Znieczulenie zewnštrzoponowe

IP: *.* 24.08.01, 08:15
Mam pytanie do mam, które rodziły w znieczuleniu zewnštrzoponowym. Proszę opiszcie swoje wrażenia. Czy takie znieczulenie Wam pomogło, czy wystšpiły jakie? komplikacje, jak odczuwały?cie samo podanie znieczulenia? Co sšdzš mamy, które rodziły raz bez znieczulenia a następnie ze znieczuleniem?Będę wdzięczna za wszystkie informacje i opinie. Teraz spodziewam się trzeciego dziecka, poprzedno rodziłam bez znieczulenia ale wtedy nie było ono takie dostępne i tak powszechnie stosowane. PozdrawiamMarta
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 09:17
      Rodziłam ze znieczuleniem.Moja Mała długo nie chciała się urodzić. Prowokowano mi poród 3x a w końcu akcja zaczęła się w środku nocy. Odeszły wody a rozwarcie było na 1cm - do 4 cm zajęło masę godzin z potwornym bólem.Nie chciałam znieczulenia, nie myślałam , że będzie mi potrzebne ale po 10 godzinach zaczęłam o nie błagać. Mój mąż (niech go Bozia w dzieciach nagrodzi :-) ) bez słowa poszedł do bankomatu. Po 20 minutach poczułam się błogo.Niestety akcja porodowa zatrzymała się (cały czas była prowokowana, na czas znieczulania trzeba było wyłączyć) i urodziłam przez cesarkę.A teraz dlaczego o tym napisałam:Po tych doświadczeniach uważam, że trzeba mieć przygotowane odwody tzn. możliwość znieczulenia. Dobrze wiedzieć, że można z tego skorzystać.Moja siostra nie miała tej możliwości - do dziś nie jest pewna czy będzie rodzić 2 raz.A ja jestem ! Z drugiej strony wiem, że zatrzymanie akcji porodowej to (opinie lekarzy) w 25% skutek znieczulenia.No ale i mój poród nie był "naturalny" od początku.Dlatego trudno jest radzić cokolwiek.Pamiętam wspaniałe odczucie gdy czułam jak moje dziecko wybiera się na świat, czułam to bo już nie bolało. A jednocześnie mam świadomość „kaca moralnego”, że nie urodziłam naturalnie i w pewnym sensie sprowokowałam cesarkę.Ale i tak w 2-gim porodzie wykupie znieczulenie !Monika P
      • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 09:54
        Moniko, nie masz powodu do odczuwania kaca moralnego z powodu znieczulenia i cesarki. Najważniejsze, że urodziła? i wszystko jest w porzšdku. Teraz już sie o tym nie pamięta ale kilkadziesišt lat temu ?miertelno?ć kobiet i noworodków podczas porodu była ogromna. Wtedy poród to było realne zagrożenie dla życia! Lekarz, który wtedy odkrył, że przyczynš tzw goršczki połogowej jest niemycie ršk przez lekarzy dokonujšcych po?miertnych badań kobiet, które zmarły z tego wła?nie powodu, został wy?miany. Najważniejsze jest Zycie Twoje i dziecka a nie to jak rodziła?. Na dziecięcym oddziale neurologicznym spotkałam mamę z 6 tygodniowš córeczkš. Lekarze za wszelkš cenę chcieli porodu naturalnego. Cenš było zdrowie dziecka. W efekcie zbyt pó?nej decyzji o cesarce dziecko urodziło sie z obrzękiem mózgu, którego efektem były ubytki mózgu. PozdrawiamMarta
        • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 10:56
          Już mi przeszło (kac), pomógł mi mąż. I wiem, że to głupie. No ale zdarza się. Głupota oczywiście :-)Co do kompetencji lekarzy - moja siostra rodziła w szpitalu gdzie byłaby 2 osobą z tym znieczuleniem, przy pierwszej pani doktor miała duże problemy...A co do parciu do porodu naturalnego. Moja siostra rodziła 2 DOBY - w konsekwencji dziecko miało min. pęknięty bark .Dzięki Bogu jest wszystko dobrze. Ale jak sobie przypomnę to mam ochotę bić !Dlatego radzę się upewnić co do:1. możliwości wykonania znieczulenia2.poglądów lekarzy na tzw. rodzenie naturalne3.jw. jeśli chodzi o cesarkęMonika P
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 09:33
      Wydaje się , że tylko nieudolnosć polskich lekarzy powoduje tak żadkie stosowanie znieczulenia okołooponowego. Na świecie -proszę zagraniczne mamay o ewentualne potwierdzenie lub sprostowanie- stosuje się je rutynowo bez straszenia potwornymi konsekwencjami. Ja miałam znieczulenie okołooponowe podczas planowanej cesarki. Nie wystarczyło i zaczęłam się drzeć pod nożem. Ale to już inny temat...
      • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 10:04
        Wiesiu, jestem podobnego zdania. Kobieta powinna mieć prawo do decyzji o znieczuleniu. Szlag mnie trafia, gdy słyszę, że ból porodowy jest konieczny i niezbędny i wręcz uszlachetnia a tak w ogóle to jest niewielki i mozna go opanować. Ja osobi?cie chcę mieć prawo wyboru i stšd moje zapytanie na forum.A tak wtršcajš jako? jak kto? idzie do dentysty to bez zmróżenia oka bierze znieczulenie. A nam każe sie rodzić bez słowa skargi i z u?miechem na ustach.PozdrawiamMarta
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 10:34
      Miesiąc temu rodziłam ze znieczuleniem. Samo podanie leku nic nie boli ani nie jest uciążliwe, zakłada się taki dren jak do kroplówki i przez niego anastezjolog podaje stopniowo lek. Najważniejszy w znieczuleniu jest fachowy personel, anastezjolog był ze mna całe cztery godziny od momentu podania znieczulenia i podczas szycia krocza. Rodziłam z prowokacją, miałam podaną oksytocynę, dlatego bóle miałam p[otworne, w sumie trwało to 12 godzin, nawet nie chcę wiedzieć jak boli pod koniec. Kroplówkę mialam podłączoną do końca i podkręcali dawkę, tak, abym odpowiednio czula skurcze. Na koniec jednak okazało się, że same skurcze parte są i tak za słabe i tu zbawienny okazał się profesjonalny lekarz. Stał przy mnie cały czas i sprawdzał rękami jak mocne są skurcze i tak zsynchronizowaliśmy nasze odczucia, abym mogla przeć w optymalnym momencie. Na koniec jaszcze mi troszkę moją córkę "wypchnął" i tak obyło sie bez cesarki a mała jest zdrowa i bez powikłań neurologicznych. Samo znieczulenie działa w rejonie pleców, brzucha, bioder a w kroczu i poślADKACH LEKARZ ZOSTAWIŁ MI CZUCIE. Przez cały czas co pół godziny mierzyl mi ciśnienie, pytał o intensywność pozostalego bólu i czy mam zawroty glowy itd. czyli cały czas byłam pod maksymalną ochroną. Ogólnie polecam znieczulenie z calego serca, nie mam złych wspomnień z porodu, z chęcią urodzę jeszcze raz i jeszcze raz.... Przed porodem balam sie potwornie, teraz juz nie odczuwam strachu, bo wiem, ze może to być fantastyczne przeżycie, bez obezwładniającego bólu, zwlaszcza jak się rodzi 12 godzin. Ale wydaje mi sie że najwazniejszy jest personel, ich fachowość i umiejętności a przede wszystkim brak uprzedzeń do znieczulenia, które owiane jest mitem porażki, fanaberii rodzącej. A jest to po prostu jedna z form rodzenia, którą każda kobieta powinna mieć prawo wybrać, jaśli czuje taką potrzebę. Strasznie się rozpisałam, ale po tym jak sama już wiem jak to jest, a ciągle słyszę steki bzdur o znieczuleniu, bardzo bym chciala przekonać dziewczyny, żeby nie bały się poprosić o znieczulenie, jeśli taka będzie potrzeba i nie czuły sie absolutnie w niczym gorsze. Nie ma porodów lepszych i gorszych, najważniejsze jest samopoczucie matki i zdrowie dziecka, nieważne jak urodzoego.Pozdrawiam, chetnie odpowiem na wszystkie pytania,Sylwia
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 11:05
      Rodziłam bez znieczulenia 12 godzin. W tym 2 godz parcia "na sucho"-nie miałam bóli partych. Baaaaaaaardzo żałowałam że nie miałam znieczulenia. Rodziłam pierwszy raz i bohatersko myślałam że sobie poradzę, a poza tym panicznei bałam się tej szpili w kręgosłup. Co prawda lekarz powiedział, że ze znieczuleniem skończyłoby się cesarką. Niemniej w trakcie było mi wszystko jedno. Mogło się skończyć nawet trzęsieniem ziemi.Wiesiu! npisz konieczne o tej swojej "przygodzie". Niech dziewczyny będą przygotowane na wszystko. Wtedy łatwiej reagować.
      • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 11:28
        Ach. Jeszcze co do szpili w kręgoslup. To był pryszcz w porównaniu z bólem porodu. Dla mnie kłopotem było jedynie lezenie bez ruchu w tym czasie...Monika P
        • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 12:15
          Ja rodziłam bez znieczulenia, świadomie się na to decydując - szpila w kręgosłup i te sprawy, poród zaczął się sam, ale skurcze tak słabe, że trwał ponad 12 godzin na oksytosynie i z reanimacją, gdy ją sobie przedawkowałam siedząc w łazience - gdzie się udałam zosia samosia. Spodziewałam się, że znieczulenie skurcze osłabi oraz, że potem będę wolniej dochodziła do siebie. Zresztą szybko potem wstałam i czułam się świetnie, natomiast gdy już miałąm opuszczać szpital na moją salę przywieźli panią, która drugie dziecko rodziła w znieczuleniu i długo przez komórkę opowiadała, jak to cudownie.Ale obok mnie leżała żona lekarza, która rodziła potwora 4 kg bez znieczulenia...Każdy musi zdecydować sam, czasem decyduje życie - np moja przyjaciółka urodziła w 40 minut po przywiezieniu ze szpitala, co prawda przez rok twierdziła, że poród był koszmarny, ale chyba zmienia zdanie.PozdrowienieKasia
          • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 12:47
            Kasiu, ja urodziłam w 10 minut po przybyciu do szpitala. Choc mój mšż przyjechał razem ze mnš i miał to być poród rodzinny to jak dotarł na porodówkę to już tylko wzišł syna na ręce. Tak krótki pobyt w szpitalu nie był spowodowany czekaniem do ostatniej chwili w domu - od odej?cia wód i pierwszego skurczu do urodzenia sie Maćka upłynęła 1 godzina. Kolejny poród trwał 5 godzin - też liczony od pierwszego skurczu do urodzenia sie dziecka. Nie wiem jak bedzie teraz. Chyba nie będę jechać do szpitala z prze?wiadzeniem o konieczno?ci znieczulenia ale chciałabym mieć takie koło ratunkowe - znieczulenie na życzenie. Dlatego chcę wiedzieć jak najwięcej i dziękuje za wszystkie posty.PozdrawiamMarta
      • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 13:33
        Ze względu na duża wadę wzroku moja cesarka była planowana. Lekarz zachwalał przewagę znieczulenia okołooponowego nad pełną narkozą i w efekcie zgodziłam się na takie. Na kilka tygodni wcześniej moją obsesją stało się to ,że znieczulenie nie zadziała i będę krojona "na żywca". Być może moja psychika jest tak silna, że zablokowałam w jakiś sposób dziłanie znieczulenia, ale faktem jest , że gdy lekarz przystąpił do operacji ja poczułam ból. Na pewno złagodzony, bo inaczej nie zdołałabym przeprowadzić grzecznej rozmowy z anastazjologiem: ja: czy mogłabym dostać jeszce trochę środka, bo bolianastazjolog: a bardzo boli?ja: tyle , że mogę jeszcze rozmawiaćanastazjolog: no to pewnie wszystko jest w porządkuja: ale, boli...anastazjolog: e, niemożliweja: AAAA!!!!!!AAAAA!!!!AAAAAA!!!!anastazjolog: ...etamina, 50, szybko!!ja: odlot, totalny odlot, kolorowe wiry, współuczestnictwo w stworzeniu wszechświata, wokół statki kosmiczne, brak grawitacji (jeśli ktoś oglądał "Kosiarza umysłów" to wie o czym piszę)Po jakimś czasie dobiegł do mnie głos: chce pani zobaczyć syna?Ja (w myślach) - jakiego syna? To oni nie wiedzą, że ja muszę iść do szpitala na cesarkę żeby miec syna??głos: Ma pani syna. chce go Pani zobaczyć?ja (w myslach) - myślą, że mnie nabiorą, najpierw to muszę go urodzić. Ciekawe kto do mnie mówi? MOże otworzę jakos oko i zobaczę?? Kurcze, jak otworzyć oko???Po jakimś czasie z trudem otwarłam jedno oko i co zobaczyłam: Kosmitę, wyglądał jak człowiek, ale cały zielony! Nawet na twarzy!ja (na głos) : a co ty tu robisz ufoludku??głos: przed chwila zakończyłem operację cesarskiego cięcia, ma pani synaja: mnie ufoludku nie nabierzesz, dopiero wróciłam z kosmosu i wiem dobrze o co chodzi! A dziecko to ja urodzę w szpitalu!głos: Pani jest na sali operacyjnej!ja: (w myślach) chchą mnie oszukać, zamykam to oko, szkoda się męczyć...Co ciekawe nikt (z lekarzem włacznie) nigdy nie wracał do tej rozmowy...a dziecko zobaczyłam dopiero po dwóch godzinach, gdy narkotyk przestał działać.Jest zresztą dalszy ciąg tej historii, ale o tym w następnym odcinku.
        • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 13:37
          Wiesia, to się nazywa pełny odlot !!!!PozdrawiamMarta
          • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 14:11
            Witaj. Ja rodziłam córeczkę ze znieczuleniem zewnątezoponowym i polecam każdemu - o ile od początku do upragnionych 4 centymetrów rozwarcia( wtedy można podać znieczulenie) minęło jakieś 15 godzin z czego 8 na oksytocynie to po podaniu tego blogosławieństwa do pełnego rozwarcia - tylko 1 godzina. Parłam 25 minut i miałam ogromą siłe ponieważ wcześniej odpoczęłam i naprawde rodziłam komfortowo. W czasie szycia umawiałam się na następnego dzidzoiusia z doktorem.... Po paru godzinach biegałam pod prysznic i sama przewijałam maleńką. Dobrze podane i w odpowiedniej chwili znieczulenie nie przedłuża porodu - tylko trzeba znaleźć naprawde fachowca. Później nie miałam absolutnie żadnych powikłań - wyszłyśmy ze szpitala 48 godzin po porodzie.Naprawde każda kobieta powinna mieć wybór i nie zadręczać się że nie wytrzymała bez znieczulenia - ja byłam szczęśliwa że mała jest na świecie a nie dlatego że wreszcie okropny poród się skończył.Agusia.
        • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 21:00
          Wiesiusmile)Powinnaś pisać książki.pzw Olik
        • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 22:22
          Podziwiam Wiesiu Twoje poczucie humoru - do doskonały dystans do polskich porodówek - choć ich nie znam - a wpisy czytam, żeby sobie wyrobić zdanie i nie powtarzać błędów - no i czekać na swoją kolejkę :)PozdrawiamJusti
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 17:10
      Brrrrrrrrr...:( az mi ciarki przeszly po przeczytaniu tych postow.Tym bardziej, ze czeka mnie w grudniu cesarka.Pierwsza mialam pod narkoza, ale ta ma byc pod znieczuleniem.Jak to mozliwe , ze takie znieczulenie nie zadzialalo!Przeraza mnie juz sam fakt, ze bede slyszec odglos z przeprowadzanego ciecia!
      • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 21:54
        Do Joanny. NIc sie nie boj(cesarki w grudniu). Ja pierwsze dziecko rodzilam naturalnie(waga dziecka 4700).Potem miala byc cesarka, ktorej sie potwornie balam.(mialam kilka lat temu 2 ciezkie operacje pod narkoza i koszmarnie je wspominam). I moge powiedziec, za doznalam milego zaskoczenia podszas cesarki-nie czulam bolu podczas wyciagania dziecka,tylko lekkie ciagniecie. Pozniej znieczulenie dzialalo jeszcze ladnych pare godzin, wiec bylam w komfortowej sytuacji-najgorszy pooperacyjny bol byl porzadnie stlumiony.Co do dzialania znieczulenia - nie ma obawy-lekarz nie zacznie cie kroic, poki anestezjolog nie stwierdzi dzialania znieczulenia(u mnie sprawdzal reakcje nog i miednicy na dotyk lodowatych narzedzi). Tez sie balam, tego, ze bede przytomna i wszystko bede widziala. A tu nic z tego-nic nie widzialam, lekarze rozmawiali ze mna, zabawiali mnie, a gdy wyjeli dziecko, moglam sie nim w pelni cieszyc(bo nic nie bolalo)i wtedy juz nic innego nie bylo wazne...Ja wspominam taki porod bardzo pozytywnie. Pozdrawiam. Renata.
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 24.08.01, 22:09
      Kiedy rodzilam pierwszy raz to nie dosc, ze nie bylo znieczulenia na zyczenie, to taka smarkata, co sie osmielila zajsc w ciaze trzeba sie troche popastwic. Mam nadzieje ze te panie co ze mna rodzly pierwszy raz szlag trafil, nie dali im pensji a moze sie zaglodzily na smierc na tych strajkach- najlagodniej zostalam okreslona lajza :) I to wszystko przez to, ze mojegomeza nie bylo przy porodzie,bo juz rok pozniej byl i panie byly slodkie jak melby :))Za trzecim razem nastawilam sie psychicznie, ze nie bede dla idei cierpiec, ale jak marta raczej sprinterka ze mnie- pierwszy porod 5 godzin trzeci 40 minut :) Na czwarty sie nigdzie nie wybieram rodzimy w domku, cisza spokoj, nie trzeba przeprowadzac tych operacji z odworzeniem dzieci do babci :)))Wiec sila rzeczy bede rodzic bez znieczulenia, ale w moim przypadku, naprawde nie przypominam siepowalajacych boli- najbardziej bolalo mnnie za trzeciem razem gdy moj maz wozl mnie na sotatni dzwonek do szpitala i jnie moglam zalotnie ktrecic biodrami. Wszystkim wam zycze braku wskazan do znieczulenia, ale jesli juz jasne brac;0
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 25.08.01, 12:16
      Rodzilam ze znieczuleniem zewnatrzoponowym prawie 3 miesiace temu i uwazam ,ze byly to najlepiej wydane pieniazki od dluzszego czasu. Nie podjelam decyzji o znieczuleniu przed porodem,chcialam dac sie poniesc wydarzeniom.Przy 4 cm rozwarcia i po podaniu oksytocyny oraz juz ponad 20 godzianach w szpitalu, marzylam o znieczuleniu.Samo podanie jest niebolesne a ulga cudowna.Porod zakonczyl sie silami natury i wlasciwie juz do jego konca mnie nie bolalo.POLECAM.....Dorsi,mama Bianki
      • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 27.08.01, 09:40
        mam małe pytanko ile kosztuje takie znieczulenie zewnątrzoponowe.Pozdrawiam wszystkie mamuśki. :hello:
        • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 27.08.01, 09:42
          Do ArlettyZalęży w jakim mieście i w jakim szpitalu. W Warszawie na Żelaznej 500 zł.PozdrawiamMonika
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 25.08.01, 21:51
      5 mies. temu dzieki znieczuleniu zewnatrzoponowemu w cudownej atmosferze i bez stresu podczas cesarskiego ciecia urodzil sie moj synek. Tez potwornie sie balam ale jeszcze b. balam sie klasycznej narkozy za pomoca ktorej probowano mnie kiedys wyslac na tamten swiat.(pan anestezjolog przedawkowal i cucilo mnie pol oddzialu a dzialo sie to o zgrozo w Krakowskim szpitalu klinicznym gdzi ponoc sami najlepsi...)Tak wiec wybralam znieczulenie.Normalny porod nie wchodzil w gre bo musial by chyba urodzic ktos za mnie! Koszmar pierwszego porodu (i 2 poronien wczesniej)pozostawil trwale oddciski na psychice. Byla tez grozba ponownych powiklan. 12-to godzinny koszmar ,odwlekanie decyzji o cieciu "bo my stawiamy na naturalne rozwiazania" w efekcie koncowym stracilam przytomnosc podczas parcia i dziecko ze mnie "wygnieciono" Powiem tylko ze p. doktor ktora go odbierala, dedykuje wszystkie moje chwile rozpaczy i nieustajace zmartwienie o zdrowie mojej coreczki ktora w tak brutalny sposob przyszla na swiat.A teraz? potworny stres w ciagu tych raptem 20 min. zamienil sie w oszalamiajace uczucie szczescia na widok synka, w lzy -ale lzy szczescia ze mozna w tak humanitarny sposob urodzic dziecko.Personel byl cudowny ,cierpliwie odpowiadali na moje nieustanne":ale na pewno zdrowy?!" na kazda prozbe o jeszcze troche znieczulenia przez pierwsza dobe ,siostry reagowaly zrozumieniem, a anestezjolog przychodzil az do wieczora zagladac czy wszystko gra.Ogolem: na pewno gdyby nie taka przeszlosc,rodzila bym normalnie i naturalnie tak jak sobie to dawno temu marzylam-w pelni swiadoma,bez zadnych tam znieczulen.Ale zycie weryfikuje nasze marzenia, a dzis jestem wdzieczna lekarzom ze moge miec wybor.Pozdrawiam! :)
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 27.08.01, 08:20
      Dziewczyny, wielkie dzięki za wszystkie posty. Teraz jestem przekonana do tego co wcze?niej rozważałam - tak jak Dorsi dam się ponie?c wypadkom. Jeżeli będę tracić siły i bólbędzie mnie przerastać to poproszę o znieczulenie. Już sie nie boję samego podania znieczulenia ani komplikacji.Jeszcze raz bardzo dziekuję za pomoc.Marta
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 27.08.01, 09:49
      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi na temat znieczulenia. Ja urodziłam synka w znieczuleniu zewnątrzoponowym. Poród miałam przyspieszany oksytocyną, potem znieczulenie, po 1,5 godzinie parcia lekarz zdecydował o zastosowaniu vacuum. Szymcio urodził się b.duży (4.560/61) a poza tym jak się potem okazało. był 2 razy owinięty pępowiną, a bark mu się zaklinował (efekt - złamanie obojczyka - zrasta się po 3 dniach, nic groźnego). Pewnie z tych wszytskich powodów nie mógł się urodzić.Znieczulenie nie spowodowało całkowitego wyłączenia czucia - odczuwałam skurcze w I okresie porodu, a w czasie parcia czułam je bardzo wyraźnie. Tak gdzieś od połowy okresu parcia znieczulenie ustąpiło i czułam ból (ale to ponoć nic w porównaniu z bólem, jaki się czuje przy rozwieraniu). Cały czas mogłam chodzić i przyjmować dowolne pozycje (co często jest podawane przez przeciwników znieczulenia jako niemożliwe).Poród wspominam b.dobrze, był dość szybki i bezstresowy (pominąwszy tylko ten czas, kiedy parłam bezskutecznie, bo mój synek nie chciał się urodzić). Teraz oczekuję drugiego dziecka i ... zastanawiam się, czy nie urodzić go bez znieczulenia. Pewnie tego nie zrobię, bom tchórz i osoba bardzo nieodporna na ból. Spytacie, skąd te myśli?Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale tyle się nasłuchałam o strasznych, bolesnych, ale w rezultacie satysfakcjonujących porodach, że czasem czuję się, jakbym urodziła swojego synka w sposób "nieprawdziwy". Miała z nim sporo problemów po urodzeniu (słabo ssał, przez 2 doby spał bez przerwy i nie chciał wcale ssać), potem trochę problemów z więzią między nami, głęboka depresja poporodowa. Oczywiście szukałam przyczyn takiego stanu rzeczy i czasem, po przeczytaniu mądrych rzeczy (artykuły w pismach dla mam, a ostatnio książka "Płaczące niemowlę" Sheili Kitzinger) dochodzę do wniosku, że może to częściowo wina znieczulenia. P.Kitzinger pisze np. całkiem jasno, że z pewnych badań amreykańskich wynika, że po znieczuleniu ten kontakt matki z dzieckiem jest upośledzony. Rozumiem, że według tych, którzy badali to zagadnienie, pewnie to nie jest efekt samych środków snieczulających, co raczej właśnie tego braku bólu w czasie porodu, który podobno powoduje, że urodzenie dziecka postrzegamy jako moment wielkiej nagrody i satysfakcji z dobrze wykonanego zadania.Drogie mamy, nie krzyczcie na mnie za to, co napisałam. Gdyby to napisała jakaś zwolenniczka naturalnych porodów, albo kobieta, która nie wzięła znieczulenia, bo tak się złożyło, a teraz próbuje racjonalizować swój przypadek. Ale ja jestem jedną z Was - rodziłam w znieczuleniu, miałam potem pewne problemu natury emocjonalnej ale i praktycznej i mam wątpliwości, czy ten mój poród nie wpłynął jakoś na to. Bardzo chciałabym urodzić drugie dziecko też w znieczuleniu, ale czasem korci mnie, aby tym razem z tego nie skorzystać. Czy któraś z was po porodzie miała tego rodzaju uczucia i wątpliwości?Pozdrawiam Was serdecznieagata
      • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 27.08.01, 10:12
        Agato, nie jestem tak mšdra jak ludzie, którzy piszš ksišżki o dzieciach ale chcę co? dodać od siebie. Problemy z dziećmi i ze soba po porodzie majš nie tylko matki, które urodziły ze znieczuleniem. Depresja poporodowa dotyka kobiety, które rodziły we wszystkie możliwe sposoby. Problemy ze ssaniem maja dzieci urodzone na wszystkie możliwe sposoby. Czasami my?lę, że to my same stwarzamy sobie sztuczne problemy w postaci roztrzšsania problemu czy sie sprawdziłam w czasie porodu. Najważniejsze dla mnie jest urodzenie zdrowego dziecka odpowiednim do tego wysiłkiem. Nie jest ważne w jaki sposób wydam na ?wiat swoje dziecko. Ważne jest zdrowie jego i moje, także zdrowie psychiczne. Znam kobietę, która po koszmarnym dla niej pierwszym porodzie powiedziała nigdy więcej. Oczywi?cie trzeba się do porodu przygotować, poczytać i zdać sobie sprawę, że to nie piknik. Ale nie każdy jest stworzony do zdobywania Himalajów. A już zupełnie nie mogę sie pogodzić z rozczarowaniem kobiet, które miały cesarkę ze wskazań medycznych. Dzięki temu mogš sie przecież cieszyć zdrowym dzieckiem. Tutaj sporo mogłyby napisać mamy, które w wyniku nieprawidłowego porodu lub na siłę prowadzonego porodu naturalnego musiały włożyć wiele wysiłku w rehabilitacje dziecka.Ja znieczulenie traktuje jak koło ratunkowe - dobrze jest mieć możliwo?ć siegnięcia po nie.PozdrawiamMarta
        • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 27.08.01, 10:27
          Marto, mąrze i rozsądnie to napisałaś :-)Ja, bohaterka totalnego odlotu ponarkotykowego i nieświadoma przyjścia swojego dziecka na świat, oświadczam, że:1. moje dziecko od razu przyssałao się do mnie mocno i bez najmniejszego problemu2. nie miałam żadnych depresji ani poczucia wybrakowania z powodu "innego" poroduZ powyższego wnioskuję, że jakakolwiek zbieżność tego typu reakcji ze znieczuleniem jest przypadkowa.
      • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 27.08.01, 10:13
        Agato. To zabawne, ale wszystkie Twoje przemyślenia i wątpliwości związane z trudnościami z maluchem po porodzie dotyczą również mnie. Tyle tylko, że rodziłam bez znieczulenia. Moja mała od początku była trudna (i tak jej zostało, ha,ha), a ja po przeczytaniu wielu periodyków, a także własnych "badaniach sondażowych", doszłam do wniosku,że jest to kwestią trudnego porodu. Podobno znieczulenie pozwala na mniej stresowe przyjście malucha na świat i później jest spokojniejszym dzieckiem. Ciekawe, że można wyczytać tak różne opinie. A może czytamy to co chcemy?
      • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 27.08.01, 10:54
        Agato. mysle, ze nasze nastroje wyplywaja z nas samych. Los ci dal druga szanse na nacieszenie sie dzidziusiem tak jak na to zasluguje ten najwiekszy skarb ze wszystkich :) Poczucie winy podczas porodu moze wynikac z wielu powodow, ale glownie chyba z naszego nastawienia- jak to bedzie.Planujemy,wyobrazamy sobie, ze to bedzie tak czy inaczej a zycie pisze inny scenariusz. Porod boli nie do wytrzymania, dzidzia nie chce ssac, a my go nie kochamy jak powinnismy. I jeszcze nie karmimy piersia....A przeciez caly porod, ba cale wychowanie malucha, to tylko coraz szersze otwieranie okien na swiat az on w koncu poleci i ani sie obejrzy. W gruncie rzeczy chodzi o wychowanie szczesliwego czlowieka,nie rozpieszczonego, ale tez nie obojetnego nie egoiste ale nie niedojdy zyciowego...Nasze frustracje z reguly polegaja na tym, ze nie umiemy w pelni powitac tego co daje nam los- wygladamy zza glowki tego daru, o ktory modli sie tyle par i z zazdroscia patrzymy na przeplywajace obok zycie- zapominajac ze nasze tez plynie i jest wzgledne czy jest to leniwy strumien czy rwacy potok. Nie ma sensu obwiniac za nasze odczucia znieczulenia czy jego braku. Wiez matki z dzieckiem tworzy sie w wyniku nastawienia matki- przeciez nikt nie watpi w czyste intencje dziecka :) To w naszych umyslach pojawiaja sie leki i niepokoje, poczucie winy, ze nie ssie ze kochamy za malo.... co to znaczy? Ja nigdy nie widzialam kochaniometra na scianie zadnego szpitala :)Mysle agato, ze jestes najlepsza matka dla synkai bedziesz najlepsza dla fasolki- jesli bedziesz wykonywac ten zawod najlepiej jak umiesz.I tyle.Odwagi!
    • Gość edziecko: guest Re: Znieczulenie zewnštrzoponowe IP: *.* 05.09.01, 01:43
      Ja też miałam cesarkę i takiez znieczulenie. Ciśnienie skakało mi jak szalone więc nawet nie pamiętam momentu w którym pokazano mi dziecko - a miało być tak że będę je widziała od razu. Na szczęście za szybką stał mój mąż - poród miał być rodzinny - i był!!! To on zobaczył Naszego synka pierwszy.Rodziłam w Gdańsku na Zaspie która nie cieszy się dobrą opinią - ja jednak mam bardzo dobre wspomnienia.Do tej pory nie mogę jednak zrozumieć dlaczego siostry położne przez tyle lat nie nauczyły sie tego że w szpitalu są one dla nas naprawdę jedynym wsparciem. Widziałam jak traktowały młodziutkie dziewczyny które płakały razem ze swoimi dziećmi....Skandal. One miały to tak naprawdę gdzieś.A jeśli chodzi o depresję to też miałam tę nieprzyjemność ją przeżyć. Chodziłam po szpitalu i wyłam że nic do tego dziecka nie czuję, a poza tym że on jest taki brzydki i jak ja go ludziom pokażę.... Gdy przyszedł mój mąż z babciami dałam mu dziecko i uciekłam...To było naprawdę nieprzyjemne. Dopiero wieczorem siostra mnie uświadomiła że to hormony swoje zrobiły.Teraz wiem że grzeszyłam - Pawełka kocham nad życie i jest zdrowym chłopczykiem do tego naprawdę ślicznym.Ten stan trwał zaledwie jeden dzień /dzięki bogu/ a na drugi dzień chodziłam odwiedzać koleżanki matki i stwierdzałam że nikt nie ma ładniejszego dziecka. Dorcia mama Pawełka
Pełna wersja