mąż - widmo

IP: *.* 31.08.01, 22:27
niniejszym postanowiłam wznowić stary temat pod nowym tytułem.Znowu mnie naszło,że tylko ja mam takiego zapracowanego męża i pewnie nikt inny,na co on nieodmiennie odpowiada:a czy wiesz,jakie jest bezrobocie?Ja wiem,więc się nie odzywam,ale jak bardzo wkurza mnie perspektywa samotnego popołudnia i wieczoru wiem tylko ja.Czy ci wszyscy tatusiowie,których spotykam złośliwie na spacerze(wiadomo,pora urlopu,ale nasz tatuś ostatni tydzień urlopu miał rok temu) to sa bezrobotni???Aż się chyba zapytam. Wraca najwcześniej o 19,więc czasem jest szansa,że się z dzieciakami wykąpie,ale o spacerze nie ma mowy,bo się wtedy potykają dzieci o własne nogi,takie śpiące...Mogłabym je kłasć spać w dzień,żeby potem pobuszowały do tej 23 z ojcem ,ale przecież nie jestem w stanie(ani tym bardziej on) przewidzieć,że to akurat dziś nastąpi ten szczęśliwy dzień wcześniejszego powrotu z pracy...a samotne szaleństwa z dziećmi do 23 jakoś mi się nie uśmiechają po całodziennych z nimi zmaganiach...Czy rzeczywiście jest to normą,że trzeba pracować do 2.00 w nocy nic nie jedząc do południa(a czasem cały dzień),żywiąc się kawą i papierosami,bo jak się przez przypadek odmówi to wypad na zbity pysk?Czy to normalne,że po tygodniu takiej pracy ,kiedy cała rodzina czeka na wolny weekend,otrzymuje telefoniczny komunikat,że w sobotę też a może i w niedzielę?Czy to uczciwe,że taka praca nie jest opłacana?Przepraszam,ale dzisiaj mnie to wszystko przerosło...I mam nadzieję,że jednak ktoś ma tak samo...(ale jestem przemiła...).Jak mi się poprawi nastrój ,to odwołam ostatnie zdanie... :))
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 31.08.01, 23:03
      Patsi,Mój mąż prowadzi tzw własną działalność i to jest horror. Jest szefem w swojej firmie co oznacza ze nie ma czasu na nic. Dawniej była to główna przyczyna naszych kłótni, awantur. Pewnego dnia miałam dosyć tego "panieńskiego " życia i postawiłam ostre warunki.W ramch reformy mąż mnie czasami zabiera w delegacje a w weekendy "nadrabia" i stara się być zawsze w domu. W okresach hossy na powroty o godz. 22 5 dni w tygodniu zaciskam zęby i staram się sobie zorganizować czas do jego powrotu. Ale niestety tak często wygląda życie pracujących meżczyzn w naszym kraju.Trzymaj się Może Cie to pocieszy ze mi też nie jest lekko.... :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 31.08.01, 23:17
      Patrycjo,Jak wiesz mój mąż też bez reszty oddaje się pracy. Widujemy się czasem raz w tygodniu, a o wakacjach można zapomnieć. Maśka tez czeka na sobotę i upragnione pół dnia z tatą... Jutro zamierzamy wyjechać razem na weekend; już po raz szósty w ostatnim czasie. Stawiam duże pieniądze, że z weekendu wyjdzie nam (w najlepszym wypadku) dwugodznny spacer do Łazienek...P.S. Na list odpiszę Ci jutro, to będzie dłuuuga wypowiedź :). No chyba, że wyjadę...
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 31.08.01, 23:47
      Oj Patsi... Jakbym samą siebie słyszała... Trzymaj się "słomiana wdowo" Uściski dla dzieciaczków:hello: Basia z Patrykiem i wiecznie nieobecnym Robertem :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 01.09.01, 11:47
      Taaak... Na tym tle juz parokrotnie dochodzilo u nas do tzw. rozwodowych awantur. :fou: wykrzykiwalam wtedy ze wole nie jesc i chodzic w podartych butach, ale widywac sie czasem musimy, i takie tam rozne brednie...A potem niestety musialam sie dalej godzic z faktami: z golej jednej pensji Roberta nie uciagniemy, MUSI pracowac dodatkowo.Ustalilismy tylko tyle ze gdy bedzie to mozlwe to bedzie bral robote do domu zamiast siedziec u klijenta.No i teraz czesto walaja mi sie po mieszkaniu (na szczescie metraz mamy spory) w porywach i 4 kompy rozlozone na czynniki pierwsze :crazy: a ulubionym zajeciem Justyski stalo sie podgladanie jak tatus w pocie czola sklada to wszystko do kupy.Na szczescie Robcio ma anielska w prost cierpliwosc i nie przeszkadza mu taka asysta .A mala ostatnio zapytana przez babcie" co robilas z tatusiem ?" odpowiedziala dumnie :"instalowalas programik"! :lol:Jest ciut lepiej jednak dalej Robert czesto znika na cale dnie i wieczory ,bo zyc trzeba....
      • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 01.09.01, 11:56
        Mam w domu identyczną sytuację Agnieszko.Czy przpadkiem u ciebie w mieszkaniu nie "walają się", za przeproszeniem, takie malutkie śrubeczki? U mnie jest ich wszędzie pełno - szczególnie na podłodze.Mam dużo cierpliwości, ale czasami mam wrażenie że się po woli kończy
        • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 01.09.01, 12:15
          CelaTakie śrubki walają sie u mnie. Złote i srebrne, błyszczące malutkie.Bawi sie nimi kot póki co.Pozdrówka Anja :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 01.09.01, 12:31
      CZEŚĆ PATSIwspólczuję ci przeogromnie,że jesteś cały czas sama.ale ja nie chcę nic mówić,ale ja mam odwrotą sytuację.chciałabym,aby mój mąż pracował,żeby chciał....to takie dziwne ,albo swiat jest taki pogmatwany.chyba nikt nire jest dzisiaj szczęśliwy.bo jak nazwać szczęściem to,kiedy człowiek martwi się co jutro zje na obiad? widzisz teraz ja rozczulam się... ale wierz mi naprawde trudno jest żyć za moje 500 zł i przy opłatach 300 zł.ale nie narzekam,miałąm cię pocieszyć.tylko sama czasem zastanawiam się ,czy nie wolałabym być sama przez cały czas ,byle tylko się nie bać... a co do ciebie,to proszę znajdżcie czas ,choćby godzinkę tylko dla siebie i celebrujcie ten czas...chciałabym,abyś ty przynajmniej byłą szczęśliwa,bo u mnie już nawet miłości zabrakło....
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 01.09.01, 21:37
      Wiecie, co jeszcze mnie w tym wszystkim przeraża? Że ci nasi mężowie nie wytrzymają tego tempa. Nie mogę patrzeć, gdy mój małżonek pracuje na dwie zmiany (dojeżdża do Warszawy, a więc wstaje o 4 rano a wraca o 12 w nocy!!!). Jak on wygląda! Oczy podkrążone, niewyspany, przemęczony do granic możliwości. Czy tak powinna wyglądać praca?A jeszcze w pracy non stop rozmowy przez komórkę (jakoś kiedyś bez tego sobie radzili), przecież chyba to też nie jest bez znaczenia dla zdrowia. Wszystko rozumiem, brak pracy, kasy itp. ale gdzie jest miejsce na normalne życie, wspólne obiady, rozmowy, zabawy z dzieckiem. Wiecznie brak czasu na wszystko, były dni, kiedy wcale nie widzieliśmy się przez trzy doby. Czy to się kiedyś zmieni? Nie wiem.
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 01.09.01, 23:23
      Witajcia. Ja też mam męża widmo. Czytałam przed chwilą wypowiedzi tatusiów o ich miłości do dzieci. A mi się wydaje, że mój mąż to nie ma czasu, a teraz to może nawet nie ma ochoty pokochać Ignasia. Może za dużo wymagam. Pracuje przecież od rana do wieczora, od poniedziałku do soboty. W niedziele nie pracuje. Ale jak wraca to w zasadzie nawet na Ignasia nie patrzy. I zastanawia mnie to, że sam chciał dziecka, sam mnie taaaaak namawiał. Może to nie do końca ten temat, ale tak mi się jakoś zebrało. Taka praca naprawdę rozwala totalnie rodzinę. Robimy teraz remont. Wybieramy kafelki, umywalki. Zawsze marzyłam sobie jak urządzę mieszkanie. A teraz mnie to nie cieszy, bo wiem ile mnie to kosztuje. Czy nie czujecie, że Was ta praca od mężów oddala? I jeszcze straszne jest, że do takiego męża nawet głupio się przyczepić. W końcu zarabia na rodzinę, ludzie są teraz w takiej trudnej sytuacji, a nam dzięki tej jego pracy niczego nie brakuje. Niczego? Pozdrawiam. Asia
      • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 02.09.01, 09:04
        Asiu, skad ja to znam...Moj malzonek pracuje na dwa etaty plus jeszcze dorywcze "fuchy". Bywa, ze nie ma go w domu i tydzien, standardem jest, ze wraca do domu po 18, cos zje, siada przy komputerze i... pracuje. Obecny ciałem, nieobecny duchem... I ten lęk, ze kiedys organizm nie wtrzyma, ze sie cos stanie... Zycie w ciaglym stresie nie jest zdrowe, a moj malzonek jest przeciez ojcem...Wszyscy sie mnie pytaja: czego chcesz dziewczyno? Nie pije, nie bije, pieniadze przynosi... Tak, ale go nie ma. Dobrze, ze sa telefony, bo wtedy byloby juz zupelnie kiepsko.Ale taki jest koszt braku leku, czy starczy nam od pierwszego do pierwszego...Choc, jak zawsze powtarzam, same pieniadze szeczescia nie daja... A ludzie sie dziwia mym slowom...Ale musze uczciwie przyznac, ze od kiedy zostal ojcem, moj malzonek stara sie wiecej czasu spedzac w domu. Tyle dobrego :)PozdrawiamYennaM
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 03.09.01, 09:20
      Postanowiłam Cię pocieszyć. Mojego męża nie widuję przez całe dnie i nie jest on bynajmniej marynarzem. Nie... po prostu pracuje na pełnym etacie, ma własną działalność gospodarczą - bardzo czasochłonną, trenuje piłkę nożną, gra mecze i jeszcze studiuje. Jak znajduje na to czas - kosztem rodziny. O ile ja mam szansę czasem spotkać go w łóżku - o tyle nasz synek widuje go ok. 10 min. dziennie rano - zanim on wyjdzie do którejś z prac. Jesteśmy trzy lata po ślubie i choć go kocham, wciąż się kłócimy. Zastanawiam się, czy mam sobie kogoś znaleźć? Kogoś z kim mogłabym porozmawiać, iść na spacer? A najgorsze jest to, że pomimo jego harówki - bo tak trzeba to nazwać, nie widać specjalnych efektów finansowych. Przeraża mnie to, że miałam już okresy wściekłości - krzyczałam, płakałam a teraz jest mi obojętne, że go nie ma. Inaczej organizuję sobie czas. Może jestem w łatwiejszej sytuacji niż inne mamy - bo ja też pracuję. Trzymaj się - mąż widmo - to dziś norma.
      • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 11.09.01, 14:24
        A co powiecie na męża, którego nie ma przez ogrągły tydzień? Wraca w piatek w nocy, a w niedzielę najczęściej już o 17.00 wyjeżdza? Przywozi torbę brudnych ciuchów ,zabiera pełną czystych? Za delegację dostaje dodatkowo 18 zł/ dzień. Jest wdrożeniowcem i niestety jeździ, dzisiaj Warszawa jutro Olsztyn, potem Lublin etc.Spodziewam się pierwszego dziecka i po prostu nie wyobrażam sobie takiego życia. Nie mamy jednak pomysłu jak to zmienić. Niby obiecuje że zmieni pracę ,tylko kiedy ma jej szukać.Niestety coraz więcej rodzin tak wyglądasad(((
      • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 12.09.01, 12:51
        Cześć Moniko!My też jesteśmy trzy lata po ślubie, mamy dwójkę dzieci i pracuje tylko mąż a raczej tylko on dostaje za pracę pieniążki. Oprócz etatu w firmie zatrudnił się jako informatyk w innej firmie a na dodatek właśnie jest w trakcie przygotowań do prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Wiadomo, że potrzeby rosną razem z dziećmi ,ale nie uważam żeby pieniądze były warte każdej ceny. Mój mąż należy do osób, które dopóki nie odczują na własnej skórze, nie uwierzą, ze np. długotrwałe zmęczenie czy stres nie służą nie mówiąc o tym, że dzieciom przydałby się ojciec. Teoretycznie on to wie, od urodzenia drugiego dziecka stara się przynajmniej wieczorem zajmować starszym, niestety w weekendy jest tak zmęczony, że na spacer z reguły nie udaje mi się go namówić (zwłaszcza że jeszcze trzeba zrobić zakupy na cały tydzień i posprzątać po całym tygodniu). Ostatnio nie miał wyboru i zostawał codziennie z dziećmi przez ok dwie godziny bo ja robię prawo jazdy ale wtedy ja go nie widziałam. Coraz częściej się kłócimy chociaż się kochamy, bardzo często występuje tzw. rozbieżność interesów. Ja jestem przemęczona, on też ale nie ma zamiaru odpuścić, bo pieniądze są potrzebne...Norma? chyba tak, ale jakoś ciężko się z tym pogodzić.Pozdrawiam, Agnieszka
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 11.09.01, 21:59
      Przeczytalam Wasze listy i stwiedziłam, że muszę mojego męża przedstawić tutaj w lepszym świetle. Chyba ja zawsze muszę być niezadowolona. Ostatecznie on się jednak stara. Widzę go i rozmawiam z nim codziennie. Podwozi mnie, żebym sie mogła uczyć, obiera od rodziców itd. W dodatku niedziele mamy całe dla siebie. A i dla Ignasia jest ostatnio cieplejszy, a maluszek przytulił go i zrobił mój tata. A poza tym jest w "mężu-widmie" taka zaleta, że się nie nudziwink Chciałybyście takiego, co by wstawał o 12 i siadał do komutera, żeby pograć? Pozdrawiam. Asia
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 12.09.01, 08:50
      Asiu - mamo Ignasia zgadzam się z Tobą Całkowicie. Mąż widmo się nam nie znudzi! Też mam męża widmo - dobrze chociaż, że oboje pracujemy blisko siebie w centrum, więc często uda nam się uszczknąć trochę czasu dla kawę wypitą w drodze gdzies na sprawę do sądu. Adam często wraca wieczorem , stara się bardzo zdążyć na wieczorną kąpiel Piotrusia. Ale mamy zasadę - niedziele bezwględnie rodzinne - od rana do wieczora i jakos na razie - odpukać - nam się to udaje. Swoją drogą naprawdę wolę męża widmo niż męża bez pracy. Cos za cos. Nie można mieć wszystkiego.
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 12.09.01, 15:16
      Droga Patsi!!Widze ze krag osob podzielajacych moj los jest dosc szeroki, wstretne to aczkolwiek dla mnie pocieszajace!!Wszak dołaczam do was drogie, opuszczone kobiety , samotnie wychowujace dzieci- bo tak nas chyba mozna okreslic!!!Ja siedze w domu codziennie sama od 8 do 21, 22 -giej, jak rowniez wszystkie soboty do godz 16-tej. Cczasami łapie straszna depreche , szczegolnie w taka pogode jak dzis , a wtedy ...miło mi usłyszec ze nie jestem sama!! Dzieki i za to, napisz cos czasem jak znowu i Ciebie dopadnie. pozdrawiam.... Wiolka
      • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 12.09.01, 21:25
        dopadło:dół totalny,nie wiem jak to nazwać,nie wiem jak z tym walczyć...wygląda to tak:miał pracę,ale się firma rozwiązała,jednak szef zabrał mojego mężusia do swojej nowej firmy(z tej okazji,że wie już o tym ,że może mieć do niego zaufanie i inne ble,ble,ble - dla mnie te "ble ble ble" oznaczają,że gościu ma świadomośc,że trafił na superuczciwego człowieka,który nigdy nie odmawia,jeśli idzie o dobro firmy).sprawa jest o tyle skomplikowana,że jak firma w ciągu trzech miesięcy nie zacznie się kręcić,dołączę do żon bezrobotnych...ale o.k. wierzę w swojego męża - on jest genialny i zawsze sobie poradzi!ale czy może sobie poradzić ktoś,kto cały dzień nic nie je,bo nie ma czasu,do domu wraca ostatnio grubo po północy lub wcale(nie opłaca się),sypia 3-4 godziny na dobę i pracuje w TAKIM stresie...ja wiem,że jest bezrobocie,ale chyba nie znaczy to,że należy pracować w taki sposób i tyle godzin na dobę...dodatkowo przy niekoniecznie adekwatnym do włożonej energii wynagrodzeniu...jestem załamana,nie wiem już jak z nim rozmawiać,bo ciągle każe mi czekać - to się zmieni...przedtem mówił,że to przejściowe...a ja już wiem,że nic się nie zmieni,bo skoro sam prezes pracuje w ten sposób ,to nie widzi nic zdrożnego w takiej pracy podwładnego...wiecie co?zaraz wsiądę w samochód i zawiozę mu śniadanie(tak,dzisiejsze - jeszcze nie jadł...).chyba czas nadszedł,żebym poszła do pracy...patsi
    • Gość edziecko: guest Re: mąż - widmo IP: *.* 13.09.01, 21:46
      Dołączam sie do grona "samotnych mężatek".Jest teraz 22:42 a mój mąz jeszcze nie wrócił(od rana na kawie i papierosach). Mam jeszcze nadzieję na wolny weekend ale przecież stworzono "komórki"- podobno dla naszej wygody choć wydaje mi się, że to niewidzialna smycz.Mam dośc samotnych wieczorow i coraz bardziej zaprzyjaźniam się z komputerem niz ze swoja drugą połowa.Czasem mam wrażnie, tzn. ja wiem, że oddalamy sie od siebie choć niby na brak czułości nie narzekam. Ale czy może coś łączyć ludzi jeśli widują się parę godzin tygodniowo(najczęściej na zakupach, lub rodzinnych imprezach). Dobrze, że mieszkaliśmy razem przed ślubem, bezdzietnie, przynajmniej jest co wspominać.
Pełna wersja