julianna2
26.10.06, 13:47
Witam,
Pewnie wszystkie pamiętacie scenę zakupów z "Pretty woman" i to jak Julia
została potraktowana przez ekspedientkę. Wczoraj spotkało mnie coś podobnego.
Oczywiście daleko mi do Julki ale coś w tym jest. Zazwyczaj gdy idę na zakupy
potrzebuję czystych dżinsów, sweterka i kurtki niekoniecznie najmodniejszej,
tylko ciepłej i wygodnej. Mam czyste włosy, lekki makijaż lub wcale. Poza tym
wielka torba, w jednej ręce siata z zakupami w drugiej marudzący Młody.
Tak "uzbrojona" wyruszyłam kupić fluid i puder (ponad 100 zł). Pytam czy
jest, pani na to,że tak, ale nawet nie podniosła d.u.p.s.k.a, chyba uznała,
ze mnie nie stać. Nie kupiłam. Poszłam gdzie indziej. Ciekawe,że nigdy mi sie
to nie zdarza, gdy wyglądam jak "milion dolarów w gotówce" tzn. płaszczyk,
torebusia, fryz, obcasik itepe.
Mam pytanie - czy wam też się to przytrafia? Czy spotykacie przypadki
lekceważącej obsługi, gdy zdarza się wam nie wygladać jak z żurnala? Czy
naprawdę muszę być miss elegancji, by zostać grzecznie obsłużona? Troche to
oburzajace, zwłaszcza że młode wypacykowane dziewczę zza lady prawdopodobnie
wiele może sie ode mnie nauczyć.
Napiszcie co o tym sądzicie i jakie są wasze obserwacje.