obmacywanie sama mialam z tym stycznosc....

26.10.06, 16:37
Otoz w 8 klasie szkoly podstawowej ktoregos dnia okolo 10 chlopcow zamknelo
na przewie 3 dziewczyny podczas przerwy w ciemnym przejsciu i obmacywalo od
gory do dolu - miedzy innymi ofiara padla moja najlepsza przyjaciolka - wtedy
nasza pani wychowawczyni zrobila zebranie rodzicow ale oczywiscie wszystko
zostalo utajnione nie wolno bylo o tym mowic.
Ona plakala biedna mi na ramieniu - pamietam to do dzis jak czula sie
zbuzgana , sponiewierana i nic nie mogla zrobic a oni jeszcze kpili z niej ze
ma fajna pupe itd ... miala wtedy okolo 15 lat byla w wieku tamtej dziewczyny
ktora popelnila samobojstwo - przez tydzien nie chodzila do szkoly bo sie
wstydzila - ja przychodzilam do niej i ja pocieszalam ale pamietam jak bylo
to straszne.
To tyle i stalo sie to na dlugiej przerwie miedzy lekcjami.
Oczywiscie nic nie zrobiono a chlopcy dostali tylko naganne zachowanie -
smiech na sali...
    • kamyczek_2 Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 26.10.06, 16:45
      to jest rzeczywiście śmiech na sali żeby nic nie zrobić takim draniom przeciez
      takie rzeczy na bardzo długo zapadaja w pamięć a nawet mogą uszkodzić czyjąś
      psychikę!!!!!!!tak jak u tej dziewczynki która sie powiesiła ona widać miała
      słabsze nerwy niż twoja koleżanka!!!!!takie osoby jak ci bezwzględni dranie
      powinni być oddalane jak najdalej od takiego miejsca jak szkoła!!!!
      • sowa_hu_hu Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 26.10.06, 16:47
        ja już pisałam ,że też zostałam napadnięta, ale po szkole , przez kolege ze
        szkoły oraz moja wielką miłość podstawówkową...
        ten w którym sie "kochalam" siedział i patrzył a kolega z klasy rzucił sie na
        mnie! leżąc na mnie , obmacywał itd... w końcu udało mi sie wyrwać...
        nikomu nie powiedziałam - wstydziłam sie.
        • zonazona Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 26.10.06, 16:55
          Ano. Skad ja to znam. Ale - jak w innym watku już ktos pierwszy napisał - to
          była oznaka powodzenia. Mnie się takie zaloty mogły nie podobać, a zapewne
          niejedna dziewczyna chciała być na miom miejscu. Co kto lubi
          • monisia98 Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 26.10.06, 17:06
            takze takie rzeczy mialy miejsce prawie 16 lat temu i dzieja sie do dzis tylko
            ze wtedy nie wolno bylo mowic i nikt sie tymi dziewczynami nie zaopiekowal -
            zaden psycholog ani pedagog - po prostu glupi wybryk smarkaczy - jednak ta moja
            przyjaciloka do dzis nie ma nikogo - mam na mysli meza , chopaka ... jest
            zupelnie normalna , podobali jej sie chopcy ale zawsze w kazdym ktorego
            poznawala cos bylo nie tak i szybko z nim konczyla...
            Kto wie moze wlasnie ta historia tak na nia wplynela...a moze zwyczajnie nie
            znalazla nikogo kto by jej odpowiadal.
        • kamyczek_2 Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 26.10.06, 17:01
          facet to świnia!!!!!(oczywiście nie każdy)
          • oxygen100 Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 26.10.06, 17:26
            nie ludz siesmile) kazdysmile)
    • mlody_zonkos Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 26.10.06, 22:57
      mnie tez kiedys obmacywaly kolezanki
      to bylo jeszcze w szkole sredniej, wciagnely mnie we trzy do szatni na wu-ef'ie
      no i zaczely sciagac ubranie

      bylo fajnie, ale w pewnym momencie przyszla jakas pinda i nam popsula zabawe sad

      jakiejs wielkiej traumy po tym zdarzeniu nie mialem wink
    • agnese79 Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 27.10.06, 04:56
      Niestety pewnie duzo z nas mialo z tym stycznosc. Pamietam, ze w okolicach 7ej
      klasy, kolega klepnal mnie w tylek. Podczas lekcji, w czasie obecnosci
      nauczycielki. Ona nie zauwazyla, bo siedziala przy biurku otoczona wianuszkiem
      uczniow. Mnie takie zaloty nigdy nie rajcowaly, wiec wkurzona udalam sie do
      nauczycielki. Ta mnie calkowicie olala, wiec postanowilam wymierzyc
      sprawiedliwosc i zdzielilam go ksiazka po glowie. Skonczylo sie to bojka, bo
      postanowil mi oddac. Strasznie mocno to przezylam. Wrocilam do domu cala
      zaplakana. Moj tato postanowil porozmawiac po mesku z kolega. W czasie rozmowy
      trzymal go silnie za ramie. Zeby tamten nie zwial i zeby dotarlo do niego ze
      przekroczyl granice, ktorych przekraczac nie powinien.
      Nie uwierzycie ile osob posrod moich rowniesnikow i posrod ich rodzicow
      uwazalo, ze ja 'przesadzam' i moj tato rowniez i ze uwaga!! nie powinnam
      mieszac w to swoich rodzicow.
    • zapomnialamnicka Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 27.10.06, 05:45
      podstawowka

      u nas w klasie bylo dwa razy wiecej chlopakow niz dziewczyn
      od testosteronu az huczalo, ostatnie dwa lata byly koszmarne
      wachlarz 'tortur' jakto je szanowni rowiesnicy okreslali obejmowal zamykanie w
      szafach, piwnicy, wynoszenie na dwor nacieranie sniegeim, wkaldanie kija miedzy
      nigi, przeroznych przedmiotow w spodnie etc - kazda przerwa miala swoje atrakcje
      gdy powiedzialysmy o tym naszej wychowawczyni to stwierdzila cytuje 'oni was
      tylko podrywaja, swoja droga nie rozumiem dlaczego jestescie dla nich takie
      atrakcyjne'!!!!!!!
      rodzicow reakcja byla taka sama tylko podrywaja albo same sie prosicie, szlag
      mnie trafia jak sobie przypominam
      moje kolezanki wyniosly jedna lekcje z tego facetom wszystko mozna a kobiety
      dziewczyny nie maja zadnych praw tylko podkulic ogonek i siedziec cicho!!
      moja kochana pani wychowawczyni podsumowala to najlepiej zwracajac sie do
      jednego z kolegow z klasy 'bos ty chlop a nie zasrana baba'!!!!!
    • lola211 Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 27.10.06, 09:07
      Popatrzcie zatem, co to za rodzice.Nic nie zrobili z tym fantem? Bo ja bym
      plazem nie puscila, zareczam.
    • bea.bea Re: obmacywanie sama mialam z tym stycznosc.... 27.10.06, 09:18
      jak juz ktos napisał..to burza hormonów młodego wieku..smile
      mnie próbował macnąc pewien kolega , powiem więcej próbował mnie pocałowac, w
      krzakach malin , w ogrodzie moich rodziców...ale skończyło sie to dla niego
      tragicznie...dostał deska z płotu w głowe...nie wiem czy sie przyznał..smile..bo
      krew mu leciała..smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja