Uderzenie główką o chodnik.

IP: *.* 28.05.01, 07:15
Mój dwuletni Kuba upadł wczoraj na główkę - nawet nie wiem kiedy wstał w wózku, zanim sięgnęłam ręką już był na betonie. Zobaczyłam wstrząs muzgu, pękniętą czaszkę i moje dziecko jako roślinkę. Oczywiście nic mu się w rezultacie nie stało(zsunał sie po konstrukcji plecami), ale ja mam ogromne wyrzuty sumienia - podobne sytuacje się zdarzyły - a to wysunął się z fotelika, a to źle zszedł z karuzeli i też udeżył się lekko o beton, koszmar. Jest straszliwie żywym dwulatkiem. Czy Wasze dzieci też mają takie "przypadki"?
    • Gość edziecko: Gosia 25 Re: Uderzenie główką o chodnik. IP: *.* 28.05.01, 07:33
      Jasne, że tak....Ja kiedys słuchałam sobie płyty w jakimś sklepie i naprawdę uważałam na małą, odwróciłam się tylko, aby zmienić piosenkę, gdy dziecko zrobiło bam... Wyobrażasz sobie te potępiające spojrzenia: matka a płyty słucha..... Uciekłam czym prędzej. Trzymaj się ciepło.
    • Gość edziecko: Wika Re: Uderzenie główką o chodnik. IP: *.* 28.05.01, 07:51
      to jest chyba problem ktory dotyczy kazdego dziecka ktore sie rusza - moja corka ma dopiero poltora roku ale nie zlicze ile razy spadala z kanapy z krzesel i stolu - po protsu nawet jak jest kilka osob w pokoju nie da sie jej upilnowac i zawsze gdzies wejdzie a potem lubi sobie poskakac i nie zawsze ktos da rade ja zlapac czasami mi sie wydaje ze cos jej jest cos a propos wstrzau mozgu ale ona zaraz wstaje i biegnie dalejwyrzuty sumienia ? - moze na poczatku ale teraz juz wiem ze nie da sie tego uniknac chyba ze ja zamkne w klatce a to chyba bylo by gorsze dla niej niz stluczenie glowy
      • Gość edziecko: tyska Re: Uderzenie główką o chodnik. IP: *.* 28.05.01, 08:01
        Jeśli chodzi o wózek, moja łobuzica uwielbiała z niego zwisać, stać i wiercić się. Nie wyobrażam sobie, żeby mogła w nim siedzieć nie zapięta w puszorku. Bo oczywiście pasek zapinany w pasie nic nie dawał. I pewnie jeszcze długo tak będzie, bo w końcu wypadnie. :-)
    • Gość edziecko: Katja Re: Uderzenie główką o chodnik. IP: *.* 28.05.01, 09:04
      Moja 7 miesieczna Ola tez wypadla mi ze spacerowki. Akurat tego dnia nauczyla sie wstawac sama. To byl moment! Stanelam na przejsciu dla pieszych akurat bylo czerwone, odwrocilam sie na chwile za siebie, kiedy zrobilo sie zielone pchnelam wozek z kraweznika... moja corcia wyladowala na jezdni :( Nic jej sie nie stalo, Miala tylko guza i zdarty naskorek. Lekarz kazal mi ja obserwowac a w nocy budzic co godzine i sprawdzac czy jest przytomna. Dzis Ola ma 8 lat i jest wspanialym, rozesmianym i bardzo zywym dzieckiem.
      • Gość edziecko: Edyta Re: Uderzenie główką o chodnik. IP: *.* 28.05.01, 10:07
        Dziękuję za pocieszające odpowiedzi - juz nie czuję się bardzo wyrodną matką. Małemu drugi dzień nic nie jest, nawet siku w nocy woła, to chyba wstrząs muzgu został zażegnany.
    • Gość edziecko: Patrycja Re: Uderzenie główką o chodnik. IP: *.* 28.05.01, 15:33
      wszyscy widzieli wczoraj na majówce nosek Ismenki ,więc mogą potwierdzić,że szaloną kobietą być musi...Też ma dwa latka i jej pasją jest wspinaczka na wszystko oraz różne akrobacje-salto z wózka na piasek wykonała już rok temu,niedawno zaś próbowała nad chodnikiem,ale zdążyłam złapać w powietrzu.Jednak te spojrzenia przechodzących babć powiedziały mi wyraźnie,jaką jestem wyrodną matką...może jeszcze jeden wyczyn,który wprawił mnie w osłupienie: jako roczny berbeć nauczyła się wyskakiwać z łóżeczka szczebelkowego(przyszła sobie do naszego pokoju,kiedy byliśmy przekonani,że smacznie śpi...).A ja naiwna myślałam,że to chłopcy są "żywsi" i po wyczynach Gliberta nic mnie nie zaskoczy! Gilbert przy Ismence to po prostu mały tchórz!
      • Gość edziecko: Marta, mama Marysi Re: Uderzenie główką o chodnik. IP: *.* 28.05.01, 21:43
        Mnie niedawno jedna babcia na placu zabaw objechała, że jestem matką bezmyślną i zagrażającą dziecku. A dlaczego? Pozwalam prawie trzyletniej pannicy samodzielnie włazić na zjeżdżalnię i co gorsza zjeżdżać z niej na brzuchu lub co gorsza tyłem! Dobrze, że nie widziała, iż pozwalam dziecku wchodzić również na drabinki...A co do wózka. Kiedyś w zoo Marysię tak zachwyciła gęś, że wychyliła się mocno... i rąbnęła z wysokości swego pojazdu buzią na żwir. Wyglądała średnio, ale obyło się bez ludzkich komentarzy (ze świadków była tylko owa gęś, ktora przyglądała się zajściu z dużą uciechą).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja