Gość: guest
IP: *.*
20.07.01, 12:58
Młody zasmarkany jak nieszczęście, psa pokręcił reumatyzm (serio, kazali mu to smarować maścią, za cholerę nie wiem, jak taką kudłatą, bolącą łapę posmarować?), mnie wczoraj opuścił klient strategiczny (w kwestii finansowej) i ulubiony jednocześnie (5 lat wspólnej pracy-można się przyzwyczaić i polubić), a Wy tu wypisujecie swoje radości związane z niedalekim powiększeniem rodziny. Parę ostatnich dni dało mi tak w kość, że zaczęłam się zastanawiać i postanowiłam odłożyć plany wraz z ciuszkami po Młodym głęboko do szafy. Ale te Wasze listy... Cieszę się Waszą radością, a tak mi w środku smutno. Może machnąć ręką na "zdrowy rozsądek"? Tak mi się marzy drugi maluszek i się boję, sama nie wiem, czego. Może to tylko chandra?