W gości z pieskiem....

06.11.06, 11:41
Jakże się zdziwiłam kiedy dobra koleżanka wpadła wczoraj do mnie ze swoim
pieskiem.
Czy ja musze znosić czyjeś zwierzę w swoim domu???
Nie mam nic do kotów i psów, jednakże w mieszkaniu ich nie znoszę, nie
trzymam.
psy są na podworku, koty w piwnicy polują na myszki,
DZiecko mi się wystraszyło skakającego pieska-zostało ograniczone w swoim
własnym domu.Piesek świetnie skakał po moich kanapach, kiedy to moje dzieci
robić tego nie mogą.
a ja co??? nic . zatkało mnie i uprzedziło do koleżanki.
Czy z rewizytą mam zabrać całą swoją menażerię??? Jakoś sobie nie wyobrażam.
    • nisar Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 11:48
      Chamstwo kwitnie. Niestety.
      • etiennette Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 11:52
        No wyłazi brak kultury i chyba jakiegoś obycia. A nie mogł piesek na klatce
        grzecznie zaczekac?
        • marta.kunc Re: W gości z dzieckiem.... 06.11.06, 12:00
          kolezanka do mnie przyszla ze swoim bandyta. najbardziej mi sie podobalo jak
          miotelka do kurzu walil po meblach i chcial walic moje koty. jeden kot sie
          skryl a drugi asertywnie przywalil bandycie przez pysk pazurami. moje koty byly
          w szoku. z takim chamstwem nie zetknely sie jeszcze nigdy.
        • miang Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:39
          na klatce???? to ma byc kultura???????
    • michalina7 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:03
      Idź z dzieckiem, które złazi koleżance kanapy, popiszczy, pokrzyczy, coś gdzieś
      rozleje...
    • mysia-mysia Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:03
      do moich rodziców przychodzi czasem koleżanka z pieskiem, ale zawsze zostawia go
      na podwórku, uwiązanego na smyczy, koleżanka powinna wykazać więcej wyobraźni
    • sowa_hu_hu Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:05
      gdyby do mnie ktoś przyszedł z małym pieskiem ,który umiał by sie zachować nie
      miałabym nic przeciwko...
      ale gdyby skakał po kanapach czy nie daj Bóg coś gryzł ,lub gdyby to był duzy
      pies to juz bym miała ALE
      cholera tez nie wiem jakbym sie w takiej sytuacji zachowała... pewnie by mi
      szczena opadła...
      przedewszystkim kolezanka zanim przyszła powinna była cie zapytac ciebie czy
      moze zabrac psa...
      • swinka_morska tak z ciekawosci... 06.11.06, 12:09
        w czym maly jest lepszy od duzego? zakladajac, ze duzy tez potrafi byc dobrze
        ulozony i np spokojnie by sobie lezal w wyznaczonym mu miejscu?
        • sowa_hu_hu Re: tak z ciekawosci... 06.11.06, 12:11
          w tym ze jakby np moja kolezanka przyszła do mnie ze swoim wielki włochatym
          białym psem to wystarczy jego przejscie przez dom i juz byłoby wszystko
          białe... własnie w tym! poza tym mysle ze jest róznica między skakającym małym
          psem a skakającym duzym psem (bo skąd wiadomo ze ten duzy aurat bedzie leżał?)
    • chloe30 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:11
      Też mnie zawsze zatyka jak koleżanki przyprowadzaja do mnie swoje dzieci.
      Skaczą mi po kanapach, tłuką cenne pamiatki, rysuja po ścianach...
      ale w sumie, nie juz się to nie zadarza - zapowiedziałam po prostu, że w moim
      domu nie zycze sobie dzieci.
      Ty powiedz, że nie chcesz psów.
      • lila1974 chloe no wiesz :))))))))))))))) 06.11.06, 12:13

        • chloe30 Re: chloe no wiesz :))))))))))))))) 06.11.06, 12:18
          lila1974 napisała:

          No wiem wiem, współczujesz wszystkim, którzy maja ze mną cokoliwek
          wspólnego tongue_outPPP
          • lila1974 Re: chloe no wiesz :))))))))))))))) 06.11.06, 12:22
            A jak obiecam, że obetnę dzieciom pazurki, to nas wpuścisz? tongue_out
            • chloe30 Re: chloe no wiesz :))))))))))))))) 06.11.06, 12:24
              lila1974 napisała:

              > A jak obiecam, że obetnę dzieciom pazurki, to nas wpuścisz? tongue_out

              Nie wiem Lila, nie wiem..... wymyślę jakiś system zabepieczen i wpuszcze big_grinDDDDD
      • marta.kunc Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:13
        chloesmile ale dzieci sie w ten sposob rozwijaja, to ty nie wiesz? i w swym
        rozwydrzeniu sa takie UROCZEsmile))))
        • chloe30 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:17
          Ich urocze wybryki sprawiają, że ostatecznie odechciewa mi się macierzyństwa smile
          • sowa_hu_hu Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:18
            moje dziecko tez rozbrykane jest ale jak gdzies ze mna idzie to pilnuje zeby
            sie zachowywał nalezycie , więc to nie wina dzieci tylko rodziców , mamusiek...
            ps. fajne masz koleżanki które nie maja szacunku dla ciebie , dla twojego
            domu...
            • chloe30 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:20
              sowa_hu_hu napisała:

              >> ps. fajne masz koleżanki które nie maja szacunku dla ciebie , dla twojego
              > domu...
              >
              > W sumie to juz nie mam, ale nie ma czego żałować. Po tekście jednej z nich,
              kiedy wściekłam się, że dziecko wpadło z ogródka i z butami wskoczyło na moja
              beżowa sofe a mamusia na to "Ty jestes przewrażliwiona" - no rzeczywiście.
              • e_r_i_n Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:21
                No bo jestes tongue_out
                • chloe30 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:25
                  e_r_i_n napisała:

                  > No bo jestes tongue_out


                  I żałosna tongue_outPPP
                  • e_r_i_n Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:26
                    I dobrze, ze nie masz dzieci, przynajmniej im wspolczuc nie musze wink
                    • chloe30 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:27
                      A królikowi nie musisz, bo jemu pozwalam po kanapie skakac tongue_outPPPP
                      • egoya Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 14:44
                        nienormalne te twoje koleżanki. Ja chodzę ze swoimi dzieciuchami, ale nie pozwalam skakać po kanapach, a już napewno w butach (z tesztą im nie przyjdzie do głowy chodzić w butach po domu). Nie pozwalam mazać po ścianach u siebie, to i nie malują o znajomych. A jak widzę jakieś rzeczy, które mogą ulec "uszkodzeniu" to pytam, czy można to postawić wyżej. Jak moje dzieci dostają małpiego rozumu to wychodzimy. I nie dziwię ci się, że widząc rozwydrzone dzieciaki odechciewa ci się macierzyństwa. Ale pociesz się tym, że nie wszystkie takie są...
                        A psów w domu nie toleruję, moje siedzą na dworze i innych też mogą tam zostać.
                • marta.kunc Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:28
                  ja tez jestem przewrazliwiona bo:
                  nie odpowiada mi bezustanny ryk i okrzyki bojowe
                  wyprowadza mnie z rownowagi molestowanie moich kotow
                  obrzydza mnie rozrzucanie obslinionych sucharow, tudziez innych produktow
                  spozywczych po moim domy
                  do qrwicy mnie doprowadza wykruszanie ww produktow z mojej czekoladowej
                  wlochatej narzuty na sofe
                  nie akceptuje rozwydrzenia w zadnej postaci.
          • kosheen4 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:24
            a ja sobie BEZ PIESKÓW nie wyobrażam
            podobnie jak ta pani, której wypowiedź dość mocno utkwiła mi w pamięci:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=41781114&a=41867777
            tongue_out
            fanatycy zdarzają się po obu stronach
            jak można z domu robić światynię i nie pozwolić milusińskiemu poskakać po
            kanapach? no jak?
            • e_r_i_n Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:25
              Zwłaszcza w kontekscie tego zdania "Na najbliższe wesele zabieram dzieci i już.
              Zarezerwowałam pokój w hotelu" analogia jest niesamowita smile
              • anna-pia Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 13:16
                e_r_i_n napisała:

                > Zwłaszcza w kontekscie tego zdania "Na najbliższe wesele zabieram dzieci i
                już. Zarezerwowałam pokój w hotelu" analogia jest niesamowita smile

                Jeśli Kosheen powołujesz się na mnie - jakże mi miło - co zwróć uwagę na to, że
                zapewniłam moim rozwrzeszczanym, rozpuszczonym, nieznośnym ex definitione
                słoneczkom osobną klatkę, ze stróżami, żeby nikomu nie przeszkadzały.
                Czyli - z pieskami, i owszem, ale niech w klatce siedzą. Zapewnionej przez
                właściciela. O taką postawę właścicieli zwierząt ci chodzi?
                • kosheen4 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 13:37
                  anna-pia napisała:

                  może faktycznie przykład nie był do końca najszczęśliwszy - w tamtym wątku było
                  jeszcze kilka soczystych wypowiedzi
                  abstrahując od zapewnienia dzieciom klatki, kojca czy tancerki go-go: po obu
                  stronach znajdą się osoby które zabiorą swój przychówek "bo tak". fakt, część z
                  nich będzie szukała środków zastępczych i chwała wam za to, a część po prostu
                  weźmie ze sobą i będzie miała w dupie czy komuś się podoba czy nie.

                  znamienne jest (nie piję tu do ciebie) że dużo łatwiej oburzać się na tego z
                  pieskiem niż na tego z dzieckiem.
                  • anna-pia Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 13:47
                    kosheen4 napisała:

                    > abstrahując od zapewnienia dzieciom klatki, kojca czy tancerki go-go: po obu
                    > stronach znajdą się osoby które zabiorą swój przychówek "bo tak". fakt, część
                    z nich będzie szukała środków zastępczych i chwała wam za to, a część po prostu
                    > weźmie ze sobą i będzie miała w dupie czy komuś się podoba czy nie.

                    Niestety, kwestia kultury i rozumu.

                    > znamienne jest (nie piję tu do ciebie) że dużo łatwiej oburzać się na tego z
                    > pieskiem niż na tego z dzieckiem.

                    IMO większość matek uważa, że skaczące po kanapie dziecko jest słodkie. Tak,
                    jest łatwiej się oburzać, bo większośc tu obecnych ma dzieci, w tym sporo
                    "takiech słodkich, energicznych", a zdecydowanie mniej ma psy.
                    Psa łatwiej wychować niz dziecko. Krócej to trwa wink
                    Poza tym, chciałabys, żeby ci ktoś lenistwo wychowawcze wypominał przy dziecku
                    niszczącym komuś kanapę? Zwłaszcza, jakbyś świata poza swoim kochanym, słodkim
                    (bleeh) dzieciatkiem nie widziała? Taka koleżanka jak Chloe to przecież paskuda
                    pokazujaca, że nie umiesz dziecka nauczyć przyzwoitego zachowania. Ludzie nie
                    lubią, jak im się palcem pokazuje, że chrzanią robotę.
            • lola211 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:27
              Wiesz, dla niektorych kanapy to caly dorobek zycia, stad taka troska o niesmile).
              • chloe30 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:30
                lola211 napisała:

                > Wiesz, dla niektorych kanapy to caly dorobek zycia, stad taka troska o niesmile).

                Ciekawe podejście.
                Nie życzę sobie, żeby cudze dziecko niszczyło COKOLWIEK co do mnei nalezy. Czy
                kanapę, czy chusteczke higieniczna. Nie i koniec. Łapy precz od moich rzeczy.
                • marta.kunc Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:33


                  > lola211 napisała:
                  >
                  > > Wiesz, dla niektorych kanapy to caly dorobek zycia, stad taka troska o ni
                  > esmile).
                  >

                  wiesz, niektorzy wobec swoich dzieci sa zenujaco bezkrytyczni smile)
                  • lola211 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:38
                    Sa i owszem- takich ludzi nie zapraszamysmile.
                • lola211 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:38
                  Ale w czym masz problem? Nie zapraszaj zadnych rodzicow z dziecmi, wywies na
                  drzwiach znak zakazu i masz pewnosc, ze zadne dziecko nie przekroczy progu
                  Twojego domu.
                  • chloe30 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:40
                    ALeż dokładnie tak zrobiłam.
                    A wystarczyłoby, żeby mamusie (moje kolezanki) pojęły, że nie każdemu podoba
                    sie demolka w jego mieszkaniu.
                    Dzieci - prosze bardzo. Ale nie w charakterze tajfunu.
                    • marta.kunc Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:45
                      niestety to nie zawsze dziala. ja mam taka kolezanke, ktora jest wysoce odporna
                      na komunikaty w stylu: przyjdz do mnie SAMA.
                      nie chce zrywac kontaktu. jako osobe lubie ja bardzo. jako
                      matke...niekoniecznie.
                      • lola211 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 13:09
                        Nie wiem, czemu ciaga to dziecko/dzieci ze soba, moze nie ma co z nim
                        zrobic.Jako matka moge tylko stwierdzic, ze do bezdzietnych zdecydowanie wole
                        isc bez dziecka, z uwagi przede wszystkim na córke, ktora takie wizyty
                        smiertelnie nudza, bo co moze byc dla niej ciekawego w mieszkaniu, gdzie nie ma
                        ani jednej zabawki?
                        Razem chodzimy tam,gdzie sa dzieci i to takie, z ktorymi moja cora moze sie
                        bawic, inaczej wole nie isc wcale- po godzinie bede sluchac:mamo, nudze sie.
                        Nie mam zrozumienia dla dzieci- wandali, ale nie wymagam, by siedzialo u kogos
                        jak trusia, bo to przeciez niewykonalne.
    • lola211 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:19
      Ja swojego yoraska zabieram tylko tam, gdzie jest mile widziany, czyli
      praktycznie wszedziesmile, bywa ze skacze po kanapach razem z dzieciakami, no ale
      to za przyzwoleniem gospodarzy.
      Nie targalabym psiaka tam, gdzie wiem, ze za psami nie przepadaja, ale na pewno
      nie zostawialabym go na podworku uwiazanego, co za pomysl w ogole.

    • anna-pia Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:22
      rozumiem i chloe, i beatę - dla mnie to niedopuszczalne, przyjść do kogoś ze
      stworzeniem niszczącym okolicę - czy to dzieckiem, czy psem, kotem, kretem,
      myszą...
      mnie zwierzęta generalnie brzydzą, i dlatego staram się unikać wizyt u
      znajomych, którzy mają takowe biegające swobodnie po domu

      IMO powinnaś powiedzieć koleżance, że nie życzysz sobie przyprowadzania psa do
      domu, do dziecko się boi _skaczącego_ psa
      zabranie dziecka do koleżanki powinno byc dobrym rewanżem, pod warunkiem, że
      dziecko umie się zachować odpowiednio ;p
    • burza4 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:23
      powiedz po prostu otwarcie, żeby z psem nie przychodziła i już.

      mam podobną znajomą, co gorsza - takie prośby do niej nie trafiają i mimo
      komunikatu psa zabiera. Bo będzie tęsknił. Wg niej to żaden problem jeśli
      przyjdzie z psem, bo mamy ogródek. Tyle że nie mam ochoty na sprzątanie psich
      odchodów, pilnowanie, żeby nie kopał dołów, zresztą pies po chwili domaga się
      wpuszczenia do domu, skrobie o drzwi, szczeka itd. I ponieważ jasny komunikat
      nie dociera - nie zapraszam jej do siebie i umawiam się na mieście.
    • mamaszyma Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:28
      Ja czasem chodzę w gości z pieskiem, szalejącym szczeniakiem. zawsze jednak
      najpierw upewniam się kilka razy czy odwiedzany nie ma nic przeciwko temu. A co
      do odwiedzania z dziećmi, to jęsli ktos nie chce moich dzieci w swoim domu, to
      po prostu nie odwiedzam juz tej osoby.
    • anakardia Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 12:29
      Nie, nie musisz znosić czyjegoś zwierzaka w swoim domu jeśli nie chcesz.

      Dlaczego nie zareagowałaś gdy zobaczyłaś koleżankę w progu z czworonogiem?
      Czułaś się w obowiązku ją wpuścić?
      Może wystarczyło powiedzieć, że twoje dziecko nie tylko się boi psów ale ma
      uczulenie na sierść, i że jest Ci przykro, ale musicie umówić się na inny dzień.
      • beata985 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 13:05
        no kiedy to ona postawiła mnie przed faktem dokonanym.
        przyjechała z psem wcześniej nie pytając mnie o zdanie.

        co do skakania po kanapach-czy posiadanie dzieci upoważnia mnie do pozwalania
        im na wszystko?? również do niszczenai mebli, a skakanie po kanapach za takie
        uważam. czy mam pozwalać pisać po scianach-no bo to przecież milusińscy moi.
        na szczęscie dzieci moich znajomych nie zachowują się w sposób opisany przez
        chloe-współczuję takich znajomych.
        nie pozwalam moim dzieciom na wszystko i nie chcę aby bez mojej wiedzy i
        pozwolenia panoszył się w domu moim zwierzak.
        • lola211 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 13:13
          Wiesz, co- stalo sie, mam nadzieje, ze mieszkanie nie pojdzie do kapitalnego
          remontu po wizycie psiaka;0? Masz teraz okazje jej nadmienic, ze jesli bedzie
          Cie odwiedzac, to sama, bo pies Cie denerwje- dzieci sie boja, itd.
    • blanez16 i z dzieckiem i z psem 06.11.06, 13:18
      ... chodzę w gości i wyjeżdżam na wakacje. ZAWSZE uprzedzam i ciocię i
      koleżankę i właścicielkę pensjonatu i recepcjonistę w hotelu, że wybieram się
      do nich z dzieckiem i/lub psem. Kto chce może mi odmówic (takich nie brakuje
      czemu się wcale nie dziwię wink)))
    • babka71 Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 13:23
      W gości z dziećmi...??!!!!??..Nie rozumiem
      Full wypas nowe mieszkanie, a tu sie zwala czereda dzieciaków i lata jak za
      preproszeniem stado antylop..wszystkiego dotyka.., rozkreca, maca, płyty
      wyciąga, stół szklany zapaćkany, itd..itp..he he taka sama tylko odwrotna
      sytuacja...
      rewizyta jak najbardziej
      • anna-pia Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 13:27
        No to nie trzeba całego przedszkola dla nieprzystosowanych społecznie (kiedyś
        się to niepoprawnie nazywało "rpozwydrzone bachory") ani innych wychowanków
        American School zapraszać ;P
        • lila1974 Co to się porobiło? 06.11.06, 13:44
          No jak żyję nie widzialam jeszcze takiego stada.
          Chyba zacznę WIELBIĆ znajomych i ich dzieci, bo do tej pory zwyczajnie ich
          lubiłam.
          Matuniu kochana z kim Ty się babeczko i inne tu bidoczki, zadajecie, że taka
          dzicz Wam do domów wpada?
          Nie pojmuję zjawiska?!
          • anna-pia Re: Co to się porobiło? 06.11.06, 13:49
            Ekhem, zapraszam do mnie z córeczkami. Po godzinie zobaczysz takie wrzeszczące
            stado. Moja młoda jest paskudna w domu, poza - wzór cnót. No, prawie ;p
            • lila1974 Aniu 06.11.06, 14:01
              No moje tez nie święte, ale wlasnie pełnie swego temperamentu pokazują w domu,
              w gościach potrafią zachowac resztki przyzwoitości. Nie pamiętam, by któreś z
              dzieci moich czy przyjaciół wykręciło jakiś super numer.
              • anna-pia Lilu 06.11.06, 14:05
                lila1974 napisała:

                > No moje tez nie święte, ale wlasnie pełnie swego temperamentu pokazują w domu,
                > w gościach potrafią zachowac resztki przyzwoitości.

                Fatalnie.

                > Nie pamiętam, by któreś z
                > dzieci moich czy przyjaciół wykręciło jakiś super numer.

                Dławicie czyli wolność i niezawisłość dziecięcą.
                • ledzeppelin3 Re: Lilu 06.11.06, 14:10
                  Skaczące po kanapach psy tudzież dzieci walące koty w cudzych domach wystawiają
                  świadectwo swoim właścicielom/rodzicom , bo to ich psim obowiązkiem jest
                  pilnować podopiecznych i nauczyć ich kultury. Wystarczy przestać utrzymywać
                  kontakty z półmózgami- rodzicami/właścicielami takich okazów i tyle.
                  • lila1974 Led 06.11.06, 14:26
                    No kuźwa chyba się zanosi na jakieś trzęsienie ziemi, my mamy podobne zdanie???
                  • anna-pia Led 06.11.06, 14:39
                    no żesz muszę się z tobą zgodzić
                    • ledzeppelin3 Re: Led 06.11.06, 15:07
                      A bo to pierwszy raztongue_outP
                • lila1974 Aniu 06.11.06, 14:30
                  Temperament mają po przodkasz, sycylijski, więc się objawia decybelami smile
                  Nic nie dawię, takt wrodzony, czyli tongue_out
    • moofka Re: W gości z pieskiem.... 06.11.06, 15:04
      ja osobiscie nie znam potwornych dzieci, ktore niszcza otoczenie
      tym bardziej w goscinie
      z dzieckiem, jako czlonkiem rodziny w gosci sie chodzi czasem, normalna sprawa
      i kazdy czy maly czy duzy zachwuje sie kulturalnie, bo tak nalezy
      natomiast bawi mnie szalenie przyrównywanie dzieci do zwierzat w wykonaniu
      kocich i kroliczych mamus
      dzieci to nie zwierzeta, zwierzeta to nie dzieci, halo
      oczywiscie nikt nie broni robic kotom suwaczki i zamieszczac zdjec króliczków w
      necie, taka personifikacja jest moze nieszkodliwym dziwactwem tylko, albo inną
      rekompensatą, nic mi do tego wink
      ale warto pamietac, ze dzieci to nie kotki, a kotki to nie dzidzie wink
      a jak ktos do mnie z psem przychodzi to dostaje herbatke a piesek idzie na
      balkon
      jak przychodzi z dzieckiem, to je tez posadze przy stole
      jakos nie mam problemów z rozróżnieniem kto gość a kto zwierz ;DDD

      • chloe30 Moofko 06.11.06, 15:06
        Zrównanie królików do dzieci polega tylko na tym, że ktos może równie mocno nie
        cierpiec dzieci jak inny psów. Bywa, i co poradzisz?
        • moofka Re: Moofko 06.11.06, 15:08
          aaaaa
          to taka analogia?
          to mozna ich tez zrównac z zupą pomidorową, na tej miłej zasadzie wink
          • chloe30 Re: Moofko 06.11.06, 15:09
            moofka napisała:

            > aaaaa
            > to taka analogia?
            > to mozna ich tez zrównac z zupą pomidorową, na tej miłej zasadzie wink

            No mozna, tylko jeszcze nikt mnie z zupa nie odwiedzał tongue_outPPP
            • moofka Re: Moofko 06.11.06, 15:12
              chloe30 napisała:

              >
              > No mozna, tylko jeszcze nikt mnie z zupa nie odwiedzał tongue_outPPP

              mnie tesciowa czasem;P
        • ledzeppelin3 Re: Moofko 06.11.06, 15:10
          Porównywać można tu tylko zachowanie podopiecznych, ze takim wspólnym
          określeniem nazwę i dzieci, i zwierzęta, pozostających pod opieką osoby za owo
          zachowanie odpowiedzialnej. A nie traktowanie tych podopiecznych, to zupełnie
          inna sprawa. Ale zarówno dzieci, jak i zwierzęta są zwykle takie, jak zostaną
          wychowane.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja