hana_36
10.11.06, 09:58
Mieszkam z facetem od dwóch lat, mamy 7 -dmio miesięczną córeczkę.Od jakiegos
czasu wraca bardzo późno do domu(mniej więcej raz na dwa tygodnie).Wczoraj
wyszedł 0 19 mówiąc ,że musi coś załatwić wrócił dziś rano o 4.30 zdziwiony
,że jestem obrażona-"przecież Cie nie zdradzam , nie wracam pijany" Wiem ,że
spotyka sie z jakąś jak twierdzi znajomą - ale nie chce mnie z nią poznać. Nie
mówi gdzie był ,nie odbiera telefonów jak znika, wszystko obraca w żart.
Jakiekolwiek próby porozmawiania kończą sie skwitowaniem ,że szukam pretekstu
,żeby wyrzucić go z domu, a on tak bardzo nas obie kocha i nie w głowie mu
żadne panienki -załatwia tylko interesy.Praktycznie każda rozmowa kończy sie
odwróceniem kota ogonem. Nie wiem co robić ,żal mi przede wszystkim dziecka.
nigdy nie czułam takiej bezradności.