gazapaho
26.10.06, 11:22
witam!
Czytam sobie to forum już jakiś czas ale dziś zdecydowałam się napisac bo
muszę się gdzieś wyżalić bo po prostu pęknę, smutno mi i źle.
Jestem mamą 4 miesięcznego synka który jest wesoły zdrowy i wszystko jest ok.
Od początku radzę sobie prawie ze wszystkim sama - 3 tydodnie po porodzie, a
miałam cesarkę zostałam z synkiem sama i od tej pory jesteśmy samodzielni,
mąż pomaga ale pracuje dość długo. Za miesiąć wracam do pracy i z małym
bedzie naiania tak że jak widać z pomocy rodziny prawie nie korzystam. Do tej
pory moja mama została sama z mały 3 razy po 3 godzinki jak chcieliśmy zrobić
zakupy. Nawet jak miesiąc po porodzie miałam zabieg ginekologiczny to zaraz
po nim zajmowaliśmy sie z mężem małym sami bo to w końcu nasze dziecko. I
teraz pojawił się kłopot potrzebuję żeby mama została z małym 4 razy po 3
godziny w listopadzie , i to też nie na 100 % bo jeżeli mąż pozałatwia
wszystko w pracy to nawet to nie bedzie konieczne po prostu tak awaryjnie.
Uprzediłam ją o tym wczoraj na 2 tygodnie przed tym jak ją potrzebuję i
okazało się że już jest problem. Bo musiałaby nie jechać w góry do swojego
całorocznego domku- letniaczka. Szlak mnie trafia, bo siedziała tam ciągle
oprzez całe lato , przy rodzinie i koleżankach słyszę że jak trzeba będzie to
zawsze mi pomoże. Mieszka super blisko i naprawdę nie obciążam ją wnukiem
dodam ze pierwszym i jedynym. Niańkę mam nagraną dopiero od stycznia bo
teraz jeszcze pracuje gdzie indziej więc odpada, teściowa nie żyje. A
najgorsze jest to że mama jak ja się urodziłam też przez cesarkę przez 6
miesięcy mieszkała u swoich rodziców bo musiała sie pozbierać byłą po
operacji i wogóle trzeba było pomóc w opiece nad dzieckiem i wtedy pomoc
rodziców była dla niej naturalna. Głupio mi prosić jej siosrty- jak obna sie
bedzie wczasować oboje z mężem jesteśmy jedynakami - mam dość sychicznie i
glupio mi nawet o tym powiedzieć męzowi bo mówiąć delikatnie on już dawno
skwitował ze w razie jak będzie trzeba pomocy to tak sie całość skończy,
proszę napiszcie mi coś na poprawę humoru. Już mi troszkę lepiej jak to
napisałam ale nadal przykro.pozdrwaiam