wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy dlugie

29.10.06, 21:49
hehe...
no wiec potrzebuje pomocy waszej kochane emamusie...hehe... wiele z was
potrafi jadowicie aczkolwiek w wysublimowany i elegancki sposob powiedziec cos...
potrzebuje waszej pomocy w zredagowaniu krotkiej notki do siostry mojego meza...

ale od poczatku... postaram sie jak najkrocej i najszybciej jak sie da.
moj maz ma starsza siostre, za ktora...khm... nie przepadam. z kilku powodow.
no i teraz panna jest na mnie smiertelnie obrazona i ja mam jej wyslac notke z
przeprosinami... przez ponad miesiac uparcie twierdzilam, ze przeproaszac nie
bede, bo nie mam za co, ale po kilkunastu klotniach na ten temat, praktycznie
zaszantazowana, zgodzilam sie jedze przeprosic... jednak moja cholerna duma
nie pozwala mi po prostu napisac "mea culpa mea culpa mea maxima culpa", bo
tak naprawde to chcialabym napisac jej "ty glupia krycho bez oka - kij ci w
majty...", no ale oczywistym jest, ze nie moge tak po prostu pojechac po niej,
bo sie wojna rozpeta... a ja juz nie mam ochoty walczyc z moim mezem o ta
idiotke...

tak wiec - jak pogodzic te obie sprawy, czyli technicznie przeprosiny wyslac,
ale miec satysfakcje z formy i tego, ze mimo wszystko ja jestem gora...
och wiem, to ja jestem zolza zlosliwa, ale kurde, nie cierpie jej i tyle.

a teraz szybciorem przedstawie sprawe. siostra mojego meza najprawdopodobniej
nigdy swoich dzieci nie bedzie miala. i strasznie sie jej nie spodobalo gdy
dowiedziala sie, ze ja jestem w ciazy. po prostu nawrzeszczala na erika, ze
jestesmy glupi i nieodpowiedzialni. i wlasnie po tej akcji przestalam ja
lubic. nigdy za to nie przeprosila, udawala, ze nic sie nie stalo... erik do
dzis zwala wine na to, ze ona ma nadczynnosc i niedoczynnosc tarczycy na raz,
zle dobrane leki i siada jej to na psyche... potem, jak emka miala 3 tygodnie,
Krycha przyjechala do Colorado, zeby poznac Emcie. Ostatniego dnia chciala ja
sama zabrac na spacer. Nie pozwolilam na to. Obrazila sie. Walnela totalnego
focha. Najpierw przy mnie [ale po szwedzku] powiedziala erikowi i jego mamie,
ze ona taaaaki kawal przyleciala i nawet dziecka sobie nie moze wziasc na
spacer, po czym poszla do samochodu i zamknela sie w nim. potem byly jeszcze
ze dwie czy trzy okazje kiedy ona strasznie chciala pobawic sie w mame z Emka,
ale ja nigdy nie pozwalalam jej zabrac samej i jej sie to chyba nie
podobalo...az w koncu przyszedl czas naszej wyprowadzki do Holandii... Krycha
przyleciala do Denver na kilka dni... byla oburzona, ze my sie pakujemy calymi
dniami i zalatwiamy nasze ostatnie sprawy w USA a nie "spedzamy czas z nia".
nasz plan podrozy przewidywal okolo 4 godzin przerwy na lotnisku w Newark. Ona
[jak i moja tesciowa] pracuje na tym lotnisku. Ubzdurala sobie, ze skoro ona
tego dnia pracuje to powinnismy emke przeprowadzic przez security, zeby ona
mogla sobie ja zobaczyc na kilka minut [mama erika i tak szla do niej, bo
bralismy od niej nasze dwie walizki]... mozecie sobie wyobrazic, ze w tym
momencie ja walnelam focha i powiedzialam, ze emka nigdzie nie idzie...bylismy
po 2 tyg. meczacych przeprowadzek, dla nas to byl srodek nocy, ja bylam
wyczerpana i w ogole nie lubie jak ktos mi mowi co mam z moim dzieckiem robic
i w ogole nie rozumiem po co ona mialaby tyle czasu spedzac z emka...
tak wiec... Krycha jest na mnie obrazona i ja mam za to przeprosic...

to jak? pomozecie?

ps. prosze mnie tylko nie oceniac. moja niechec do Krychy jest irracjonalna i
wynika z egoistycznych pobudek. potrzebuje pomocy a nie oceny moralnej.
    • ms32 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 21:59
      A jaki jest stosunek meza do Krychy? Bo jesli bez wielkich emocji, to ja bym zlala totalnie babe i jej fochy. Jesli maz murem za Krycha, to masz malo ciekawie - albo sie podporzadkujesz ukladowi, ale to bedzie Cie sporo kosztowac, albo pojdziesz "na udry" i moze byc burzowo w domu. Z tym ze, skoro sie przeprowadzacie na nasza strone oceanu, to i Krycha zblaknie z czasem?
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:03
        no wlasnie dzisiaj uslyszalam, ze mimo iz maleszonek nie lubi tego, co robi jego
        rodzina to RODZINA jest dla niego bardzo wazna, bo w koncu to RODZINA... hehe...
        i trzeba poblazliwie traktowac Kryche bo Krycha nie dosyc, ze ma chora tarczyce,
        to ejszcze ma depresje maniakalna i w ogole ma zszargana psyche... wiec musze z
        nia delikatnie...
        • ms32 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:07
          Ja osobiscie staralabym sie powoli i stopniowo dawac malzowi do zrozumienia,ze tez jestem osoba odczuwajaca rozne niedogodnosci, niezaleznie od zdrowej tarczycy. Poza tym wyjazd do Europy to chyba idelane wyjscie z sytuacji, po prostu ograniczy kontakty do minimum. I wcale Ci sie nie dziwie, ze nie dalas kobiecie pojsc samej z Twoim dzieckiem na spacer. A tak na marginesie: to co, Ty i wasze dziecko jestescie mniej jego rodzina niz reszta? Moze trzeba mu to jakos mu uzmyslowic? Trzymam kciuki za pomyslnosc dzialan.
          • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:10
            no ja juz to mezowi powiedzialam...
            a z ta europa to juz tu jestesmy a Krycha dzisiaj zadzwonila i prawie, ze
            placzacym glosem oznajmila ile to bolu i przykrosci jej sprawilam...
            ech...
            • ms32 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:14
              No dobra, ale jest tylko na telefon ,wiec pole manewru ograniczone. skoro nie da sie przekonac meza, to moze pomiajc milczeniem i olac wszystkie pretensje, w koncu jej sie znudzi. a na pewno nie wdepnie niezapowiadana na herbatke i to jest Twoj bonus!
      • agawamala Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 09:06
        Olać Krychę! Nie przepraszać. Nikt nie może Cię zmusić do zachowań
        irracjonalnych, wbrew sobie. Jak przeprosisz, w jakikolwiek sposób, Krycha za
        jakiś czas wytnie nowy numer. Uwierz mi.
    • triss_merigold6 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:10
      Może karta z prostym tekstem "Czuj się przeproszona."?
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:17
        triss_merigold6 napisała:

        > Może karta z prostym tekstem "Czuj się przeproszona."?

        ooo... to jest dobre... tylko jak to bedzie po anglicku?

        From now on, you can consider yourself as being apoligized to?

        lo jesooo...to chyba nie tak, co?
        • liwilla1 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:33
          wersja jody: apologized you may feel
          • pimenta Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 23:07
            genialne!
    • oxygen100 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:16
      albo jak w Ani z zielonego Wzgorza: przepaszam za to co powiedzialam chociaz to
      prawdasmile)
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:20
        oxygen100 napisała:

        > albo jak w Ani z zielonego Wzgorza: przepaszam za to co powiedzialam chociaz to
        >
        > prawdasmile)

        coraz lepiej...
        tylko, ze ja jej nic nie powiedzialam...
        ja po prostu nie zgodzilam sie targac dzieciaka po calym lotnisku...
    • b.bujak Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:25
      a wytlumaczyc cos w tym stylu, ze dziecko strasznie plakalo, ze bolal brzuszek,
      wymiotowalo, biegunka, zabkowanie... niepotrzebne skreślić smile

      ps. nie na temat, ale własnie obejrzalam Twoje fotki... znam ten zameczek z
      wesela ... wieżę zamkową widze z okna mojego mieszkanka smile
      • b.bujak Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:27
        podoba mi sie tez wersja krotkich przeprosin bez wdawania sie w tłumaczenia
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:27
        nie moge powiedziec, bo tesciowka byla z nami i by przekablowala, a poza tym ja
        nie lubie wymyslac takich historii...
        a co do zamku to znaczy sie, ze w walbrzychu mieszkasz?
        • b.bujak Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:35
          no to w takim razie przepros krotko i bez tłumaczenia za zaistnialą sytuacje -
          z tego, co piszesz, to cokolwiek zrobisz lub napiszesz, bedzie niedobrze, wiec
          to i tak chwilowe rozwiązanie, bo przy nastepnej okazji i tak bedzie awantura
          pod innym pretekstem

          mieszkam w Świebodzicach - do Książa chodzimy na spacerki smile
          • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:38
            cudnie, mialam sie pytac czy w swiebodzicach czy w-chu
            ma rodzinke w obu miastach
            sama urdzilam sie w w-chu :o)
            • b.bujak Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:50
              ależ ten świat jest mały smile
              a do tego jestem zakochana w Holandii - troche kiedys krążyłam po tym pięknym
              kraju, w ktorym rejonie mieszkasz?
              • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 23:27
                b.bujak napisała:

                > ależ ten świat jest mały smile
                > a do tego jestem zakochana w Holandii - troche kiedys krążyłam po tym pięknym
                > kraju, w ktorym rejonie mieszkasz?
                rotterdam
        • demarta Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:38
          dla mnie, o ile oczywiście dobrze zrozumiałam, absurdem jest fakt, że nie
          zostałaś bezpośrednio poinformowana przez K. ze się na cie obaziła była. to
          usłyszał mąż. więc niech mąż ją w twoim imieniu przeprosi.
    • umasumak Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:35
      Napisz do niej np:

      "Przykro mi Krycho, że czujesz się urażona, uwierz mi. Następnym razem, gdy nie
      będę chciała ciagać dziecka w nocy po lotnisku, proszę, nie traktuj tego
      osobiście. Uściski. Mijaczek"
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 22:39
        umasumak napisała:

        > Napisz do niej np:
        >
        > "Przykro mi Krycho, że czujesz się urażona, uwierz mi. Następnym razem, gdy nie
        >
        > będę chciała ciagać dziecka w nocy po lotnisku, proszę, nie traktuj tego
        > osobiście. Uściski. Mijaczek"

        Jak na razie umasumak wygrywa!!!!!!
        bardzo mi sie podoba ten tekst...strasznie on....classy :o)
      • miedzymorze Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 12:34
        Napisz tak: Droga Krycho, nie chcąc by moje zachowanie było przyczyną pogorszenia Twojego i tak nie najlepszego zdrowia psychicznego i fizycznego, przepraszam Cię za wszystkie dotychczasowe i przyszłe zachowania z mojej strony, które ze względu na zaburzoną percepcję uznałaś lub uznasz za obraźliwe.

        po angielsku to będzie z grubsza tak: Dear Krycha, taking a deep and sincere concerne of your poor physical and mental health I would like to say sorry for all my words and action (up to date and in future) which you could read as impolite.

        W mailu koniecznie cc do brata, maila zachować, wydrukować i nosić przy sobie. W przypadku fochów w przyszłości forward lub wręczać ksero

        pozdr,
        mi
        • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 12:44
          doooooooobre....!!!!!!
    • ania.silenter jak ja to znam:((( 29.10.06, 22:46
      mój mąż ma brata a on żonę - delikatnie mówiąc przewrażliwioną na swoim
      punkciesad((. Na punkcie swoich chorób, swojej nerwicy, swoich głębokich przezyć
      duchowychsad. 2 lata znosiłam jej problemy w pokorze (jej straszne bóle głowy,
      kiedy byłam kilka dni po cc, jej problemy z katarem syna, kiedy moje dziecko
      urodziło się z wagą kilograma itp...) aż w końcu powiedziałam dość! W..ą mnie
      jej poglądy na to jaką jestem matką, jej wieczne narzekania i duszne problemy.
      Skutek: nie kontaktujemy się ponad 1,5 roku i wreszcie odżyłam! Czego i Tobie
      życzę!
      pozdrawiam
    • kicia7 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 23:14
      Może "Krycha, bardzo Cię przepraszam, że czujesz się obrażona." - sensu w tym
      nie ma za grosz, podobnie jak w zachowaniu Krychy.
      W wersji light - "Krysiu, wybacz mi wszystkie moje zachowania, które sprawiły,
      że zrobiło Ci się przykro." - ona wychodzi na kretynkę, bo żadne z Twoich
      zachowań nie powinno sprawić przykrości NORMALNEMU człowiekowi.
      Współczuję szwagierki.
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 29.10.06, 23:35
        wiecie... ja jestem swinia i moze rzeczywiscie powinnam byc bardziej
        wyrozumiala, bo dziewczyna zycie miala nie lekkie, ale kurka wodna, dlaczego to
        ja mam chodzic wokol niej jak wokol swietej krowy? moze najpierw powinnam
        podsunac jej liste rzeczy, za ktore to ja chcialabym byc przeproszona?
        a co do faktu, ze nie zostalam poinformowana o tym, ze jest na mnie obrazona, to
        tesciowa wyslala maila mezowi, ze moglby mi przekazac, zebym wyslala notke
        Krysce, ze ja przeproaszam, bo ona przeciez taka wrazliwa jest...

        czy wy potraficie sie dzielic swoimi dziecmi i udawac, ze to OK kiedy ktos chce
        wasze dzieci traktowac jak swoje? a juz nie wytrzymuje jak slysze "zobacz jaka
        Emka jest podobna do mnie"... najbardziej zaluje tego, ze zlitowalam sie nad nia
        i pozwolilam erikowi dac emce na drugie po niej... ech... a miala miec po
        mnie... Emma Mia... i kuzwa ma...Krycha...iiiii...ide spac.

        przyszykujcie mi cos soczystego na sniadanie :o)
        • peggy.lee troche dlugie, ale mial byc list ;) 29.10.06, 23:41
          "Erik powiedzial, ze dostal maila od mamy, w ktorym napisala, zeby mi kazal Cie
          przeprosic, co niniejszym czynie, bo tez jestem wrazliwa i potrafie sobie
          wyobrazic jak to jest, gdy komus zrobi sie przykro bez konkretnej przyczyny.
          xxx M".
          • mijaczek Re: troche dlugie, ale mial byc list ;) 30.10.06, 08:01
            peggy.lee napisała:

            > "Erik powiedzial, ze dostal maila od mamy, w ktorym napisala, zeby mi kazal Cie
            >
            > przeprosic, co niniejszym czynie, bo tez jestem wrazliwa i potrafie sobie
            > wyobrazic jak to jest, gdy komus zrobi sie przykro bez konkretnej przyczyny.
            > xxx M".

            booooossssssskie :o)
        • gacusia1 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 04:03
          To moze tak-Krysienko,przepraszam Cie za .........,a teraz Twoja kolej!
          Czekam.Mia."
    • edytkus Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 05:19
      Ale jestes zlosliwa smile) A w rodzinie Twego meza wesolo jak i u mojego smile))

      I'm sorry you didn't get to spent much time with Emma, but there are so many unpredictable weirdos
      around that you should understand mother's worry. Take care of yourself.


      PS. Ask for new prescription, apparently your medicine doesn't work anymore.
      • pampeliszka Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 06:12
        Wiesz, moj maz tez ma brata-świeta krowe rodzinną. Mlodemu wszystko wolno,
        zawsze mu trzeba ustepowac i wszystko ułatwiac. Jazdy mielismy niezle, klocilam
        sie z mezem nie raz i nie dwa, bo nie widze powodu, zeby zdrowy, normalny
        24-latek był pepkiem mojego swiata.I wiesz, co pomoglo? Jak w roznych sytuacjach
        pokazywalam mezowi, ze to, co sie dzieje, wcale nie jest normalne, na zasadzie"
        a teraz sobie wyobraz, ze to Ty jestes na jego miejscu, a na twoim ktos tam- i
        jak ty bys sie zachowal". I dotarło, ze inaczej.
        • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 08:14
          ja mysle, ze u nas ten problem jest podwojnie zagmatwany, poniewaz Erik
          twierdzi, ze doskonale widzi, ze ona zachowuje sie irracjonalnie, nawet miedzy
          soba o tym mowimy i on potrafi na nia ostro narzekac, ale jak przychodzi co do
          czego to zal mu dooopsko sciska i staje po jej stronie, bo ona przeciez taka
          bidulka, chora fizycznie i psychicznie...i zycie takie ciezkie miala...

          to co ja kurde? zolte papiery mam sobie zalatwic i zalowac, ze nikt mnie w
          dziecinstwie nie zgwalcil, zeby moj maz zauwazyl, ze musi stanac po mojej
          stronie...?????
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 08:03
        edytkus napisała:

        > Ale jestes zlosliwa smile) A w rodzinie Twego meza wesolo jak i u mojego smile))
        >
        > I'm sorry you didn't get to spent much time with Emma, but there are so many un
        > predictable weirdos
        > around that you should understand mother's worry. Take care of yourself.
        >
        >
        > PS. Ask for new prescription, apparently your medicine doesn't work anymore.
        >
        >
        >
        Edystkus!!!!
        I kto tu jest zlosliwy???? hehe.... pieeeeknie pojechalas....
      • malila Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 08:46
        Taa... "Przepraszam, Krycha, że potraktowałam Cię normalnie. Mąż mówił, żeby na
        Ciebie uważać, ale się zapomniałam. Wybacz, stara."

        Mijaczek, fajny wątek. Można dać upust swoim frustracjomwink)
        • miruka Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 09:30
          mijaczek, nie pisz tego listu, ja Cie zwalniam z obowiazku jako chora na
          tarczyce, nic jej nie bedzie , a przyzwolenie na takie zachowanie na jakie
          sobie pozwala bedzie miala coraz mniejsze az zniknie,
          i nie tlumacz sie jej , ja sie cale zycie tlumacze i wciaz tego zaluje
        • malila Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 11:21
          Albo:
          "Przepraszam, Krycha, że krzyknęłam (zakładając, ze krzyknęłaś), że moja
          córeczka nigdzie nie pójdzie. Powinnam powiedzieć to spokojnie."
    • nisar Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 09:47
      Napisałabym coś w stylu "przykro mi że się nie zrozumiałyśmy i przykro mi jeśli
      poczułaś się urażona". W ten sposób wyciągnęłabym rękę, ale nie przepraszałabym
      za coś, za co nie powinnam czuć się winna.
    • anik801 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 11:28
      W życiu bym nie przeprosiła,jeśli wina nie leżałaby po mojej stronie!Nawet
      gdyby ktoś na mnie to wymuszał.A jeśli już bym coś napisała,to tak żeby jeszcze
      bardziej się obraziła!
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 11:37
        No wlasnie. Ja jesli juz mam za co przepraszac to chyba tylko za sposob w jaki
        to wszystko powiedzialam [chociaz ona tego nie slyszala, a nie wiem co i jak
        tesciowka jej przekazala] i za to, ze bylam na granicy wykonczenia fizycznego,
        glodna, wyczerpana, zmeczona, zla na wszystko i wszystkich... ale za to, ze mam
        prawo decydowac o swoim dziecku nigdy nikogo nie przeprosze...
        Aha, jej koronnym argumentem jest to, ze przechowala dla nas nasze dwie walizki
        i przywiozla je z domu do pracy, czyli na lotnisko, rowniez to, ze w lecie
        przenocowala moja mame i siostre przez 3 dni bodajze, no i ze "Mia od samego
        poczatku mnie nie lubi"
        ech... przysiegam, ze z rodzina tylko na zdjeciu. TYLKO!!!!!!!!
    • iljana Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 13:12
      Bardzo bardzo fajne przeprosiny ci dziewczyny ułożyły. Muszę sobie spisać.

      Jestem raczej złośliwa i napisałabym coś wykorzystując opinie rodziny na temat
      Krychy.

      "RODZINA mówi mi że trzeba poblażliwie Cię traktować, bo nie dosyć, że masz
      chorą tarczyce, to jeszcze masz depresje maniakalną i w ogole masz zszarganą
      psyche... więc muszę być delikatna dla Ciebie...
      WYBACZ ŻE NIE POTRAFIĘ, ALE BĘDĘ SIĘ STARAĆ."
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 30.10.06, 21:18
        kurde....naprawde mam teraz trudny wybor.... nie wiem na co sie zdecydowac...hehe...
    • mijaczek jesli to koniec waszej weny 30.10.06, 19:21
      to musze sie zdecydowac...
      • 1514a Re: co do Krychy 30.10.06, 19:47

        Niewiem dlaczego niedoczynność i nadczynność tarczycy może mieć coś wspólnego
        z tym, że nie może mieć dzieci. Siostra mojego męża ma to samo, zaburzenia ma
        okropne i jakoś pod stałą opieką lekarza( w przychodni nie prywatnie) doczekała
        się trójki zaplanowanych zdrowych dzieci .Dziewczyna ma 32 lata. Więc może
        porozmawiaj z Krychą że to możliwe tylko trzeba lekarza zmienić i chcieć się
        dostosowac do zaleceń
        • mijaczek Re: co do Krychy 30.10.06, 21:17
          1514a napisała:

          >
          > Niewiem dlaczego niedoczynność i nadczynność tarczycy może mieć coś wspólnego
          > z tym, że nie może mieć dzieci.

          Widzisz...problem polega na tym, ze ona nie dosyc, ze ma 35 lat...to jeszcze
          jest aktualnie [a zgodnie z jej opinia on jest TYM JEDYNYM] z facetem, ktory
          jest po wasektomii...takze sama widzisz... a poza tym przy jej depresji
          maniakalnej to ja mam nadzieje, ze ona dzieci nie bedzie miec, bo zeby miec
          dzieci trzeba najpierw porzadek ze soba zrobic....
          • abere8 Re: co do Krychy 30.10.06, 23:59
            Wasektomia nie musi byc na cale zycie. W wiekszosci przypadkow jest odwracalna,
            albo chociazby in vitro mozna zrobic.

            Sorry, Mijaczku, nie chcialam Cie straszyc wizja bycia ciotka dzieci Krychy smile))
            • mijaczek Re: co do Krychy 31.10.06, 00:06
              ja wiem o tym, ze wasektomia jest odwracalna, ale oni nie dysponuja 10 tys.
              waszyngtonikow, zeby zabieg przeprowadzic..zreszta w mojej opinii, jesli facet
              zdecydowal sie na wasektomie [ma juz jedno dziecko z pierwszego malzenstwa] to
              znaczy, ze wiecej dzieci nie chce miec, prawda????

              a co do Krychy Bez Oka i jej ewentualnemu zajsciu w ciaze - ona jest na zwbyt
              duzej dawce chemii, zeby jakakolwiek ciaza sie utrzymala...pwoiem szczerze -
              wspolczuje kazdemu dziecku, ktore musialoby sie z nia uzerac...ona jest
              nieobliczalna...kobieta o 40 nastrojach dziennie...nie do
              zniesienia...przechodzenie z euforii do zlosci do placzu do smutku do zalamania
              do podniecenia do radosci do zrezygnowania i tak w kolo Macieja... i ja mam
              zaczac bawic sie w ta chora gre rowniez...przepraszajac ja za to, ze nie czulam
              sie na silach aby ona mogla sobie powiedziec swoim piszczalkowych glosikiem
              "hiiiiiiii Emmaaaaaaaa" jak tylko amerykanki potrafia....YUCK!
              • 1514a Re: co do Krychy 31.10.06, 10:59


                Co do nastroju Krychy, to chyba spowodowany jest właśnie tym, że chciałaby a
                nie może, jest zazdrosna poprostu , że ty masz dzieci a ona nie. I tobie
                współczuje i jej też. nie mam pojecia co bym zrobiła na twoim miejscu, ale może
                umów się z nią sam na sam i pogadajcie od serca, tak jak zrobiłabyś to gdyby
                chodziło o twoja rodzoną siostrę.

                o ile z nią sie da tak od serca
              • edytkus Re: co do Krychy 31.10.06, 15:50
                mijaczek napisała:

                >kobieta o 40 nastrojach dziennie...

                i jej facet to wytrzymuje?! jak przystojny to ja tez chce takiego!!!!!
                • edytkus Re: co do Krychy 31.10.06, 15:51
                  zaraz, ale powiadasz ze on na kasie nie spi? ee to nie chce wink))
    • takasobie11 Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 31.10.06, 15:52
      Prawdziwa zołza każdemu psycholowi stawi czoła. Wyrachowana zołza to wg mnie
      dopiero materiał na zołzę. Proponuję przyjąć postawę prawdziwej zołzy (sama się
      taką mienię).
      W kwestii oddawania swojego dziecka komuś, żeby mógł się nim zabawić,
      dowartościować, wykazać itp.: Mam taką ciotkę, która mnie bardzo molestowała,
      że muszę jej podrzucić dziecko pod opiekę, żebym mogła coś dla siebie zrobić. W
      końcu powiedziałam patrząc jej prosto w oczy, z uroczym uśmiechem na ustach,
      ale bardzo stanowczo: Nie chcę, nie potrzebuję i nie muszę nikomu podrzucać
      mojego dziecka. Nie ma ze mną żadnej dyskusji w tym temacie! Nie dałam jej
      szans na wszczęcie jakiejkolwiek dyskusji. Następne spotkanie z nią przebiegało
      jakby nigdy nic, do tego czasu nawet się nie zająknęła o podrzuceniu jej
      dziecka.

      A teraz coś na temat Krychy jako takiej: Podobno jednym z większych problemów
      psychiatrów jest to, żeby nie dać się wciągnąć w paranoję chorego. Moim zdaniem
      niepotrzebnie wchodzisz w ten zaczarowany krąg przeświadczenia o tym, że to
      psycholka. Skoro jej nie izolują, to znaczy jest tak samo normalna jak
      wszystkie inny świry na ulicy ze mną i tobą włącznie. Co to za chora sytuacja?
      Mama prosi syna, żeby ten wymógł na żonie przeprosiny? Ja bym prosto z mostu
      śmiejąc się w kułak odpaliła mojemu: „musiałabym być świrem, żeby przepraszać
      świra. Powiedz mamie, żeby córuni w ramach zadośćuczynienia za mnie jakoś
      dogodziła, bo mi to ryba.”

      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 31.10.06, 17:40
        wow....
        dobrze powiedziane.
    • awrey Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 01.11.06, 10:12
      Jezeli nie czujesz, ze powinnas ja przeprosic to nie przepraszaj. Powiedz
      mezowi, ze skoro on czuje ze cos zle zrobil (przeciez byl z Toba na lotnisku
      wiec sytuacje chba zna?) to niech sam przeprosi za Was oboje, ze nie ciagnal
      gdzies malutniego dziecka w srodku meczacej podrozy.

      Po co sie w to mieszac? Powiedz mu, ze wyszlas za niego a nie za jego siostre,
      matke, ojca i zgromadzonych kuzynow. Ty dbasz o relationship z nim a on sie
      moze zatroszczyc natomiast o relacje z jego rodzina. Jak chce to niech
      przeprasza ale skoro on sam nie ma grzbietu to nie znaczy ze ty tez go nie masz
      miec i poddawac sie fanaberia ludzi ktorzy tylko innymi chca maipulowac. Moze
      Twoj maz powinien sie w koncu zatroszczyc o Twoje uczucia?

      Wszytko sie kreci o zrozumienie innych, perpektywe dla innych itd., a co z
      Toba? Kto z tej rodziny ma dla Ciebie zrozumienie skoro nawet Twoj maz za Toba
      nie stoi? Ale fajtlapa...

      Ja bym oczekiwala, zeby moj maz stal za mna murem i powiedzial mamie jak bylo
      na lotnisko oraz ze najlepiej by bylo gdyby siostra byc moze zostala volunteer
      w jakims domu dziecka a nie zeby zaraz mnie zmuszal do jakis "fake" przeprosin
      ktorych sam wie, ze sa nie na miejscu.

      A jego siostra to powinna mnie przeprosic ze mi sie w zycie rodzinne miesza i
      dostarcza mi dodatkowe stresu jakbym go nie mala wystarczajaco duzo z malym
      dzieckiem i przeprowadzka. Ale zrobisz co uwazasz.
    • mamamonika Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 01.11.06, 13:41
      Nie przepraszaj i tyle! Jak zadzwoni, powiedz, że ci przykro że jej przykro,
      ale córeczka jest Wasza i to Wy decydujecie, gdzie i kiedy chodzi/jeździ itp.
      Depresja maniakalna i tarczyca nie mają tu nic do tego. Bądź twarda, bo Krycha
      się was uczepi w celach terapeutycznych i sama będziesz psychiatry szukać...
      • mijaczek Re: wyrachowane zolzy -potrzebuje waszej pomocy d 01.11.06, 13:43
        mamamonika napisała:

        > Bądź twarda, bo Krycha
        > się was uczepi w celach terapeutycznych i sama będziesz psychiatry szukać...

        i tego wlasnie sie obawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja