Gość edziecko: guest
IP: *.*
31.07.01, 19:00
Nawet nie wiem od czego zacząć. Od kiedy mamy internet mam problemy z mężem. Ciągle marudzi, czepia się i robi mi awantury, że siedzę sobie przed kompem głównie zresztą na czacie. Krzyczy, że nie sprzątnięte, że dziecko płacze a sam zamiast się zająć Krzysiem gra na instrumentach albo wybywa na próby. A dziecko sadza najchętniej przed tv. Czuje się pokrzywdzona. Nie zaniedbuję dziecka- siadam do kompa jak śpi, sam się bawi lub mąż się nim łaskawie zajmie.Mam teraz wakacje i chciałam wykorzystać ten czas na poznanie tego i owego bo jak wrócę do pracy to nie będę miała tyle czasu. a on się czepia. A ja i z dzieckiem się bawię, zawsze trochę posprzątam, zakupy zrobię i obiad. Czuję, że wszystko jest na mojej głowie. Tylko sprzątaj, upierz itd.Jak byłam w ciąży i leżałam ponad 4 mieś w łóżku plackiem to on sobie jeździł-koncertował-nie było go po kilka dni. Pomagali mi rodzice i znajomi. Gdy urodził się Krzyś od razu na drugi dzień zostawił mnie załamaną w szpitalu i pojechał na dwa dni. Było mi naprawdę przykro kiedy widziałam jak mężowie przychodzili do innych kobiet a do mnie rodzice i znajomi.Myślałam że coś się zmieni jak wrócimy do domu a tu to samo. Potem kiedy wracałam do pracy popłynął na dwu-tygodniowy rejs do Włoch. Byłam przerażona wszystko leciało z rąk, mały płakał ja karmiąca ledwo widziałam na oczy a musiałam iść do pracy. Po kilku dniach opanowałam trochę sytuację ale byłam kompletnie zdołowana. nie dość że trudno mi było wrócić do pracy po 10 miesiącach nieobecności, to jeszcze miałam pod opieką małe dziecko które karmiłam piersią. A teraz po tym wszystkim zaczyna się nowa historia.