Karmienie piersią -inny punkt widzenia

IP: *.* 25.05.01, 14:38
Wybaczcie,że to mówię ( do tych które poczują się urażone) ale szlak mnie trafia jak słyszę tylko i wyłącznie o szczęśliwych mamach i wszystkich kobietach które są zadowolone z tego, że karmią. Ja karmienia nie cierpiałam, bardzo mnie męczyło i denerwowało, że trwa prawie non stop i do tego presja otoczenia bo przecież karmienie piersią jest takie cudowne!!!. Być może dlatego miałam coraz mniej pokarmu jak na potrzeby syna i w końcu całkowicie przerzuciłam się na butelkę ( po opieką pediatry) inaczej syn byłby niedożywiony. Odkąd zaczął jeść z butelki płacze ustały a ja poczułam się odprężona. Syn rozwija się cudownie, od urodzenia nie miał żadnej infekcji. Czy naprawdę jestem tylko jedną jedyną kobietą która coś takiego czuła?!Czy w różnych czasopismach nie można byłoby poruszyć tematu kobiet które nie chcą karmić piersią bez krucjaty i spróbować zaakceptować ten inny punkt?Dodam, że o tym wszystkim nie odważyłam się powiedzieć mężowi tudzież rodzinie - i tak by nie zrozumieli. To się chyba nazywa zakłamanie.
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 25.05.01, 15:58
      Nie wydaje mi sie ze sa kobiety, ktore przestaja karmic, i jest ich calkiem sporo. Tak samo jek sa kobiety, ktore nigdy i za wszelka cene z aborcja wlacznie nie urodzilyby sobie smierdzacego i wrzeszczacego bachora.
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 25.05.01, 19:37
        Gosiu 25. O co Ci chodzie. Nie rozumiem tego co napisałaś. Basia
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 10:45
        Droga Gosiu25 czytam to i coś mnie trafia, może by tak trochę tolerancji dla innych poglądów.Czytam Twoje posty i dochodzę do wniosku, że nie dość że mam męża histeryka bo nie chciał być przy porodzie ("ojciec nie przy porodzie"), jestem za leniwa na stosowanie naturalnych metod antykoncepcji bo oczywiście według ciebie nie można nie wierzyć w ich skuteczność jak również nie ma dla nich przeciwwskazań lekarskich. Jak mój synek trochę podrośnie to będę go lała na całego bo jeżeli nie potrafię sobie dać rady z rozkrzyczanym dwulatkiem to co będzie póżniej ("klaps i co dalej"). I w przeciwieństwie do ciebie potrafię zakceptować fakt, że istnieją kobiety, które nie chcą mieć dzieci bo istnieje coś takiego jak brak instynktu macierzyńskiego. I są również kobiety które nie karmią z wyboru a takie wypowiedzi jak twoja powodują, że boją się do tego przyznać. Ismena Sledzińska mama dwuletniego Michała
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 11:27
          Nie nieprawda, jak ostanio napisalam, doladnie sie wytlumaczylam i ze stosowania metod naturalnych ze zaczne stosowac procghy, jak sie rozmnoze do konca, a moj post tutaj wlasnie o tym mowil co napisalas. Ze sa mamy, ktore nie chca miec dzieci. I takie co nie chca karmic piersia, bo jest to zalezne od wewnetrznego przekonania, jak nie chcesz karmic to nie bedziesz. Jak nie chcesz miec dzieci, to sie wyskrobiesz, a nie bedziesz ich miala. Jesli chodzi o bicie dzieci, to napisalam wyraznie- kazda metoda wychowawcza jest skuteczna, jesli jestesmy do niej absolutnie przekoanani. Ja do biecia nie jestem, wiec nie bije. Dziewczyna, ktora tez nie jest bije i przytula. czyli zero kary. To jest forum dyskusyjne. Boja sie przyznac? A dlaczego? przez internet ugryze? NO, nie te nowoczesne kobiety robiace kariere, boja sie, malej kury domowej co dzieci rodzila, jak inni matury pisali??? A moze zamiast sie bac wlasnie glosno i racjonalnie wytlumacza dlaczego nie karmily. Albo glosno powiedza, ze nie karmily i nie maja zamiaru sie tlumaczyc, bo zrobily dobrze?A jakbys nie zauwazyla, to w metodach naturalnych bardzo spodobala mi sie wypowiedz agaty i kilku innych dziewczyn, ktore zamiast tlumaczyc, ze nie stosuja, bo nadrzerka, bo to bo smo, powiedzialy nie wierze, nie chce mi sie. I to jest uczciwe postawienie sprawy. Moze zamiast zaczynac od nawolywania o tolerancje dla matek nie matek nie karmiacych pigulkowych i naturalnych moze nauczymy sie wyraznie artykulowac swoje zdanie i je argumentowac? Bo o to chyba chodzi w dyskusji?
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 25.05.01, 19:31
      TNiezbyt rozumiem post Gosi25, ale o przymusie społecznym karmienia piersią pisało się już parę razy na forum (ostanio w poród bez ojca, i karmienie piersią absurdy), bo mnie, choć karmiłam z przyjemnością dopóki mały chciał, to szlag trafiał jak słyszałam pewne rzeczy, które z promocją nie mają wiele wspólnego, a więcej z przymusem.
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 25.05.01, 19:34
      Cześć Iwono! Karmię piersią i jestem z tego dumna. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym nie karmić. Mimo to rozumiem ciebie. Zdaję sobie sprawę, że są kobiety które nie chcą tego robić i to z różnych powodów m. in uciążliwości, braku estetyki (tak słyszałam), czy zmiany kształtu biustu. Rozumiem. Nie rozumiem jednak jak możesz nie mówić otwarcie tego co czujesz i jakie jest twoje zdanie na temat twojego karmienia!!! Wyobraź sobie, że ja walczę w moim otoczeniu o zrozumienie, że karmię (syn ma 7 miesięcy) i będę karmić jeszcze długo. To nie jest tak, że jest nagonka na niekarmiące. Ale wiesz dobrze, ze karmienie piersią jest dla dziecka najlepsze. I o tym się mówi i pisze.Pozdrawiam. Basia
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 25.05.01, 20:02
      Bardzo dobrze rozumiem Iwone, mimo, iz jeszcze nie karmie, bo malenka powinna pojawic sie za ok. 6 tygodni na swiecie. Mysle, ze Iwona przede wszystkim mowi o presji spolecznej tak silnej szczegolnie ostatnio, ze trudno sie przyznac do wlasnych pogladow gdy sa one sprzeczne z obowiazujaca linia.Moim zdaniem Goska25 poszla troche za ostro i radykalnie ale coz kazdy moze miec swoje zdanie ....... Polecam najnowsza "Polityke" z okladkowych artykulem bodajze pt. "dzien matki" - moim zdaniem bardzo dobrze przedstawiam to o czym wspomniala Iwona.Pozdrawiam
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 09:03
        Iwona, jestem za Tobą i Cię popieram całkowicie. Ja też nie karmię synka i okres karmienia (2 tygodnie po porodzie) wspominam jako koszmar. Od początku w szpitalu nie miałam pokarmu, mój synek się darł cały czas z głodu, siedział przy cycu, ale tam prawie nic nie leciało i w kółko to samo. Byliśmy oboje tym wykończeni, i ja i on, tym bardziej , ze miałam ciężki poród i nie mogłam potem w ogóle spać, bo on ciągle ryczał. W końcu wkurzona z płaczem zawiozłam go do pielęgniarek i powiedziałam , że ja już ledwo żyję, że chce się trochę przespać. Popatrzyły na mnie jak na wariatkę i kazały dalej karmić piersią zamiast nakarmić go mieszanką. Jakoś przeżyliśmy ten szpital, tą całą presję. W domu nakarmiliśmy malucha z butli, a ja sobie pospałam i dostałam pokarmu, potem przez 2 tygodnie on mi wisiał przy cycku, nie mogłam nawet wyjsc do kibelka. No a po dwóch tygodniach dostałam nagle takiej gorączki, cycki mnie bolały strasznie, myślałam , że umrę. No i oczywiście zapalenie piersi bardzo poważne. Przyjechał lekarz, dał i antybiotyk i kazał przestać karmić na kilka dni i j ajuż w ogóle zrezygnowałam z tego wariactwa. Wyzdrowiałam i zaczeliśmy karmić butlą. Mały od razu się uspokoił, zaczął ładnie spać i jest zdrowy jak ryba, ma dziś 11 miesięcy i ani razu nie chorował w przeciwieństwie do dzieci moich koleżanek, karmionych piersią, które ciągle chorują, mają alergie i inne cuda. Karmienie piersią stało się mitem i jest duża presja społeczna na to. Denerwuje mnie też poczucie wyższości niektórych karmiących mam. Uważam, że nie mają prawa sądzić o nas, że jesteśmy giorszymi matkami niż one i że mniej czasu poświęcamy naszym dzieciom. Ja wolę być matką szczęśliwą , wypoczętą dla swojego dziecka, niż wiecznie niewyspaną a karmiącą piersią. A gosia25 przesadziła ze swoim osądem, na drugi raz niech lepiej uważa, co pisze,bo my też potrafimy się odciąć, "matko Polko" od 7 boleści- Gosiu25!!!!Pozdrawiam wszystkie mamy i te karmiące i te co nie karmią. Pewnie się niektórym naraziłam, sorry, ale mi też niektóre karmiące się naraziły, więc jesteśmy kwita.
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 11:17
          To, ze twoj sym nie ma alergii nie zawdziecza temu, ze karmisz czy nie karmisz, ale czy ma szczescie. Ma. Czlowiek powinien robic to, co mu natura nakazuje, ale mleko matki jest najlepsze najlepsze dla dziecka. Co na ten temat mysli matka i jej obolale piersi to juz inna sprawa. Ciekawe, ze zadna mama nie tlumaczy sie noo tak karmie, ale moje dziecko nie choruje..... Zgadzam sie ze presja na karmienie jest ogromna, ale tylko dla was, oswieconych mam, ktore i gazety i internet... ale masa kobiet na wsiach czerpie wiedze do swoich mam, ktore uczono, ze mleko matki jest be. Zreszta ty nawet piszesz, ze nie karmilas, bo niewygodnie ci bylo, a nie dlatego, ze bylas przekonana, ze mleko jest zle, I to podstawowa roznica w myslenieu. Wiec przesancie mamy narzekac, ze jest taka presja, bo srednio inteligentna kobieta, jest w stanie przesiac sobie wiadomosci i nie wpedzic sie w poczucie winy. Nie jestes gorsza matka- jstes matka inaczej czujaca karmienie z piersi. I bez osobistych wycieczek prosze, tym bardziej ze jesli chodzi o karmienie piersia to ty masz bolesci nie ja.
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 12:57
          Nie chcę z tobą polemizować o niekarmieniu piersią, nie karmisz, jesteś szczęśliwa i synek jest szczęśliwy to O.K. wasza sprawa, trzeba szanować czyjś wybór. Chodzi mi o to, że ja na własnej a raczej na skórze swoich dzieci przekonałam się jak duże znaczenie mają przeciwciała zawarte w mleku matki, bardzo często choruje na wirusowe zapalenie gardła i krtani, kiedy karmiłam starszą córeczkę ani razu się ode mnie nie zaraziła, po odstawieniu od piersi niestety zaczęła łapać te nieszczęsne infekcje, a młodzsza obecnie karmiona nie. Opieram się na własnym doświadczeniu jak wiadomo każdy przypadek jest inny, w przypadku zdrowia trudno jest generalizować. Pozdrowienia
        • Gość edziecko: warpstone Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 27.05.01, 13:48
          Hej!Właśnie - gdyby rozmaite położne nie patrzyły na mamy z problemami z karmieniem "jak na wariatki"...
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 09:39
      Ja karmiłam moją Elę przez miesiąc, ale jakie to było karmienie... godzinami męczyłam się z maluszkiem, próbując go nakarmić i przez ssanie zwiększyć laktację (pokarmu miałam co kot napłakał) Ela ssała, ale jak nic nie leciało to strasznie się złościła, ja ją uspokojałam i znów do cyca, po jakimś czasie się poddawałam i leciałam przygotować mleczko i od razu Ela była szczęśliwa. Takie karmienie trwało przez miesiąc a potem całkiem się poddałam. Teraz uwielbiam ją karmić butelką, miałam trochę żalu, że nie karmiłam, ale szybko mi przeszło, teraz jak Ela widzi butelkę, to cała się cieszy i podczas karmienia tulimy się do siebie, jest zdrowa jak rybka, rozwija się wspaniale. Karmienie piersią powinno być przyjemnością, trochę poświęceniem (ale bez przesady) a jeśli kobieta źle się czuje karmiąc piersią nie powinna tego robić na siłę. Wydaje mi się, że dziecko odczuwa, co czuje mama i jej nastrój na pewno ma wpływ na nastrój maluszka więc chyba dobrze jest mieć wesołą, zadowoloną mamę karmiącą butelką.Pozdrawiam :hello:
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 09:57
        Myślę, że nawet jednodniowe maluchy są na tyle mądre aby wyczuć niepokój czy niezadowolenie "swojej karmicielki". I wydaje mi się ,że butelka podana z czułością i miłością jest lepsza dla dziecka niż niechętnie podana pierś. Każdy czlowiek jest przecież inny i każda mama tak samo dla jednych karmienie piersią to coś cudownego, niektóre karmią ale nie sprawia im to wielkiej przyjemności a inne nigdy tego nie zaakceptują i nie polubią. Pozdrowienia dla wszystkich mam szczególnie w dzień ich święta :hello:
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia do Gosi25 IP: *.* 26.05.01, 12:29
          Gosiu 25, może się nareszcie przestaniesz puszyć z tym swoim karmieniem? Chcesz, to karm, ja Cie za to nie krytykuję, uważam, że to Twój wybór. Ale nie masz prawa porównywać matek niekarmiących do tych, co dokonują aborcji, czy nie chcą mieć w ogóle dzieci. My tak samo kochamy nasze dzieci jak matki, które karmią, więc trochę więcej tolerancji i licz się bardziej ze słowami, a właściwie z porównaniami i uważam że wszystkie uczestniczki tej listy zasłużyły na przeprosiny z powodu tego porównania nas do takich kobiet. Daj sobie kobieto na wstrzymanie i nie uważaj się za taką mądralę. A jak masz tak dużo do powiedzenia, to po prostu napisz książke, może komuś się przyda. Ale odczep się łaskawie od matek które nie karmią piersią. Czekamy na przeprosinyKobiety niekarmiące
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia do Gosi25 IP: *.* 26.05.01, 18:26
            Przepraszam, za to ze napisalam niejasno. I tylko za to. Byc moze zbyt emocjonalnie. Tez przepraszam. Ale moze przestanmy sie bawic w hipokryzje??? Jesli ktos umieszcza post na forum, to co oczekuje. ze wszyscy go po glowie poglaszca i powiedza, masz racje, ze nie karmisz, bo to sama woda, a poza tym piersi sie deformuja. Czy matka ma prawo nie karmic? Oczywiscie. Ale nie nawolujcie do zmniejszenia presji karmienia piersia, bo ona jest potrzebna. Bo byc moze macie kase na dobre mieszanki, na to, zeby wasze dzieci byly karmione najlepszej jakosci mleczkiem i zeby dostawaly sloiczki potem. Ale na drugim koncu lezy bezprzeczny fakt karnie umieszczony na kazdym pudelku z mieszanka. Ze mleko matki jest najwlasciwszym pokarmem dla niemowlecia. I prosze mi tu o milosci i zadowoleniu z siebie nie pisac. Oczywiscie, zwe lepsza mama szczesliwa plus butelka niz matka sfrustrowana plus cycek. Ale cala ta kampania ma chyba na celu prrzekonanie, ze najlepsza sytuacja to szczesliwa, odprezona matka i cycek. Nie no nie kumam, dlaczego zaperzaja sie tu niekarmiace mamy, ktorym karmienie piersia bylo tortura, bo one nie beda karmic. i koniec. Ale stad byloa moja analogia do aborcji- dlatego jestem jej przeciwna, bo jak kobieta bedzie chciala usunac, to zrbi to szydelkiem. Jak bedzie chciala nie karmic, to odstawi chociaz bedzie jej po kapciach kapalo mleko. Ja sie nie pusze z karmieniem, bo mi ono przyszlo bez najmniejszego trudo. Podziwiam takie dziewczyny, ktore dokarmialy, dzieci nie przybywaly na wadzie, a one mimo wszystko staraly sie je karmic. Podziwiam matki wczesniakow, pracowicie odciagajace pokarm, bo tam sa przeciwciala. Matek krore nie karmily nie podziwiam. Ale nie potepiam. I sama podziwu nie oczekuja, wrecz przeciwnie, czy zmniejszty to moje puszenie, gdy powiem, ze pierwszego dziecka nie karmilam ani godziny? Nie czynie sobie wyrzutow, tak bylo, tak sie stalo i juz. Ale szkoda mi mimo wszystko, ze przerazonej dziewczynie jaka wtedy bylam zabrano te mozliwosc, kazano podpisywac jakies dokumenty, a za kare ze ich nie podpisala, zabrano jej dziecko do utraty pokarmu i oddano po dwoch dniach, ze slowami, nie chcesz oddac, mam nadzieje, ze bedzie chore. Nie jest. Ale czlowiek zdaje sobie sprawe w wagi karmienia dopiero, gdy nie moze tego robic. I dlatego ten pokarm powinien byc propagowany. A jesli czlowiek jest dostatecznie silny i przekonany o swojej decyzji, to stanowczo poprosi polozna o butelke. I w domu tez zapowie, ze nie karmi piersia, bo go to nie rajcuje, niezaleznie do kampanii. Jeszcze raz przepraszam niekarmiace mamy, ze osmielilam sie wedrzec do kolka glaskania po glowie ze slowem krytyki.
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 20:19
              Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Odpowiedź Gosi25 jest taką reakcją jakiej oczekiwałam ale nie sądzę,żeby reszta listów była głaskaniem po głowie. Moją intencją nie był pisanie pieśni pochwalnych na temat karmienia z butelki chodziło raczej o usłyszenie głosów dziewczyn, które miały podobne przeżycia i ich stanowiska bo naprawdę zaczęłam się zastanawiać czy to tylko ja byłam taka "niepoprawna politycznie" kiedy z braku wystarczającej ilości pokarmu przeszłam na butelkę (- ta reszta o tym, że byłam zmęczona itp to był mój stan psychiczny który odzwierciedlił się jak sądzę właśnie w małej ilości pokarmu; i co powinnam udawać, że sprawy nie ma?; że jest super a dziecko zamorzyłabym pewnie głodem; zresztą przez pierwsze 3 miesiące tak sobie właśnie mówiłam, no bo matki muszą karmić piersią, żeby dziecko było zdrowe - efekt - dziecko nie przybrało na wadze)W różnych czasopismach ( dla mam i przyszłych mam) jest pełno listów mam którym było bardzo trudno ( nie miały pokarmu, dziecko nie chciało ssać) ale wytrwały i są bardzo szczęśliwe ( to jest bez ironii) a gdzie mamy które nie wytrwały -dlaczego o tym się nic nie pisze i dlaczego nie pokazuje, że tak też może być i nie należy tego piętnować reakcjami podobnymi jak reakcja Gossi25 - masz rację trzeba propagować naturalne karmienie ale trzeba również mówic o tym, że każda matka ma prawo dokonać wyboru a jeśli ten wybór zostal dokonany to należy go uszanować a nie obrzucać epitetami. Dlaczego nic nie mówiłam rodzinie o swoich problemach?- bo kiedy powiedziałam, że syn jest dokarmiany spotkałam się właśnie z reakcją podobną do reakcji Gossi5.Na koniec: nie chciałam rozpętywać burzy i strasznie mi przykro, że mój list był odebrany przez niektóre osoby jako atak na naturalne karmienie.
              • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 28.05.01, 13:13
                Iwona - nie musisz nikogo za nic przepraszać, bo to taki sam temat jak każdy inny na tym forum. Czasami mam wrażenie, że istnieje tu swoistego rodzaju towarzystwo "wzajemnej adoracji" przykalskujące sobie. Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie co też uczynię, nie zawsze jest się dobrze zrozumianym. Tyle się tutaj pisze o tolerancji i zrozumieniu innych, wspólnym wspieraniu się mam - ale tak naprawdę to mowa-woda. Nigdy nie byliśmy tolerancyjnym społeczeństwem i zapewne jeszcze długo nie będziemy, więc po co te gadki.Faktem jest, że można odczuć wzmożoną intensywność propagowania naturalnego karmienia. Powiem szczerze, że aż do znudzenia, żeby nie powiedzieć obżydzenia. Każda gazeta dla mam co miesiąc uskutecznia artykuły i grupy wsparć dla obolałych. Jak by nie można napisać raz i na tym koniec, tylko tłuką ten temat w nieskończoność. Nic, albo prawie nic nie pisze się o butelkach i sztucznym karmieniu. Dlaczego nie ma co miesiąc artykułu o tych co karmią sztucznie. Ach te wyrodne matki, egoistki, myślące tylko o sobie, wygodnickie, leniwe, nie chce im się poleżeć z dzieckiem i pomęczyć - bo niewątpliwie karmienia piersią trzeba się nauczyć !!!!Niestety matek nie mających pokarmu, tudzież jego niewystarczającą ilość jest coraz więcej, jak również coraz więcej jest źle przygotowanego do zawodu personelu medycznego, który nie potrafi pomóc, nauczyć matkę, zrozumieć jej problemy. Gdyby nie moje samozaparcie, że chcę karmić dziecko piersią, to nigdy bym go nie karmiła - bo w szpitalu 3 panie doktor (będące zresztą starymi pannami, bezdzietnymi zaznaczam)uczyło mnie jak karmić piersią i opieprzało,że nie umiem, albo mi się nie chce. Co one mogą wiedzieć o karmieniu oprócz wiedzy książkowej, nie wspomnę już o pielęgniarkach, których głównym zajęciem było picie kawy - i jak widzę je takie strajkujące, to wiem, że nie należy się im żadna złotówka więcej. Fakt, że przy porodzie dostałam zbyt dużą dawkę oksytocyny , co spowodowało opóźnienie wystąpienia laktacji jakoś przemilczano - winna byłam ja bo nie miałam pokarmu. Po prostu matka mutant! Karmiłam tyle ile mogłam, potem przeszłam do butelki i nie ukrywam, że nareszcie byłam szczęśliwa i szczęśliwe było moje dziecko i szczęśliwy był mój mąż. W końcu się najadło, spało spokojniej i dłużej, zaczęła normalnie przybierać na wadze, nie chruje częściej od innych dzieci, dobrze się rozwija i nie mam sobie nic do zarzucenia, bo wiem, że wybrałam słusznie. To była moja decyzja i w nosie mam kto co o tym myśli. A w zasadzie może by tak zapytać facetów co o tym myślą, bo wbrew temu co kiedyś na jednen z moich postów napisała Gosia25 - uważam, że cycki nie są tylko do karmienia. Faceci są niestety wzrokowcami i nie sądzę żyby któryś wypowiedział się szczerze - z podsłuchanych rozmów między facetami wiem, że naprawdę nikogo nie rajcują obwisłe cycki z rozstępami, wiecznie leżąca z dzieckiem i cycem w łóżku Matk-Polka, ich nieprzespane noce bo dziecko płacze, obolała żonka z zapaleniem piersi. Pozdrawiam wszystkie te które nie karmią, mają z tym problemy i te karmiące. Trochę dystansu do całego świata i wszystkich wypowiedzi na tym forum. Ina
                • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 28.05.01, 13:54
                  Nic mi do Twoich (dość kontrowersyjnych zresztą) poglądów,ale nie lubię generalizowania otóż istnieją faceci, których rajcują takie piersi , i którzy uważają że to że jego żona karmi wcale nie umniejsza jej atrakcyjności i bynajmniej nie napawa ich obrzydzeniem widok chorej żony. Dla mnie jednak od podsłuchiwania bardziej wiarygodna jest szczera rozmowa z mężem w końcu w maglu też można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy tylko rzadko bywają one prawdziwe. A jeśli piersi nie służą do karmienia to cóż widocznie natura się pomyliła!
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 28.05.01, 14:31
                    Nie służą TYLKO do karmienia. A tak jak się nie szanuje cudzych (odmiennych poglądów) tak również się nie szanuje faktu, że kogoś może brzydzić lub też krępować rozwalona baba z cycem w parku czy gdziekolwiek indziej. A to co piszę niekoniecznie musi się wiązać z moim światopoglądem i wyznawanymi racjami. Być może moje wypowiedzi są kontrowersyjne dla niektórych ludzi, ale przecież nie będę tutaj nikogo przepraszać. Bo niby za co, za Twoje lub moje odmenne zdanie? Ina
                    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 28.05.01, 15:02
                      Przepraszam nie zauważyłam słowa "tylko". Pewnie niektórych brzydzi kobieta karmiąca w parku nie będę tego komentować.Ja już długo karmię piersią i nie jestem jakąś rozwaloną babą z dzieckiem przy boku wręcz przeciwnie , uważam, że jestem młodą ciągle atrakcyjną i zadbaną kobietą. To że karmię i siedzę w domu w niczym nie przeszkadza mi dbać o siebie i dalej jestem atrakcyjna dla swojego męża, teraz piszesz że niektórych może brzydzić taka kobieta w parku tudzież rozwalona w łóżku i z tym się zgodzę ale wcześniej napisałaś że naprawdę nikogo taka kobieta nie rajcuje a z tym się zgodzić nie mogę
                • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 28.05.01, 20:43
                  Witam mile panie, Zostalem juz zdyskredytowany, jako wiarygodny facet, bo wiadomo, ze zaden sie nie przyzna..... ale niemniej jednak pragne wyrazic swoje zdanie. Jak panie mysla, jak ich piersi bede wygladaly za 15 lat? Zapewne jak piersi mojej zony, bo to juz 15 lat męczymy się razem. Mężczyzni są wzrokowcami- ja jestm. Wiec kupuje Playboya, a raczej kupujemy go razem- ja mam rozkladówki ona ma ciekawe atykuly. jej cialo nijak sie ma do lasek na plakatach- te rozstepy, opadniete piersi, coraz wyrazniejsze zmarszczki, pomimo kremów. A jednak to jej piersi pasuja do moich dloni i jej cialo grzeje mnie w lozku. Bo chociaz coraz wyrazniej widac po nas czas, to ona jest moja zona, matka moich dzieci. Karmienie piersia bylo dla nas obojga calkiem naturalne. Ona karmila- wtedy dla mnie byly to cyce- odstawiala dziecko od piersi- i juz byly to dla mnie obiekty moich westchnien. Moja zona chodzaca w moich koszulach (rozpinane!) jest jednym z najczulszych wspomnien. Po porodzie ze szcuolej kobuety roztyla sie- w jej oczach. W moich jej plaska sylwetka zyskala szerokie biodra i pare sporych miekkich piersi do pieszczenia. Dla niej 15 lat temu odszedlem od kobiety mlodszej, piekniejszej i bardziej zadbanej. Ale teraz gdy powoli osiagamy wiek sredni widze, jaka naprawde jest piekna. I wlasnie to piekno kaze mi z miloscia calowac jej rozstepy, a jest ich calkiem sporo. I powstały w ciazy- nie w czasie karmienia. Przynajmniej tak mowi ona. Pisze do was prawdziwy szowinista, ktoremu oczy leca za mlodymi dziewczynami w mini. Ktoremu wlasnie urodzila sie corka, w 15 lat po pierwszych dzieciach. Ktory jeszcze nadal nie moze w to uwierzyc, ze oglada strony dla dzieci. Ktory rzucil sie na zone po powrocie ze szpitala, chociaz jeszcze obwisly brzuszek , jeszcze odchody popologowe, jeszcze blada cera i slady zmeczenia. A ona nagle wypiekniala, chociaz dalej lazi w moich koszulach i wlasnie zaczal jej sie nawal mleczny. Jest masa facetow, ktorych to nie rajcuje. I wielu, ktorych to brzydzi. Mnie tez kiedys. Ale gdy mezczyzna zaczyna widziec dzieci w oczach swojej zony, to przestaje na to zwracac uwage. A jesli go to brzydzi- nie wrabiac sie w ciaze drogie panie. Nie wart. Na ktoryms temacie jest o dojrzalosci zwiazku. Moim zdaniem miara tej dojrzalosci jest szczerosc. Dziwie sie kobietom ktore decyzje o niekarmieniu podjely w tajemnicy, bo baly sie reakcji meza. Przeciez facet i tak sie na tym nie zna, ale po to czlowiek sie wyprowadza od mamy, zeby stanac po stronie zony. Moja nie dokarmiala, choc wszyscy lekarze nam kazali. Powiedziala zaufaj mi, tak czuje ze trzeba. Teraz ten gowniarz wybroniony butelce 15 lat temu, gdy karmiace kobiety byly wyzywane, zaczyna sie golic i czasem warknie na matke, ale sa ze soba blisko, az mi glupio. Myslicie, ze jestem moze inny, bo wasi mazowie... nie trafilem na madra kobiete, ktora do biura przynosila mi synka zeby sobe na tate popatrzyl, ktora nie sprzatala tygodniami, nie prala i nie prasowala, o gotowaniu nie sprzatne, aby nauczyc mnie pomagania w domu, bo moja mama bardzo mnie rozpiescila. Ta kobieta wyrzucala mnie z walizkami z domu wrzeszczac, ze jesli nie widze, co mam, to widocznie nie zasluguje. Na szczescie zobaczylem, co mam. I jestesmy ze soba na zawsze- na porody, odchody rozstepy, ale tez na dowcipy, podroze i pieszczoty. Pozdrawiam wszystkie piekne kobiety, ktore w pogoni za biustem na bacznosc nie zgubily tego elektryzujacego spojrzenia, ktore sprawia, ze ich mezowie chca je z kazda iloscia rozstepow, byle nagie. Pozdrawiam wszystkie mamusie, ktorym sie nie udalo i mam nadzieje, ze zamiast to wspominac, beda sie po prostu cieszyc czasem ze swoimi dziecmi. I Zycze aby wszyscy mezowie dostrzegli, co maja. Tata Bob
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 28.05.01, 21:03
                    WOW, mój mąż powiedział mi kiedyś że kocha mnie nie za coś tylko mimo wszystko, cóż były to jedne z piękniejszych zdań jakie usłyszałam , tak trzymać panowieP.S.mnie rozstępy też zrobiły się podczas ciąży podczas karmienia nie przybył ani jeden, pozdrowienia
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 07:47
                    O rany, chłopie, to piękne co napisałeś! Szkoda, że mój mąż nie umie się tak pięknie wypowiadać, ale pewnie napisałby tak samo...Owszem, mężczyźni są wzrokowcami, ale mają też coś w sobie, co ich ciągnie do tej jedynej kobiety...nie zdarzyło się Wam spotkać starego kolegę, który wodził zakochanymi oczami za tak mało atrakcyjną dziewczyną, ża zadawaliście sobie pytanie co on w niej widzi? Ano właśnie, mąz na żonę patrzy innymi oczami i w tym całe sedno. I jeszcze ustosunkuję się do wypowiedzi o babie z cycem w parku... dlaczego, Ino, chcesz koniecznie obrzydzić kobietom te rzeczy, tak je nazywając? Biedactwo, na każdym kroku straszą Cię jakieś rozmemłane baby i atakują ze wszystkich stron swoimi cycami...co za niewychowane społeczeństwo...Grabulka, Bob! Fajne masz podejście do życia! Oby moje kochanie za kilkanaście lat też tak śpiewało...
                    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 08:46
                      Współczuć mi nie musisz, ewentualnie sobie samej. Punkt widzenia jednej kobiety na drugą jest ESTETYCZNY a nie erotyczny -i w tym cały problem. Trzeba mieć wyrazistą tożsamość, niestety również nielubiany egoizm żeby móc powiedzieć coś więcej niż tylko nic nie dające skamlenie: jestem nieszczęśliwa, upieprzona, nikt mi nie pomaga,etc.(patrz: forum dotyczące "Dlaczego niecierpimy swoichmężów"). Ciebie po prostu denerwuje we mnie całkowity brak poczucia przynależności do płci, którą reprezentujemy. A może po prostu niejestem kobietą. Tą tajemnicę dajemi tylko internet. Poza tym znowu bierzecie sobie zbyt dosłownie i zbyt osobiście wszystko co pisze osoba trzecia. może i przegiełam z "rozwaloną babą z cycem" tak jak Gosi25 (może i źle zrozumiana) wrzuciła do jednego worka "aborcjonistki" z matkami nie karmiącymi. Poza tym to co napisał Bob jestnaprawdę piękne, jeśli tylko jest on facetem, a takie rzeczy może mówić jedynie ktoś dojrzały nie tylko fizycznie ale i emocjonalnie, a niestety większość facetów to ciągle mali chłopcy. Myślę też, że przez Gosię25 (wnioskuję po mailach jakie tu pisuje) przemawia również dojrzałość,którą odkryła dopiero przy kolejnym dziecku, porównując swoje "macierzyństwa" może dokonać pewnej analizy, odkryćje na nowo. Ina
                      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 09:17
                        Mysle ino, ze calkiem sluszne w dyskusji jest zalozenie ze jestes taka jak piszesz, bo tylko wedy mozna te dyskusje przeprowadzac. Faceci sa malymi chlopcami... ja nie uprawiam seksu z nieletnimi. Nie zachodze z nimi w ciaze. Wiekzosc facetow mimo wzystko dorasta do bycia ojcem. Zaczyna tego pragnac. To sie chyba nazywa dojrzalosc zwiazku. Jesli mezczyzna traktuje nas nadal, jak te laske, ktora wyrwal i podobamy mu sie wylacznie w koronkowej bileiznie z makijazem itd, to jest wiele wyjsc z tej sytuacji: nie miec z nim dziecka, nie mieszkac z nim, niezobowiazujacy numerek raz na tydzien. Mysle, ze klu sprawy jest nie taka, ze kobieta przez karmienie pirsia staje sie mniej atrakcyjna. Ale ze sie zmienia, ewoluuje. I obie strony musza te zmiane zaakceptowac. Ciaza jest na to czasem. Uwazam, ze spedzanie ciazy z haslem kiedy ja sie zmieszcze w dzinsy, jest nieporozumieniem. W dzinsy zawsze sie zdazysz zmiescic. Ale chyba wazne jest zaakceptowanie w sobie zmian i pozwolenie facetowi je zaakceptowac. Pozwolenie sie pokochac w takiej wlasnie formie. Odkrycie erotyzmu w innych ruchach, oswiadomienie sobie, ze nasze piekno i nasz seksapil to nie tylko rozmiar 36. Jasne, jak napisala ina moze sie komus nie podobac baba z cycem. Wtedy sie nie ma dzieci. I baba z cycem nie jest problemem. Iwona napisala o swoim zaklamaniu. Nie chodzilo jej o to, ze jej maz cierpi, ze ona karmi, ale ze moze by cierpial, gdyby sie dowiedzial, ze ona nie chce. Nie dowie sie tego nigdy. Moze by nie cierpial. Ale to jedna strona medalu. Nie ma jednej estetyki i jednej erotyki. Jesli czyjs facet nie umie tego zaakceptowac, to znaczy, ze problem z komunikacja zaistnial wczesniej, a nie wtedy, gdy on wychodzi na piwo, bo ona taka rozmemlana.
                      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 09:45
                        No, nie obruszaj się tak! napisałam tak ironicznie, bo kiedyś jedna kobitka wytknęła mi, że karmię przy jej mężu. Tak naprawdę, on nic nie widział, robiłam to dyskretnie, a poza tym wyszedł już chyba z wieku dojrzewania, kiedy fascynuje podglądanie, a mimo to nie pasowało jej. Zaznaczam, że byłam u siebie! mimo to poczułam się właśnie jak taka prostaczka z cyckiem na wierzchu. Dlatego jestem uczulona, i nie mogę zrozumieć, jak ktoś dopatruje się sensacji w sprawach naturalnych. Ale może mam niższy poziom wrażliwości i mało co mi przeszkadza, nie wiem.
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 08:06
                    Bob, wielkie męskie dzięki - za ten "męski punkt widzenia"!Trzeba dziewczynom takie rzeczy uswiadamiać!Pozdrowienia dla żony. I pokazuj się tu od czasu do czasu. Sensownych facetów na stronach dla rodziców nigdy za wiele.
                    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 08:20
                      Hmm, to jeszcze ja sie przylacze w kwestii tych rozmemlanych bab z cycem. Ino, zapraszam do parku kolo mojego domu. Siedze ja sobie karnie z corkami w piasku, a tu same ze tak powiem zajebiste kobietki chodza. Siada taka obok ciebie na lawce, wyciaga bbiust na wierch i zaczyna karmic. Ogladalyscie :Ja Irena i Ja"? Tam Jim Carrey po prostu przysysa se do tej rozmemlanej babki... eh marzenia... I jeszcze cie od szowinistow zwyzywaja jak sie zagapisz na kształtny damski biuscik. Wraca czlowiek do swojej rozmemlanej zony. A ona co niedziela na poprawie nie nastroju staje przed lustrem i mowi. O, zobatrz tu mi wisi. A tu mam rozstepy. Widzisz? Nie nie widze. Kaze zobaczyc. No moze faktycznie cos tam ma. I jeszcze celu..... loze chyba. biust jej zwisa. Patrze sie na nia i sie zastanawima, moze to ja jakis nie tego wzrokowiec jestem. Koledzy mi zazdroszcza, a ona twierdzi ze jest ostatnia potwora i biust jej wisi. W ramach autoterapii polecam Starowieyskiego- strasznego szowiniste, ktory w pogardzie ma kozie cyce i twierdzi ze kazda zmarszczka to tyciac orgazmow. Powtarzac to sobie czesto karmiac piersia w parku. I liczyc facetow co sie ogladaja.
                      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 08:42
                        No i oczywiście jego piękne zdanie: cyc nie k..as stać nie musi.A czy wy panowie aby między sobą inaczej nie śpiewacie ;) ? uważajcie bo niektóre kobiety podsłuchują.Ale po Waszych wypowiedziach aż się milej zrobiło bo w wypowiedziach Iny dało się wyczuć straszną pogardę do kobiet karmiących, swoją drogą jak różnie brzmi słowo cycki w różnych kontekstach.A co do tych 1000 orgazmów to coś mi się nie zgadza bo ja nie mam jeszcze ani jednej zmarszczki :love:, pozdrawiam.Aleksandra
                        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 08:52
                          Podsluchiwanie to bardzo brzydki zwyczaj. Czemu tylu facetów peta sie po kobiecych forach...... ze juz o dzieciecych nie wspomne.....Popatrzec lubimy na modelki. Ale do lozek chodzimy z zonami, stalymi partnerkami. Oczywiscie kiedy do tego dorosniemy. A zobacznie nawet kiedy dzieje sie zdrada i rozwod, ilu facetow zamiast skorzystac z okazji i przycholubic sobie taka dwudziestke z nogami do nieba wiaze sie z rozwodka? Albo z kobieta starsza od swojej zony. Wsrod moich kolegow jst dwoch rozwodnikow i obaj nowe parnerki maja nie powiem pezyjemne. Jedna ma 35 lat i dwoje dzieci, a druga jest mloda, ale jakas taka.. nieefektowna. A faceci swiata za nimi nie widza.
                        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 09:23
                          Pogarda jest mi uczuciem dalece obcym. Nikim nigdy nie gardziłam, mogą mi się podobać - tudzież nie takie czy inne sprawy, w końcu jeden lubi obwisłe drugi sterczące piersi - każdy z nas jest inny. Nie mogę gardzić karmiącymi, bo sama karmiłam - a w mojej wypowiedzi chodzi głównie o niesprawiedliwe podejście do tematu wałkowanego w gazetach już do znudzenia. Rozumiem, że można coś propagować, ale bez przesady. Poza tym chodzi mi o różnicę między matkami które nie karmią bo nie chcą karmić, a tymi które nie karmią bo nie mają pokarmu i wszelkie starania pobudzenia laktacji niczego nie naprawiają. To zupełnie dwie różne sprawy. Ale Ty odczytujesz to co chcesz odczytać z moich maili a niekoniecznie to co ja chciałabym przakazać. No i oczywiście kobieca natura - każda przecież poczuje się w obowiązku wziąć do ręki kamień i rzucić, bo nie można znieść tego,że kobieta chwali lub obraża inną kobietę. Garret - rozumiem, że żyjemy w bardziej szarej rzeczywistości niż nam sięwydaje i spędzamy życie z "normalną" kobietą a nie z modelką z okładki, i z normalnym mężczyzną, którym naprawdę wcale się nie dziwię, że mają ochotę pójść na piwo i najlepiej nie wracać. A mimo to wracają - podziwiam ich i serdecznie dziękuję w imieniu wszystkich kobiet ze strczącymi i obwisłymi cy...Ina
                          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 09:50
                            Dlaczego więcej jest artykułów o karmieniu naturalnym napisała Yoda w swoim pierwszym poście i nie ma co się powtarzać. Wiadomo, że każdy może inaczej zrozumieć czyjąś wypowiedź, ja poczułam się zniesmaczona Twoim zdaniem na temat stosunku mężczyzn do kobiet karmiących, piszesz że dyskusja "dlaczego nie cierpimy swoich mężów" nie ma sensu.A robisz dokładnie to samo tyle, że w odwrotnym kierunku.Czym różni się według Ciebie narzekanie że mąż jest niewyspany bo dziecko płacze , że żona jęczy bo ma zapalenie piersi (swoją drogą to równie dobrze może dostać grypy)itd. od utyskiwania żon, że mąż jej nie pomaga, że jest niewyspana bo według mnie niczym. Rozumiesz facetów, którzy wychodzą na piwo i mają ochotę nie wracać oni są OK ale to jak wszystko ma drugą stronę tylko nie każdy potrafi ją dostrzec, biedny jest facet , którego żona zrobiła się nieatrakcyjna a to co przeżywa ona jest nieważne?
                            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 11:18
                              Kto jak sobie życie układa to jego sprawa i w jakich związkach żyje. Kocham mojego męża, bo jest mądry,ciekawy świata, etc. - a dziwną jest dlamnie postawa np. pokocham go, bo mi pomaga w kuchni. A tak można odczytywać niektóre posty. Myślę,że tak popularne partnerstwo zabija płuciowość osób w związku. Co nie znaczy,że facet ma nic nie robić. Trzeba trochę czasu żeby zrozumieć, że nie buduje się z kimś partnerskiego układu tylko dlatego,że ten ktoś gotuje,jest delikatny i liberalny. Amiom zdaniem (tak ja te posty odczytuje- podobnie jak wy moje jako kontrowersyjne) kobiety chcą sprowadzić mężczyzn do roli kur domowych (bo o podziale obowiązków nie bardzomożna tu mówić). Można sobie poutyskiwać, tylko niech ta druga strona (czytaj żona) zastanowi się co ona ma do zaoferowania, i nie chodzi tutaj o bardziej czy mniej obwisłe. Ale to oczywiście inny temat. Pozdrawiam Ina
                              • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 11:41
                                Droga Ino!przyznam, że coraz mniej Cię rozumiem, może jestem mało spostrzegawcza ale proszę pokaż mi post, w którym kobieta chce sprowadzić męża do roli kury domowej. I co według Ciebie więcej powinna mieć kobieta do zaoferowania mężowi oprócz ciała bo co według mnie to wiem. Skoro te kobiety są takie tragiczne to do cholery gdzie Ci faceci byli przed ślubem, co mamusie im żony znalazły? a oni co są święci? nic nie mają sobie do zarzucenia? że mąż raz ugotuje obiad albo posprząta, to co przestanie mnie podniecać? I kocham go i za to że jest mądry i za to że mi pomaga i co to takie nienormalne?Mnie model rodziny : ja i mąż robimy karierę , domem zajmuje się gosposia , a my wieczorami prowadzimy inteligentne rozmowy nie zniżając się do spraw przyziemnychtypu kupki i zupki nie rajcuje to dla mnie jest normalne życie ale to tylko moje zdanie.pozdrawiam Alka
                          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 12:39
                            Wiesz Alka - ten post nie był do Ciebie tylko do Meli, może został źle podpięty. Akceptuję każdy tryb życia, choć niekoniecznie muszę się na taki czy inny godzić i popierać np.rozbebłanie.Co sobie wybrałaś to masz.Co do facetów to napisałam w nawiasie, że nie chodzi o to żeby nic nie robili, a kobietka ryła nosem o ziemię z przepracowania. Chodzi o to, że zatracają cząstkę swojej męskości. Jest taka książka "Mitologia męskiej siły", w której Farrel pisze, że mężczyzna przyszłości będziemniej pracował i zarabiał mniej pieniędzy,ale za to nauczy się pięknie mówić o miłości.Tylko czy kobietom to wystarczy, czy dalej będą próbowały wrzucić go w kolejną mniej lub bardziej wygodną rolę. Ina
                    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 11:12
                      A ja bym nawet dodała, że o wiele za mało. Bo kurcze blade prawie sie poryczałam, czytając Boba. I to przed kompem w pracy. I przez ok. godzinę nie mogłam dojść do siebie. I prosze o więcej takich cudnych listów. Ku pokrzepieniu.
                      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 31.05.01, 12:13
                        A ja tyska wydrukowałam,żeby pokazać mężowi, może odniesie jakiś skutek. Kania
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 12:52
                    Aż mi dech zaparło!Coś fantastycznego ,człowieku jesteś wspaniałym przykładem dojrzałości i cudownej miłości!Dziękuję że są tacy ludzie jak Wy(a"propos też wystawiałam mężowi torbysmile)))Pozdrawiam Was serdecznie .Gosia
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 14:11
                    Bob, tak bezszelestnie, po prostu stałeś się tatą?! Jeszcze niedawno wypytywałeś o różne szpitale i nawet nam nie doniosłeś o tym (doniosłym skądinąd) fakcie? A, brzydko!Natychmiast proszę nam tu zeznać, jak się ma żoneczka i dzidzia! Jak ma na imię? Gdzie w końcu rodziliście?Ale proponuję na innym temacie.PozdrawiamAgata
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 15:03
                    Bob! Swoja wypowiedzia dales mi wiare i sily... dziekuje Ci za to :)
                • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 28.05.01, 20:58
                  Z jednej strony zgadzam sie z toba ino, ze pomimo propagowana karmienia piersia, nie ma pomocy fachowej w tym zakresie czy tez jest niewystarczajaca. Przychodzi lekarz mowi karmic piersia, przychodzi polozna raz pokaze i do widzenia. Ale z drugiej strony na opakowaniach z mieszanka jest napisane jak jej uzywac. Na cycach nie ma. Z butelki samo leci. Z cyca trzeba sie nauczyc przystawiac i dziecko musi sie napracowac. Z butelki nie boli. Z cyca na pocztku tak. Butelke sie odkaza i odstawia na polke a w cycu sie robia nawaly. Czy to nie wystarczajacy powod, aby duzo temu karmieniu poswiecacmiejsca w gazetach. W polaczeniu z ostatnim argumentem- nasze mamy na ogol tego nie potrafia, za to swietnie radza sobie z butelkami. Personel jest niekompetentny, wiec w wielu przypadkacvh nie nauczy. Mysle, ze w pokoleniu naszych dzieci to sie wyrowna= bo przeciez kazda z nas conajmniej sprobowala. acha jeszcze o tolerancji. Naprawde nie chodze po ulicach pouczajac dziewczyny i mowiac, ze maja karmic naturalnie. Nie odchodzi mnie to. Ale wypowiadanie wlasnego zdania nie jest chyba brakiem tolerancji, nie? A moze sie myle? A moze inaczej je trzeba wypowiadac- przepraszam, ze sie osmiele cichutko wspomniec, ale pozwole sobie zajac odmienne stanowisko od moje przedmowczyni.
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 10:25
                    Piękne posty napisali panowie... zaczynam mieć podejrzenia, że mój mąż nie prawi mi komplementow z czystej kurtuazji :) Jeśli chodzi o instrukcję na butelce, to właściwie tego też trzeba się nauczyć. Mojego syna nie nauczyłam jeść z butelki, chociaż próbowałam, ale się nie dał, ale dopiero później pomyślalam, że może coś było nie tak z butelką, a nie dlatego, że mały cwaniak nie chciał się nauczyć, wiedząc, co dla niego najlepsze. A kiedy musiałam go odstawić od piersi (10 miesięcy), musiał się nauczyc picia z butelki. Zgodnie z instrukcją i poradami dziurkę w smoczku zrobiliśmy taką, żeby ledwo kapało. Mały płakał i odpychał butlę. Aż wreszcie poszlismy po rozum do głowy - przecież z piersi leci strumyczkiem, a nie po kropli. Zwiekszylismy dziurę i od razu problem zniknął. Ale co się podenerwowalismy wszyscy troje przez te pół godziny, to chyba nie trzeba opisywać.Co do Iny - mam swoją hipotezę: juz kilka razy widziałam jej posty o rozmemłaniu i to chyba świadczy o tym, że sama chodzi sztywna, w gorsecie, z kantami itd... i emocje też ma skrepowane. A wyżywanie się na forum to dla niej jakas odskocznia, gdzie może pokazac prawdziwą twarz. Pozwólmy jej na tę terapię i nie denerwujmy się, jak atakuje wszystko i wszystkich.Pozdrawiam :) Mika
                    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 11:33
                      Mam na sobie podkoszulkę bawełnianą i wygodne jeansy. Niczym jakoś nie czuję się skrępowana. Jestem zupełnie wyluzowana imoje myśli też. Mam również takie samo prawo jak Ty i cała reszta świata tutaj pisywać. Mówienie,że atakuje wszystko i wszystkich to chyba lekka przesada. Minimum estetyki nikomu nie zaszkodzi. Przecież nie muszę lubić rozbebłania, tak jak Ty nie lubisz tego co ja pisuję. Myślę,że wiele więcej jest tu ciekawych tematów i bardziej dyskusyjnych maili niż moje. Problem w tym,że nie identyfikuje się z tą całą grupą wsparcia - a jedyne comoże uratować kobiety na tym świecie to zrównanie na gruncie publicznym, jak i prywatnym solidarność z innymi kobietami.Ina
                • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 10:10
                  Ina, wróciłaś? Co się stało? Pożegnałaś się przecież z rozmemłanymi babsztylami jakiś czas temu. Zapomniałaś tego zrobić z matkami-Polkami z obwisłymi cycami? Jestem złośliwa, ale Twoje posty są jak uderzenia obuchem siekiery. Dobrze, że chociaż tobie jednej nie opadły piersi, jak piszesz (wcześniej jako jedyna radziłaś sobie ze studiami, pracą i dzidiusiem). Mnie opadają ręce, jak to czytam. Po co tyle agresji? Pamiętaj ze to wraca.PozdrawiamM.
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 11:49
                    Kiedyś już napisałam,że to co mówięnikoniecznie musi być prawdą, ale skoro nasze społeczeństwo wierzy we wszystko co im się przedstawia i nie potrafi zdystansować się do problemu to trudno. niewiem czemu akurat ja tak bardzo Cię drażnię, alemoże akurat uderzyłam w jakiś twój słaby punkt. Przypominami to aferę "cookies" kiedy hillary clinton publicznie wyznała, że nie maochoty siedzieć w domu i piec ciasteczek jak robi to większość amerykanek. Cóż szybko musiała się publicznie płaszczyć, bo by ją zlinczowano tylko dlatego że cała reszta nie mogłasię pogodzić z faktem, że nie są takie nadzwyczajne. Poza tym Mela przypomnę Ci problem - czytania ze zrozumieniem - ponieważmoje posty nie są skierowane przeciw kobietom z obwisłymi czy też nie cyckami (każda ma takie jakie ma i na jakie sobie zapracowała i jest to ich problem i sprawa) a o karmieniu piersią i tylko tą problematyką.A skoro ktoś się przyczepił obwisłości i ciągnie ten temat - to trudno. Pozdrawiam. Ina.
                    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 12:03
                      to co chcesz tu coś pisać i nikt a przynajmniej nikt o przeciwnym zdaniu nie ma prawa Ci odpowiedzieć Jeśli przedstawiasz tu kontrowersyjne poglądy to licz się z tym że niektórzy będą chcieli Cię "zlinczować". I nie trawiłaś w żaden mój słaby punkt , ja po prostu prowadzę taki tryb życia jakiego Ty nie akceptujesz a , w którym ja się realizuje i tu się różnimy.
                      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 12:25
                        Wiesz Alka - ten post nie był do Ciebie tylko do Meli, może został źle podpięty. Akceptuję każdy tryb życia, choć niekoniecznie muszę się na taki czy inny godzić i popierać np.rozbebłanie.Co sobie wybrałaś to masz.Co do facetów to napisałam w nawiasie, że nie chodzi o to żeby nic nie robili, a kobietka ryła nosem o ziemię z przepracowania. Chodzi o to, że zatracają cząstkę swojej męskości. Jest taka książka "Mitologia męskiej siły", w której Farrel pisze, że mężczyzna przyszłości będziemniej pracował i zarabiał mniej pieniędzy,ale za to nauczy się pięknie mówić o miłości.Tylko czy kobietom to wystarczy, czy dalej będą próbowały wrzucić go w kolejną mniej lub bardziej wygodną rolę. Ina
                        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 12:39
                          Wiesz nigdy nie rozmawiałam tudzież nie mailowałam z kobietą tak przeciwną innym kobietom , ja lepiej rozumiem się z mężczyznami niż kobietami ale nie robię tego poprzez negację swojej płci wręcz przeciwnie korzystam z jej walorów (co nie znaczy że robię z siebie słodką idiotkę tudzież załatwiam coś przez łóżko) chyba te przeciwności sprawiają ze się rozumiemy .I nie zgadzam się z Twoimi poglądami ale podziwiam ,że masz odwagę je wypowiadzać, a z książką się zapoznam.
                    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 12:47
                      No dobra Ina. Mam dość. Poczekam trochę, aż ostygnie temperatura dyskusji. Zaglądam tu dla odprężenia, a nie po to żeby być atakowaną. Twje posty są agresywne - dlatego mnie drażną. Nie wiodę niestety przez cały dzień "rozmemłanego" stylu życia - tu cię zawiodę - a bardzo bym chciała - siedzę właśnie w pracy, w całkiem przyjemnym gabinecie, ze świeżo zrobioną kawą przez sekretarkę, i mam chwilę przerwy przed kolejnym spotkaniem. Ale gdy wkraczam do domu - to natychmiast się przebieram w strój "matki - polki", rozwalam na łóżku - i hulaj dusza. Taki ze mnie Dr. Jekyl i Mr. Hide. Którą część mojej osoby tym razem zaatakujesz? - to żart oczywiście.Pozdrawiam i do usłyszeniasmile))
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia do Gosi25 IP: *.* 28.05.01, 08:52
              Nie chce nikogo potępiać, urazić, ale uważam, że trochę znam Gosię 25 po jej wielu wypowiedziach o sobie.I wydaje mi sie, że akurat ona dokładnie wie o czym mówi. A dla mnie bez sensu jest nabzyczanie się na kogoś, za jego poglądy. To , jaką drogę życiową wybierzemy, czy karmimi piersią, czy butelką, jak wychowujemy dzieci zależy przecież tylko od nas samych. A to forum służy wyrażaniu swoich opinii, a nie na przeciąganiu sie wzajmenie na swoją stronę. Trochę zastanowienia sie nad sobą przecież nie zaszkodzi, a co do rad innych - dziewczyny nikt nikomu nie każe się do nich stosować.Pozdrawiam gorąco :hot:Tyska
              • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia do Tyski IP: *.* 28.05.01, 10:57
                CzescPrzeczytałam Twoją wypowiedź i więc parę słów wytłumaczenia. To, że się wkurzyłam na Gosię25 nie miało związku z tym, że karmi piersią i jej poglądami na ten temat. Okropnie mnie wkurzyło to straszne porównanie kobiet niekarmiących do tych co dokonują aborcji itd. To było dla mnie i myślę że nie tylko mnie okropnie obraźliwe i niesprawiedliwe porównanie. A tak na marginesie, to podziwiam kobiety, które zniosły te wszystkie problemy z karmieniem i wytrwały w tym. Mi się nie udało, ale nie zasłużyłam na takie porównania do takich jak napisała Gosia25. Też ją potem wyzwałam od Matek Polek od 7 boleści, ale to był opod wpływem emocji (ona też się tak tłumaczyła ze swoich słów) i na pewno nie miałam rację, więc ją za to przepraszam, jeśli to czyta. Pa paPozdrawiam
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia do Gosi25 IP: *.* 30.05.01, 12:13
              Gosia25 wiesz co? Po przeczytaniu wiekszosci twoich wypowiedzi na forum dochodze do wniosku, ze powinnas byc raczej kapralem w wojsku a nie matka. Wez sobie do serca, ze forum nie jest ani po to, zeby sie glaskac po glowie, ani tez zeby sie wzajemnie krytykowac. Poza tym ty chyba jestes strasznie zakompleksiona. Swoim krytykancko-krzykaczym glosem probujesz wszystkich przekonac do swoich racji. A kto ci powiedzial, ze jestes idealem co? Z tego co widze, to jednak daleko ci do niego. Wiec nie emocjonuj sie piszac tutaj, bo jak widac inne osoby czuja sie urazone.Pozostawiam pod rozwage.
              • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia do Gosi25 IP: *.* 30.05.01, 12:21
                Nie nie jestem idealem zle wygladam w mundurze. Forum jest do dyskusji i wymiany pogladow. I to robie. A jakbys nie zauwazyla, to wyszlo na to, ze sie wszystkie zgodzilysmy, lacznie z ina. Wiec chyba nie czytalas. Upss krytykanctwo wrodzone....
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 20:07
      Miłość do dziecka nie wyraża się tylko w głaskaniu po główce i uściskach. Wyraża sie w trosce i skłonności do poswieceń. A karmienie piersią jest i niewygodą i poświęceniem. Zajmuje czas, deformuje piersi i czasami bardzo, bardzo boli. Nie można nigdzie wyjść. I nie kazda mama do niego dorosła. Trudno sobie radzić z takimi uczuciami, i prawdopodobnie tyle złości i agresji w tej dyskusji. Piszę tak, na podstawie moich własnych doświadczeń. Pierwszej córki urodzonej osiem lat temu nie karmiłam. Powody - różne: ogrom bólu związanego z powikłaniami po cesarskim cięciu, uwagi mamy - u nas w rodzinie nikt od pokoleń nie karmił, ponad 5 kilo wagi dzidzi karmionej cały czas w szpitalu butelką zrobiło swoje - dziecko wyło po powrocie do domu całą pierszą noc, mąż pognał po butelkę i mleko w proszku do apteki. I karmienie się skończyło. A ja - wpadłam w depresję, mimo zapewnień pediatry - lepsza mama zadowolona niż.... itd. Ale tak naprawdę nie do końca chciałam karmić, byłam niedojrzała i niepewna swoich racji.Drugą córkę - wcześniaka który spędził miesiąc w inkubatorze karmię do tej pory (ma 9 miesięcy). Do karminia podchodziłam dość sceptycznie, jak się nie uda - trudno. Ale kiedy zobaczyłam maleństwo w inkubatorze - postanowiłam: karmię! Robię to do chwili obecnej, mimo wszystkich przeciwności, miesięcznego karmienia butelką, zapaleń, brak mleka, itd. I ŻADNE argumenty mnie nie przekonają, ze nie można karmić jak się chce. I widzę inna jakość kontaktu z dzieckiem. Trochę żal, ze ze starszą córką tego nie zaznałam. Za moje mleko dostaję miłość - po prostu. Mamy które nie karmią piersią piszą głównie o sobie, swoich potrzebach i pragnieniach. Mamy broniące karmienia naturalnego - o potrzebach dzieci. Wydaję mi się, że można znależć pomiędzy tymi postawami kompromis - czego sobie i innym mamusiom zyczę!
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 26.05.01, 20:41
        Wiecie co , nie potępiam karmienia piersią, podziwiam kobiety, którym się to udaje, ale stało się to ostatnio pewnego rodzaju mitologią. Argumenty typu, że niekarmiące matki są niedojrzałe do macierzyństwa i poświęceń jakoś do mnie nie przemiawiają. Nie karmię dziecka, a uważam, że się mu poświęcam, większość czasu spędzam z nim, rzadko go z kimś zostawiam, więc poświęcam mu dużo czasu, kocham go bardziej niż kogokolwiek. Miłośc do dziecka to nie tylko karmienie piersią. Także proszę wszystkie karmiące mamy o niewywyższanie się wobec tych niekarmiących. Ja też nie zrobiłam tego ze względów kosmetycznych (zdeformowane piersi itd.), ale ze zdrowotnych. Moje dziecko było głodne, ja miałam zapalenia i byłam prawie wycieńczona, bo nie miałam czasu zjeść ani pospać. Więc proszę o wyrozumiałośc i tolerancję dla matek, które mają podobne doświadczenia jak ja. Nie uważam się za złą matkę, moje dziecko szaleje za mną, jest ze mną szcześliwe. Także nie zrobiłam wielkiego grzechu, że nie karmiłam syna. A wręcz przeciwnie, dzięki butelce się wreszcie najadł.
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 27.05.01, 18:50
          Gosiak!Nie chciałam się wywyższać w swojej wypowiedzi. Przytoczyłam swoje własne doświadczenia tylko po to, żeby powiedzieć ze czuję, że teraz jestem lepszą mamą niż osiem lat temu, przy pierwszym dziecku, którego nie karmiłam piersią. Bardziej uważną, dostępną, cieszącą się z kontaktu z dzieckiem. Wtedy było dużo we mnie żalu, poczucia winy, podobnego, który często wypływa w wypowiedziach niekarmiących mam. Natomiast nigdy się nie tłumaczyłam ze swojej decyzji, bo uważam że każda mama ma prawo decydowac o tym czy karmi, czy nie. A jeśli ma problemy - tak jak napisały dziewczyny -warto szukać wsparcia.I taka dygresja - moją koleżankę wykarmiła mama, karmiąć jednocześnie jeje kuzynkę. Kuzynka nie czuję się jakoś specjalnie związana ze swoją "karmicielką", bardzo jest natomiast związana z własną mamą. Po prostu.
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 27.05.01, 13:36
      Hej,Przypomniała mi się taka historia (pozornie nie na temat, ale potem wyjaśnię jej sens): jako dziecko powiedziałam kiedys do wujka "i co, łyso ci?" w znaczeniu "głupio ci?", a moja mama na mnie nakrzyczała, że wujek mógł się poczuc urażony bo łysiał.I teraz wyjaśnienie: wydaje mi się, że wiele mam czuje się podświadomie winnych temu, że nie karmi dzieci piersią i w każdej wypowiedzi mam karmiących doszukuje się krytyki i przytyków. Uważam, że poglądy Gosi25 w tej dyskusji były bardzo wyważone i chcę niniejszym ją poprzeć. Ja sama karmię piersią bliźniaki i od początku dokarmiam je mieszanką (chociaż zważywszy, że piją coraz więcej, to musiałam być w stanie wykarmić je wyłącznie piersią kiedy były mniejsze, a mimo tego że bardzo się starałam, nie udało się - ot trzeba było udać się do poradni laktacyjnej a nie próbować samemu). Nie śmiałabym krytykować mam karmiących mieszanką bo jest wiele rzeczy, które nas przerastają (np. mnie przerosła dieta eliminacyjna, mimo że dzieci nadal mają kolkę - 5 m-cy). I nie ma co udawać, że się jest dumnym i szczęśliwym że się nie karmi piersią, bo nikt z takim uporem nie podkreśla, że nie umie matematyki ale to jest tak samo dobre jak "umienie" tejże. Ot co. POza tym uważam, że potrzebna jest presja nt. karmienia piersią bo inaczej niewiele osób by w ogóle próbowało (ja byłam przekonana, że się nie uda, po cesarce i przebojach w szpitalu ale spróbowałam dzięki presji i dalej ciągnę ten kierat :-)). Tak samo jak w szkole obowiązkowy jest i polski i wf.
    • Gość edziecko: warpstone Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 27.05.01, 13:41
      Hej!Owszem, zgadzam się, że powinno mówić się o wszystkich problemach związanych z karmieniem - nic nie ukrywać - ale za to starać się rozwiązywać te problemy i pomagać!Aż smutno pomyśleć, że byłaś zostawiona samej sobie. Nie mogłaś szczerze porozmawiać o tym, co Ciebie gnębiło. A może, gdybyś trafiła na jakąś dobrą konsultantkę laktacyjną, mogłaby coś doradzić? Może gdybyś się wyżaliła, oczyściła z negatywnych emocji, sprawy miałyby się inaczej?Aż bym nakopała w tyłki tym wszystkim, którzy wywierali na Ciebie presję!Karmienie wcale nie jest takie tylko i wyłącznie cudowne. Ma swoje negatywne strony. Jednak faktem jest, że w ostatecznym rozrachunku zawsze wychodzi się na plus. Ale nie można żyć w stresie, nie można chować w sobie żali!Ja mam za sobą dwa lata karmienia naturalnego. Bywało różnie. Na początku to był horror (zapalenie piersi i dziecko, które nie potrafiło nauczyć się techniki ssania). W szpitalu, i to w szpitalu Przyjaznym Dziecku, udało mi się samodzielnie przystawić córeczkę do piersi... dwa razy w ciągu czterech dni! Bez pomocy dwóch albo i trzech położnych nie byłam w stanie jej obudzić i nakarmić (sama spała non stop). W domu przez pierwsze dni karmiliśmy ją ściągniętym mlekiem za pomocą zakraplacza, a mnie pokarm lał się strugami po brzuchu na podłogę. I wszystko śmierdziało tym pokarmem... Nieco później była dieta hipoalergiczna (przez pół roku jadłam tylko ryż, marchewki, jabłka, kozie mleko i białe mięso). Potem coraz lepiej, ale i tak mnóstwo niedogodności (pękające z bólu piersi, gdy wychodziłam na uczelnię, i to wieczne wyjmowanie cyca, czy miałam ochotę czy nie). Na koniec było rozczulająco... "mama da cici, prosie...". Ostatecznie to ja sama zadecydowałam, że - zgodnie z planem - po dwóch latach koniec, i to ja, ze złamanym nieco sercem, odstawiłam moją młodą od piersi, na pocieszenie kupując sobie kilka kompletów koronkowej bielizny (precz ze stanikami na klapki!).Bywało różnie, ale nawet najgorsze chwile przepełniało coś, no coś takiego wspaniałego. Ale chyba tylko dlatego, że już na samym początku powiedziałam sobie, że 1) to się kiedyś skończy i wtedy jeszcze będę żałowała, że już nie karmię, 2) to jest dla mojej córeczki, nie muszę z nią akurat w tej kwestii walczyć o moją tożsamość. Może dobrym pomysłem dla niezadowolonych mam byłoby postawienie sobie limitu czasu: np. "karmię cztery miesiące i koniec"? Ale, chociaż dla mnie naturalne karmienie było w ostatecznym rozrachunku wspaniałe, i teraz wspomianam te okłady z lodu, tą goraczkę powyżej 40 stopni, te odciąganie i rozgrzewanie, te plamy mleka na ubarniach, ten stres, że dziecko płacze z głodu, a ja nie potrafię go nakarmić... wspominam tylko z "łezką w oku". Bo byli przy mnie ludzie, którzy wcale nie wmawiali we mnie, że _muszę_ być zadowolona. Bo starałam się wyobrazić sobie, jak to będzie, gdy moja córeczka podrośnie, i zamiast o cyca, poprosi o... powiedzmy, forsę na bilety na Marlin Mansona.Decyzja "karmić nie karmić" powinna być tylko i wyłącznie nasza, i nie musimy się z tego tłumaczyć! Ja niestety też czasami czułam presję - akurat odwrotną, gdy ludzie krytykowali mnie, że karmię "takie duże dziecko". Staram się nigdy nie krytykować matek "butelkowych", chociaż szlag mnie trafia, gdy obserwuję, że decyzja o niekarmieniu wynika z jakiś bzdurnych przesądów serwowanych przez rodzinki albo - co gorsza - pracowników służby zdorowia. Gdy widzę, że jakaś młoda mama ma problemy, męczy się, ale nikt nie potrafi udzielić jej prawidłowych wskazówek, a zamiast pomocy daje kretyńskie, przestarzałe rady. Wtedy i owszem, ryzykuję i staram się delikatnie wtrącić.Ja miałam szczęście, bo z naprawdę poważnych problemów wyciągnęła mnie świetna konsultantka laktacyjna. Gdybym wtedy słuchała rad innych "kompetentnych" lekarzy... Dlatego chciałabym zakończyć ten post cichutką prośbą:- niezadowolone z karmienia mamy, spróbujcie otwarcie rozmawiać o swoich problemach i szukajcie _naprawdę_ fachowej pomocy!
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 27.05.01, 16:42
        A mnie nie pozostaje nic innego niz na ten apel przyklasnac. Iwono, bardzo fajnie moim zdaniem, ze zrobilo sie cieplej w dyskusji. Czy wy, niekarmiace mamy, nie jestescie przewrazliwione czasami. Czy to takie dziwne, ze lekarz wytrzeszcza oczy, jak na wizycie po czterech tygodniech dowiaduje sie nie karmi? Zamiast sie wtedy obruszac, trzeba glosno i wyraznie powiedziec, dlaczego nie karmie. Mam pytanie, dlaczego ktoras z was nie poeiwdziala swojemu mezowi, ze nie chce karmic, bo jest to dla was niewypowiedziana tortura? Mamie swojej? Moze trzeba bylo, jak powiedziala Alexandra, szukac fachwej pomocy, moze mozna bylo troche dluzej.? A jesli zdecydowanie nie, to moze nalezalo, to artykulowac, z uzyciem racjonalnych argumentow, a nie po cichu zakonczyc mamroczac niewyraznie nie mam pokarmu... i pielegnowac w sobie to poczucie o rany wszyscy widza, ze nie karmie, w kazdym zdaniu doszukiwac sie ukrytych podtekstow, ktorych tam nie ma. Mysle, ze sens presji karmienia piersia wyraza sie w historiach magdy, aleksandry, agaty..... bynajmniej nie w mojej, ja karmilam pol swojej sali, gdy dziewczyny po pierwszym porodzie z utesknieniem czekaly na ten nawal, tyle mialam tego cuda, nota bene mysle ze dzieciaki lepiej sie ucza techniki na wyrobionych cycach....Naprawde nikogto nie potepiam, serio. Nie nadaje sie na ta co rzuca kamieniem......
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 28.05.01, 08:19
      A moim zdaniem to, że się karmi z powodzeniem, jest naprawdę często kwestią szczęścia. Ja nie byłam taka zdeterminowana, że będę karmić piersią - wiadomo, na początku bolało, dziecko nie chciało mnie puścić nawet do ubikacji, budziło się w nocy po kilka razy - gdyby nie poradnia laktacyjna i artykuły w czasopismach , pewnie już dawno córeczka jadłaby mleczko z butelki. Ale z drugiej strony - nie miałam zapalenia piersi, pokarm pojawił się w trzeciej dobie po porodzie, jak Pan Bóg przykazał, więc naprawdę, ominęły mnie najgorsze problemy. i co, mam się z tego powodu wywyższać? Po prostu miałam szczęście i tyle! A to nieprawda, że każda kobieta może karmić, przecież dawniej (ale całkiem dawniej, nie jedno pokolenie do tyłu), też matkom zdarzały się historie z brakiem pokarmu, była więc instytucja mamki, a zresztą mleczko krowie dawało się o wiele wcześniej (nawet ja już w drugim miesiącu życia je piłam). Co do presji - naprawdę nie miałam z tym do czynienia, wręcz miło mi było, że moja mama i ciocie, które nie karmiły, tak mnie za to szanują :-) Ale to jest właśnie tak - im nie miał kto pomóc, panowała "ofensywa butelkowa", a ja po prostu, jeszcze raz powtórzę - miałam szczęście. Pozdrawiam wszystkie mamy, karmiące i nie karmiące - przecież to Wy tak naprawdę wiecie, co jest najlepsze dla Waszych dzieci!
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 10:07
      Kilka uwag na TEMAT. I nie oczekuję głaskania po głowie, ani też nie chcę nikogo atakować. Wyrażam swoje zdanie i mam do tego prawo ;-)1. Nie jesteśmy zbyt reprezentatywnym gronem, zważywszy na fakt wciąż niskiej dostępności do internetu w Polsce. Mamy też szczęście rozmawiać w dość dobrze wyedukawnym gronie - niestety przeciętna wiedza na temat rodzicielstwa (także karmienia piersią), seksualności, metod regulacji poczęć itd. jest znacznie poniżej średniej z FORUM.2. Personel medyczny (lekarze i położne) często wyrażają sprzeczne, absurdalne, głupie i wynikające z niewiedzy opinie na temat karmienia piersią - w końcu wywodzą się z tego samego społeczeństwa (patrz p.1.). Wiem co mówię, bo mam w rodzinie i lekarzy i położne. Poza kilkoma placówkami w Polsce (np. Szpital na Żelaznej w W-wie) nie ma fachowego podejścia do naturalnego karmienia i do edukacji "świeżych" matek. Brak jest poradni laktacyjnych z prawdziwego zdarzenia. Aby nie uogólniać są wspaniali lekarze i położne, którzy nie jednej matce pomogli w potrzebie.3. Z powyższego wynika, że mówienia o karmieniu piersią nigdy nie za wiele. Społeczeństwo (także personel medyczny) trzeba rzetelnie edukować i informować. Dopiero wiedza, a nie jej brak daje podstawę do podjęcia mądrej decyzji: karmić czy nie? Komuś może przeszkadzać zbyt intensywna kampania na rzecz karmienia. Dla porównania: mi przeszkadza brak obiektywnych informacji na temat NPR i niewspółmierny przesyt wszelkiego rodzaju środków antykoncepcyjnych. Natomiast nie przeszkadza mi to w STOSOWANIU metod naturalnego planowania rodziny (NPR). Bo to mój wybór sposobu na życie i nikomu nic do tego. Chcę przez to powiedzieć, że karmienie, czy NPR czy cokolwiek czynimy w życiu powinniśmy czynić z własnego wyboru, a nie z mody, czy też z presji otoczenia. Nie bójcie się Mamy być Pozdowienia dla karmiących i nie, dla sprężystych i tych z rozstępami. I tak jesteście najpiekniejsze dla swoich mężów.Facet
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia-mamwielką prośbę IP: *.* 29.05.01, 13:08
        Bardzo lubię eDziecko,uwielbiam forum -jest miejcem gdzie aż serce rośnie !Wiele wsparcia ,konstruktywnych informacji,interesujących poglądów!Bardzo proszę dziewczyny nie psujcie atmosfery,złośliwości mamy dość w życiu codziennym!A posty nie odpowiadające naszym poglądom proponuję dyskretnie pozostawiać bez odpowiedzi.Jeżeli dyskusja to na odpowiednim poziomie.Ja posty Iny pozostawiam bez komentarza i nerwów zawsze mniejsmile))Pozdrawiam wszystkich serdecznie i raz jeszcze Boba!!!Gosia
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia-mamwielką prośbę IP: *.* 29.05.01, 13:53
          Moją intencją nie jest, nie było i nie będzie denerwowanie ludzi i nie sprawia mi to satysfakcji. Nie moja wina,że ktoś odbiera wypowiedzi innych osób bardzo osobiście,nie potrafi odczytać kontekstu wypowiedzi w sposób całościowy; tylko uczepia sięjakiegoś jednego zdania. Z czego w konsekwencji robi się dyskusja nie na temat. Dla mnie jest to normalna wymiana zdań i opinii z którą ktoś się zgadza lub nie. Nie będę przecież każdego przepraszać, że mam odmienne zdanie na te czy inne tematy. I tak jak napisałam w innym temacie na tym forum, internet nie jest doskonały, a opini o drugiej osobie nie można wydawać (czy można?) z kilku wpowiedzianych przez nią zdań.Ja was nie oceniam i nie mówię, że ty, ty i jeszcze ty jesteście takie czy inne. Stwierdzam po prostu fakt, że istnieją stare, młode, grube, rozbebłane, akoholiczki, niespełnione, niedowarotściowane, zrealizowane, czy jakie tam kto chce kobiety. A skoro nie mamy dystansu do życia i nie potrafimy prowadzić dyskusji pozbawionej elementu nadmiernej impulsywności to należysię zastanowić, czy dyskutować. Bez względu na całość dyskusji serdecznie podrawiam i bynajmniej nie przepraszam. Ina
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 13:17
        Mysle, ze Mariusz zwrocil tu na kilka waznych spraw uwage, na poziom oswiadonienia forum oraz podejmowanie osobistych wyborów. Przypuszczam, ze zaden z panow sie tu wypowiadajacych nie mowi zonie tak jak tu napisal. Bo faceci sa twardziele. :)Ale wazny jest glos facetow jesli chodzi o odbieranie zon i dzieci. Karmienie piersia, ciaza, porod zawsze bedzuie sie wiazala z umniejszaniem naszego wizerunku. Bo jak slusznie zauwazyli panowie, jesli chodzi o ogladanie, nie mamy szans. Jestesmy opatrzone, swojskie. Ale miedzy totalnym rozmemlaniem a sztywnym mundurkiem jest jeszcze cale spektrum zachowan. I trzeba po prostu znalesc kompromis, a to tego z kolei nalezy duzo rozmawiac. Mysle, ze facet powinien uczestniczyc w tworzeniu dziecka w calej rozciaglosci. I nie chodzi o udzial przy porodzie literalnie. Ale wspolne przezywanie ciazy, jakas inna perspektywa. MOzemy sobie dalej hodowac twardzieli, ale swiat sie zmienia. Z dnia na dzien moze sie okazac, ze zarabiamy dwa razy wiecej od meza. Jego przygotowanie lowcy jest rodzinie na nic. Wtedy przydaje sie umiejetnosc robienia jejcznicy. Ino napisalas, ze to co piszesz niekoniecznie musi byc prawda. No, nie musi, ale przyzwitosc nakazuje, zeby bylo.
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 13:57
          Mówię Żonce o czym tu piszę i dodatkowo drukuję Jej pewne dyskusje, bo sama nie ma dostępu do sieci. Nie mam potrzeby ukrywania przed Nią niczego. Taki mamy układ. Szczerość ponad wszystko!!! Nie jestem i nie byłem twardzielem, ani też łowcą, a mimo to utrzymuje naszą rodzinę. Uważam, ze prawdziwy mężczyzna potrafi zapłakać. Sprzątam w domu dlatego bo lubię; nie cierpię tracić czasu przed telewizorwem, którego nie mamy; uweilbiam rozmawiać z Żonką jak z przyjacielem i spędzać czas z dzieckiem. A jak trzeba to dla rodziny "bawię" się w hydraulika, stolarza, złotą rączkę, praczkę, niańkę, wstaję w nocy do dziecka itd. Nie ważne co robię - jestem mężem i ojcem, więc robię to dla Dwóch Miłości mojego życia.
    • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 15:55
      Ale ostro się zrobiło!!! Nie sądziłam, że to tak się rozwinie!! Myślałam, że moje sprzeczki z Gosią 25 są ostre... Dobrze, że są podejmowane takie tematy, każdy ma prawo mieć własne zdanie na temat karmienia, rozmemłania itd. Promocja karmienia naturalnego jest u nas w Polsce niestety tylko pozornie silna. Silny jest nacisk na karmienie, jednak za mało prawdziwego wsparcia i pomocy. Mi tego zabrakło, nie miałam do kogo się zwrócić z problemami z karmieniem, zrezygnowałam, bo nie wiedziałam, jak sobie poradzić z kłopotami. Położna środowiskowa zamiast mnie wesprzeć, to na mnie wrzeszczała, że robię wielką krzywdę swojemu dziecku rezygnując z karmienia. Ale kiedy chciałam się dowiedzieć od niej konkretów, jak pomóc, to usłyszałam tylko, ile kobiet w jej rejonie karmi i że karmią nawet bardzo młode matki. I takie matki dała mi za przykład i powiedziała, że są lepsze ode mnie, z czym się nie zgodziłam tak łatwo, bo trochę wiem o niektórych z nich. Na przykład to, że palą papieroski i piją codzień, a potem karmią dzieci. I czy to jest lepsze niż niekarmienie piersią? ???A tak na marginesie, czy niektóre z karmiących mam piszących na forum nie paliło czasem papierosów karmiąc dzieci? Bo to jest dość częsty obrazek, jaki widzę. Mama paląca papierosa albo popijająca piwo, a w drugiej ręce trzymająca dziecko przy piersi. Dochodzi do wielu absurdalnych sytuacji, które niewiele mają z promocją karmienia naturalnego. Bo dla mnie matka karmiąca, która pali jak smok, nie jest przykładem dobrej matki.
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 17:31
        wiesz w Tobie jest chyba dużo żalu. odnoszę wrażenie że trochę na siłe chcesz się przekonać, ze mimo że nie karmisz jesteś dobrą mamą a nie wątpię że jesteś, licytujesz czy dzieci karmione są zdrowsze od niekarmionych, szukasz wad w karmieniu a nuż któraś mama karmi i pije albo pali , piszesz że Twoja sąsiadka pali, pije i karmi, w ten sposób do niczego nie dojdziesz a tylko niepotrzebnie będziesz się zadręczać,pozdrowienia
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 29.05.01, 19:14
        Myślę, że paląca matka tak samo szkodzi swojemu dziecku - niezależnie czy karmi piersią, czy butelką. Jeśli ktoś znajduje się w pomieszczeniu gdzie spalono 10 papierosów, to tak jakby sam spalił 7. My oboje z mężem rzuciliśmy palenie, kiedy zaszłam w ciążę.Ale zdarza mi się wypić Redd"sika (piwo o smaku oranżadki, mniam mniam) po wieczornym karmieniu, kiedy przede mną ok. 10-godzinna przerwa a czasem i w trakcie - bo to, co jesz i pijesz przechodzi do pokarmu po ok. 20 min. Nie jestem z tego bynajmniej dumna i czasem się zastanawiam, czy przez te bliźniaki nie zostanę alkoholiczką ;-)
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 30.05.01, 07:50
          Wiesz Alka, nie ma we mnie żadnego żalu, o jakim piszesz. Piszę tylko, że są po prostu matki, które mają się za super-matki przez to że karmią piersią, a jednocześnie kopcą i piją codzień i to nie tylko małe piwko, ale po kilka piw i innych alkoholi. Myślę, że promocja karmienia naturalnego powinna przyjąć trochę inną formę, niż u mnie w dzielnicy. Nasza położna zamiast mi pomóc, to mi dawała tylko głupie przykłady i miałam po prostu wrażenie, że dla niej najważniejszy jest wysoki odsetek dziewczyn karmiących w jej rejonie, żeby móc się potem pochwalić. Nieważne było, w jaki sposób matka karmi, byle by tylko karmiła. A to że postępuje w taki sposób jaki opisałam wyżej, jest "lepsz" niż niekarmienie. Dla mnie to absurd i tyle. Nie przekonuje też nikogo, że sztuczne mleko jest zdrowsze dla dzieci. Ale jest prawdą, że dzieci karmione sztucznie mogą się tak samo rozwijać i być zdrowe, jak te co są karmione piersią. Mój synek jest tego przykładem. Żałować, że nie karmię piersią przestałam już dawno, bo bym się zadręczyła, gdybym nadal o tym myślała.Myślę, że napewno dla dziecka jest lepsza uśmiechnięta i zadowolona mama niż karmiąca piersią i wiecznie zmęczona, obolała i wkurzona, bo tak było w moim przypadku i myślę, że wiele mam doświadczyło tego samego. To ostatnie zdanie oczywiście nie mówi o tym, że karmiące mamy są skwaszone itd. Nie zrozumcie tego tak. Chodzi o to, że niektóre karmiące mamy niestety tak to przeżywają. A co do papierosów i karmienia, to moim zdaniem, to jest większa krzywda dla dziecka niż karmienie butelką. Pozdrawiam
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 30.05.01, 08:11
            Właśnie dziś w radio usłyszałam rozmowę na temat karmienia naturalnego - oczywiście każda kobieta może, wszystko jest super, a te z problemami to w ogóle nie istnieją. A ja coś powiem - jestem jedyną znaną mi osobą, która nie miała kłopotów z karmieniem (pomijając drobne zastoje, które zlikwidowało się domowymi sposobami), i jedną z niewielu znanych mi, które nie przechodziły zapalenia piersi. No i 500 metrów od domu mam szpital z super poradnią laktacyjną, gdzie położne są bardzo zaangażowane w sprawę i chętne do pomocy. A inne znajome? Zapalenie piersi - antybiotyk - pokarm się przepalił. Dziecko nie umiało ssać - nikt w szpitalu nie pomógł - za miesiąc po laktacji. I wiele takich scenariuszy. Dlatego masz rację, Gosiak, że praktycznie mało kto może i chce pomóc. My mamy jaki taki dostęp do informacji, poradni, czasopism, a i tak mamy problemy, a co tu mówić o kobietach, które nie mają czasu albo możliwości dowiedzieć się czegoś więcej, a od znajomych i lekarzy słyszą tylko bzdury rodem z lat 60-tych?
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 30.05.01, 08:25
            ja wiem co znaczy zapalenie piersi, dziecko ciagle przy cycu, połozne krzyczące że głodzę dziecko i ważące je co chwilę (tak,tak).I kolorowe pisemka z uśmiechniętymi mamami które przekonały mnie że jestem jedyną, która nie potrafi karmić. To, że zaczełam i że udało mi się karmić tak długo kosztowało mnie wiele determinacji ale udało mi się, ale nie udało mi się wiele innych rzeczy właśnie z tego powodu ,że jestem tylko człowiekiem czasami z braku wsparcia , czasami z lenistwa (to nie aluzja), czasem zabrakło mi sił. to chyba ludzkie i normalne i jeśli ktoś ma mnie z tego rozliczać to tylko ja sama, pozdrawiam
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 30.05.01, 08:06
          Co do panienia- nie znam smaku papierosow. Moj maz pali towarzysko w pubie przy piwku, w domu nigdy. Co do picia, to od czasu do czasu mozna mnie bylo zastac nad lampka wina. Ale wtedy tak wszyscy krzyczeli, a maz dodatkowo polowe tego wina wypijal, ze zbyt czesto nie stosowalam tego. Zgadzam sie z Alka, ze przemawia przez ciebie zal. Szukasz potwierdzenia, ze jestes dobra matka, bo nie karmisz, ale nie palisz? Gosiaku po prostu NIE karmisz. I koniec. I jest kupa matek innych od ciebie. Dla swojego jestes najlepsza matka. Tak samo jak kobiety nie usprawiedliwia palenie czy lanie pomimo karmienia piersia, to tak samo nie czyni z ciebie gorszej fakt niekarmienia. Tylko nie ma sensu po raz kolejny powtarzac, dlaczego w gazetach jest tyle na ten temat. Zeby mama, taka jak ty wiedziala, ze dopoki twoje dziecko miesci sie powyzej 10 centyla, to jest OK. A pani doktor nie ma racji. Pielegniarki srodowiskowe i polozne to smiech na sali. Ja rodzilam dzieci w IMiDZ gdzie chodzi taki duch- doradca laktacyjny. Jest sadystka. Jesli wychaczy taka mame, co ma problemy, to przychodzi do niej co 2, 3 godziny na godzine lub dwie. Jest na oddziale cala dobe. Nie pamietam kobiety, ktorej nie rozbudzilaby laktacji. A w koncu troje dzieci, to sie nalezalam troche. Ale jest sporo dziewczyn, ktore nie sa w stanie w siebie uwierzyc. Maluch smokta przy cycu. No jasne boli, w koncu to pierwszy raz brodawek- przy nastepnych dzieciach jest lepiej :) ale mleko plynie, przystawione dobrze, mama spi, wszystko OK, a ta kombinuje tylko, jakby tu butelke przystawic. Jasne jej piersi jej prawo. Tyklo czemu na wielokrotne pytania lekarki czy na pewno chce karmic, odpowiadala niewyraznie. No nie w zasadzie to chcialaby, ale... MOze przy calej propagandzie nalezy poprosic stanowczo o butelke? Nie chce i koniec. Pokarm sie konczy i zaczyna w glowie, a potem w piersiach. Wiec jak nie chce to i tak sie skonczy. Wiecej odwagi i zdecydowania zycze wszystkim mamom. Solidna wiedza czyni cuda.
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 30.05.01, 10:10
            A ja karmię piersią z powodu lenistwa i skąpstwa :-))Nienawidzę zmywania i nigdy by mi się nie chciało myć kilka razy dziennie butelek, nie mówiąc o wyparzaniu, gotowaniu, przygotowywaniu mleka, w akopaniamencie krzyków i płaczu, w nocy... A jak wychodzimy z domu? Zawsze trzeba by zabierac jakieś butle ze sobą? A tak przystawiam dzieciaka do piersi i w 2 sekundy jest spokój. I mogę sobie wtedy i poczytać gazetkę, i posiedzieć na interneciku z małym na kolanach, i zjeść, i wypić - a tak bym miała ręce zajęte.A jaka oszczędność! Jak się dowiedziałam, że przez 6 pierwszych miesięcy można nic innego nie dawać, to byłam wniebowzięta!No i na podpaskach, tamponach i pigułkach antykoncepcyjnych też się zaoszczędzi.Rozwalam się więc bezwstydnie z cycem w parku lub w autobusie - niech się wstydzi ten kto widzi i się brzydzi.
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 30.05.01, 10:04
        Myślę,żeujełaś tutaj sedno sprawy,a mianowicie źle prowadzona promocja naturalnego karmienia. Ja bym dodała, że niekarmienia również ponieważ jest wiele rodzajów mleka sztucznego, które można dostosować do swojego dziecka i wybrać te najlepsze, które będzie mu służyło. Kobiety-matki nie posiadają rzetelnej informacji na temat wieleu spraw i jakoś o to nie walczą. Oczywiście nie ma w naszym kraju pieniędzy na służbę zdrowia, na porządne przeprowadzenie wielu reform, ale są trwonione pieniądze na przeróżne reklamy i promocje robiące ludzim wode z mózgu. Poza tym zawód lekarza czy pielęgniarki - to bardzo specyficzna profesja i powinni się ciągle dokształcać i doskonalić. To udaje się niestety nielicznym.Winą za swoje niepowodzenia zostanie obarczona oczywiście młoda-mama,niezrozumiana również przez te króre nie mają problemów z laktacją. Ważne, aby wybrałać rozwiązanie dobre i dla siebie i dla swojego dziecka i wierzyć, że promowane będzie kilka wariantów rozwiązań. Ina
    • Gość edziecko: YennaM Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 02.06.01, 20:35
      I ja tez nie karmie piersia. Mimo, ze bardzo chcialam... Cala ciaze marzylam, ze przynajmniej do 6 miesiaca zycia bede mojego Dądelka karmic piersia. Zycie niestety napisalo wlasny scenariusz, zgola inny od tego, ktory tkwil wymarzony w mej glowie. Michas (z reszta bardzo malenki - 2560) urodzil sie 3 tygodnie przed terminem, porod trwal 24 godziny (dobrze, ze tyle, bo gdyby nie pomoc lekarzy - trwalby zdecydowanie dluzej), potem przyszla zoltaczka. Dzieci z zoltaczka bywaja apatyczne. I moje takie bylo. Od pierwszej doby po porodzie byl zolty jak nagietek i strasznie senny... Nie chcial jesc, nie plakal, tylko... spal. Kilkanascie razy dziennie prosilam polozne o pomoc w przystawieniu dziecka do piersi. Pokarm byl, pomoc poloznej tez byla, tylko... nie bylo wspolpracy dziecka... Moj Dądelek zacząl bardzo spadac na wadze. Teraz wiem, ze spadek fizjologiczny to nic strasznego, ale gdy neonatolog straszyla, ze nie wypusci mnie z dzieckiem ze szpitala, dopoki nie zacznie przybierac, zimny pot mnie oblewal ze strachu... Bo dziecko nie jadlo. Nie mialam innego wyjscia. Podalam butelke, tym bardziej, ze Michas mial niska mase urodzeniowa i byl wczesny... Nie potrafilam dla samej idei karmienia piersia go nie nakarmic. Dwa tygodnie sciagalam pokarm i karmilam nim malego butelka. Ale bylo go coraz mniej i mniej... A Michal z dnia na dzien potrzebowal go wiecej i wiecej... Bylam zmeczona po porodzie, totalnie zdolowana (depresja poporodowa, ktora poglebil sposob karmienia dziecka). Do tego pewna zyczliwa kolezanka wyglosila mi monolog, jaka to ja jestem wyrodna, bo kazda matka, absolutnie kazda moze karmic dziecko piersia. Co z tego, ze moze? Moje MALE dziecko nie chcialo, nie potrafilo, nie mialo sily ssac piersi. Kilkakrotnie probowalam przekonac malca, zeby jednak ssal piers... Trwalo to dwie-trzy doby... Towarzyszyl tym probom krzyk glodnego, zdenerwowanego dziecka i... moje lzy, moj gniew, moja rozpacz. Dalam spokoj. Nic po trupach. Nic za wszelka cene. Nic za cene zlosci, zmeczonej psychicznie i fizycznie matki, na dziecko. Nie tedy droga. Niech nikt mi nie mowi, ze nie ma presji karmienia piersia. Bo ona jest. Czy widzialyscie, zeby w pismach przeznaczonych dla matek ktos opublikowal artykul na temat karmia butelka? O karmieniu piersia czytam w kazdym wydaniu kazdego tytulu...Ta presja bywa wrecz... nielogiczna... Robmy to, co dla dziecka jest dobre: wazne jest, aby nie bylo glodne, zeby matka miala sile okazac dziecku milosc, czulosc, zeby chciala swoj czas poswiecac maluchowi. Zeby chciala i potrafila wpoic mu caly system wartosci, uczynic z dziecka prawdziwego, dobrego, sprawiedliwego Czlowieka, zeby stanowila dla dziecka przyklad, jak wlasciwie zyc. To jest wazne. I to bedzie wyznacznikiem tego, jakimi jestesmy matkami. Nie to, czym i jak karmilysmy nasze dzieci. Moje dziecko za trzy dni skonczy piaty miesiac. Rozwija sie doskonale. Fizycznie i intelektualnie przegania swych rowiesnikow, pomimo tego, ze jest wczesniakiem z niska masa urodzeniowa. Karmie syna butelka. Nie wstydze sie tego. Pomimo tej calej nagonki na kobiety takie, jak ja.
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia - do Yenny a zwłaszcza do Gosi 25 IP: *.* 04.06.01, 14:21
        Przepraszam Yenna, ale serdecznie się ubawiłam czytając że Twoje 5-miesięczne dziecko "intelektualnie przegania swoich rówieśników". Miłość macierzyńska jest bez granic...Co do całej dyskusji - agresywny ton jest oczywiście niepotrzebny - i to jest jedyna rzecz krórą czasem mam do zarzucenia Gosi25, bo generalnie się z nią zgadzam - i pozdrawiam!!A w ogóle to zawsze podziwiam jak to często poziom zdrowego rozsądku rodziców wzrasta wraz z liczbą dzieci - najbardziej krańcowe, nietolerancyjne i zaślepione poglądy prezentują rodzice majace jedno dziecko, i to najczęściej jeszcze bardzo małe - potem z czasem życie "wygładza" różne teorie (często zbudowane na przykładzie pierwszego dziecko zostają obalone przez drugie..). Biją je na głowę tylko ludzie bezdzietni ("całkiem" bezdzietni i "na razie" bezdzietni) których opinie na temat rodzicielstwa potrafią po prostu zwalić z nóg... Wiem co mówię bo jak sobie przypominam teksty które wygłaszałam parę lat temu to mi skóra cierpnie. (Prawie jak Ina w niektórych odsłonach, słowo daję. Też byłam takim mistrzem świata - i pewnie czasem dalej jestem - pozdrawiam, Ina.) Co do głównego tematu myślę co następuje:Niech karmi, kto może. Kto naprawdę nie może niech nie karmi i się nie dręczy. A kto nie chce - niech mówi że nie chce a nie że nie może albo że to wszystko bzdury (teksty w stylu "nie karmię i moje dziecko nie ma alergii, a moje koleżanki karmią i dzieci mają alergię" uważam za przykład samoobrony żałosnej). Dla porządku wyjaśniam że karmiłam, owszem, swoje dziecko piersią (tylko piersią do 5 miesiąca, potem stopniowo coraz mniej, aż do 14 miesiąca) bo po pierwsze - chciałam, po drugie - w ogóle nie przychodziło mi do głowy że będą z tym jakieś kłopoty - za co SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM LUDZIOM PISUJĄCYM WSZYSTKIE PROPAGANDOWE ARTYKUŁY i po trzecie - faktycznie nie było problemów i miałam z tego mnóstwo radości (i maluch też). Zdarzało się że goście przewijający się przez dom pukali do sypialni i przychodzili obserwować z fascynacją tę symbiozę - i jakoś nie zdarzyło mi się spotkać min pełnych odrazy na widok "cycków na wierzchu" - zresztą, wcale nie na wierzchu tylko w paszczy niemowlaka przecież...A swoją drogą piersi na plaży w stroju topless nie są be, ale przy karmieniu w parku tak? Dziwne. Ku pokrzepieniu wątpiących: co do deformacji tychże organów - mam piersi jakie miałam (żadne tam cuda,niestety, ale specjalnie się nie zmieniły), pięknie i szybko przy tym schudłam "po dziecku" bez żadnej diety - dzięki karmieniu. Więc sobie chwalę i mam nadzieję że znowu się uda (nowe dziecko w drodze) - w każdym razie naprawdę się postaram - i podziwiam samozaparcie tych co karmią mimo poważnych z tym kłopotów - bo dają się przekonać "szalejącej propagandzie" że to dla dziecka jest najlepsze. A swoją drogą zgodzicie się chyba, drogie korespondentki, że ogólnie w mediach nie ma obecnie nagonki mającej na celu "uwiązanie" kobiety przy dziecku ani ograniczanie jej wolnej woli - wręcz przeciwnie, czasem aż do przesady i znudzenia. Więc nie sądzę żeby propagowanie - też aż do przesady i znudzenia - karmienia piersią miało na celu wpędzanie w kompleksy i poczucie winy mam "karmiących inaczej". Chopdzi raczej o uświadomienie wciąż ogromnej rzeszy mam nieświadomych (a naprawdę, naprawdę jest ich większość - na tym forum ich jednak raczej nie spotkacie). Kto leżał na porodówce w zwykłym, miejskim szpitalu wie o czym mówię. Pozdrawiam wszystki matki-karmicielki "naturalne" i "nienaturalne", wrzućcie luz dziewczyny! Idzie lato! Magda
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia - do Yenny a zwłaszcza do Gosi 25 IP: *.* 04.06.01, 14:56
          Pragnę dodać tylko jedno. Nie zgadzam się z tym, że istnieje presja karmienia piersią i że temat jest powtarzany w pismach i innych mediach "do znudzenia". Weźcie pod uwagę, że stale dołączają do naszego grona "nowe" matki, dla których ten temat pojawia się po raz pierwszy. gdy byłam w ciąży interesowały mnie wyłącznie artykuły o ciąży. Pod koniec - o pielęgnacji niemowlęcia, przygotowaniu wyprawki, trochę o karmieniu piersią. Ale tak naprawdę zaczęłam rzucać się na materiały o karmieniu, gdy dziecko urodziłam i zaczęłam mieć mnóstwo pytań związanych z karmieniem. Wcześniej nie uczyłam się na pamięć tego, co może mi się przydać za parę miesięcy, nie czułam tego tematu. Dlatego uważam, że informacje o karmieniu piersią są skierowane do coraz to nowych młodych mamuś, a my, stare wyjadaczki, natykamy się na nie niejako przy okazji - czytając o rozwoju rocznego dziecka, buntowniczego dwulatka, przedszkolaka. Dlatego wygląda to dla nas, jak upierdliwe powtarzanie ciągle tego samego. Trochę zrozumienia dla tych, które tego właśnie potrzebują, please!
          • Gość edziecko: YennaM Karmienie inaczej -alez nie zaprzeczam, Agato :) IP: *.* 04.06.01, 15:44
            Agato! Nie chodzilo mi o to, ze niepotrzebne sa artykuly o karmieniu piersia. Bardzo potrzebne, bo to trudna sztuka! A taka wiedza czesto nie bywa dobrze przekazana mlodym mamom w szpitalu (wiem, bo trafialam na rozne polozne). Chodzi mi o to, ze nic nie mowi sie o mamach karmiacych butelka... Na przyklad nie wiedzialam, czy moge dopajac dziecko, czym, bo we wszystkich poradnikach mowa jedynie o karmieniu piersia. Nie wiedzialam, od kiedy i co moge wprowadzac (dobrze, ze rozmowa z pediatra wiele mi uswiadomila)... Chodzilo mi jedynie o to, zeby o nas, mamach, ktore z roznych powodow nie karmia piersia (nie wiem, czy wiecie, ale mamy, ktore maja konflikt z dzidziusiem nie moga, z uwagi za zagrozenie dla zdrowia i zycia dziecka, karmic piersia) tez czasem cos napisano. I tylko tyle. Bo jesli juz nie mozemy tak, to musimy inaczej nakarmic nasze dzieci. I dobrze byloby, gdyby fachwa poradnikowa prasa tez o nas pomyslala. :) Pozdrawiam serdecznie :) Z usmiechem :))))))))))) YennaM
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie inaczej -alez nie zaprzeczam, Agato :) IP: *.* 05.06.01, 07:08
              YennaM, przepraszam za zamieszanie. Mój post był odpowiedzią na często powtarzane w tym wątku zarzuty o nadmiarze artykułów dotyczących karmienia piersią. Nie koniecznie na Twój post. Powinnam była inaczej go umieścić. Co do nauki karmienia butelką, pamiętam jeden artykuł (może dwa) na ten temat. Dużo o tym znalazłam natomiast w poradnikach pielęgnacji niemowląt.
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie inaczej -alez nie zaprzeczam, AgatoDO JENNYM :) IP: *.* 05.06.01, 18:30
              O CO CHODZI ZKONFLIKTEM PRZY KARMIENIU?czy moglabys cos wiecej na ten temat powiedziec.DZIEKI
              • Gość edziecko: guest Re: Karmienie inaczej -alez nie zaprzeczam, AgatoDO JENNYM :) IP: *.* 05.06.01, 20:59
                Moja siostra uodzila sie z konfliktem grup krwi. Rzecz to bardzo rzadka, przybiera postac zoltaczki noworodkowej, ale bardzo ciezkiej. Czasem trzeba przetaczac krew, czasem i to nie pomaga. Taki konflikt stanowi powazne zagrozenie dla zycia dziecka. Mojej mamie nie wolno bylo karmic siostry piersia, bo to bylo dla dziecka niebezpieczne. Nie wdaje sie w szczzegoly medyczne, bo sie na tym nie znam :) Pozdrawiam serdecznie.
                • Gość edziecko: guest Re: Karmienie inaczej -alez nie zaprzeczam, AgatoDO JENNYM :) IP: *.* 05.06.01, 21:13
                  Yenno teraz to sie nie zdarza, bo dostaje sie szczepionke z immunoglobulin, oczywiscie konflikt trzeba wczesniej stwierdzic, byc pod opieka lekarza itd. ale jest to opanowane, sama jestem wrednym przypadkiem z grupa ) rh minus, wiec wiem, meza mam plusika i w dodatku B. Konflikt na kazdym kroku. Wszystkie nasze corki maja ze mna konfilikt w TZW grupach glownych krwi, bo B po tatusiu, wiec zoltaczka fizjologiczna byla troche dluzsza. Dwie maja tez plusa- dwa razy dostalam zastrzyk z przeciwcial i po takim zatrzyku mozna rodzic, jakby sie rodzilo pierwszy raz.
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie inaczej -alez nie zaprzeczam, AgatoDO JENNYM :) IP: *.* 05.06.01, 21:27
                    Gosiu! Nie chodzilo mi o konflikt rh... To sie czesto zdarza... Moja mama ma grupe 0 rh+, ociec A rh+. Taki konflikt zdarza sie wyjatkowo rzadko i moja siostra w naszym miescie byla pierwszym dzieckiem, ktore go przezylo. Po niej w ciagu ostatnich 20 lat zdarzyl sie jeszcze jeden taki konflikt... Dziecko tez udalo sie uratowac, dzieki doswiadczeniom zebranym na mojej siostrze. Niestety, z tego, co wiem, w tym przypadku raczej trudno stwierdzic, czy kobieta potrzebuje szczepionki zapobiegajacej konfliktowi, czy tez nie... Inaczej niz przy konflikcie rh... :(
                • Gość edziecko: guest Re: Karmienie inaczej -alez nie zaprzeczam, AgatoDO JENNYM :) IP: *.* 06.06.01, 07:34
                  Konflikt w grupach głównych to wcale nie teka rzadka rzecz, miałam ja, miał brat (oboje dodatkowo konflikt Rh), miała też moja córeczka. Faktycznie, na jakiś czas zabronili mi jej karmić, więc ściągałam pokarm, ale po paru dniach, kiedy poziom bilirubiny spadł, z powrotem mogłam karmić. Akurat żółtaczka fizjologiczna nie każe odcinać dziecka zupełnie od piersi, co najwyżej na jakiś czas, a i to nie zawsze.
                  • Gość edziecko: guest Re: Karmienie inaczej -alez nie zaprzeczam, AgatoDO JENNYM :) IP: *.* 06.06.01, 08:27
                    Postep, postep :) I dobrze smile smile smile :) Pozdrawiam :)
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia - do Yenny a zwłaszcza do Gosi 25 IP: *.* 04.06.01, 17:55
            Powiem tak: karmiłam moją córeczkę przez rok z kawałkiem. Potem miałysmy obie dość. Karmiłam ją, bo chciałam. To był mój wybór. Ale znam dziewczyny, które nie karmią, bo tak zdecydowały. Ich wybór, mają prawo. W porządku. Najważniejsze, żeby nasze dzieci były kochane, a sposób karmienia jest na tej liście dalej. Ale zgadzam się, że informacji o karmieniu piersią nie jest wcale zbyt dużo. Choćby dlatego, że przez wiele lat promowano tylko butlę i ten sposób jest zakorzeniony mocno wśród społeczeństwa (vide wszystkie rady babć, teściowych, cioć i niektórych lekarzy). Nie każdy stara się zdobyć wszelkie dostępne informacje i umie do nich dotrzeć. Piszę to, bo poznałam ostatnio dziewczynę, która chciała karmić swoje dziecko piersią. Nie udało jej się i cierpi. A cierpi dlatego, że nie wiedziała jak się do tego karmienia zabrać! Bo personel szpitala umiał jej poradzić stosowną mieszankę i nic więcej. To samo lekarz z poradni, który umiał tylko dodać: "widać się pani nie nadaje do karmienia". Babcia i reszta chciała pomóc, ale też znali tylko butlę. Rozwiązanie okazało się dość proste; mały był dopajany od pierwszych chwil... Ktoś powie, że dziewczyna głupia i tyle. Ale to nie tak. Istnieje rzesza młodych matek, która ma ograniczony dostęp do potrzebnych informacji (choćby z braku pieniędzy na regularne kupowanie pism). Otoczenie też niewiele wie. Za to w sklepie łatwo znaleźć mleko modyf. z dokładną instrukcją, reklamy zajdziesz w każdej poradni dziecięcej czy szpitalu (nie mówiąc o aptekach).Niech każdy ma wybór. Bo czym innym jest taka dziewczyna niż moja znajoma, która karmiła butlą, bo z różnych przyczyn podjęła taką decyzję. Wiem też, że nie każdemu mimo starań karmienie piersią się powiedzie, ale rzetelna informacja liczbę tę ogranicza.A co do artykułów o butelce, to ja widuję je dość często.Pozdrowienia dla wszystkich :hello:
            • Gość edziecko: YennaM Karmienie inaczej -Prosba do Marty IP: *.* 04.06.01, 20:21
              Marto, jesli moglabys, to moze podasz mi jakos sensowna bibliografie na temat karmienia butelka? Niestety, od prawie roku czytuje cala dostepna prase mamowo-dziecieca i nie moge trafic na taka publikacje, wiec z tymi zapewnieniami, ze o butelce duzo sie pisze, to chyba troche przesadzilas. Klub "Pokarm i Milosc" funkcjonuje w kazdym wydaniu kazdego tytulu, wiec o piersi jest masa publikacji co rusz, bo to modne (i dobrze). Jednak nie kazdemu wychodzi karmienia piersia i co wtedy? Przestac w ogole karmic dziecko? Czy jak? Bo wertuje, wertuje i nic na temat dzieci karmionych sztucznie nie moge sie dowiedziec. Bede bardzo wdzieczna za pomoc. Pozdrawiam serdecznie. YennaM
              • Gość edziecko: guest Re: Karmienie inaczej -Prosba do Marty IP: *.* 04.06.01, 20:55
                Niestety, nie mogę Ci podać konkretnych tytułów, bo z racji wieku mojej córki (prawie 3 lata!) i nie karmienia butelką, nie zapamiętuję. Ale z tego co pamiętam: sporo było w "Encyklopedii Mamo to ja" z zeszłego roku (tom o żywieniu niemowląt i dzieci) i w samym piśmie "Mamo, to ja" (łącznie z oceną dostępnej na rynku oferty gatunków mleka modyfikowanego). Chyba w którymś "Dziecku" był schemat żywienia dziecka karmionego sztucznie łącznie z wprowadzaniem dodatkowych pokarmów. U mnie w przychodni można było dostać broszurkę (sponsorowaną chyba przez Nestle) dotyczącą ilości posiłków, odstępów między nimi, ew. powikłań (typu zaparcia). Tyle pamiętam... Poszukam jeszcze w domu, ale ostatnio sporą porcję literatury wysłałam dziewczynie, o ktorej pisałam w poprzednim poście. Mozna poprosić pediatrę o namiar na dobrego specjalisty-żywieniowca.YennoM, wiem, że nie każdemu wychodzi karmienie piersią. Jak chyba się też zorientowałaś, nikogo takiego nie potępiam. Mnie się udało, mimo sporych kłopotów. Ale wiem, że gdyby nie zachęta otoczenia i pomoc położnej, byłyby z tego nici. Niektórzy świadomie rezygnują z karmienia piersią, z różnych powodów; uznaję to. Mówię tylko o tym, że edukacja dot. tego tematu jest potrzebna. Jak sama piszesz, czytasz wszystkie pisma, szukasz. Ja podobnie. Wtedy ta edukacja rzeczywiście może się wydać nachalna. Ale zupełnie inaczej jest, kiedy do prasy masz dostęp ograniczony, a wokół nikogo do pomocy (choćby lekarze, którzy zapomnieli o samokształceniu).Aha, jest jeszcze książka "Pielęgnuję i wychowuję moje dziecko", gdzie karmienie sztuczne omówione jest bardzo dokładnie, tyle że opiera się na francuskim schemacie żywienia (polski w formie aneksu).Książka ogólnie jest kiepska, ale jeśli chcesz, mogę Ci ją dać. Pozdrawiam serdecznie :hello:
              • Gość edziecko: guest Re: Karmienie inaczej -Prosba do Marty IP: *.* 05.06.01, 07:15
                YennaM, prosiłaś o pomoc Martę, ale może i moja się przyda.Prawie każdy poradnik (książka) ma rozdział poświęcony karmieniu butelką. Np. Pierwszy rok życia dziecka. Też tłumaczenie, ale nie takie złe. Można zresztą łatwo odsiać amerykańskie realia. Przejrzę jeszcze w domu czasopisma i odezwę się niebawem.PozdrawiamAgata
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia - do Yenny a zwłaszcza do Gosi 25 IP: *.* 05.06.01, 21:04
            Dziekuje Wam wszystkim za namiary na bibliografie n/t sztucznego karmienia. Czytajac Wasze posty usiadomilam sobie, ze jesli czlowiek sie powaznie interesuje jakas problematyka, to niezaleznie od ilosci dostepnej literatury, zawsze czuje niedosyt :) W takim razie nie wypada nic innego sobie i Wam, drogie Panie, zyczyc, jak nawalu naprawde dobrej, fachowej literatury o tym, jak karmic nasze dzieci :) Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za odzewsmile YennaM
        • Gość edziecko: YennaM Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia - do Yenny a zwłaszcza do Gosi 25 IP: *.* 04.06.01, 15:24
          Hm... Staram sie bardzo krytycznie podchodzic do tego, co umie moje dziecko... Ale, pomimo, ze jest to wczesniak (wczesniaki pozniej, niz inne dzieci nabywaja rozne umiejetnosci, bo czas taki powieksza sie o okres wczesniactwa) potrafi: trzymac prosto glowe (na brzuszku, trzymane pionowo), glosno sie smiac, wodzic oczyma za przedmiotem (czlyli standard). Ponadto opierac sie na przedramionach, gdy lezy na brzuszku, przewrocic sie z brzuszka na plecy i z plecow na boki, chwycic grzechotke w palce (samo od dwoch miesiecy chwyta w palce, bardzo delikatnie, chwytem pesetkowym grzechotki na stojaku gimnastycznym) ale tez przekladac z raczki do raczki maly przedmiot, smoczek natomiast potrafi swiadomie ulokowac w buzi i zostawic go tam - o wyjeciu nie wspominam, bawi sie swiadomie gdzies od 2,5 miesiaca zycia (lekarka prawie spadla z krzesla z wrazenia: "On sie bawi swiadomie! Niech Pani spojrzy!" - cytat ;)), piszczy z zadowolenia, slini sie z zachwytu, potrafi podciagane do siedzenia (trzyma sie samo raczkami palcow) przyciagnac brode do klatki piersiowej, a posadzone - siedzi (bez zadnych poduszek i takich tam), potrafi tez powiedziec: bu, bum, ba, me, ma, he, am, em, agu (lacznie z laczeniem tych sylab w zbitki), prostestuje przy probach zabrania zabawki, obraca sie w kierunku, z ktorego dochodzi glos. Jak na dziecko, ktore powinno niedawno skonczyc 4 miesiace ( a jutro konczy 5) to naprawde wiele... Bardzo wiele...Z reszta nie o tym chcialam...Chcialam tylko powiedziec, ze matka "karmiaca inaczej" naprawde czuje sie gorsza. Naprawde. Naprawde ma szanse przezyc depresje (i to nie taka bylejaka, mowie o depresji klinicznej) z tego wlasnie powodu, bo na kazdym kroku jest po prostu traktowana, jak matka drugiej kategorii (mi ktos wyraznie powiedzial, ze jestem WYRODNA). Z tym, ze to, jak sie karmi, nie jest wyznacznikiem dobrego, czy zlego maciezynstwa. Po prostu - naszym zadniem jest wychowanie Czlowieka. I o to w tej "zabawie" chodzi. O nic wiecej. I nikt nie zapyta mnie kiedys, jak karmilam dziecko... Ale oceni trud wychowawczy. I oby mi sie udalo. Czego Wam rowniez zycze.
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia - do Yenny a zwłaszcza do Gosi 25 IP: *.* 04.06.01, 22:05
            Ja chcialam na jedno zwrocic uwage. Czy zauwazylysce, ze wszystkie, wszystkie bez wyjatku sprobowalyscie? Zadna nie uznala na poczatku, ze nie bedzie karmic i koniec. Wszystkie staralyscie sie dostawiac, wspomagac. Jednemu wyszlo innemu nie, coz zycie. Ale nasze mamy nie mialy tej mozliwosci. Nie rozumialy ze mleko mamy to nie przezytek, naprawde jest cool. Wy rozumiecie, stad te wyrzuty sumienia, troche zalu, itd. I to jest wlasnie wymierny rezultet tych akcji wlkadania do glowy, ze piersia karmic trzeba. Kazda sie starala. Yenno, w mojej przychodi lezy kupa ulotek z bibliografia, na temat naturalnego karmienia, polecam, oczywista wszystkie sponsorowane przez producentow. U mnie na piersi nie ma nic o jej uzyciu, moja mama nie wiedziala nic. To ze nie wie o nich jeszcze duzo lekarzy i poloznych to inna sprawa. Ale wiedza kobiety. Chca. Pomozesz juz wlasnej corce, juz masz jakies pojecie, juz nie mowisz, nie mialam pokarmu- tylko nie umialam dostawic. Depresje moze przezyc kazdy. Jasne ze nie o to chodzi tylko, zeby karmic piersia. Chodzi o to, zeby dac dziecku to co najlepsze od siebie i od swiata. Zeby dac mu tarcze na przyszle trudy. Czy karmienie piersia sie do tego wlicza? Tak- bo w mleku sa przeciwciala, ktorych w mleku modyfikowanym nie ma i juz. I nie- bo nie samym mlekiem zyje czlowiek- nawet taki malutki. Spor pozostanie nierostrzygniety, bo ja nie ukryje faktu, ze karmilam i bardzo sie ciesze, ze sie udalo. Ale nigdy, powtazam nigdy nie nazwalam zadnej mamy wyrodna czy inna z zadnego powodu, wlacznie z faktem karmienia butelka. He he byc moze tego nie widac po mnie, ale duzo mam pokory wobec fizjologii.
            • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia - do Yenny a zwłaszcza do Gosi 25 IP: *.* 05.06.01, 21:22
              Och, Gosiu... A u nas w samym centrum Wroclawia w przychodni widza jedynie ulotki o tym, jak zwalczac wzsawice i dzieci i tablice informacyjne sprzed lat 20 (z mieszankami II i III na mace), czyli zero informacji... Swoja droga: jak nas traktuja? Moze sie wkurze i napisze do jakiegos producenta o przeslanie ulotek reklamowych do tej przychodni? Hmmm.... Musze to przemyslec :) Pozdrawiam serdecznie :) I dziekuje za odpowiedz :) YennaM
          • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia - do Yenny a zwłaszcza do Gosi 25 IP: *.* 05.06.01, 08:59
            Dokopałam się ostatnio do książki, którą przeczytałam kilka lat temu "Dziecko,jego rodzina i świat"wydawnictwa J.Sntorski,gdzie pięknie napisane jest o karmieniu piersią i relacjach matka-pierś-dziecko. Jest tam dość ważne zdanie a mianowicie, aby nie zapominać, że laktacja i karmienie piersią rozpoczyna się wtedy kiedy dziecko tego pragnie, a laktacja kończy się również z chwilą kiedy ono tego chce i aby wziąć pod uwagę fakt, że są dzieci, które nie mają takiej potrzeby,a jeśli karmienie piersią ma przypominać wielki bój to lepiej dać sobie spokój bo nie ma nic gorszego jak rozdrażnione niemowle i zdesperowana, załaman izdenerwowana mama. To tyle ku pokrzepieniu serctych niekarmiących. Z wcześniakami jest jeszcze inny problem bo faktycznie nie mogą ssać, są za słabe i za małe,a odciąganie pokarmu laktatorem niestety nie pobudza tak dobrze laktacji jak ssanie piersi przez dziecko, w związku z czym pokarm zanika. Poza tym pokarm z piersi podawany wcześniakowi butelką powoduje, że czysami przyzwyczaja się do butli i nie chce później zassać piersi, kiedy już torchę podrośnie. Ile moja przyjaciółka musiała się naćwiczyć, żeby dostać później odpowiednią mieszankę dla wcześniaka(o tym też się nie pisze w gazetach)-ale na szczęście trafiła do znakomitego neonatologa-pediatry. Zgodzę się że należy pisać o karmieniu piersią w celu uświadomienia młodych matek, ale można też przedstawić drugą stronę medalu - a tego tematu w gazetach jak na lekarstwo. Poza tym fakt czy karmię piersią czy też nie karmię, czy siedzę w domu z dzieckiem czy też nie siedzę i wracam dopracy, nie może być miarą jego szczęścia, ani miarą naszej miłości do niego, bo na to składa się wiele ważniejszych spraw.Pozdrawiam Ina.
      • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 05.06.01, 09:54
        Rady dla mam karmiących butelką znajdziesz w naszym edziecku. Szukaj:artykuły:niemowlę: jak karmić butelką.Pozdrawiam :hello:
        • Gość edziecko: guest Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia do Yenny IP: *.* 05.06.01, 11:16
          Yenna, rok temu w Dziecku (maj, czerwiec i chyba lipiec) była seria artykułów o karmieniu butelką. Były zarówno poświęcone temu, jak przygotować mleko oraz takie z psychologii. Mi bardzo one pomogły, więc Ci również je polecam.Serdecznie pozdrawiamGOSIAK
    • Gość edziecko: malinka Re: Karmienie piersią -inny punkt widzenia IP: *.* 06.06.01, 21:17
      witamChyba masz trochę racji, ale tylko trochę. Z jednej strony karmienie jest uciążliwe. Np. gdy zabieram się do czegoś co sobie zaplanowałam, a tu Olcia domaga siję jedzenia. Trochę mnie to złości. Lecz z drugiej strony... nie znam co to wstawanie w nocy, gotowanie mleka. Obie jesteśmy zadowolone. no i złość mijapozdrawiam
Pełna wersja