mijaczek
29.10.06, 21:49
hehe...
no wiec potrzebuje pomocy waszej kochane emamusie...hehe... wiele z was
potrafi jadowicie aczkolwiek w wysublimowany i elegancki sposob powiedziec cos...
potrzebuje waszej pomocy w zredagowaniu krotkiej notki do siostry mojego meza...
ale od poczatku... postaram sie jak najkrocej i najszybciej jak sie da.
moj maz ma starsza siostre, za ktora...khm... nie przepadam. z kilku powodow.
no i teraz panna jest na mnie smiertelnie obrazona i ja mam jej wyslac notke z
przeprosinami... przez ponad miesiac uparcie twierdzilam, ze przeproaszac nie
bede, bo nie mam za co, ale po kilkunastu klotniach na ten temat, praktycznie
zaszantazowana, zgodzilam sie jedze przeprosic... jednak moja cholerna duma
nie pozwala mi po prostu napisac "mea culpa mea culpa mea maxima culpa", bo
tak naprawde to chcialabym napisac jej "ty glupia krycho bez oka - kij ci w
majty...", no ale oczywistym jest, ze nie moge tak po prostu pojechac po niej,
bo sie wojna rozpeta... a ja juz nie mam ochoty walczyc z moim mezem o ta
idiotke...
tak wiec - jak pogodzic te obie sprawy, czyli technicznie przeprosiny wyslac,
ale miec satysfakcje z formy i tego, ze mimo wszystko ja jestem gora...
och wiem, to ja jestem zolza zlosliwa, ale kurde, nie cierpie jej i tyle.
a teraz szybciorem przedstawie sprawe. siostra mojego meza najprawdopodobniej
nigdy swoich dzieci nie bedzie miala. i strasznie sie jej nie spodobalo gdy
dowiedziala sie, ze ja jestem w ciazy. po prostu nawrzeszczala na erika, ze
jestesmy glupi i nieodpowiedzialni. i wlasnie po tej akcji przestalam ja
lubic. nigdy za to nie przeprosila, udawala, ze nic sie nie stalo... erik do
dzis zwala wine na to, ze ona ma nadczynnosc i niedoczynnosc tarczycy na raz,
zle dobrane leki i siada jej to na psyche... potem, jak emka miala 3 tygodnie,
Krycha przyjechala do Colorado, zeby poznac Emcie. Ostatniego dnia chciala ja
sama zabrac na spacer. Nie pozwolilam na to. Obrazila sie. Walnela totalnego
focha. Najpierw przy mnie [ale po szwedzku] powiedziala erikowi i jego mamie,
ze ona taaaaki kawal przyleciala i nawet dziecka sobie nie moze wziasc na
spacer, po czym poszla do samochodu i zamknela sie w nim. potem byly jeszcze
ze dwie czy trzy okazje kiedy ona strasznie chciala pobawic sie w mame z Emka,
ale ja nigdy nie pozwalalam jej zabrac samej i jej sie to chyba nie
podobalo...az w koncu przyszedl czas naszej wyprowadzki do Holandii... Krycha
przyleciala do Denver na kilka dni... byla oburzona, ze my sie pakujemy calymi
dniami i zalatwiamy nasze ostatnie sprawy w USA a nie "spedzamy czas z nia".
nasz plan podrozy przewidywal okolo 4 godzin przerwy na lotnisku w Newark. Ona
[jak i moja tesciowa] pracuje na tym lotnisku. Ubzdurala sobie, ze skoro ona
tego dnia pracuje to powinnismy emke przeprowadzic przez security, zeby ona
mogla sobie ja zobaczyc na kilka minut [mama erika i tak szla do niej, bo
bralismy od niej nasze dwie walizki]... mozecie sobie wyobrazic, ze w tym
momencie ja walnelam focha i powiedzialam, ze emka nigdzie nie idzie...bylismy
po 2 tyg. meczacych przeprowadzek, dla nas to byl srodek nocy, ja bylam
wyczerpana i w ogole nie lubie jak ktos mi mowi co mam z moim dzieckiem robic
i w ogole nie rozumiem po co ona mialaby tyle czasu spedzac z emka...
tak wiec... Krycha jest na mnie obrazona i ja mam za to przeprosic...
to jak? pomozecie?
ps. prosze mnie tylko nie oceniac. moja niechec do Krychy jest irracjonalna i
wynika z egoistycznych pobudek. potrzebuje pomocy a nie oceny moralnej.