Beznadzieja to moja siostra...

28.10.06, 23:50
Moze watek nie brzmi zachecajaco ale musze sie wygadac
buuuuuuuuuuuuu...Jestem przerazona bo mimo pieknej pogody za oknem coraz
czesciej dopada mnie czarnowidztwo. Mam pretensje do calego swiata, czuje sie
zmeczona zyciem mimo ze opiekuje sie corka i nie pracuje zawodowo.Pewnie nie
jedna z Was powiedzialaby ta to ma dobrze nie musi chodzic do roboty tylko
dziecko sobie nianczy, a ja mam juz tego powyzej uszu!!! Jestem poza
granicami naszego cudnego kraju, pozbawiona wszelkich znajomych, calymi
dniami zdana tylko na dziecko bo maz oczywiscie w pracy od switu do
nocy.Czuje ze cos mi sie dzieje nie tak pod tym moim beretem.Do tego doklada
sie jeszcze sporo innych rzeczy ale watek nie mialby konca.To chyba nie jest
depresja, zaczynam sobie uzmyslawiac pewne rzeczy i to mnie przeraza bo czas
ucieka a ja mam wrazenie ze cofam sie w ogolnym tego slowa znaczeniu. Jest mi
ciezko na serduchu,pragne wstac rano z usmiechem na twarzy i powiedziec damy
rade...
    • mijaczek Re: Beznadzieja to moja siostra... 28.10.06, 23:53
      Tez jestem zagranica, a twoj proble, polega na tym, ze siedzisz w domu i masz za
      duzo czasu na "uswiadamianie sobie roznych rzeczy".
      Wyjdz z domu. Doslownie. Znajdz znajomych.

      Gdzie jestes?
      • kakolina25 Re: Beznadzieja to moja siostra... 28.10.06, 23:55
        Pod Paryzewem jestem... Duzo spraw sklada sie na moje samopoczucie, miedzy
        innymi wlasnie to o czym piszesz, jaka ja jestem beznadziejna buuuuuuuuuuuuu
        • mijaczek Re: Beznadzieja to moja siostra... 28.10.06, 23:59
          nie jestes beznadziejna tylko zssiedziana w domu...
          wypadlas z obiegu moja droga
          ile juz tak siedzisz w domu?
          • kakolina25 Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 00:03
            Kochana to juz bedzie 2,5 roku. Jest mi ciezko bo nawet ostatnio na meza nie
            mam co liczyc.Nie mam w nim oparcia, zrozumienia. Gdy mu mowie o swoich
            rozterkach, problemach jakie mnie mecza czuje w jego glosie lekka zniewage ze
            ludzie maja wieksze problemy i takie tam.Nie wiem co sie dzieje ale nie czuje
            juz bluesa w tym wszystkim.
            • mijaczek Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 00:06
              no coz... pewnie, ze nie czujesz, bos zdomowiala niczym babcia i dziadek z Kota
              Filemona, ale twoj dziadek ma to w pupce czy tobie sie to podoba czy nie...

              nie masz wyjscia. musisz malucha dac od przedszkola, chociaz na dwa dni w
              tygodniu i sama znalezc prace, wyjsc do ludzi, zmienic otoczenie, miec jakas
              alternatywe, bo zaraz stwierdzisz, ze malzenstwo bylo pomylka i nie kochasz meza...
              • kakolina25 Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 00:13
                Moze to Ty jestes moja siostra smile bo jakbym czytala wlasne mysli.W mojej glowie
                swiat bym przewrocila do gory nogami ale jesli chodzi o realizacje w realu to z
                tym jest gorzej, i tu zaczyna sie moj problem. Z natury jestem bardzo
                zywiolowym czlowiekiem i kiedys najgorsza kara bylo dla mnie siedzenie w domu,
                teraz tak wlasnie sie czuje. Jest mi ciezko bo mam w sobie duze poklady energi
                ale nie umiem ich z siebie wydobyc. Potrzebuje kogos na rozruch;;;
                • mijaczek Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 00:21
                  moze dlatego, ze ja od poltora roku siedze w domu?
                  ale ja mam pelne rece roboty i prawda jest taka, ze sama zauwazam iz powoli
                  ciptonga dostaje od siedzenia plackiem i szukam sobie roboty...
                  a tak naprawde to mi wakacje sa potrzebne, bo jestem wykonczona!
                  no.
                  a co do ciebie - masz znajomych?
    • 5aga5 Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 00:13
      A co z tego że ja w Polsce?
      czuje się tak samo, ale się nie daję.
      WALCZĘ , z wiatrakami.
      • kakolina25 Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 00:25
        Znajomi??? Kolezanki z dawnych lat ktore tez wyemigrowaly ale wiesz jak to jest
        za granica,ciezko sie spotkac bo jak nie praca, z ich strony, to znowu dzieci
        no i mieszkamy od siebie kawal drogi... Ach co ja bym dala by moc cofnac czas...
        • mijaczek Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 00:31
          iiiii tam... i co bys zrobila? cos innego za cos bys sobie plula w brode jak nie
          teraz to za 10 lat... to nie takie proste... trzeba zyc z decyzjami, ktore sie
          podjelo.

          nie marudz juz.

          starzy znajomi nie wypalaja to znajdz sobie nowych... nie wiem, ja jakos zawsze
          kogos znajde...
          wejdz tutaj na forum dla lasek mieszkajacych we Francji, na pewnno ktos jest...
          tu masz kilka linkow [swoja droga widze, ze mamy nowa wyszukiwarke :o)]

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14891
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20573
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10129

          a to moje kochane forum Kobieca Polonia... kobialki sa tam cieple niczym kubek
          herbaty i szarlotka na zime, wiec pisz i zobacz jak cie dobrze przyjma

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16726
          Uszy do gory, nigdy po sobie...
    • kakolina25 Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 00:28
      Juz Wam nie truje dziewczyny ... klade sie do lozeczka. Moze przysnia mi sie
      sny kolorowe smile))
    • pampeliszka Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 08:45
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14891
      A bylas na tym forum? Moze poznasz kogos fajnego.
      Ja tez mieszkam za granica, mam 1,5 roczna corke i tez mialam dosc coraz
      bardziej. Ale znalazlam sobie wlasnie prace na czesc etatu, mala bedzie chodzic
      do złobka, a ja wreszcie odetchne.Pewnie, ze sie boje jak cholera, jak ona
      zniesie ten zlobek, skoro zawsze była ze mną, jak mąz sobie poradzi, kiedy ja
      bede jechac do Polski na delegacje, czasem z noclegiem tam, ale tak, jak bylo do
      tej pory, juz byc nie moze, bo mnie to wykonczy. Zrobiłam sie zgorzkniała,
      nerwowa, wiecznie niezadowolona ze wszystkiego i to sie odbija głownie na dziecku.
      Moze zaproponuj na poczatek komus, ze sie zajmiesz jego dzieckiem przez kilka
      godzin, Twoje sie pobawi z kolegą, a Ty cos zarobisz.
    • gacusia1 Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 17:13
      Hihi...czy wyczytalas to w moich myslach ,-)))))) ???
      Ja mieszkam za granica juz od poltora roku i ...jeszcze sie nie
      zaaklimatyzowalam...no i tez siedze w domu z dzieciarami...Doskonale Cie
      rozumiem,ale nie mam rady .-(
      • olimpia_b81 Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 19:49
        od roku-identyko, jakby zycie mi sie skonczylo...
    • deczka Re: Beznadzieja to moja siostra... 29.10.06, 19:38
      Witaj moja krajanko smile
      No nie daj się prosić i napisz do mnie na priva - jam też na obcej ziemi.
      Może Cie trochę pocieszę.
      Ada
    • kakolina25 Re: Beznadzieja to moja siostra... 30.10.06, 00:14
      Dzieki dziewczyny za slowa wsparcia i otuchy, Mijaczku merci bien za linki a do
      Ciebie deczko napisalam na priva. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja