pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy

26.10.06, 13:47
Witam,
Pewnie wszystkie pamiętacie scenę zakupów z "Pretty woman" i to jak Julia
została potraktowana przez ekspedientkę. Wczoraj spotkało mnie coś podobnego.
Oczywiście daleko mi do Julki ale coś w tym jest. Zazwyczaj gdy idę na zakupy
potrzebuję czystych dżinsów, sweterka i kurtki niekoniecznie najmodniejszej,
tylko ciepłej i wygodnej. Mam czyste włosy, lekki makijaż lub wcale. Poza tym
wielka torba, w jednej ręce siata z zakupami w drugiej marudzący Młody.
Tak "uzbrojona" wyruszyłam kupić fluid i puder (ponad 100 zł). Pytam czy
jest, pani na to,że tak, ale nawet nie podniosła d.u.p.s.k.a, chyba uznała,
ze mnie nie stać. Nie kupiłam. Poszłam gdzie indziej. Ciekawe,że nigdy mi sie
to nie zdarza, gdy wyglądam jak "milion dolarów w gotówce" tzn. płaszczyk,
torebusia, fryz, obcasik itepe.
Mam pytanie - czy wam też się to przytrafia? Czy spotykacie przypadki
lekceważącej obsługi, gdy zdarza się wam nie wygladać jak z żurnala? Czy
naprawdę muszę być miss elegancji, by zostać grzecznie obsłużona? Troche to
oburzajace, zwłaszcza że młode wypacykowane dziewczę zza lady prawdopodobnie
wiele może sie ode mnie nauczyć.
Napiszcie co o tym sądzicie i jakie są wasze obserwacje.
    • lizavietta kochana, to normalne.... 26.10.06, 13:52
      ja jak ide na zakupy to niestety zakładam co lepsze ( czyt. droższe) ciuchy....
      Zadnych dżinsów a już na pewno nie na zakupy ubrankowe....

      Tak lużno ubrana to możesz iść do supermarketu co najwyżej....

      Jak idziesz po płaszcz to najlepiej w futrze, jak po szminkę to w pełnym
      makijażu, jak po buty to w najlepszych szpilkach itp.
      Wtedy dobra obsługa gwarantowana.

      Aha, mnie najlepiej się robi zakupy z ojcem, który sam świetnie wygląda w
      czarnym kaszmirowym płaszczu a wszystkie ekspedientki myślą, że ......
      ( wyda na mnie kupę kasy)
      • mamuskawiki Re: kochana, to normalne.... 26.10.06, 13:54
        jak wyżej, też się z tym spotkałam.
    • melmire syndorm "invisible girl" 26.10.06, 13:55
      Tez tak mam, i tez, o dziwo, zazwyczaj w perfumeriach. Na zakupy, zwlaszcza
      jesienna i zimowa pora, chode ubrana tak jak ty, tylko dodatkowo nosze
      szarobury polar, bo zmarzluch jestem. Rownie dobrze moglabym nosic czapke-
      niewidke, nie zlicze ile razy lazilam po np.Sephorze, tropiac ekspedientki,
      wymownie wylapujac je wzrokiem itp. Nic, zero reakcji, ew.dyskretna ucieczak w
      strone bardziej obiecujacej klientki.
    • oxygen100 Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 13:59
      w zasadzie mi sie to nie zdarzylo w ostentacyjny sposob, ale nie moge oprzec
      sie wrazeniu ze cos w tym jest.
    • sowa_hu_hu Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:00
      oczywiście że tak jest! wiocha na maxa! jak sie dobrze ubiore to laski w
      sklepie chca sie posikac żeby tylko mi coś wcisnąć... w innym przypadku olewka
      totalna..

      kiedyś przytrafiło mi sie to równiez u fryzjera - byłam marynarce ogólnie
      jakoś tak bardziej elegancko - dostałam kawke...
      na nastepny raz wpsłam w jeansach i podkoszulku , bez makijazu... kawki nie
      dostałam , natomiast laska siedząca obok ,wypindrzona kompletnie popijała
      pyszną białą kaweke... noz myslałam że mnie trafi szlag! dlatego tez napiwku
      nie zostawiłam grrrrr
    • malila Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:00
      Raczej nie zdarzają mi się takie rzeczy albo ja ich nie zauważam. Chodzę w
      dżinsach, z tanią torbą, dziecko na ręku. Ale kiedy wchodzę do sklepu to widzę
      tylko towar i może to dlategowink Jak coś mnie zainteresuje, to wtedy dopiero
      rozglądam się za ekspedientką i pytam lub proszę. Z pretensjami czy fochami
      rzadko się spotykam.
    • lola211 Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:02
      Ze coo?
      Mnie sie zdarzylo pojsc do eleganckiej galerii w ciuchach prosto z lasu(na
      grzybach bylam)- wyciagniety dres, liscie we wlosachsmile i zostalam obsluzona jak
      nalezy.Niechby tylko focha ktoras strzelala, to by niezla jazda byla.Jestem na
      tym punkcie wyczulona, a jako ze sama pracuje z klientem wiem, jakie sa
      standardy.
      Z zalozenia nie "odwalam sie " idac na babskie zakupy, bo uwazam to za obciach-
      snucie sie po sklepach w pełnym rynsztunku.Wygodne buty, dziny- to moj stroj
      zakupowy.
    • a.lenard Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:06
      ja kiedyś byłam z tej drugiej strony, czyli za ladą, w eleganckim butiku z
      odzieżą. Wchodzi babka, wygladała jak zwykły szary człowiek do tego niechlujnie
      ubrana. Moja szefowa spojrzała na nią i dała mi znaczący gest oczami, ze babsko
      i tak nic nie kupi. Ale ja miło ją obsłużyłam, zaczęła mierzyc ciuchy. Moja
      szefowa wściekła siedziała z miną wyrażającą - co ten brudas chce mierząc tak
      eleganckie ciuchy!!! I wiecie co? Babka wzięła 3 sukienki, garsonkę i jakies
      dodatki. Zostawiła w kasie 2 tyś. Szefowej opadła szczęka tongue_out
      • aszlan Re: co do sephory 26.10.06, 14:15
        Często tam chadzam w dżinsach i z minimalnym makijażem, a ekspedientki zawsze
        do mnie "lecą", może mam coś obiecujacego w oczach smile)
        • malila Re: co do sephory 26.10.06, 14:26
          Na te, no, borowiki to i ja bym się skusiłasmile
    • pandora_ Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:15
      E tam. Ja ubieram to, co mi sie... przyda. Jak ide kupowac garsonke, to ide w
      garsonce, zeby moc porownac "otoczenie" (buty, makjaz itp.). Jak z mlodym po
      zarcie do sklepu na osiedlu, to w dzinsach i trampkach smile Jak kosmetyki, to bez
      makijazu, ale w ulubionym ciuchu pracowym. I tak dalej.
      Ale cos w tym jest, nie tylko w Polsce. Ostatnio w Granadzie kupowalam sobie
      Caroline Herrera, a wyszlam swiezo ze spotkania, szpilki, sukienka, makijaz,
      wlosy i w ogole. Razem ze mna w perfumerii byly ze trzy "zwykle" babki, pewnie
      nawet kupowaly drozsze perfumy - ale obie ekspedientki lataly za mna, psikaly,
      opowiadaly, a ja tego nei lubie, bo zapachy najchetniej kontempluje sama.
      • kraxa w zyciu bym sie nie ubrala "pod ekspedientke" 26.10.06, 14:47
        Mowy nie ma- ubieram sie tak jak mi pasuje, czasem jest to bardziej, czasem
        mniej, a czasem w ogole nie dopracowane. No niechby mi taka za przeproszeniem
        pinda galy wywalala, to bym dopiero z nia pojechala...generalnie sklepy
        z "paniami zdjetymi z rury" raczej omijam, bo tak sie dziwnie skalda, ze z
        regulu towar w takich sklepach wybitnie nie dla mnie ( rozowe kozaki w szpic
        czy cos wink)). W Uk nie ma z tym problemu, tu raczej zadna ostentacyjnie
        nie "obcina", ale moze to moj chlop dziala na nie tak jak to opisala ktoras z
        dziewczyn w watku powyzejwink)) Bo czasami stanowimy niezla kombinacje- on np.
        prosto z pracy w garniturze Balmaina, a ja obok w swetrze w indianskie wzory i
        ciezkich kozakach ;-DDDD i z wielkim brzuchem z przodu
        • latouche Re: w zyciu bym sie nie ubrala "pod ekspedientke" 27.10.06, 11:05
          kraxa napisała:

          > Mowy nie ma- ubieram sie tak jak mi pasuje, czasem jest to bardziej, czasem
          > mniej, a czasem w ogole nie dopracowane.
          tak samo mam. W sumie co mnie obchodzi co jakaś ciotka w sklepie o mnie pomyśli
          na podstawie moich dżinsów i t-shirta? Jeżeli obsłuży mnie nieuprzejmie, jej /
          sklepu strata, więcej tam nie wróce smile
    • babsee Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:44
      nie robie zakupow w perfumeriach bo mnie szlag trafia za takie
      zachowanie./Panienki nadmiernie identyfikuja sie z produktem sadzac chyba ze sa
      jego nieodłącznym elementem.
      A mnie bawią z kolei panie wypindrzone do granic możliwości jak w lakierowanych
      kozakach, slizgaja sie po hipermarkecie spożywczym typu Tesco pchając przed
      sobą cięzki wozek.
    • aluc Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:44
      kiedyś nagminnie mi się zdarzało, teraz nigdy, chociaż chodze
      ewidentnie "biedniej" he he ubrana

      wytłumaczeń mam kilka:

      * pozbyłam się kompleksów
      * przestałam zwracać na to uwagę
      * na starość zaczynam bardziej godnie wyglądać, bez względu na strój smile)))
    • kruszynka301 Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:45
      Zazwyczaj chodzę w dzinsach lub bojówkach, zwykłej bluzeczce, teraz w polarze,
      lekkim makijażu - i nigdy nie spotkałam się z lekceważeniem.
      Inna sprawa, że z braku czasu chodzę do dosłownie kilku małych sklepików, gdzie
      kupuję, więc obsługa mnie zna, wie, jakie fasony i kolory lubię.
      Ale czasami chodzę anonimowowink do dużych Galerii i też jestem zadowolona z
      obsługi.

      Może to nie tylko chodzi o to, co się ma na sobie?
      • elejna Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:49
        ...yhh i pozniej sie dziwic ze kobity z galeri handlowej robią wybieg , snują
        sie odwalone nimfy po tych centrach handlowych bo to niemal koniecznosc by byc
        dobrze obsłużoną,takie rzeczy tylko w Polsce.
    • babsee Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 14:47
      Acha!moja koleżanka zrobila kiedys dzika awanture w wrocławskiej perfumerii jak
      pani nie chciala dac testera jej Matce(Matka-wielbicielka Lancoma, chciala
      zakupic nowe perfumy ale chciala wczesniej"ponosic" je na sobie) Kolezanka
      wysmarowala skarge do przedstawiciela Lancoma i do kierownika sklepu.Po
      miesiącu dostala kserokpoie oficjalnej nagany dla panienki(wystawil kierownik
      sklepu) a od przedstawiciela koszyczek z miniaturami
      Lancoma.Milutkie,nieprawdaz?
    • etiennette Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 15:07
      Ja mialam troche inna sytuacje. To bylo kilka lat do tylu, kiedy chodzilam do
      LO. Mieszkam w malym miescie, gdzie niemal wszyscy znaja sie z widzenia. No i w
      tym moim miescie jest taki niby ekskluzywny butik, w ktorym z racji cen zadko
      robilam zakupy. Panie tam pracujace, razem z wlascicielka nie zwracaly na mnie
      zadnej uwagi i patrzyly z mina-i tak nic nie kupi. Potem sytuacja sie zmienila-
      moja mama wyjechala do Stanow i moja sytuacja materialna znacznie sie
      poprawila. Jak juz pisalam mieszkam w malym miescie, gdzie wiesci roznosza sie
      szybko. Od wyjazdu mojej mamy panie z butiku chcialy mi niemalze do tylka
      wlezc, byle bym tylko cos kupila. Nic z tego. Nigdy nic tam nie kupilam. Dla
      zasady.
    • gacusia1 Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 15:36
      To prawda,jak jestem ubrana "elegancko",to ekspedientki sa przemile,a jak mam
      na sobie ZWYKLE ciuchy,to personel jest-powiedzmy-normalny.Nie ma TU wyraznej
      roznicy,bo Kanadyjki ubieraja sie obrzydliwie.Wstretne,obcisle getry bawelniane
      z powypychanymi kolanami i na to sweter po babci.Tragedia.Ladnie ubrane sa
      tylko urzedniczki.
    • glonik Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 18:49
      Ja na takie zachowania, rzadkie, ale zdarzyło się, mam jedną odzywkę: zdaje mi
      się, że stoi pani po niewłasciwej stronie lady, to JA kupuję, a pani mi
      sprzedaje. He he warto, naprawdę warto popatrzeć na minę "panieńki".
      A chodzę ubrana sportowo, najczęściej rozchełstana, bom zawsze w biegu.
      Czasem to aż mi się chce, żeby tak częściej mi serwowano odzywki, bądź
      lekceważenie...
      • glonik Dorzucę coś 28.10.06, 16:09
        Dorzucam

        Chałupa remontowana. W stanie ph." ogólny rozpindol".
        Mamy kupione kafelki, brak terakoty.
        Terakotę wypatrzyłam, nieboszczyka dorwałam. Jedziemy do hurtowni.
        Nieboszczyk wygląda na zaharowanego wyrobnika - szaty nie takie, bo z budowy.
        Z kaflem w łapie dokonujemy oględzin terakoty. Pasuje!!! Pasuje, lepszej nie
        będzie.
        Nieboszczyk do personelu: "czy macie , nie pomnę o ile metrów szło, tej
        terakoty.
        Obsługa: "pana na to nie stać".........
        [Gdyby nie to, że naprawdę była to jedyna hurtownia, która miała ten towar, to
        spindoliłabym.]

        Ale jednakowoż mnie wściekło.
        Zażyczyłam se gromkim głosem kierownika i innych świętych i se pogadałam.
        Kierownik wystarczył.

        A terakota jest do dziś, ale nieboszczyka nia ma wink

        Za co dzięki niebiosom.
        Nabyliśmy tę terakotę

        • glonik Dorzucę II bardziej serio. 28.10.06, 16:28
          Jak w tytule.
          Jedziemy na grzyby.
          Moja matka, nieboszczyk i ja.
          Po ok. 60 km zatrzymujemy sie na rekonesans.
          Acha, niedziela to była.
          W trakcie tegoż, matce zaczyna lecieć krew z nosa.
          Próbujemy zatamować. Nieudaje nam się.
          Lecenie krwi zamienia się w krwotok. Mamy ciuchy na zmianę, poszła już druga
          zmiana.
          Dojeżdżamy do najbliższego punktu ośrodka zdrowia. Nie uzyskujemy niczego,
          nawet kawałka ligniny.
          Wracamy do miasta, od razu do szpitala. W tym czasie matka zużyła trzy zestawy
          zapasowych ciuchów, a samochód wygląda jak rzeźnia.
          Idziemy na laryngologię.
          I szok.
          Słowa lekarza: eeeeee, pewnie się przewróciła...
          A wygladamy, jak wyglądamy.
          Grzybiarsko. Czyli: gumiaki, dresy i inne takie.
          WIEŚNIACKO, jednym słowem, i tak jesteśmy traktowani.
          Musimy wrócić do domu po matczyną książeczkę, że może chorować.
          Wracamy.
          Bierzemy. W tym wszystkim nakazuję nieboszczykowi wbić się w ślubny garniak, ja
          se błyskawicznie robię makijaż i przebieram sie "na elegancko".
          Wracamy do szpitala.
          Pytamy o matkę. Konsternacja.Szpitalna.
          Przypominamy się.
          To państwo??????????????
          Tak, potwierdzamy.
          Od tego momentu i matka i my zostajemy potraktowani jak powinniśmy. A już
          słowa:"nieważne ile ma to kosztować" dopełniły resztę sielanki.
          Ament.
          Jak to piszę, to jeszcze mi się ręce trzęsą.

    • ccleo Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 22:31
      Jesli chodzi o mnie, to raczej chodz o moj nastroj 'zakupowy' danego dnia.
      JEsli jakos sie zbiore w sobie i lepiej/porzadniej ubiorę to tez chetniej
      wydaje kase hehewink
      Pamiętam jak szukałam z mamą butów na moj slub i na CHmielnej tak nas
      potraktowano, a przeciez chciałysmy sporo pieniedzy zostawić-wkurzone wyszlysmy
      stamtąd.
      Generalnie nie lubię, jak ktos podchodzi i pyta w czym pomoc, choc powinnam to
      doceniać. Wole jednak smaa podejsc i zapytac o cos, gdy sama tego chcę.
      W Sephorze mi się podoba, że wystarczy grymas ocznywink, by zaraz ktos podszedł,
      a jesli poprosze o pomoc, bardzo milo usmiechaja się, podchodzą, tłumaczą.
      Nawet jak mam wytartą kurtkę i skłębiony włos wink
      cleo
    • dyniowamama Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 26.10.06, 22:42
      he, te ekspedientki to straszne ciołki-najbardziej smiac mi się chce jak w
      zimie mam na sobie ciepłe buty trekingowe(400zł) i polar za 300 i gore-tex za
      700zł. A jak wchodze do sklepu to taka "piękność" patrzy na mnie jak na
      żebraczkę smile))
      P.S.te ceny nie dla chwalenia się tylko dla uświadomienia ciemnoty pan
      ekspedientek
    • lollypop Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 27.10.06, 02:14
      Co kraj to obyczaj. Ja na zakupy ubieram sie przede wszystkim wygodnie i nigdy
      nie mialam problemu z obsluga, ale tez nie dalabym sie zle obsluzyc. Uwazam
      jednak ze mniej wyszukany ubior daje mi pewna anonimowosc, moge sobie spokojnie
      pogrzebac nie oganiajac sie od nadskakujacych mi ekspedientek a gdy potrzebuje
      ich pomocy to zwyczajnie o nia stanowczo prosze, i juz.
      Ale - gdy mieszkalam w Polsce przez rok to zdazylo mi sie ze chodzila za mna
      ochrona sklepu w Galerii Centrum bo przyszlam w dresie, bez makijazu.
    • virtual_moth Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 27.10.06, 09:35
      Uparłyście się ma te biedne ekspedientki, że zwracają uwagę na strój klientauncertain
      Dla mnie to nie tyle ich wina, co wlaściciela sklepu, który nie przeszkolił
      personelu wpajając PODSTAWOWĄ zasadę, ze pozory mogą mylić i zwykle mylą.
      Sama byłam ekspedientką i największe zakupy (kilkadziesiąt tys. zlotych, ale
      też sklep oferował drogi towar) robiły śmierdzące, niedomyte buraki z wąsem.

      Osobiście nigdy nie łączyłam stroju z ewentualną chęcia na zakup, jednak panie
      przesadnie wypindrzone traktowałam jak królewny. Dlaczego? Ich strój mówi nie
      tyle o tym, że "mają kasę" co o tym, że SAME mają jakies kompleksy zakładając
      najlepsze ciuchy w sobotę do galerii i są bardziej niż inni wyczulone na jakość
      obsługiwink
      • anna-pia szkolenie ważna rzecz, ale... 27.10.06, 09:43
        kiedyś na lotnisku w Paryżu widziałam, jak na stoisku kosmetycznym ekspedientka
        szukała najtańszego (!) kosmetyku dla klienta z Azji - była tak samo miła, jak
        dla mnie, a ja zostawiłam tam dobre kilkaset franków
        w perfumerii w CH pod Paryżem panienka poświęciła mi mnóstwo czasu, bo wyraziłam
        zainteresowanie perfumami z wyższej półki - miałam na sobie bury płaszcz i dżinsy

        a polskim sklepie z AGD wybralismy sie kiedyś z ówczesnym narzeczonym TV kupowac
        i takie inne - sprzedawca ruszył tyłek dopiero wtedy, kiedy go poinformowałam
        donośnym glosem, że oprócz TV mamy jeszcze w planie inny sprzęt, i jak mu sie
        nie chce, to wychodzimy
        kiedy kupowaliśmy obrączki, dziewczyna pokazywała parze starszych ludzi,
        skromnie ubranych, pierścionki za kilka tysięcy

        IMO to rzeczywiście kwestia uświadomienia ekspedientkom, ze klient może mieć
        więcej pieniędzy, niż one go oceniają - z drugiej strony, jeśli ekspedientka
        zachowuje się nieuprzejmie, to znaczy, że jest z domu źle wychowana
        • virtual_moth Re: szkolenie ważna rzecz, ale... 27.10.06, 10:24
          anna-pia napisała:

          > jeśli ekspedientka
          > zachowuje się nieuprzejmie, to znaczy, że jest z domu źle wychowana

          Nie, raczej że jest albo słaba psychicznie, albo nie ma predyspozycji do tej
          pracy, albo jest slabo przeszkolon, albo wszystko jednocześnie. Wierz mi, to
          wielka sztuka być uprzejmym dla ludzi, z którymi w 90% nie chciałoby się miec
          nigdy do czynieniawink
          • anna-pia Re: szkolenie ważna rzecz, ale... 27.10.06, 11:58
            virtual_moth napisała:

            > anna-pia napisała:
            >
            > > jeśli ekspedientka
            > > zachowuje się nieuprzejmie, to znaczy, że jest z domu źle wychowana
            >
            > Nie, raczej że jest albo słaba psychicznie, albo nie ma predyspozycji do tej
            > pracy, albo jest slabo przeszkolon, albo wszystko jednocześnie. Wierz mi, to
            > wielka sztuka być uprzejmym dla ludzi, z którymi w 90% nie chciałoby się miec
            > nigdy do czynieniawink

            Wybacz, ale miewam do czynienia - zawodowo - z ludźmi, ktorym bym najchętniej
            napluła do zupy. Nie robię tego z uprzejmosci, to raz, a dwa, bo może uda mi sie
            wyciągnąć kiedys od nich jakąś kasę wink
            • virtual_moth Re: szkolenie ważna rzecz, ale... 27.10.06, 23:04
              anna-pia napisała:

              . Nie robię tego z uprzejmosci,

              To tylko potwierdza tezę, że nie o brak wychowania chodzi w kwestii
              nieprofesjonalnych ekspedientek. Moze one mają z tego mało kasy i dlatego maja
              wszystko w de?wink
        • iwoniaw seksistowski sklep agd 27.10.06, 10:54
          > a polskim sklepie z AGD wybralismy sie kiedyś z ówczesnym narzeczonym TV kupowa
          > c
          > i takie inne - sprzedawca ruszył tyłek dopiero wtedy, kiedy go poinformowałam
          > donośnym glosem, że oprócz TV mamy jeszcze w planie inny sprzęt, i jak mu sie
          > nie chce, to wychodzimy

          A my z wówczas narzeczonym weszliśmy do sklepu, w którym obsługant co prawda od
          razu zaczął opowiadać o zaletach oglądanych przez nas odtwarzaczy video, tyle że
          wszystkie uwagi kierował do M. Do mnie... odwrócił się plecami i skutecznie
          wmanewrował pomiędzy nas, bym przypadkiem za dużo nie usłyszała chyba. Wszelkie
          moje pytania ignorował. W końcu nie zdzierżyłam i rzekłam do M., iż musi mnie
          zawieźć chyba do innego sklepu z tym sprzętem, bo tu chyba nic nie wybiorę.
          Obsługant zrobił wieeeeeeelkie oczy, a M. złośliwie mu powiedział na do
          widzenia, że on tu tylko jako pomoc w noszeniu ciężarów przyszedł, no ale pan
          nie dał przecież dojść do słowa. Myślałam, że facet ze zdumienia eksploduje. Od
          tamtego czasu nawet tam nie zaglądam tongue_out.
        • jowita771 Re: szkolenie ważna rzecz, ale... 27.10.06, 21:26
          wyglad klienta bywa bardzo mylący. kiedy pracowałam jako pilot wycieczek,
          miałam raz dwie panie - matkę i córkę. mieszkały w srednim hotelu, ubierały się
          nieciekawie, nosiły plastikowe klapki z biedronki. kiedyś w sklepie zostawiły
          jednorazowo 4 tysiące euro, kupując, oprócz zakupów dla siebie, kilkadziesiąt
          jednakowych drobiazgów dla pracowników swojej firmy.
    • demonii Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 27.10.06, 09:42
      A za chwilkę się wybieram na takowe, stroj - jeansy, jakis golfior kamizelka
      -puchowka i pewnie jakies sportowe buty, a że do klifu sie wybieram to bedzie
      mnóstwo lady's za ladą hehe Chetnie się podzielę spostrzeżeniami smile jak wrócę smile
      • kalina81 Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 27.10.06, 09:54
        panienki z perfumerii to w ogóle osobny rozdział. Na zakupy chadzam ubrana
        wygodnie, więc z reguły średnio się mną interesują, gdy pytam o jakiś kosmetyk,
        łaskawie tonem pełnym wyższości mi odpowiadają. Nie to jednak jest ich główną
        wadą, tylko brak wiedzy. Nie mają pojęcia o pełnych ofertach firm, któych
        kosmetyki sprzedają, z ironicznym uśmiechem mówią, że kremy, perfumy itp danej
        firmy nie istnieją . Wtedy panienki uświadamiam, że nie istnieją, ale tylko w
        ich sklepie, bo ogólnie i owszem. I to mnie wkurza najbardziej, bo jak ktoś się
        za coś bierze, to powinien mieć o tym pojęcie, ot co!
        • lola211 Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 27.10.06, 10:06
          Mysle, ze to kwestia duzej rotacji personelu w sklepach i braku profesjonalnych
          szkolen.
        • iwoniaw O "nieistniejących" kosmetykach ;-) 27.10.06, 10:48
          Moja teściowa, mająca kiedyś dosyć imperynenckiego i kategorycznego
          przekonywania przez ekspedientkę, że kosmetyk, o który zapytała, NIE BYŁ NIGDY I
          NIE JEST produkowany, wyciągnęła z torebki buteleczkę z końcówką tegoż specyfiku
          i zapytała "w takim razie co to jest?" Mina pani za ladą zmieniła się od razu,
          poziom uprzejmości też baaaaaaaaardzo wzrósł. W sumie to smutne, ale w b. wielu
          sklepach obsługa jest nieprofesjonalna.
        • babka71 Re: kalina81 Dokładnie !!!... 27.10.06, 12:00
          W osiedlowym sklepie kosmetycznym sprzedawca facet, wie więcej o kosmetykach,
          niż nie jedna "piczka" w "galeriowym salonie" n/t
          poradzi, poda, zamówi, jesli nie ma, zna się na babskich zachciankach, a i ceny
          normalne!!!
      • sowa_hu_hu demonieeee 27.10.06, 10:15
        a gdzie ty mieszkasz nad tym morzem? chyba nie w gdynii?
        • demonii Re: demonieeee 28.10.06, 21:34
          hy hy ale mnie wcieło...az na tyle godzinsmile sowa nie, nie w gdyni - w sopocie
    • wierzb.a Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 27.10.06, 11:39
      A ja opowiem wam jak to troche wyglada z drugiej strony...przez ok.5 lat
      pracowałam własciwie prowadziłyśmy razem z kuzynką sklepik kosmetyczny trochę z
      wyższej półki/kolorówka, zapachy i pielegnacja/ no i średnia półka.zaczynajac
      nie miałam specjalnego pojęcia o kosmetykach tyle o ile na szkolenia nie
      jeździłysmy bo trochę drogie...ale po 2 m-cach stałam się ekspertem od
      kosmetyków i miałam jedną zasadę wszystkich klientów obsługiwałam jednakowo
      nieważne czy wydawał 500 zł. jednorazowo czy była to pani która 2 m-ce
      odkładała sobie zeby kupić pomadkę za 25 zł.Pracę z klientem poprostu trzeba
      lubić - bardzo mi tego brakuje teraz nieraz klientki wpadały tylko po to żeby
      sobie pogadać.a teraz jak idę po kosmetyki to smiać mi się chce widząc te
      niedouczone panienki, które nie maja najcześciej zielonego pojęcia co
      sprzedają...
      • anna-pia Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 27.10.06, 12:01
        wierzb.a napisała:

        > /ciach/ .a teraz jak idę po kosmetyki to smiać mi się chce widząc te
        > niedouczone panienki, które nie maja najcześciej zielonego pojęcia co
        > sprzedają...

        To samo dotyczy bielizny - zaczęłam kupowac staniki przez net, żeby nie wmawiano
        mi, że nie ma rozmiaru 75F i że powinnam wziąć 85D (na tyłku mam stanik nosić???).
        • babsee Re: Anna-pia 27.10.06, 22:32
          Dzizas.Serio masz 75F?
          to jak będziesz szukac towarzystwa to mój małż chetnie ci go dotrzyma smile
          • l.e.a babsee 28.10.06, 17:30
            Nie tylko Anna-Pia wink zerknij co mam w sygnaturce wink
    • jakel Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 27.10.06, 12:10
      Oj zdażyła mi się kiedyś sytuacja, że szok...pytam ile kosztuje ta chustka, a
      kobieta odpowiada, że jest baaaardzo droga. Wszystko miało miejsce w Niemczech,
      ja oczywiście łamanym niemieckim pytałam. Kiedyś jak zaczynałam pracować w
      usługach przez długi czas przypominałam sobie, że to ja służę klientowi, że to
      klient jest dla mnie i mój los zależy od niego. Tego powinno wymagać od swojego
      personelu kierownictwo każdego punktu usługowego. Każdy musi mieć tego
      świadomość, jeśli nie, to nie nadaje się do handlu. I wtedy nie ma problemu w
      czym iść na zakupy.
    • lipolcia ja też! 27.10.06, 16:32
      Witam!
      pierwszy raz wypowiadam się na emamie, witam wszystkich!
      Ten wątek jest bliski moim przemysleniom. Ostatnio tez sie spotkalam z takim
      traktowaniem, więc postanowilam sie nim podzielic z Wami.

      Otóż nie tak dawno kupowałam plaszcz jesienny w Orsay. Wpadliśm tam z mężem i
      małą prosto z budowlanego sklepu - mąż w koszuli w kratę, takiej wieloletniej
      przyjaciółce wink. Ja nieumalowana, z odrostami.... dziecko zasmarkane.
      Rozpacz wink - ale jak juz pisalam, do marketu budowlanego nie zwykliśmy się
      wybierać elegancko ubrani. Wogole jesli chodzi o zakupy to przychylam sie do
      zdania wiekszosci z Was ze najlepiej isc wygodnie ubranym. Wtedy dluzej sie na
      zakupach wytrzyma wink

      Ale do meritum. Otóż nie planowalismy wizyty w sklepie. Po prostu zadzialalo
      okno wystawowe - z plaszczem. A ze juz dawno planowalam zakup plaszcza, ze
      sobie podobny wymarzylam - postanowilismy kupic. Nie napiszę nic odkrywczego
      jesli powiem ze ekspedientki zbyly nas totalnie. Do czasu - bo wszak i tak
      plaszcz chcialam kupic i tak wink.
      A wiec do czasu az mąż wyjął swoją kartę kredytową. Złotą. Dostał ją przy
      okazji promocji w banku wink jakiejs megagigantycznej bo bralismy tam kredyt.
      Niemniej nie chcę sie tlumaczyc tylko przekazac jak panienka ekspedientka
      zareagowala..... oczy na wierzch i usmiech od ucha do ucha. Ach, jaka uprzejma,
      ach, jak szybko wstukala plaszcz do kasy. Ach, moze czyms jeszcze moze sluzyc?
      Nie, dziekujemy, ten sklep nam sie przestal podobac, do widzenia. I wyszlismy,
      z plaszczem oczywiscie.

      Smutno tylko bylo. No bo raz: brak profesjonalizmu, dwa - nie szata zdobi
      czlowieka, ponoć......

      Na marginesie - wpadlismy przypadkiem kiedys - podobnie wygodnie ubrani, czyli
      niemodnie - do sklepu z fajnymi gadzetami kuchennymi. Boskie, chrom, stal, nie
      na nasza kieszen, ale tak sobie popatrzec. Zadalismy pytanie panu sprzedawcy.
      Ach jak sie rozgadal! A tu promocja, a tu moze z ceny spuscic, jak panstwo na
      prezent szukaja to prosze przejrzec ten tu oto asortyment.... Luksus. To byl
      fachowy sprzedawca. Dzieki temu wrocilismy do tego sklepu po jedna rzecz, jak
      byla na promocji i w miare normalnej cenie wink ale wrocilismy. I jezeli bedziemy
      miec wiecej kasy na gadzety to wrocimy. To bedzie tylko zasluga tego pana.

      Tyle obserwacji. Wnioski same sie nasuwaja.

      Pozdrawiam wszystkich

      Ola z Mają (03.04.05)
    • zuza2be Re: pretty woman czyli jak się ubrać na zakupy 27.10.06, 20:33
      oooo taak! czasem idę na zakupy bez makijażu, w zwykłym t-shircie i jeansach i
      jest to nagminne. Ostatnio zdarzyło mi się to 2 mies po porodzie. faktycznie
      wyglądałam jak śmierć na chorągwi a jak Pani usłyszała jaki krem i żel do
      twarzy chcę kupić (Lancome)to spojrzała na mnie od góry do dołu i stwierdziła,
      że są tańsze też dobre. Jaką miała minę jak się okazało, że jednak wiem co
      kupuję i zwróciłam jej uwagę bardzo stanowczo. Mnie to bawi. Ciekawe, że w
      sklepach z odzieżą (np. Deni Cler czy Hexaline) nigdy mi się to nie zdarzyło....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja