprawia im to przyjemność, nie wiesz? Obawa o utratę pracy oraz
              ostracyzm społeczny to mit - jak widać na załączonym obrazku uncertain.
              • triss_merigold6 Szkoda 26.10.06, 13:04
                Rasowy młotek ale przynajmniej młotek z otwartą przyłbicą i dumny z siebie.
            • tristana1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:51
              Tak otocznie tak to ocenia i ja też. Bo jeśli sprawia mi przyjemność, że
              koledzy z pracy ze mną flirtują, dotykają, później obmacują to w takim
              przypadku jest to w 100% moja wina. Jeśli mnie to nie odpowiada to nie reaguję
              uśmiechem na zaczepki seksualne itd.
              • lola211 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:05
                Ale pitolisz.Tu nie ma znaczenia, czy reagujesz usmiechem czy nie, akurat ten
                oblesny typ, ktory posuwa sie do seksualnych zaczepek ma gleboko w dupie Twoje
                pozwolenie, nie wiesz kobieto o czym piszesz.
              • cocollino1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:21
                no ale chwila
                jak sie np. zasmieje ze swinskiego kawalu kolgow z pracy, to co?
                /Oni uznaja, ze jestem otwarta na wszelkie propozycje? i jakby co to bedzie
                moja wina? nie no to nie jest tak jak piszesz, absolutnie
                wlasnie takie myslenie powoduje, ze dzieja sie takie tragedie jak tasad
                • tristana1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:30
                  Zaczyna się całkiem niewinnie. A faceci badają na ile im sie pozwoli. Najpierw
                  klepnięcie w tyłek - raz, drugi, setny... potem dotknięcie gdzieś indziej...
                  Jeśli się nie zareaguje od razu to jak myslisz - co facet sobie mysli??? Jeśli
                  nie widzi stanowczej odmownej reakcji???? Ot, przyzwolenie. ja osobiście nie
                  wyobrażam sobie by ktos naruszał moją cielesność w pracy. nawet położenie ręki
                  na ramieniu - nie życzę sobie. Za klepnięcie w tyłek dałabym ładnie w pysk.
                  • iwoniaw A jakby ich było pięciu? 26.10.06, 13:31
                    Dałabyś w pysk po kolei wszystkim? Czy może tym którzy "tylko patrzyli" nie?
                    • tristana1 Re: A jakby ich było pięciu? 26.10.06, 13:38
                      Wtedy fizycznie byłabym przegrana. Pozostaje słodka zemsta, droga sądowa, jak
                      napisałam wyzej zniszczyłabym im reputacje i ... życie.
                      • lola211 Re: A jakby ich było pięciu? 26.10.06, 13:54
                        Tia, jasne, w teorii widac jestes dobra, obys zycie nie zmusilo Cie do
                        weryfikacji pogladow.
                  • cocollino1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:35
                    Pomijam fakt, ze ja tez nie dalabym przyzwolenia na klepanie i durne dowcipy,
                    ale ktos moze pozwalac sobie na to, niekoniecznie jednak godzac sie na sex
                    prawda?
                    • tristana1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:39
                      Prawda. Ale właśnie facec to istota, która jeśli ma przyzwolenie na klepanie
                      będzie chciał więcej i będzie badał na ile mu sie pozwala. Dlatego ja stosuję
                      szeroko rozumianą profilaktykę wink
                      • cocollino1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:50
                        no wlasnie
                        na ile mu sie pozwala
                        ktos moze pozwolic na zlapanie za tylek, ale na sex juz nie

                        ja tez stosuje profilaktykesmile))
                      • alfama_1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:57
                        > Prawda. Ale właśnie facec to istota, która jeśli ma przyzwolenie na klepanie
                        > będzie chciał więcej i będzie badał na ile mu sie pozwala.

                        Nie tylko facet, każdy bada granice. A poza tymi granicami jest gwałt lub
                        szeroko pojęte molestowanie.
              • alfama_1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:35
                > Tak otocznie tak to ocenia i ja też.

                To nie mam pytań. Tylko uważaj, żeby nie uśmiechnąć się za bardzo w pracy.

                Kiedyś pracowałam z samymi mężczyznami i to nie w warsztacie, na ścianie
                powiesili cycatą aktorkę. Po bezskutecznych próbach zdjęcia plakatu ("hihihi,
                haha, ale o co ci chodzi") powiesiłam sobie nad biurkiem całkiem apetycznego
                aktora. Oburzenie panów z zespołu było ogromne. Myślisz, że gdyby mnie
                zgwałcili, wszyscy powinni uznać, że sama chciałam bo podobają mi się faceci?
                • tristana1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:40
                  nie, no mówimy o naruszaniu granic cielesnosci...
                  • alfama_1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:48
                    Dla mnie to było duże naruszenie, tak jak sprośne dowcipy. Codziennie widziałam
                    roznegliżowaną aktorkę, słuchałam czasem, że jest fajna bo ma takie bufory i
                    inne tego typu uwagi. Ja postąpiłam w ten sam sposób, ktoś mógłby uznać, że
                    zaczepnie wobec napalonych kolegów.
                    Gdyby ktokolwiek chciał wytłumaczyć moich kolegów w przypadku gwałtu, idąc
                    tropem Twojego myślenia, mógłby stwierdzić, że sama tego chciałam "bo otoczenie
                    tak to widzi".
                    Gwałt to gwałt, nie ma o czym dyskutować.
                    • cocollino1 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:52
                      no wlasnie
                      gwalt to gwalt-czyli czyn ppelniony wbrew mnie
                      i zadne inne wczesniejsze moje zachowania nie maja tu znacznia
                      maz tez moze zgwalcic zone- jesli ona akurat w tym momencie sexu nie chce, a on
                      na sile uprawia z nia sex to to jest gwalt, i nie ma znaczenia ze zona wczoraj
                      chciala sie kochac
        • elza78 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 15:35
          ja bym triss wrocila... zeby sie zemscic, albo zlecilabym zemste komus kto sie
          na tym lepij ode mnie zna smile
          • triss_merigold6 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 16:32
            Jako dorosła - tak. Po tym jak juz kobieta jest w stanie ogarnąć emocje może
            szukać zemsty/sprawiedliwości.
    • anik801 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:05
      Na pewno bym się nie zabiła!Miałam bardzo dobry kontak z mamą i powiedziałabym
      jej o tym.Do szkoły z pewnością wrócić już bym nie chciała.Co do reagowania.
      Jak byłam w liceum(mieszkałam w internacie)dziewczyny upatrzyły sobie ofiarę.
      Robiły jej różne świństwa.Gdy była pod prysznicem wrzucały jej do środka różne
      obrzydlistwa,oblewały zimną wodą i wiele innych rzeczy.Stanęłam w jej obronie.
      I nie miałam z tego powodu problemów.Wręcz przeciwnie,dziewczyny dały jej
      spokój.Tylko,że ja ogólnie nie miałam problemów z kolegami i koleżankami.Od
      podstawówki byłam w grupie tzw"przewodzącej".Dlatego zawsze łatwo było mi
      wygłaszać swoje zdanie,albo się postawić.
    • oxygen100 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:05
      tak, moglam sie zwrocic do rodzicow w przypadku problemu, ale nei sadze zebym
      sie na to odwazyla z poczucia wlasnie wstydu i upokorzenia. Nie wiem co bym
      wtedy zrobila. Niestety szukanie pomocy w szkole nei wchodziloby wtedy w gre,
      bo w podstawowce nauczycili mieli wszytsko gdzies, a w liceum to bylaby moja
      wina i mialabym przesrane ze zamiast sie uczyc wglowie mi amory. Niestety. Do
      dzis moje liceum sni mi sie po nocach mimo ze skonczylam je 15 lat temu. To o
      czyms swiadczy prawda??
    • malila Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:14
      Zwróciłam się o pomoc do moich rodziców i ich reakcja bardzo mnie podbudowała.
      Szczególnie mój ojciec wspierał mnie w równouprawnieniu. I to w takim stopniu,
      że w czwartej klasie podbiłam oko chłopakowi, który był zmorą osiedlawink
      • a.lenard Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:31
        Nie poradziłabym się rodziców, napewno, ale nie odebrałabym sobie życia. Byłam
        silną zbuntowana nastolatką. A jak cierpiałam czy miałam problem to w
        samotności, niestety.
    • bea.bea Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 12:28
      nie wim jak by zareagowali moi rodzice...ale smiem twierdzić, ze chyba raczej
      bym im nie powiedziała.....
      • guderianka Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:05
        w moim domu panowała ważna zasada "rozmowa rozmowa"-rozmawiało sie o wszytskim.
        dlatego nie miałam oporu opowiedziec tacie o koledze który mnie obmacywał i
        którego sie bałam
      • hancik5 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:08

        Ja prawdopodobnie nie byłabym w stanie powiedzieć całej prawdy rodzicom, byłby
        to dla mnie zbyt duży wstrząs.W wieku 14 lat byłam jeszcze bardzo wstydliwa. Ale
        rodzice na pewno by zauważyli stan mojego ducha i pomogliby mi.

        Natomiast jestem przekonana, że szkoła chciałaby incydent zatuszować, wspominam
        moich nauczycieli, jako kompletne miernoty.
        Prawdopodobnie za nic nie chciałabym pokazać się w szkole i skończyłoby się na
        jej zmianie. Chociaż, nie... To zostało nagrane...Nie, ten fakt chyba by mnie
        dobijał...Nie wiem,nie wiem, źle byłoby ze mną...
        Ogólnie mówiąć, ta dziewczyna na pewno potrzebowała natychmiastowej pomocy.
        • oxygen100 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:22
          hankci Twoi rodzice maja zdolnosci telepatyczne?smile)
          W wieku 14 lat byłam jeszcze bardzo wstydliwa

          Jeszcze?? znaczy ze teraz jestes zberezna bezwstydnica tak??smile) Wstyd!!smile)
          • hancik5 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:35
            No cóz , jak mało się odzywałam w domu i siedziałam w pokoju cicho w tym wieku,
            to wiedzieli od razu, że coś nie tak... Czy to nazywasz telepatia ??

            No tak, w tym wieku byłam baaaardzo wstydliwa, nawet często się czerwieniłam na
            widok chłopaka, który mi się podobał.
            Zbereźnicą nigdy nie zostałam, chociaż młodość miałam dość burzliwą i obecne
            moje poglądy w dużej mierze opieram na doświadczeniach życiowych, a mam ich na
            tyle sporo, że czuję się jak tzw. kobieta z przeszłością ...Czasem nawet myślę,
            że to dobrze, ale czy ja wiem ???

            No cóż, mam już 40 lat.... Jestem w wieku wyciągania wniosków...


            • oxygen100 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:43
              ja mam tylko kilka mniej ale jakos ciagle mi sie wydaje ze najlepsze dopiero
              przede mna wiec nie spiesze sie do wyciagania wnioskowsmile) mam nadzieje z
              ekeidys bede miala o czym opowiadac robakom w piachu w ktorych znajde oddanych
              sluchaczysmile)
    • kotbehemot6 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 13:58
      poszłabym natychmiast do rodziców,i powiedziała, ze zroboino mi krzywdę, choćby po to by mnie ktoś przytulił a kto jak nie własna mama i tata.jako 14 latka pewnie bym nie myślała o konselwenjach prawnych dla szczeniaków
    • gaskama Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 14:03
      Moi rodzice byli moimi przyjaciółmi. Ale to jest ekstremalna sytuacja. ... Nie
      wiem, czy bym powiedziała rodzicom o czymś takim. Też jestem z gatunku tych,
      którym się wydaje, że jest silna. Też (jak triss) spędziłam wiele lat za
      nieprzyjazną Polakom granicą. Też musiałam walczyć "o honor Polki". Dostawałm
      jako dziecko kopy w dupe i po gębie. Oddawałam pięknum za nadobne nie skarżąc
      się rodzicom. Ale tu chodzi o gwałt (lub też jego symulowanie), poniżenie
      psychiczne i fizyczne. Nie wiem, co bym zrobiła.
      Wiele rzeczy mnie zastanawia w całej sytuacji. Nie chce mi się wierzyć, by
      żaden dorosły w szkole nie zorientował się, co się stało. Kiedy dziewczyna się
      ubrała? Dlaczego przyjaciółka 14-latki nic nie powiedziała, tylko (jak pisze
      gazeta) płakała? Czemu to nikogo nie zastanowiło. Wydaje mi się, że nastąpił tu
      olbrzymi splot nieszcześliwych wypadków. Ofiara mogła być w szoku, ale reszta
      uczniów? Musiało w tej szkole dochodzić do jakiegoś teroryzowania uczniów przez
      grupę gó..arzy. Nie wiem, jak bym zareagowała jako ofiara, ale jestem pewna,
      że zareagowałabym jako obserwator całego zdarzenia. No chyba, że za kulisami w
      tej szkole działy się dziwne rzeczy, o których nie mamy pojęcia.
      Gąskama
    • aluc Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 15:07
      nie wiem, czy bym powiedziała, nie potrafię znaleźć się w sytuacji ofiary,
      nigdy nie byłam po tej stronie

      natomiast stojąc w tłumie na bank nie zrobiłabym niczego, żeby takiej
      dziewczynie pomóc

      ale to nie jest kwestia błędów wychowawczych, po prostu ludzie, o ile nie są
      szczególnie heroiczni, po prostu tak się zachowuję, zwłaszcza w tym głupim wieku
    • elza78 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 15:32
      ja chodzilam do szkoly w ktorej uczyla moja mama tak ze bankowo jesli bys ie
      nie dowiedziala ode mnie to od nauczycieli, ale sadze ze wtedy majac 14 lat
      poszlabym z tym do niej
    • 76kitka Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 15:35
      Nie byłam typem sierotki, nie byłam cicha, nieśmiała. Myślę, że koledzy z klasy nigdy by się nie osmielili zrobić mi czegoś takiego. Pewnie, że były żarty w podstawówce z ciąganiem za spodnie na gumce czy podnoszeniem linijką spódnicy, jednemu wbiłam cyrkiel w przedramię, innego przewróciłam przez niski płotek przed szkołą tak, że się nogami nakrył. I to ja najdrobniejsza w całej klasie, nie twierdzę, że to dobry sposób, ale nie jestem typem ofiary, radziłam sobie jak mogłam.
    • mam_to_w_nosie Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 16:10
      zonazona napisała:

      > Czy gdybyście wiele, wiele lat temu były na miejscu tej 14-latki, która
      > odebrała sobie życie, zwróciły byście sie o pomoc do swoich Rodziców?

      Tak, zwróciłabym się. Najprawdopodobniej mama byłaby pierwszą oaobą, która by
      się o tym dowiedziała. Miałam w domu takie poczucie, że cokolwiek by się nie
      stało mogę się z tym zwrócić do rodziców, o czym zapewniali mnie niejednokrotnie
      często korzystając właśnie z podobnych przykładów, o których była mowa w mediach
      lub były przedstawiane w filmach.

      > Nie
      > czuły byście się winne, zawstydzone i zażenowane?

      Winna raczej nie, rodzice ze mną na takie tematy rozmawiali i odkąd dowiedziałam
      się co znaczy słowo 'gwałt' wiedziałam, ze winny jest napastnik a nie ofiara.
      Zażenowana, zawstydzona publicznym upokorzeniem na pewno. Na pewno nie byłoby
      łatwo funkcjonować potem w tej samej grupie rówieśników, mimo swiadomości, że
      to nie ja dopuściłam się czegoś złego.

      > Wasi Rodzice byli Waszymi przyjaciółmi?

      Przyjaciółmi - nie wiem, na pewno miałam (mam) bardzo dobre relacje z mamą, ale
      przede wszystkim moi rodzice są NORMALNI, mają zdroworozsądkowe podejście do
      życia i wiedziałam, że mnie kochają i mogę na nich liczyć, to wystarczy.
    • sylwia06_73 Re: A cofnijcie sie w czasie 26.10.06, 16:22
      Mysle ze moglabym liczyc na pomoc rodzicow zawsze stawali po mojej stronie przy
      aferach z innymi dziecmi.Bylo ich dosc troche bo mieszkalismy w mieszkaniu
      zakladowym w bloku.Tam trafilismy na towarzystwo,gdzie porzadne rodziny mozna
      bylo policzyc na palcach jednej reki.Zdarzalo sie ze dzieciaki z patologicznych
      rodzin nas bily.Rodzice zawsze interweniowali i nie zostawiali mnie samej
      sobie.Pracowali oboje ale zawsze znalezli dla mnie czas.Babcia tez.Szkoda mi
      bardzo ze juz cala ta trojka nie zyjesad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja