odwiedziny ojca

01.11.06, 22:49
Jestem panną, mam 2-letniego synka. Ojciec odwiedza go średnio 2-3 razy w
tygodniu u mnie w domu. Na razie jestem sama, ojciec (kawaler) ma kolejną już
kobietę. Ostatnio jedna ze znajomych powiedziała mi, że nie powinnam pozwalać
ojcu na odwiedziny u mnie w domu, bo ma on wtedy wgląd w moje życie, zostawia
złą energię, bla, bla, bla... On chciałby zabierać małego do siebie, ale ja
wolę mieć ich na oku, bo ojciec ma głupie pomysły na ktore nie pozwalam (np.
karuzela trzymając małego za kostki). Poza tym nie chciałabym aby dzieciak
spotykał się z jego kolejną kobietą. Co mam robić? Może któraś z Was już to
przerabiała?
    • redmiss Re: odwiedziny ojca 01.11.06, 22:51
      nie przerabiałam, ale zdecydowanie niech odwiedza synka u Ciebie.
    • atra1 Re: odwiedziny ojca 01.11.06, 23:15
      A dlaczego ma się nie widywać z nową kobietą?
      To, że ojcu przychodzą do łba mało odpowiedzianle numery to jedna sprawa, kontakt z następną babką druga. Ja jestem wdzięczna mojej mamie, że nie zabraniała kontaktów z Next taty. Do dziś mamy dobry kontakt. I wielu mamy znajomym się to nie mieściło w głowach, najchętniej widzieliby jak mama Nexię psami szczuje.

      Wg mnie powinien mieć prawo się spotykać z dzieckiem też u siebie, o ile ustalicie jakie zachowania są bezpieczne a jakie nie i ojciec się będzie tego trzymał. W koncu jako ojciec też ma prawo do spokojniego bycia z dzieckiem sam na sam, w parku, kinie, swoim domu, a nie tylko pod Twoim okiem.

      No, chyba, że z tatki niezłe ziółko, to inna sprawasmile

      Zresztą - kuknij na macochy i samotne matki - tam powiedzą wiecej.
    • anetina Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 07:59
      jeśli na tyle ufasz eksowi, niech zabiera dziecko do siebie

      a ty masz chociażby czas dla siebie
      to ci się pewnie przyda, chociazby po, aby się wykąpać spokojnie czy przeczytać
      książkę

      ojcowie są po to, żeby z dziećmi szaleć
      nie zrobi nic złego

      a może na początek pozwól im iść do eksa tylko raz w tygodniu !?
      • syriana Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 08:45
        ehm.. chodzi chyba o ojca autorki, czyli dziadka malucha
        • atra1 Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 08:48
          eee, no chyba niiii, Bo co by miała do tego kolejna kobieta i zaznaczenie, że ojciec jest kawalerem?
        • dag_mara Syriano 02.11.06, 08:52
          syriana napisała:

          > ehm.. chodzi chyba o ojca autorki, czyli dziadka malucha
          >

          ojciec (czyli dziadek) kawaler z dzieckiem, ona - panna z dzieckiem.

          Dziedziczne ?
    • gorgolka Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 08:50
      moim zdaniem warto byś poznała tą nową panią, bo dziecko rośnie i wizyty ojca
      tylko na zasadzie u ciebie w domu mogą z czasem dziecko znudzić. przyjdzie czas
      że może zechcieć z tatą na jakąś wycieczkę pojechać czy coś. Wtedy właśnie może
      okazać się że nowa dziewczyna taty będzie z nimi. Z uwagi na pomysły taty
      byłoby wskazane żeby trochę ona ich obu pilnowała itp.
      nie piszę że od razu macie się zaprzyjaźnić ale być może ona okaże się całkiem
      w porządku i wtedy ze względu na dziecko okaże się to bardzo korzystna sytuacja
      • alexa-75 sprostowanie 02.11.06, 09:23
        chodzi o ojca dziecka a nie jego dziadka, chyba to niezbyt dokładnie
        napisałam smile a jeśli chodzi o jego kolejną kobietę - ojciec sam określa, że to
        nic poważnego, kolejny romans w jego życiu, więc nie chcę by mały patrzył na
        takie lekkie podejście ojca do życia i do kobiet
        • michalina7 Re: sprostowanie 02.11.06, 09:40
          No to powiedz ojcu, ze może zabierać małego na spacery, do siebie do domu ( bo
          tego nie mozesz mu zabronić, Sąd Rodzinny - jeżeli tam tata skieruje pozew
          przyzna mu prawo do widywania dziecka na "neutralnym" terytorium), ale nie
          chcesz żeby jego nowa dziewczyna była obecna - przynajmniej nie teraz dopóki
          nie stanie się ona poważniejszą partnerką w jego życiu. Dziecko musi mieć
          kontakt z ojcem i jeżeli ten ojciec faktycznie kocha Małego i chce sie nim
          zajmować to nie mozesz tych spotkań utrudniać.
          • redmiss Re: sprostowanie 02.11.06, 10:47
            sama mam 2-letniego synka i niewyobrażam sobie, zeby ktoś mi go zabierał z
            domu, gdzieś gdzie nie mam zielonego pojęcia, do ludzi, których nie znam i
            robił z nim coś czego nie akceptuję. a tak wynika z postu. przede wszystkim
            musisz sama się oswoić z sytuacją, zeby dziecko mogło ją też zaakceptować. moim
            zdaniem maluch jest za mały na takie wrazenia. najważniejsza dla niego jest
            mama w tym wieku, bezpieczeństwo i miłość.
            no i kwiestia zaufania do eksa! jej nie ma! nigdy w życiu bym nie dała mu
            synka.
            • kati_ffc Re: sprostowanie 02.11.06, 12:06
              redmiss ma calkowita racje!!mama to mama i nikt ci nie moze zabierac dziecka z
              domu!
              • michalina7 Re: sprostowanie 02.11.06, 12:30
                Tak się składa, że redmiss nie ma racji. Mama to tylko mama, ale jest jeszcze
                tata, który ma też prawa. I kati uwierz mi - tata ma prawo zabierać dziecko z
                domu. Jezeli rodzicom zależy na prawidłowym rozwoju emocjonalnym dziecka powinni
                się dogadać i na uwadze mieć tylko dziecko a nie stare chowane do siebie urazy.
                • redmiss michalina 02.11.06, 13:56
                  wiem, ze dziecko ma miec i mame, i tatę! ale czasami sytuacja, życie platają
                  nam figle. nie mówię, ze mama ma zakazać, uniemożliwić wizyty ojca!
                  napisałam wyraźnie: w tym wieku...., czyli chodzi mi o rozwój 2-letniego
                  dziecka! w późniejszym wieku, kiedy dziecko potrzebuje ojca sprawa moze
                  wyglądać zupełnie inaczej.
                  • michalina7 Re: michalina 02.11.06, 15:48
                    Uwierz, w życiu 2-latka osoba taty jest bardzo ważna i bardzo potrzebna w
                    prawidłowym wychowaniu.
                  • nanuk24 Re: michalina 02.11.06, 20:03
                    Co to znaczy w tym wieku? 2 latek to nie noworodek, kurna. Rozumiem, Redmiss,
                    ze Ty syn jeszcze idgy nie byl ze swoim ojcem sam na sam? A juz nie daj Boze
                    wyjsc na plac zabaw czy wesole miasteczko?smile Zawsze masz ich pod okiem.
                    Wiem, wiem, ze zaraz napiszesz, ze Ty ze swoim chlopem mieszkasz, tylko ze ja
                    nie widze roznicy miedzy Twoim mezem/niemezem, a autorki watku. tak jak ojciec
                    Twojego dziecka ma prawo wychodzic sam z synem, tak i autorki watku.
                    A lapanie za kostki i robienie karuzeli nie uwazam az tak nieodpowiedzialne,
                    ot, glupia zabawa durngo starego. To, ze moj maz podrzuca dziecko, nie znaczy
                    zaraz, ze nie bedzie pilnowac dziecko lub zrobi mu krzywde przy najblizszej
                    okazji.
                    • redmiss Nanuczku 02.11.06, 20:18
                      ale to całkiej inna sytuacja! nie mozna jej porównać. ja wiem, gdzie mój T.
                      idzie z synkiem, co będą robić, jak się T. zachowuje. JA MU UFAM! to postawa.
                      mój zwiazek jest pełny i dziecko czuje sie bezpiecznie, czy to ze mną, czy z
                      ojcem, sam na sam.
                      Michas wie, ze tatuś zaraz przyjdzie z pracy, będą się tulić, wieczorem to
                      tatuś umyje mu ząbki. codziennie.

                      zwiazek niepełny, gdzie tata pojawia się raz na jakiś czas, od swięta, a
                      dziecko jest przez cały czas z matką - to całkiem inna sytuacja. dziecko czuje,
                      wie, że mama jest zawsze przy nim, a tatuś?... cóż. jak będzie starszy, się mu
                      wytłumaczy, póki co mamusia jest niezastąpiona.

                      takie jest moje zdanie i opieram go na lekturze wielu ksiązek o rozwoju
                      emocjonalnym niemowląt i dzieci do 3 lat. poza tym widze po moim dziecku, ze
                      wszelkie zmiany, odchylenia od reguły wprowadzają u niego niepokój.

                      dochodzi to tego konkretny przykład autorki wątku, która swojemu byłemu nie
                      ufa! nigdy bym nie zostawiła dziecka z kimś komu nie ufam. to chyba normalne.
                    • nanuk24 Matko! 02.11.06, 20:19

                      Rozumiem, Redmiss,
                      > ze Ty syn jeszcze idgy nie byl ze swoim ojcem sam na sam?

                      Mialo byc: Rozumiem, ze Twoj syn jeszcze nigdy nie byl...
                      • redmiss Re: Matko! 02.11.06, 20:23
                        smile
                        domyśliłam się smile
            • michalina7 Re: sprostowanie 02.11.06, 12:27
              Musisz zmienić swój tok myślenia. Dziecko nie jest własnością jednego z
              rodziców. Dziecko ma matkę i ojca i oboje mają prawo do spełniania takiej samej
              władzy rodzicielskiej (chyba zę sąd orzeknie inaczej). Ojciec przychodzi 2-3
              razy w tygodniu w odwiedziny co oznacza, że obchodzi go los dziecka i jest z nim
              emocjonalnie zwiazany. Ojciec ma prawo zabierać dziecko na spacer i do swojego
              domu. Do prawidłowego rozwoju emocjonalnego/psychicznego dziecka są potrzebni
              rodzice. W tym wieku dla dziecka nie jest najważniejsza mama, ale stabilność,
              bezpieczeństwo i miłość. Mama kocha i wychowuje inaczej niż ojciec co nie
              znaczy, że miłość ojca jest gorsza. Gdy czasami obserwuję, jak mój maż podrzuca
              naszego 22-miesięcznego syna, obraca nim, huśta, wygina to słabo mi się robi.
              Ale dziecko uwielbia to. Gdy tylko staram sie ingerować w te zabawy , Mały
              protestuje, on chce zeby tata się z nim tak bawił. Syn nie chce żebym to ja go
              bujała na huśtawce tylko tata, to tata ma go gilgotać i brać na barana. Ja do
              zabaw nie jestem potrzebna. Natomiast gdy synek jest zmęczony, śpiący to
              przychodzi do mnie żeby go przytulić i to ja mam go zanieść do łóżeczka,
              pogłaskać po głowie.

              • anetina Re: sprostowanie 02.11.06, 12:42
                Michalina ma rację

                to jest natura mamy - nie może patrzeć, jak tata bawi się z dzieckiem

                ja szału dostaję, gdy M. się bawi z Małym
                wolę wtedy wyjść, bo w przeciwnym razie zabronię im tego

                wszelkie kołowrotki
                huśtanie do samego nieba
                itp.
            • nanuk24 Re: sprostowanie 02.11.06, 20:12
              > sama mam 2-letniego synka i niewyobrażam sobie, zeby ktoś mi go zabierał z
              > domu, gdzieś gdzie nie mam zielonego pojęcia

              Moj maz mojego dwulatka zabiera czesto i czasem nie mam zielonego pojecia gdzie
              sa. Za kazdym razem wracaja zywi i usmiechnieci. Niemozliwe.

              > do ludzi, których nie znam i

              No nie zabijaja mnie!smile Chcesz powiedziec, ze kobieta nie zna czlowieka z
              ktorym przez dluzszy czas sypiala(pomijam wpadke z pierwszym lepszym, ktorego 5
              minut przed seksem w barze poznala),byc moze mieszkala, wychowuje z nim dziecko?

              > a tak wynika z postu.

              Po mojemu, to z postu wynika co innegosmile Sorry, ale lapanie za kostke i
              robienie dziecku karuzeli, to nie jest najciezsza zbrodnia.
              • redmiss Re: sprostowanie 02.11.06, 20:22
                nanuk24 napisała:

                > > sama mam 2-letniego synka i niewyobrażam sobie, zeby ktoś mi go zabierał
                > z
                > > domu, gdzieś gdzie nie mam zielonego pojęcia
                >
                > Moj maz mojego dwulatka zabiera czesto i czasem nie mam zielonego pojecia
                gdzie


                Twój mąż nie jest dla Ciebie jakimś "kimś"

                > No nie zabijaja mnie!smile Chcesz powiedziec, ze kobieta nie zna czlowieka z
                > ktorym przez dluzszy czas sypiala(pomijam wpadke z pierwszym lepszym, ktorego
                5
                >
                > minut przed seksem w barze poznala),byc moze mieszkala, wychowuje z nim
                dziecko
                > ?


                może go zna, moze właśnie poznała! i nie ufa!
    • kati_ffc Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 12:03
      czesc, jestem tu nowa winkdokladnie rozumiem o co chodzi bo mam podobna sytacje.
      mieszkam sama z 1,5 rocznym synkiem, jego tatus tez go odwiedza u mnie srednio
      dwa razy na tydzien..przychdzi do mnie. terz jest ok, mozemy normalnie juz
      rozmawiac (on tez ma inna laske)aale przeszlam przez pieklo..nienawidzilam go,
      nie chcialam go wogole widziec ale musialam by maly mial ojca. ale najgorsze
      jest to kiedy ci wszyscy mowia ze musisz, nie mozesz zabraniac, itd..czulam sie
      wtedy ubezwlasnowolniona, tak jakbym nie mogla decydowac o wlasnym dziecku,
      zagubiona w tym wszystkim. a on potrafil mna manipulowac wykorzystujac moja
      slabosc i wmowic mi wszystko; wiec sie zgadzalam na to ze raz na jakis czas
      bral malego do siebie na noc, ale kiedy go przywozil nigdy nie wiedzialam gdzie
      byli z kim itp..zaczelam chodzic do psychologa bo juz sobie nie radzilam z tym
      co moge co nie moge co powinnam i do tego deprecha i samoocena zgnieciona przez
      ex do zera. troszeczke pomoglo , dowiedzialam sie ze dziecko powinno miec
      kontakt z ojcem ale nie kosztem szacunku do siebie bo to bedzie dla dziecka
      jeszcze gorsze; ze nie moge sie dawac manipulowac i szantazowac, a dziecko jest
      zdecydowanie za male by go tak zabieral zwlaszcza na noc, moze ewentualnie go
      na spacerki zabierac, bo dziecko ma czuc gdzie ma swoj dom, i dopiero kiedy
      bedzie duze i powie mi chce zostac u taty to ok.
      i wtedy sie wyluzowal, a kiedy przychodzi to ja sobie wychodze cos zaltwic..
      ale wiem ze maly jest w domciu a tata buduje z nim klocki.
      a z ingerencja w moje zycie to tez fakt, ale narazie strasznie mi to nie
      przeszkadza..i tak nikogo nie mam ..wink
      pozdrawiam
      • michalina7 Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 12:51
        Zgadzam sie, że 1,5-roczne dziecko jest za małe żeby ojciec/babcia/tesciowa
        zabierali je do siebie na noc. Natomiast nie można zabronić ojcu spacerów i
        bycia z dzieckiem sam na sam. Jezeli tata chce wyjść z małym do parku
        (oczywiscie pod warunkiem ze jest odpowiednia pora/pogoda a dziecko zdrowe) to
        matka nie może zabronić tylko dlatego bo się boi spuścić małego z oka (no chyba
        że ma podstawy do tego aby przypuszczać, że dziecku moze stac się krzywda).
      • kati_ffc Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 14:12
        ja nie mowie ze zabranianie jest ok, ale wymuszanie tez nie jest ok
        bo sytuacja kiedy ojciec akurat w tym momencie chce wziac dziecko do siebie na
        noc bo ma takie widzi misie to tez nie sadze zeby bral pod uwage dobro dziecka
        ze dziecko wlasnie ma miec stabilnosc. ja sama nieraz naklanialam zeby sobie
        poszli na spacer, ale nikt nie ma prawa wymusic by wziac dziecko na noc bo
        akurat ma taki kaprys a jak nie dam to jestem piz..
        zalezy mi na dobru dziecka i by mialo ojca. i po czasie widze ze tak jest-
        kochaja sie i sie widuja. tylko do tego trzeba dojrzec i dac na luz Z OBU
        STRON!! bo ojcowie tez musza myslec o dobru dziecka, a nie zwalac cala
        odpowiedzialnosc krzywdzenia czy niekrzywdzenia na matke i wymuszania roznych
        spraw!
    • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 13:19
      dziecko sie z jego kobieta spotkac nie ma, tak? a co zrobisz jak ty sobie
      znajdziesz nowego? to maly tez nie bedzie go poznac? czy sobie samej tego prawa
      poprostu wezmiesz i tyle? moze ojciec wtedy tez tego nie chce? bo ja np bym
      tego nie chcial i widze ze kopbiety tez nie, wiec jak to ma byc? bo nikt mi nie
      wmawia ze kobiety schowaja nowych facetow przed dziecmi a to by bylo
      konsekwentnie jak sie to wymagaq od bylego. nie sadzicie?
      • kati_ffc Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 14:15
        a to akurat to trudny temat..sama nioe wiem
        wiesz na ulicy moga sie spotkac z jego dziewczyna
        ale nie chcialabym zeby spalo z nia w lozku.
        no a ja narazie nie mam nikogo i tez sobie tego zabardzo nie wyobrazam..
        • kati_ffc Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 14:28
          bo moj ex ma laske i widziala sie z moim synem tylko ze jego tatus mi o ty
          osobiscie nie powidzial, oczywiscie przypadkiem wyszlo; ale wiem ze on by 10
          razy gorzej zareagowal jakby sie dowiedzial ze jakis facet bawil sie z jego
          synem..
          niestety trudny temat i mysle ze do tego tez trzeba czasu.
        • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 14:31
          no ja tez nie. ale czasami mam wrazenie ze matki nie chca zeby dziecko sie
          widzialo z nowa, ale sam maja facetwo i wszystko ok jak on ma wychowac dziecka.
          a ja wlasnie tego tez nie chce. nie chce zeby maly musial byc u mnie z inna
          kobieta i nie chce zeby u niej widzial sie z jakims gosciem. bo to nasze
          dziecko i sam je chce wychowac. i to bardzo trudny temat bo malo kto zrozumie
          ze wymaga cos co sam nie szanuje
          • silmes Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 15:22
            Jestem w bardzo podobnej sytuacji, a może nawet troszeczkę gorszej. Ojciec
            Wiktorii zostawił nas jak miała 7 miesięcy. Zamieszkał z kochanką. Potem został
            aresztowany i przesiedział w więzieniu 5 miesięcy. Kiedy sięwyprowadził od razu
            wniósł sprawę do sądu o rozwód i ustalenie kontaktów. Córka nie miała z nim
            przez większość swojego życie kontaktu. Niedługo skończy 1,5 roku. 3 miesiące
            temu sąd nie zwracając na ten fakt uwagi zasądził, że ojciec ma zabierać
            dziecko co 2 tyg od piątku do niedzieli włącznie do siebie. pomiędzy tym czasem
            jak siędogadamy. Miesiąc wakacji i tydzień ferii zimowych oraz pierwszy dzień
            świąt na przemian u niego.
            Ja tego nie rozumiem jak sąd może tak zasądzić i powierzyć opiekę ojcu, który
            jest przestępcą.
            • redmiss Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 15:27
              Silmes, serdecznie współczuję...
              a nie mogłaś sie odwoływać? zdobyć od psychologa jakis papier, jaki ma wpływ na
              dziecko (1,5roczne!!!!) taki chaos?
              walczyć...?
            • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 15:30
              to wyrok sadowy. nie bez powodu sie mowi ze przed sadem i nad morzem sie jest w
              rekach pana boga. przynamniej u nas tak sie mowi.

              a tak to mi sie podoba co napisalas ze skoro taki ojciec tyle dostal dziecka to
              ciekawe ile mi dadza, bo maly to dla mnie wszystko. dbam o niego, kocham go,
              robisz wszystko co trzeba.
            • michalina7 Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 15:42
              Mnie w ogole dziwi dlaczego sąd zgodził się żeby tak malutkie dziecko spędzało
              cały weekend u ojca, ktorego praktycznie nie zna. Może to być dość traumatyczne
              przeżycie dla dziecka. Spacer spacerem, zabawa zabawą, ale nocleg w obcym
              miejscu dla 1,5-roczniaka może być dość negatywnym przeżyciem. Spróbuj się moze
              dogadać z ojcem. Niech dziecko spędza z nim weekendy, ale nocuje w domu. No i
              miesiąc wakacji tylko z ojcem bez obecności matki?! Rozumiem 7-letnie dziecko,
              które ma b.dobry kontakt z tatą, ale nie taki maluszek. Na Twoim miejscu
              nalegałabym na wizytę u psychologa dziecięcego, w RODOK, gdziekolwiek.
              • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 15:51
                nie zgadzam sie. bo dziecko nigdy ojca nie poznaje jak tak ma byc jak ty
                mowisz. powirem ci tak, ja jeszcze ani jedna noc z moim dzieckiem nie
                spedzalem. brakuje mi tego, bo jestem dobrym ojcem. a to wlasnie dlatego bo
                matka ma takie podglady jak ty. uogolniasz wszystko ze nie mozna itp. jak ja
                bym byl od poczatku jak sie rodzil z nim, to bym go tak samo dobrze znal jak
                matka., a to ze go nie znam, to tylko przez matke. bo troche zaufanie trzeba
                miec...moze nie w tym przypadku tutaj gdzie byl w areszczie, ale generalizowac
                nie mozna. bo tatusie wcale nie sa gorsi od matek tylko bo cycki nie maja zeby
                nakarmic dzieci. pomysl o tym. ja nie widze zadnego negatywnego przezycia dla
                dziecka jesli spedza noc u taty. jak wszyscy na okolo pilnuja moje dziecko, to
                mam to zniesc ze ja mam byc gorszy od obcych???? a to moja krew! czy ty bys
                chciala zyc bez wlasnego dziecka bo ktos ci mowi ze rozumie w wieku 7 lat, ale
                teraz? wytrzymalabys 7 lat? bo ja nie. nie wyobrazam sobie tego
                • michalina7 Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 16:03
                  Ja mówię o spędzeniu nocy w obcym miejscu - bo takim będzie wtej sytuacji dla
                  niego dom ojca. Jezeli dziecko taty nie zna (bo tak z tego postu wynika - ojcie
                  odszedl gdy dziecko miało 7 m-cy , potem więzienie) to nocleg w jego domu moze
                  być na początku przykrym przeżyciem. To nie jest 5-letnie dziecko, któremu można
                  niektóre sprawy wyjaśnić, ale niespełna 2-letnie maleństwo. Postaw sie w skórze
                  tego dziecka - wszystkie noce do tej pory spędza w swoim łóżku, a tutaj magle
                  taka zmiana niewiadomo skąd (bo dla dziecka będzie to niewytłumaczalne).
                  • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 16:18
                    jesli ci chodzi o ten watek, to tak.
                    ale powiem ci ze ja bym chcial w nocy byc z malym a nie moge. a jesli kazdy
                    argumentuje ze cie nie zna, to kiedy ma ciebie poznac? jak matce sie podoba?to
                    nie moze byc celem wychowania dziecka
                • ik_ecc Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 20:50
                  Mam cudownego meza, ktory jest wspanialym, zawsze zaangazowanym ojcem dla
                  naszej 16-mies corki. Codziennie "przejmuje ja" od 5pm (kiedy wraca z pracy) do
                  8pm, kiedy oboje ja kapiemy i usypiamy. W weekendy tez to on glownie sie nia
                  zajmuje, bo ja wtedy pracuje.
                  Gdyby cos sie stalo, ze nie byloby mnie przez caly weekend, tatus mialby
                  PRZECHLAPANE! Pomimo tego, ze jest w corke bardzo zaangazowany od samego
                  urodzenia, corka bardzo nerwowo reaguje kiedy mnie nie ma dluzej, a w nocy tez
                  wpada w histerie kiedy mnie nie znajdzie. Wiem, ze przezylaby, nic by sie jej
                  fizycznie zlego nie stalo, ale ile by przy tym bylo placzu, to tylko tatus by
                  wiedzial...

                  Takie malenkie dziecko potrzebuje byc z ludzmi ktorych zna, w miejscach ktore
                  zna, w rytualach ktore zna. Nie mozna zmieniac wszystkiego na raz - ludzi,
                  miejsca i tego co sie bedzie dzialo. sad

                  Nie wyobrazam sobie jak sad mogl cos takiego nakazac. sad Walcz, dziewczyno!!!
    • kicia031 Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 15:50
      Pytanie, czy tobie I ojcu dziecka odpowiada, ze odwiedziny odbywaja sie u
      ciebie w domu? Jeśli tak, to niech znajomi się nie wtrącają.
      • silmes Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 16:10
        Sędzina stwierdziła, że to są nowe przepisy UE. Odwołać się mogę, ale to nie ma
        sensu. Odwołanie jest bez świadków tylko z protokołów sądu. Sędzina
        przeinaczała to co mówili świadkowie, a jak zwracano jejuwagę to
        krzyczała.Ojciec Wiki nie interesuje sięnią. Przez 2 tygodnie nawet nie da
        znaku życia. Nie bierze jej na noc, bo większość czasu po nocach spędza w
        barach pijąc alkohol. Zabiera ja jak jestem na uczelni. Nie wyobrażam sobie
        świąt bez mojego dziecka, ferii czy wakacji.
        • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 16:22
          no ja wlasnie tez nie, a musze
        • kati_ffc Re: odwiedziny ojca 04.11.06, 16:09
          dziewczyno to jest nie możliwe, tak małe dziecko które właściwie nie zna ojca,
          bo raz poszedl do kochanki a dwa siedział za kratami i taki wyrok!!
          odwołuj się, zbieraj kase na adwokata bo inaczej może być ciężko , i walcz!
          nie wyobrażam sobie czegoś takiego że na całe weekendy i te wakacje!!
          bierzz adwokata, nieważne ile zapłacisz bo są sprawy bezcenne. do tego opinię
          psychologa który napewno ci powie że tak nie może być, wiem bo sama byłam.
          a są różne rodzaje widzeń..
          szczerze ci wspołczuję!
      • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 16:16
        wlasnie. poki wy we dwoje sie nie czepiacie, to jaki problem? najgorsze to jak
        obce lub dziadkowie wiedza lepiej co trzeba robic niz rodzice dziecka. wiem cos
        o tym bo wiem sie sie czlowiek czuke jak ciagle mu ktos wmawia ze para nie masz
        choc dziecko uznane i faktycznie masz wszystkich praw.
        • alexa-75 Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 19:17
          Po pierwsze ojciec mojego syna nie ma stałego związku i co chwilę zmienia
          panienkę, nie chcę by mały co tydzień czy co dwa spotykał się z inną "ciocią".
          Jeśli już się ustatkuje i będzie miał stałą partnerkę to OK.
          Po drugie są różne sytuacje, które każą mi się zastanowić dlaczego ojciec
          wogóle się z dzieckiem widuje. Np. przyjeżdza o 19.00 - mówi, że wcześniej nie
          mógł (a wiem, że był na kawie ze swoją panienką). Mały idzie spać o 20.00 -
          więc mają niewiele czasu dla siebie. Gdyby mu zależało, to przełożyłby tą kawę
          na inny dzień, albo spotkał się z nią po 20.00. A jak ostatnio mały był chory
          to w niedzielę był tylko od 18.00-19.30 (z reguły przyjeżdża zaraz po
          obiedzie), bo powiedział, że mały jest marudny. Pomiędzy wizytami wogóle nie
          dzwonił, nie pytał jak się synek czuje. Zero zainteresowania. Może to presja
          jego rodziców (dziadków) - by systematycznie odwiedzać dziecko. Wiem, że im
          mówi, że widuje się z nim 3 razy w tygodniu, ale odwiedziny róznie wyglądają,
          np. ponad połowę czasu czyta gazetę albo ogląda TV, a mały wokół niego sie
          kręci chcąc go wciągnąć do zabawy. I po co ten cyrk?
          • joanna35 Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 20:17
            alexa-75 napisała:
            "Po drugie są różne sytuacje, które każą mi się zastanowić dlaczego ojciec
            > wogóle się z dzieckiem widuje. "Pomiędzy wizytami wogóle nie
            > dzwonił, nie pytał jak się synek czuje. Zero zainteresowania. Może to presja
            > jego rodziców (dziadków) - by systematycznie odwiedzać dziecko. Wiem, że im
            > mówi, że widuje się z nim 3 razy w tygodniu, ale odwiedziny róznie wyglądają,
            > np. ponad połowę czasu czyta gazetę albo ogląda TV, a mały wokół niego sie
            > kręci chcąc go wciągnąć do zabawy. I po co ten cyrk?"
            A nie możesz go o to zapytać w szczerej, pozbaionej złośliwości i oceniania
            rozmowie?
            • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 21:16
              itak szczerej odpowiedzi nie dostaniesz. jak bys wiedziala ile razy ja cos pytam
              szczerze a nie dostanie zadnej reakcji....a na np nie mowie ze ma mnie kochac ta
              kobieta, ale chcialbym dobry kontakt z nia dla malego. bo nic innego sie nie liczy
          • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 21:14
            zgadzam sie z toba. ale ja mowie o innych tatusiach ktorzy sie chca zajmowac , a
            to nie tylko na pokaz wink
    • paulina.paulikowska Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 22:39
      sluchaj, nie zabraniaj ojcu widywac sie z dzieckiem. kontakt ojciec-dziecko jest
      mega wazne! zdaje sobie sprawe jak ci ciezko jak typ do domu wlazi, ale dzieciak
      tego potrzebuje. pisalam prace do szkoly na tamt wplywu ojcostwa na zachowanie
      sie dzieci i ich funkcjonowanie. 99% dzieci, ktore nie mialy kontaktu z ojcem
      mialo problemy z dalszym zyciu.
      pozdrawiam
      paulina
      • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 22:40
        jesli mozna, to poprosz ta prace. wysle jej mojej bylej
        • paulina.paulikowska Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 22:47
          wiesz "sasiedzie" o bedzie kosztowaćtongue_outPP duzo sie nad nia pocilam...
        • alexa-75 Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 22:49
          Ja nie mam zamiaru zabraniać, zastanawiam się tylko gdzie takie spotkania
          organizować i jak często. Na razie u mnie w domu 2-3 razy w tygodniu, ale co
          dalej?
          • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 22:55
            co dalej to sie okaze. nie mysl za duzo o tym, bo nic to nie da. ja codziennie
            mysle i nic mi to nie dasad
            • alexa-75 Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 23:04
              chyba masz rację, co będzie to będzie. Mam tylko nadzieję, że ojciec będzie
              kierowal się dobrem dziecka, a nie żeby się na mnie odgryźć.
              • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 02.11.06, 23:05
                wlasnie taka obawa istnieje. bo chyby zemsta czesto kieruje rodzicow zamiast
                dziecka. ja tak czasami odczuje
    • mlodytatus Re: odwiedziny ojca 16.11.06, 23:03
      juz cos zdecydowalas?
      • alexa-75 Re: odwiedziny ojca 16.11.06, 23:49
        Obecnie nic mi sie nie chce i myslec tez mi sie nie chce - chyba ten jesienny
        czas tak na mnie wplywa smile Na razie bez zmian - nadal odwiedza synka u mnie w
        domu 3 razy w tygodniu. Moze w lecie cos sie zmieni, jak zrobi sie cieplej smile
    • dzemma Re: odwiedziny ojca 17.11.06, 15:27
      mam 2-letniego synka i ciezko mi wyobrazic sobie zeby byl niewiem gdzie z
      niewiem kim ( nawet w sensie z nowymi obcymi osobami, których nie znam)
      Są dwie racje Twoja i ojca dziecka. Ta zależy jakim on jest człowiekiem.
      Jesli jest odpowiedzialny to pozwalałabym zabierac małego ale musiałabym
      wiedziec gdzie bedą i jak bedą spędzac czas: plac zabaw, dom, park, zakupy itd.
      Musiałabym wiedziec gdzie beda. Zycie uczuciowe ojca dziecka to jego prywatna
      sprawa (twoje to Twoja sprawa)oboje macie prawo do ułożenia sobie życia. Ale
      nie pozwoliłabym by spedzał czas z synkiem w towrzystwie nowej znajomej (jesli
      to nic powaznego) nie zgodziłabym sie na wprowadzanie w życie dziecka nowych
      osób (kogos kto jest wazny dla taty lub mamy) do czasu kiedy nie bedzie to
      rysowało perspektyw na stały związek. Mam znajoma w takiej samej sytuacji jak
      ty i dogadała sie z ojcem dziecka. Na zasadach jw. Oboje sa zadowoleni, on nie
      czuje sie jak na cenzurowanym i łatwiej angazuje sie w wychowanie dziecka - a
      ona ma kilka godzin tygodniowo dla siebie. Ale zawsze wie gdzie sa i jakie maja
      plany spędzenia czasu.
Pełna wersja