Dziadek na wywiadówce....

    • wieczna-gosia Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 20:51
      I włąśnie przez ten nadmiar tolerancji i wolności, szkoła wygląda jak
      wygląda!!!!!
      matki się nie przejmują, na wywiadówkę babcia- to i takie efekty mamy w
      szkołach,
      sorry ale jak matka się nie przejmuje to nauczyciel ma się przejmować?

      Wy w ogóle byłyście w szkole? widziałyście wasze dzieci?
      A jak komuś zebranie nie pasuje- to mama lub tata mogą przyjść w czasie lekcji
      i porozmawiać indywidualnie z nauczycielem o problemach a nie przysyłać babcię
      albo dziadka!!!!
      O to głównie chodzi mi w moim watku!!!

      Byłam na wielu zebranch szkolnych, jakoś organizowanych o 18 dla wygody
      rodziców. To raz.
      Dwa:nauczyciel pracuje owszem 4 godz dziennie ale pozostałe 4 jest w dyspozycji
      dyrektora i jeżeli wie, że w tym czasie przyjdzie ktoś z rodziców porozmawiać o
      swoim dziecku, to z pewnością zostanie i porozmawia...

      a tak to mamy spychologię stosowaną. Wy w ogóle znacie nauczycieli swoich
      dzieci?
      Ich wychowawców? Znacie klasę i innych rodziców z tej klasy? Coś w ogóle wiecie
      na ten temat? czy babcia wam wszystko przekazała?

      ps . ktoś tam napisał, że 4,5 roku dziecko z kluczem?
      Obowiązek szkolny jest w naszym kraju od 6 roku życia, a za moich czasów był od
      7 roku, jak skończyłam 1 klasę to juz tych lat miałam 8 a ze jestem ze stycznia
      a rok szkolny od września to prawie 9!!!

      A i owszem kasyno wojskowe. Bardzo dobre obiady polecam- teraz otwarte dla
      wszystkich obiad w granicach 8 zł- wybierzcie się kiedyś z dzieckiem.
      Polecam tez kasyna policyjne, a dla mieszkających w Warszawie- stołówki w
      ministerstwach. Też dobrze gotują...

      po pierwsze: jesli babcia idzie na wywiadowke to nie znaczy ze matka sie nie
      przejmuje (a w zasadzie dlaczego nie ojciec?). Chadzanie na wywiadowki nie jest
      wyznacznikiem przejmowania sie matki.

      po drugie:
      w czasie lekcji tez jest praca. W szkole bylam, wiem kto jest wychowawca, w
      podstawowce nic specjalnego, jakos nie poczuwalam sie do rozmow. Rozmowy z moimi
      dziecmi mowia mi o wiele wiecej niz jakakolwiek wywiadowka, ktore sa dlugie,
      nudne i bez sensu. Wole krotkie komunikaty w dzienniczkuodnosnie forsy, jesli
      sie cos dzieje- zaproszenie do szkoly indywidualnie, na ktore oczywiscie pojde.
      Dzieci swych postepow w nauce nie kryja.

      zwiazku kasyn z byciem dobra matka nie rozumiem za nic, natomiast chodzenie do
      "chinczyka" gdzie glutaminianu sodu jest wiecej niz mesa z golebia jakos malo
      troskliwie mi sie kojarzy. Szczegolnie bywanie tam z dzieckiem zlobkowym, sama
      bym tam nie zjadla smile
      • haganna Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 21:40
        Brawo gosia!

        Uważam za patologiczną sytuację, kiedy rodzice nie znają swoich dzieci, nie
        znają wychowawcy, nauczycieli, przyjaciół dziecka, a dziecko wychowywane jest
        przez babcię.
        Znam - ekstremalne według mnie - przypadki, że matka widzi dziecko raz, dwa
        razy w miesiącu. Paru moich znajomych pracuje w Wuwie, a dzieci mieszkają z
        dziadkami gdzieś w Polsce, bo tak wygodniej. Jeśli dołożyć do tego tatusiów
        pracujących gdzieś w świecie i widzących się z rodziną raz na pół roku, jawi
        się przerażający obraz rodziny, która de facto rodziną nie jest.
        Pamiętam opowieść o tym, jak dziecko takich "światowych" rodziców wylądowało w
        szpitalu i jedyną osobą, jaka interesowała się jego stanem zdrowia była babcia.
        Mama przyjechała dopiero w weekend. Lekarze początkowo nie chcieli udzielać
        babci (o nazwisku innym niż dziecko) żadnych informacji i wpadli nawet na
        pomysł, by poinformować o sytuacji odpowiedni urząd...
        Piszę to ku przestrodze dla mam, które uważają, że babcia na wywiadówce to nic
        takiego. Owszem tak, ale pod warunkiem, że to nie jest regułą.
        A tak na marginesie, jeśli o mnie chodzi, to nie życzyłabym sobie, żeby
        nauczyciel albo lekarz udzielał dziadkom wyczerpujących informacji o moich
        dzieciach.
        • e_r_i_n Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 21:44
          haganna napisała:

          > A tak na marginesie, jeśli o mnie chodzi, to nie życzyłabym sobie, żeby
          > nauczyciel albo lekarz udzielał dziadkom wyczerpujących informacji o moich
          > dzieciach.

          Nawet gdybys z jakiegos waznego powodu nie mogla byc na miejscu?
          Byc moze moi rodzice we mnie wyrobili 'zly' obraz dziadkow, ale wiem, ze gdyby
          musieli mnie zastapic w jakiejs sytuacji, wywiazaliby sie z roli równie dobrze,
          jak ja.
          • haganna Re: Dziadek na wywiadówce.... 09.11.06, 21:31
            Gdybym z jakiegoś ważnego powodu nie mogła być na miejscu, to bym pogadała z
            wychowawcą w innym terminie.
            Widzisz, moi by się dobrze nie wywiązali.
        • wieczna-gosia a tosmy sie haganna nie zrozumialy. 08.11.06, 21:49
          dzieki za brawo gosia, ale ZUPELNIE NIC A NIC nie przeszkadza mi chadzanie na
          wywiadowki przez babcie a moja wlasna (tzn dzieci wlasna) nie bywa tam tylko
          dlatego ze zupelnie nie odczuwam potrzeby bywania na wywiadowkach oraz wysylania
          tam zastepcow.
          babcia moich wlasnych dzieci pognalaby kucgalopkiem gdybym tylko baknela ze nie
          moge, obec czego od lat konsekwetnie odpowiedam ze moge i pojde, po czym nie
          ide. Szkoda jej czasu, niech se kobita Vive przy herbacie poczyta.
          • peggy1 Re: czytam i wlos mi sie jezy na glowie 08.11.06, 22:08

            Ja nawet do przedszkola na zebrania z RODZICAMI nie chodze sad((

            Dziecka do przedszkola nie zaprowadzam (bo wychodze jeszcze zanim wstanie) -
            zaprowadza tatus, a odbiera BABCIA !!!!!! Co za patologia!!! A ja myslalam ze
            lepiej bedzie jak dziecko wczesniej z przedszkola wroci, zamiast siedziec jako
            ostatnie (bo przedszkole do 16:30) i czekac na mame sad((

            A ja myslalam ze nasza babcia (moja tesciowa) to skarb, a tu sie okazuje ze to
            PATOLOGIA sad((
            -
            "ziarno chaosu, sen o rewolucji"
            aNIA I kACPEREK uwielbiajacy chodzic w kaloszkach big_grinDD
            • haganna Re: czytam i wlos mi sie jezy na glowie 09.11.06, 21:39
              Piszę o dzieciach wychowywanych przez babcie i matkach widujących swoje dzieci
              w weekendy (i to nie wszystkie), a tu mi jakaś za przeproszeniem święta krowa
              się odzywa, że babcia dziecko do przedszkola odprowadza.
              Czytaj peggy ze zrozumieniem.
          • haganna Re: a tosmy sie haganna nie zrozumialy. 09.11.06, 21:37
            sorry ale jak matka się nie przejmuje to nauczyciel ma się przejmować?

            Wy w ogóle byłyście w szkole? widziałyście wasze dzieci?
            A jak komuś zebranie nie pasuje- to mama lub tata mogą przyjść w czasie lekcji
            i porozmawiać indywidualnie z nauczycielem o problemach a nie przysyłać babcię
            albo dziadka!!!!
            O to głównie chodzi mi w moim watku!!!

            Byłam na wielu zebranch szkolnych, jakoś organizowanych o 18 dla wygody
            rodziców. To raz.


            To Twoje słowa, czyż nie?
            Moi też by pognali ile sił w nogach. Trzeba by im było ZABRONIĆ, żeby nie
            poszli wink. Tylko, że ja bym sobie tego nie życzyła.
            Nie chodzisz na wywiadówki, twoja sprawa, ale czy znasz wychowawców swoich
            dzieci?
            • figrut Re: a tosmy sie haganna nie zrozumialy. 09.11.06, 21:47
              > O to głównie chodzi mi w moim watku!!!
              W TWOIM wątku ??? Czyżby podwójna osobowość ? Zapomniałaś się przelogować ?
    • mika_p Re: Dziadek na wywiadówce.... 08.11.06, 22:26
      W nawiązaniu do pytania o to czy widziałam wychowawczynię mojego dziecka.
      - Tak, mimo obiektywnych trudności (3 schodki u wejścia do szkoły, pokój
      nauczycielski i pracownia klasy IB na I piętrze - a ja z wózkiem i niemowlęciem
      w nim).

      W nawiązaniu do stwierdzenia, że istnieją telefony:
      - Wychowawczyni mojego syna nie podała rodzicom numeru swojej komórki, jako
      numer kontaktowy podając telefon jednej z mam, notrabene swojej kumpeli.

      Na wywiadówce nigdy nie byłam. Mój patologiczny maż woli sam iść na zebranie
      niż zostać z niemowlęciem/dzieckiem w wieku poniemowlęcym w domu.
      Chyba ze wywiadówka w przedszkolu się liczy? Dwa razy byłam!
      • lizavietta do redmiss 08.11.06, 23:55
        i odpowiedz mi na pytanie, pani nauczycielko, czy lepiej widzieć babcie na
        wywiadówce, czy NIKOGO. jak się czujesz, pani nauczycielko, gdy do dziecka nie
        przychodzi NIKT, NIKT nie dzwoni i NIKT nie pyta.
        tylko odpowiedz konkretne, bo coś zaczynasz mataczyć.

        Odpowiadam ci, tak jak obiecałam.
        Dobrze widziec matkę lub ojca na wywiadówce- to jes najlepsze z możliwych.
        To rodzice są prawnymi opiekunami dziecka, to oni podejmują decyzję czy ma np.
        chodzić na dodatkowe zajęcia, czy może pojechać na wycieczkę i to oni biorą
        pełną odpowiedzialność za dziecko.

        Więkjszośc z was napadła na mnie za moje poglądy- uważam że to jest przejaw
        nietolerancji. Pojawiły się też wycieczki osobiste- odnośnie kasyna, żłobka itp.
        Jest to nie fair, bo ja pisałam o ogólnym trendzie jaki teraz nastał- wysyłania
        babci na wywiadówki, rozlużnienia relacji między nauczycielem a rodzicem, o
        lekceważeniu sobie wywiadówki i rozmowy z nauczycielem.
        Kiedy byłam w szkole podst i średniej- nie przypominam sobie takiej sytuacji,
        zeby na wywiadówkę szła babcia, chyba raz był taki przypadek, jak matka dziecka
        była w szpitalu... a poza tym to w dalszym ciągu uważam, że dziecko powinno być
        wychowywane przez rodziców nie przez babcię!
        I żadnej z was nie dowalam na zasadize- jesteś wyrodna, jesteś zła itp. a mnie
        takie epitety z waszej strony spotkały.
        Takie tolerancyjne jesteście?
        Wpadłam na moment do domu, żeby rachunki popłacić (przez internet) i coś
        ugotować mężowi ( bo wraca z delegacji), weszłam na forum o tej 13. z minutami
        ( o 13 moje dziecko je obiad w żłobku i panie proszą żeby przychodzić nieco
        później), w międzyczasie robiłam co miałam zrobić, a tu proszę: komentarze o
        matce zostawiającej dziecko w żłobku żeby na forum posiedzieć- sorry ale to
        jest nie tylko nieprawdziwe ale też niesprawiedliwe.
        Czy ja was oceniam? I to jeszcze na podstawie waszych postów na forum?
        a wy mnie oceniłyście, wrzuciłyście do worka z epitetami, dopisałyście mi
        moherowy beret i poglądy LPR i Samoobrony- przepraszam a jakim prawem?

        Napisałam o zjawisku, którego nie popieram- uderz w stół a nożyce się odezwą.
        każdy się wypowiedział i super!
        Tylko po co te epitety i wycieczki osobiste?

        Nie mam monopolu na model wychowawczy i nie uważam, że każdy ma zyc tak jak ja
        ale chyba są jakieś zasady na których ten świat stoi i rodzice są rodzicami
        więc powinni te swoje funkcje pełnić.
        Nie podoba mi się zjawisko wychowywania dzieci przez babcię, bo uważam, że
        jeśli rodzice mają możliwość zajmowania się własnym dzieckiem a tego nie robią-
        to jest zwyczajne lenistwo.

        I nie mam tu na myśli doraźnej pomocy ze strony babci- o tym też już pisałam
        ale większość nie przeczytała...bo są różne sytuacje losowe kiedy taka pomoc
        jest konieczna.
        • redmiss Re: do lizavietty 09.11.06, 01:07
          wiesz, co to konkretna odpowiedz? tak lub nie.
          znowu zamataczyłaś i nic nie wiem o Tobie...
          no popatrz sama, jako nauczyciel, powinnaś wiedzieć jak sie odpowiada
          konkretnie na pytania:

          pytanie: > i odpowiedz mi na pytanie, pani nauczycielko, czy lepiej widzieć
          babcie na
          > wywiadówce, czy NIKOGO. jak się czujesz, pani nauczycielko, gdy do dziecka
          nie
          > przychodzi NIKT, NIKT nie dzwoni i NIKT nie pyta.
          > tylko odpowiedz konkretne, bo coś zaczynasz mataczyć.
          >
          odpowiedz: Odpowiadam ci, tak jak obiecałam.
          > Dobrze widziec matkę lub ojca na wywiadówce- to jes najlepsze z możliwych.
          > To rodzice są prawnymi opiekunami dziecka, to oni podejmują decyzję czy ma
          np.
          > chodzić na dodatkowe zajęcia, czy może pojechać na wycieczkę i to oni biorą
          > pełną odpowiedzialność za dziecko.
        • figrut Re: do redmiss 09.11.06, 01:11
          >
          Więkjszośc z was napadła na mnie za moje poglądy- uważam że to jest przejaw
          > nietolerancji. Pojawiły się też wycieczki osobiste- odnośnie kasyna, żłobka itp
          > .
          > Jest to nie fair,
          Jesteś bardzo niekonsekwentna w tym co piszesz, nie uważasz ?
          lizavietta 08.11.06, 01:19 + odpowiedz

          jesteś leniwa i swoje obowiązki przerzucasz na babcię....
          > Czy ja was oceniam?
          Hmmm, nadal twierdzę, iż baaardzo niekonsekwentna jesteś
          smile)))))))
        • e_r_i_n Re: do redmiss 09.11.06, 08:33
          lizavietta napisała:

          > Nie podoba mi się zjawisko wychowywania dzieci przez babcię, bo uważam, że
          > jeśli rodzice mają możliwość zajmowania się własnym dzieckiem a tego nie
          > robią- to jest zwyczajne lenistwo.

          A mi sie nie podoba, ze nauczycielka nie umie czytac ze zrozumieniem.
          I uwaza, ze jesli dziadek sie pojawi na wywiadowce, to wychowuje dziecko.
          • egoya Re: do lizawietta 09.11.06, 08:40
            a co robisz z dzieckiem gdy idziesz na kurs (czy coś innego), żłobek nieczynny, męża nie ma? Zabierasz ze sobą?
        • sara.24 Re: do redmiss 09.11.06, 08:49
          ja pisałam o ogólnym trendzie jaki teraz nastał- wysyłania
          >
          > babci na wywiadówki, rozlużnienia relacji między nauczycielem a rodzicem, o
          > lekceważeniu sobie wywiadówki i rozmowy z nauczycielem.
          To że na wywiadówkę przyjdą w zastępstwie dziadek czy babcia, nie oznacza dla
          mnie tego że rodzice sobie coś lekceważą. Lekceważyliby gdyby nie przyszedł
          nikt, ani nikt nie pojawił się w szkole później. Czy sądzisz, że jak przychodzą
          dzadkowie, to rodzice w tym czasie siedzą w domku i piją kawkę?

          > Kiedy byłam w szkole podst i średniej- nie przypominam sobie takiej sytuacji,
          > zeby na wywiadówkę szła babcia,
          To było jak sądzę pare czy parenaście lat temu i bardzo wiele się w naszym
          kraju od tego czasu zmieniło. Tempo życia, styl i godziny pracy już nie tak
          łagodne dla rodziców jak jakiś czas temu.

          Może uzyskałaś odpowiedzi w takim tonie, bo wiele osób poczuło się dotkniętych
          Twoim brakiem zrozumienia sytuacji i podciąganiem wszystiego pod olewanie
          rodzicielskich obowiązków. Nie wiem czy mieści się to w Twoich kanonach, ale
          wielu rodziców musi zapieprzać w pracy nie zawsze do takich godzin jakby
          chcieli. Może powinni się zwolnić, przestać zarabiać albo poszukać pracy na pół
          etatu, żeby zawsze być gotowymi na spotkanie z nauczycielem?
          • 2006m1 Re: nienawidze wywiadowek 09.11.06, 09:21
            Jak juz kilka innych mam przedemna pisalo,wiecej dowiem sie od mojego dziecka
            niz na wywiadowce na ktorej mowa o zbiorkach pieniedzy najczesciej i o
            programie nauczania o ktorym dostajemy informacje pisemna na poczatku roku.
            Jezeli wychowawczyni chce ze mna porozmawiac na temat mojego syna to albo ona
            dzwoni do mnie albo ja do niej i umawiamy sie na konkretny termin.
            a na wywiadowki wypycham albo tesciowke albo mezasmilea ja, wyrodna, w tym czasie
            klade mloda spac,i relaxsmile
        • jowita771 Re: do redmiss 09.11.06, 09:25
          lizavietta napisała:

          > I żadnej z was nie dowalam na zasadize- jesteś wyrodna, jesteś zła itp.

          ale patologią nazwałaś

          > Czy ja was oceniam?

          j.w.

          > Nie mam monopolu na model wychowawczy i nie uważam, że każdy ma zyc tak jak ja
          > ale chyba są jakieś zasady na których ten świat stoi i rodzice są rodzicami
          > więc powinni te swoje funkcje pełnić.

          słusznie zauważyłaś, że nie masz monopolu na model wychowawczy

          > Nie podoba mi się zjawisko wychowywania dzieci przez babcię, bo uważam, że
          > jeśli rodzice mają możliwość zajmowania się własnym dzieckiem a tego nie
          robią-
          >
          > to jest zwyczajne lenistwo.

          badź konsekwentna, wcześniej napisałaś, że nie oceniasz - nie oceniaj.
        • kawka74 Re: do redmiss 09.11.06, 10:56
          Dobrze widziec matkę lub ojca na wywiadówce- to jes najlepsze z możliwych.
          > To rodzice są prawnymi opiekunami dziecka, to oni podejmują decyzję czy ma
          np.
          > chodzić na dodatkowe zajęcia, czy może pojechać na wycieczkę i to oni biorą
          > pełną odpowiedzialność za dziecko.

          Pytanie brzmiało zupełnie inaczej - jestem bardzo ciekawa odpowiedzi na nie.
          Lepiej babcia czy dziadek niż nikt?
        • iwles Re: do redmiss 09.11.06, 12:53
          Lizavietta napisała:

          > I żadnej z was nie dowalam na zasadize- jesteś wyrodna, jesteś zła itp.

          A określenie: jesteś leniwą matką - mam uważać za komplement, tak ?



          Czy naprawdę uważasz, że olewający szkołę rodzice, nieinteresujący się dziećmi,
          ich wynikami w nauce i zachowaniem - poprosiliby babcię lub dziadka o
          zastąpienie ich na wywiadówce ???????

          Wątpię.....
          Zresztą - jako wychowawczyni powinnaś mieć telefon do rodziców ucznia - zadzwoń
          i powiedz co Ci lezy na sercu, że kategorycznie ż y c z y s z sobie na
          wywiadówkach wizyt t y l k o prawnych opiekunów dziecka.
        • wiolontela Re: do redmiss 09.11.06, 14:37
          A przepraszam, LENIWA to nie epitet? A "wy" to niby nie wskazuje konkretnie? Nie
          pisalaś ogólnie. No, może miescami. Wskazywałaś wirtualnym paluchem konkretne
          osoby obrzucając je epietetami. Choćby tym, który wskazałam w pierwszym zdaniu.
          Na jakiej podstawie? Internetowych wypowiedzi.

          Tak tak, nożyce...
        • wieczna-gosia Re: do redmiss 09.11.06, 20:53
          > Kiedy byłam w szkole podst i średniej- nie przypominam sobie takiej sytuacji,
          > zeby na wywiadówkę szła babcia, chyba raz był taki przypadek, jak matka dziecka
          >
          > była w szpitalu... a poza tym to w dalszym ciągu uważam, że dziecko powinno być
          >
          > wychowywane przez rodziców nie przez babcię!

          a ja nadal uwazam ze wywiadowka nie rowna se wychowanie. Moja mama nie chodzila
          na wywiadowki. Ani moj ojciec. A bylo to dawno. Fakt ze babcia tez nie chodzila smile

          > Nie podoba mi się zjawisko wychowywania dzieci przez babcię, bo uważam, że
          > jeśli rodzice mają możliwość zajmowania się własnym dzieckiem a tego nie robią-
          >
          > to jest zwyczajne lenistwo.
          i lenistwo czasami jest potrzebne.
    • iberka Re: Dziadek na wywiadówce.... 09.11.06, 12:55
      Napiszę ten post bez czytania innych wypowiedzi ale wg. mnie jeżeli dziedkowie
      mogą iśc na wywiadówkę to bardzo dobrze. Jeżeli oboje rodzice długo pracują,
      czasami np nocna zmiana?to lepiej eby posedł dziadek czy babcia niż nikt, bo
      wtedy wyszłoby,że nikt się nie inteteresuje.

      Iza
    • lizavietta Cześć Figurt 09.11.06, 22:28
      Widzę, że śledzisz mój wątek, ja też go śledzę.

      Weszłam na forum, bo mały zasnął a jutro wyjątkowo nie mam zajęć- to w kwesti
      wyjaśnienia co robię o tak późnej porze na forum....

      Mój watek żyje już własnym życiem ale myślę, ze emocje nieco opadły.
      Przyznaję, że czytając po raz kolejny wszystkie posty, doszłam do wniosku, że
      przybrałam faktycznie jakiś taki mentorski ton- naprawdę obcy mojej osobie.
      Nie jestem zaciekłą zwolenniczką LPR ani zadnych ugrupowań radykalnych.

      Nie mam do Ciebie ani do nikogo żalu, za te epitety- "córka trepa", "leniwa
      matka " (bo dziecko w żłobku) itp.

      Pokazałyście mi, że nie warto być szczerym i za dużo pisać o sobie......,
      mój wątek nie miał na celu pokazania mojego modelu życia i teraz przyjmijcie go
      bo taki jest najlepszy.
      Opisałam pewien trend, zjawisko, które mnie się nie podoba, a potem to już
      zaczęła się taka pyskówka- łapanie za słówka, przerzucanie argumentami: moja
      babcia taka, a moja babcia taka, a pani w szkole to taka, a mojej znajomej
      babcia itp.

      Pozdrawiam Ciebie i wszystkich uczestników dyskusji....

      PS. Nie znam Haganny ale miło mi, ze pojawił się głos poparciasmile
      • mbkow lizavietta 09.11.06, 22:56
        to, ze ktos sie nie zgadza z Toba, nie oznacza, ze nie dalas do myslenia.
        przeciez tu sie nie przyznaje racji, tylko walczy do konca.
        teoretycznie wywiadowka to zasr...ny obowiazek rodzica te 3-4 razy w roku
        (jeszcze nie wiem, ile...), a praktycznie? bywa inaczej i pewnie sa przypadki,
        kiedy nie chodzi o olewanie tej nudy wink
        • iwles Re: lizavietta 09.11.06, 23:08
          > teoretycznie wywiadowka to zasr...ny obowiazek rodzica te 3-4 razy w roku
          > (jeszcze nie wiem, ile...),

          6-7-8-9?
          • mbkow Re: lizavietta 09.11.06, 23:18
            no ja Ci nie powiem
    • ania.silenter ach, jakie życie byłoby piękne jakby babcia 09.11.06, 22:43
      czy dziadek mnie/nas wyręczyła w jakikolwiek sposób przy dzieciach (moje
      jeszcze za małe na wywiadówkę). Niestety - moja mama mieszka 350 km od nas, a
      teściowie 450 kmsad((.
      pozdrawiam
Pełna wersja