Dodaj do ulubionych

Dajcie mi solidnego kopa...

IP: *.* 20.07.01, 12:58
Młody zasmarkany jak nieszczęście, psa pokręcił reumatyzm (serio, kazali mu to smarować maścią, za cholerę nie wiem, jak taką kudłatą, bolącą łapę posmarować?), mnie wczoraj opuścił klient strategiczny (w kwestii finansowej) i ulubiony jednocześnie (5 lat wspólnej pracy-można się przyzwyczaić i polubić), a Wy tu wypisujecie swoje radości związane z niedalekim powiększeniem rodziny. Parę ostatnich dni dało mi tak w kość, że zaczęłam się zastanawiać i postanowiłam odłożyć plany wraz z ciuszkami po Młodym głęboko do szafy. Ale te Wasze listy... Cieszę się Waszą radością, a tak mi w środku smutno. Może machnąć ręką na "zdrowy rozsądek"? Tak mi się marzy drugi maluszek i się boję, sama nie wiem, czego. Może to tylko chandra?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 13:08
      Nie poradzę Ci zaszalej i wykombinuj kolejnš pociechę. Ja wsystkie swoje dzieciaki planowałam, ale doskonale Cię rozumiem. Jak dzieci wyrastały z okresu niemowlęcego i wracałam do pracy to zawsze z ogromnš zazdro?ciš patrzyłam na brzuszki przyszłych matek i siłš powstrzymywałam sie przed zaglšdaniem do wózków. Gdzie? głęboko siedziała potrzeba "zacišżenia". Ponieważ wcze?niej używałam tabletek antykoncepcyjnych to już od jesieni odliczałam zużyte opakowania i miesišce do odstawienia zabezpieczeń. Ponieważ zaplanowałam powrot do pracy zaraz po macierzyńskim i wypoczynkowym to miesišc poczęcia rowmież sobie wybrałam - chciałam urodzić na wiosnę tak aby te najładniejsze miesišce móc spędzać z maluszkiem.Zobaczysz, wszystko sie w pracy i w domu ułoży. Kiedy? wycišgniesz z szafy marzenia o drugiej pociesze.
    • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 13:10
      Gdybym się kierowała zdrowym rozsądkiem, to pewno moja rodzina byłaby jeszcze długo 3-osobowa. Chociaż z drugiej strony zdrowy rozsądek nakazywał też rodzić raczej przed 40-ką. Zawsze są za i przeciw. Zastanawialiśmy się, ile lat przerwy zrobić. Ze względu na pracę - każda była za krótka. Ze względu na wiek i chęci - każda za długa. Fasolka sama zdecydowała i już dziś wiem - wybrała sobie najlepszy moment. Zawsze, gdy narzekamy z mężem na problemy finansowe spoglądam na moje koleżanki i dalszych znajomych, którzy mają gorzej od nas. Jest ich trochę. Żyją, mają dzieci, nie zastanawiają się nad powiększeniem mieszkania, bo ich nie stać (nas na razie też nie). Jeśli oni dają radę - to my też.Ostatnia refleksja: kiedyś zapytałam męża, czy groźba utraty pracy w przypadku powtórnego pójścia na urlop macierzyński (u mnie w firmie to się zdarzyło, oczywiście oficjalnie wraca, ale zaraz potem dziewczynina dostanie wymówienie) powinna wpłynąć na tak ważną decyzję, jak urodzenie drugiego dziecka. Na początku mąż odpowiedział, że tak, bo bezpieczeństwo, bo bezrobocie itp. Ale w końcu doszliśmy do wspólnego wniosku, że NIE! Decyzja dotycząca kształtu rodziny jest decyzją życiową, wypełnieniem Twoich największych pragnień, mającą reperkusje na całe życie także (albo przede wszystkim\\\\) dla Twojego dziecka, które jest już na świecie (mieć albo nie mieć rodzeństwa). A praca? Z żadną firmą ślubu się nie bierze. W końcu pracę i tak można stracić, albo samemu mieć dość, a na dzieci może już być ciut za późno. ja jestem pewna, że przez wiele osób byłam (jestem?) postrzegana jako osoba, która tzw. "karierę" postawi wyżej. Teraz ich zaskoczę.Tyle moich wynurzeń. Pozdrawiam Cię serdecznie iżyczę pogodniejszego spojrzenia na życie, a przede wszystkim podjęcia realizacji tego, na czym Ci naprawdę zależy.P.S. sama jeszcze parę tygodni temu byłam w dołku. Teraz wszystko się zmieniło.
      • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 15:02
        Podpisuje sie pod agata. Znasz to "wydawalo mi sie ze jestem na dnie. Ale uslyszalem pukanie od spodu....." albo "spada sie na dno po to zeby sie odbic" Ja od dna zaczynalam, glupia smarkata z brzuchem przed matura, zadnych perspektyw, maz na pewno rzuci zaraz itd. Na szczescie przeciwnosci mnie rajcuja dopiero mam z kim walczyc. Teraz mam jeszcze o co- trojka dzieci, fasolka na wylocie. Odwiedzielismy sie miesiac temu, do tej pory mieszkalismy na 25 mietrach (he he agata, male mieszkanko?)od wczoraj jestesmy posiadaczami ponad 90 metrow i prawie 50 patoli dlugow za to mieszkanie.... ale bedzzie nasze :)Gdyby nie ten fasol w brzuchu pewnie przez najblizsze 10 lat gniezdzxilibysmy sie w naszym starym obiecujac sobie ze za kilka lat, to juz.... Gdyby nie wczesniejsze fasole pewnie skonczylabym liceum,. wybrala jakies studia cos tam bym robila moze kariere, ale moze utknelabym w jakiejs firmie gdzie na dzieci krzywo patrza, balabym sie je miec po co powie szef a co bedzie jak strace..... A tak ciezar utrzymania okretu na wodzie wzial na siebie moj maz, a ja ucze sie skonczylam szkole studia, ciagle cos kombinuje, ciagle szukam pracy znajduje zmieniam, nie boje sie prosisc o podwyzki, bo jak nie dostane to trudno najwyzej zmienie. Jak nam sie nie uda mamy kilka pomyslow, w Irlandii dobrze placa za zbior truskawek, w Beskidzie Niskim sa chaty za bezcen, zawsze mozna isc pracowac w MacDonaldzie... Rozchmurz sie Kingo, moze sprobuj popatrzec na swoje zycie od mozliwie najbardziej neprawdopodobnej i beznadziejnej strony, moze najdziesz jakas odpowiedz.... I pomysl, jak juz bedzie tak bezbnadziejnie ze byc nei moze przyjda do ciebie male wysmarowane czyms lapki, wysmaruja i ciebie i zanim pomyslisz skad na proszek do prania, uslyszysz kocham cie mamo... Zycze ci szczescia smile smile :)
    • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 13:36
      Kingo! Mam Ci dac solidnego kopa doslownie? (hi!) Kobiet nie kopie.Doslownie solidnego kopa wiec nie bedzie .Zamiast tego proponuje: solidnie usmiechnij sie do siebie Kingo i powiedz sobie: czym ja sie tak przejmujem nie warto! I mysle, ze to chandra.Pewnie juz niebawem sie o tym przekonasz. Na zdrowy rozsadek nie machaj, bo moze byc wtedy cos wiecej jak chandra. Serdecznie pozdrawiam i usmiecham sie do Ciebie :)Paweł
      • Gość: guest Re: znowu Paweł? Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 15:32
        Hej dziewczyny,czy to nie ciekawe że do wątku e-mama włączył sie facet?Paweł o Ci chodzi tak szczerze, ale nie gniewaj się bo zaczyna mnie to dziwić? Pozdrawiam Anja
        • Gość: guest Re: znowu Paweł? Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 14.08.01, 13:31
          Anju!Hej, bez obawy - jak tak szybko sie nie obrazam.Ja zauwazylem tu przynajmniej kilku facetow ... Czy sa tu wg Ciebie niemile widziani?Czy o cos mi chodzi? Chyba o nic. Czasem tylko jak inni cos od siebie dodam, podziele sie swoimi doswiadczeniami, refleksjami, humorem, ...Trzymaj sie cieplo i zdrowo!PawełPS. Bardzo lubie Twoje imie Aniu. Czy celowo uzywasz imienia Anja? Czy Stan Tyminski to Twoja rodzina?
    • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 13:49
      chesz kopa? oto on, prosto z jojowego serca:1. pamietaj, nigdy nie jest tak zle, zeby nie moglo byc gorzej ;-)2. po kazdym dolku jest gorka i odwrotnie3. kto nie maszeruje ten ginie4. gdyby wszyscy ludzie mysleli tylko rozsadnie pewnie zadnych ludzi juzby tu nie bylo5. jest lipiec czyli lato wiec wystaw buzie do slonca jak tylko sie pojawi, wez glebszy oddech, przytul sie do brzozy i wszystko bedzie lepiejj.......
    • Gość: dalia Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 14:06
      A wiesz w dużej mierze zgadzam się z Agatą. ja tez do niedawna bałam się zajśc po raz drugi w ciążę. Wiadomo - praca (co powiedzą), finanse. Ale teraz już nie. Właśnie staramy sie o drugiego malucha. Zawsze chciałąm mieć dwoje dzieci, i w końcu powiedziałam sobie, że nie moge sie wiecznie bac i martwic o przyszłość. Strach nie jest dobrym doradcą. Inaczej nigdy byśmy nie zdecydowali sie na drugie dziecko. Ale ja wierze że damy sobie radę. Zdaje sobie sprawę, że po macierzyńskim nie będe miała powrotu do pracy. Trudno, znajdę inną. Ale nie chcę całe życia żałować, że nie zdecydowałam się na co czego pragnęłam, bo się bałam.
      • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 14:27
        Dalijko, powodzenia i trzymam kciukiPozdrowienia dla pierworodnego :)
    • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 14:17
      Podobno na własną chandrę najlepsza jest cudza. To poczytaj.Od początku roku nie mam żadnych fuch, zastój w branży budowlanej spowodował , że nie mam także premii (które dotad były ZAWSZE), a wczoraj mój chłop przyniósł wypowiedzenie umowy o pracę z powodu restrukturyzacji firmy.:cry:Teraz przyjdzie nam żyć z 1/3 tego co dotychczas, a na wakacje zamiast na riwierę turecką pojedziemy nad zalew pod Kielcami... jak dobrze pójdzie :-(
      • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 21.07.01, 11:48
        Ten tego... Może ja trochę nietypowa jestem, bo wcale mi nie lepiej, ale dzięki za próbę pocieszenia. Trochę mi dzisiaj pogodniej, bo mam "tłok" w domu. Pozdrowionka
    • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 20.07.01, 22:22
      Ale sie zdziwilam jak zobaczylam post z imieniem Kinga! Nie jest to zbyt popularne imie i nie przyszlo mi do glowy, ze jest tu jeszcze jedna Kinga. Gdybys zobaczyla moja mine napewno poprawilby ci sie humor!!!!!! Myslalam, ze mam jakies zaniki pamieci bo nie przypominalam sobie abym potrzebowala kopa.Caluski kochana imienniczkoKinga
      • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 21.07.01, 11:55
        Hej, mam wrażenie, że spotkałyśmy się na bajbus.pl. Ale mniejsza z tym, dla wyjaśnienia innym podaję, że ja jestem ta Kinga od Konrada. Pozdrawiam gorąco, a co do nietypowości naszego imienia, to ja akurat znam 4 Kingi (moda była czy cóś?) Przyznam Ci się szczerze, że bardzo tego swojego imienia przez długi czas nie lubiłam, bo rodzinka nazywała mnie Kingunią, co było strasznie sztuczne i nijak miało się do "słodkiego dziewczątka" grającego w piłkę i włażącego w najciemniejsze kąty...
    • Gość: guest Re: Dajcie mi solidnego kopa... IP: *.* 21.07.01, 12:04
      KOCHAM WAS!Dzisiaj świat jest trochę bardziej do życia, mąż w domu, a wasze listy budzą i wyciągają z szuflad moje marzenia. Chyba wczoraj miałam dołek, wszystko za szybko mnie napadło, ale czytam posty i już mi lepiej. Dzięki za słowa otuchy i za potwierdzenie moich przemyśleń. Chyba jednak będzie nowa dzidzia, w przyszłym tygodniu pomaszeruję do lekarza, coby się przebadać gruntownie i do roboty!!!! Tyle razy żałowałam, bo "się bałam", że już może wystarczy...Wielkie buziaki, dziękuję.KingaP.S. Nawet mój ślubny stwierdził dzisiaj, że przecież tyle rzeczy mamy po Konradzie, że drugie dziecko w ogóle NIC nas nie będzie początkowo kosztowało. Ot, radosny optymista, nie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka