blanez16
27.10.06, 23:25
Właśnie rozmawiałam z szanownym małżonkiem i podzieliłam się z nim refleksją,
że nasz jedynak (o ile nim pozostanie), będzie miał smutno w życiu, tak bez
rodzeństwa... (Ja mam siostrę, którą bardzo kocham i życ bez siebie nie
możemy, chociaż trzydziestkę mamy już obie za sobą

. Mąż ma brata i
siostrę : z siostrą zerwał wszelkie kontakty parę lat temu, a z bratem widuje
się okazjonalnie) A mój mąż na to, że może właśnie będzie miał sympatyczniej
i łatwiej, bez ponoszenia konsekwencji nieodpowiedzialnych decyzji rodzeństwa
i pokutowania za nie swoje grzechy.
Jak to jest u Was ? Pytam o dorosłe życie, bo w dzieciństwie to niestety
wszystko wygląda inaczej. Żyjecie "blisko" siebie czy posyłacie sobie kartki
na Wielkanoc?