Gość edziecko: guest
IP: *.*
25.05.01, 14:38
Wybaczcie,że to mówię ( do tych które poczują się urażone) ale szlak mnie trafia jak słyszę tylko i wyłącznie o szczęśliwych mamach i wszystkich kobietach które są zadowolone z tego, że karmią. Ja karmienia nie cierpiałam, bardzo mnie męczyło i denerwowało, że trwa prawie non stop i do tego presja otoczenia bo przecież karmienie piersią jest takie cudowne!!!. Być może dlatego miałam coraz mniej pokarmu jak na potrzeby syna i w końcu całkowicie przerzuciłam się na butelkę ( po opieką pediatry) inaczej syn byłby niedożywiony. Odkąd zaczął jeść z butelki płacze ustały a ja poczułam się odprężona. Syn rozwija się cudownie, od urodzenia nie miał żadnej infekcji. Czy naprawdę jestem tylko jedną jedyną kobietą która coś takiego czuła?!Czy w różnych czasopismach nie można byłoby poruszyć tematu kobiet które nie chcą karmić piersią bez krucjaty i spróbować zaakceptować ten inny punkt?Dodam, że o tym wszystkim nie odważyłam się powiedzieć mężowi tudzież rodzinie - i tak by nie zrozumieli. To się chyba nazywa zakłamanie.