"jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to

12.11.06, 21:01
no właśnie, tak usłyszałam po raz kolejny od mojej mamy dzisiaj.
Powodem są drugie urodzinki synka. Ponieważ jestem w ciąży i do tego pracuję
nie miałam zamiaru wyprawiać dużej imprezy. Miał być tort, zwykły obiad dla
najbliższej rodziny, tj. my, moi teściowe, czyli dziadkowie synka, babcia,
czyli moja mama (mój tata nie żyje) i wujka (kawalera). Nie mam nadmiaru
czasu wręcz przeciwnie, tydzień wypełnia mi praca i gotowanie obiadów dla
synka wieczorami, w weekendy nadrabiam zaległości w domu plus staram się
uczyć do zbliżającego się egzaminu ( uprawnienia zawodowe). Ponieważ nie mogę
liczyć na moją mamę, emerytkę, mieszkającą 5 km od nas, którą prosiłam bez
rezultatu o pomoc, chociaż przy gotowaniu obiadów dla dziecka, do czasu
egzaminu poprosiłam teściową, żeby po urodzinach małego została u nas przez
tydzień i pomogła mi, abym, chociaż wieczory miała dla siebie na naukę.
Na pytanie mojej mamy o imprezę urodzinową powiedziałam, że planujemy tort w
sobotę plus Np. obiad i wspólną zabawę z synkiem. Nic formalnego, po prostu
spotkanie w najbliższym gronie rodzinnym. Od kilku miesięcy moja mama ma
przyjaciela. Wiem, że spędza z nim sporo czasu, ale dla mnie jest to zupełnie
obca osoba, tym bardziej jest to obcy człowiek dla synka. Oczywiście
akceptuje znajomość mamy, bo ma do tego święte prawo. Niestety moja mama
uparła się wprowadzić go za wszelką cenę do rodziny. Zaczęły wkurzać mnie
rozmowy typu, że to będzie nowy dziadzio dla synka, rozmowy odnośnie
wspólnych świąt itd... powiedziałabym, że na tym polu "nie czuję bluesa".
Odnośnie urodzin, mama zadała mi pytanie, czy ma rozumieć, że jest zaproszona
oczywiście ze swoim znajomym. Przyznam się, że mnie zatkało i dodatkowo
wkurzyło, bo nawet o tym nie pomyślałam. Oczywiście nie miałam zamiaru
zapraszać ani przyjaciela mamy, ani również dziewczyny szwagra ( nieznanej mi
zupełnie). Oczywiście odparłam, że nie, bo to nie ma sensu. Ani synek nie zna
tego człowieka ani ja ani nikt inny. Mama oczywiście się obraziła i
powiedziała, że w takim razie ona nie przychodzi na urodziny synka plus różne
docinki odnośnie mojego egoizmu itd.... Nie to nie, jej wybór, mi jest
wszystko jedno. Szkoda dziecka, bo pewno by się cieszyło mając wszystkich
bliskich wokół siebie, ale skoro ktoś próbuje mnie szantażować, ja nie
zamierzam na to pozwalać. Mąż się wkurzył, kiedy mu o tym powiedziałam i
obawiam się zaraz kolejnej awantury między nim a moją mamą.
Powiedzcie mi, co Wy drogie mamy o tym sądzicie... Czy jednak nie mam racji?.
    • maria_rosa Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:11
      No cóż, twoje racje są w pełni uzasadnione i popieram, ponadto będąc w podobnej
      sytuacji zrobiłam to samosmile

      pozdrawiam,
      • l.e.a Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:17
        A może zaprosiłabyś mamę i jej przyjaciela wcześniej żebyście się poznali
        bliżej ? Wydaje mi się,że nie masz zamiaru zaakceptować przyjaciela mamy i
        cokolwiek by nie rozbiła będziesz anty... oczywiście mogę się mylić. Ja bym ich
        zaprosiła, po wcześniejszym zapoznaniu przyjaciela mamy.
        • niusianiusia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:32
          znam przyjaciela mamy, kilka razy go widziałam i rozmawialiśmy, kiedyś pytałam
          go nawet o opinię w sprawie zawodowej ( mamy podobną pracę),była u nas na
          działce kiedyś, ot tyle...
        • niusianiusia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:38
          problem polega na tym, ze nie mam czasu na urządzanie dodatkowych spotkań i
          imprez... marzę, zeby zdążyć, ze wszystkimi obowiązkami, którę muszę wypełnić,
          praca, dziecko, gotowanie, sprzątanie. Brakuje mi czasu dla dziecka, nie musze
          go jeszcze bardziej skracać, żeby zadodowlic moją mamę. Po weekendzie wchodzą
          mi nogi w pupe i zaczyna coraz bardziej boleć kręgosłup od stania przy kuchni,
          mam coraz większy brzuch i zwykłe czynności są coraz dla mnie cięższe do
          wykonania.
          • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:43
            to jak dla mnie byłaby idealna sytuacja,ze by faceta zaprosić, widac jest ważny dla mamy i szczerze powiem nie za bardzo rozumiem twoje oburzenie
    • bujanna Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:15
      uwazam że masz rację, urodziny 2 latka to nie jakas feta dla całej rodziny plus
      znajomi, znajomi znajomych itp.
      To jest małe dziecko i nie potrzebuje nowego obcego "dziadka".
      Dziwie sie też że ci sie chce obiad szykowac dla całej rodzinki.
      U nas zazwyczaj jest ciasto, tort, cukierki owoce, szampan dla dzieci.i starczy.
    • g0sik Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:18
      Moim zdaniem masz rację. Jeśli Twoja matka chce wprowadzić swojego faceta do
      rodziny niech sama urządzi imprezę / rodzinny obiad i zaprosi wszystkich którym
      chce przedstawić Pana. Lepiej zachować się asertywnie niż spełniać czyjeś
      wydumane oczekiwania i całą imprezę zaciskać zęby...
    • mamitka Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:24
      Ja mysle ze moze faktycznie ta okazja nie byłaby najszczesliwsza na poznawanie
      partnera mamy, ale mam wrazenie ze mimo tego iz mowisz ze to jej "swiete pawo"
      to nie do konca akceptujesz ta znajomosc. Przeciez na pewno mozna bylo juz
      poznac tego męzczyzne który stał sie wazna osoba w zyciu Twojej mamy. I z tego
      co mowisz mamie tez zalezy na tym by go w rodzinie przedstawic. Ja na Twoim
      miejscu powiedziałabym że bardzo chetnie poznam jej partnera, ale wolałabys
      przy innej okazji zaprosic ich wspólnie na obiad, zeby maly mogl na spokojnie,
      bez calej "afery" urodzinowej poznac tego pana. Przeprosiłabym ja za to,
      zaprosiła sedecznie na urodziny i ustalilabym jakis dogodny dla Ciebie termin
      wspólnego spotkania. Według mnie - jestes jednak egoistka.
    • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:25
      może jestem nietypowa , ale w sumie przy niemałej iliści gości , obecnośc jeszcze jednej osoby nie zrobiłaby specjalnej róznicy, a synek chyba aż tak bardzo by nie zwracał na niego uwagi w otoczeniu babć ,dzadków i wujków..skoro mamie tak zależy to w sumie czemu nie.....
      • joanna35 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 22:29
        Skoro to przyjaciel mamy, a mamie zależy na wprowadzeniu go do rodziny to
        dlaczego nie zrobi tego na własnej, hucznej imprezie np. imieninowej?
        • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 22:34
          mmoże akurat wypadają pierwsze urodziny wnuczka...wiesz to dla mnie taki jakis wydumany problem , nie bo nie..jakby obecnośc jednej osoby robiła wielką róznicę i to jeszce gdy jest to ktos wazny dla mamy...a ze mama nie pomaga -cóz..tak bywa..ostatecznie nie musi ,a że mogłaby to inna sprawa - ale w końcu mama....w sumie kretyński problem ,typowe robienie z "igły widły"- dowód chyba na niedowartościowanie czy co...
          • joanna35 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 22:39
            Widzisz, ja zaprosiłabym wbrew sobie, a potem miałabym żal do samej siebie, że
            jestem takie ciele i nie potrafię powiedzieć nie, dlatego cenię sobie ludzi,
            którzy potrafią się przeciwstawić czyimś naciskom. I to nie chodzi o ten
            kawałek tortu tylko o uczucia jakie wzbudza w autorce ten pan - przyznasz, że
            nie ma żadnego obowiązku lubić go, a tym bardziej gościć we własnym domu,
            prawda? No i jest jeszcze mama - dzieci wychowuje się przykładem, a że
            przykładem dla córki jest zawsze matka to nie rozumiem tych pretensji. Mnie w
            tym wszystkim nie podoba się jej roszczeniowa postawa i reakcja na odmowę córki.
            • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 22:46
              noi własnie tylko mnie w tym utwierdzasz..jakie wbrew sobie??? o czym Ty piszesz. Mama chce przyjśc ze swoim obecnym partnerem ,bo dla niej widać jest to poważniejszy związek, autorka mówi,ze nic do niego ne ma..ale go nie zaprosi bo co...bo nie....Smieszne dowartościowywanie sie ....a o wartosci stanowi podejmowanie WAŻNYCH decyzji a nie przepychanki w gronie rodzinnym...bzdura i tyle. Sprawa jest prosta jak parasol mama ma partnera, dla niej ważnego i była przkonana ,ze jest oczywistym wizyta na przyjęciu rodzinnym...córka mamę owszem,ale mama nie raczy pomagać to trzeba zrobić wstręt i pana nie zaprosic ..a co ważna jestem i niech matka wie...żenua na całej linii
              • joanna35 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 22:52
                A ja myślę, że problem sięga głębiej. A pomijajac wszystko inne - mamie nic by
                się nie stało gdyby jej trochę pomogła, biorąc pod uwagę ,że jest w ciąży i ma
                mnóstwo obowiązków. Wiem, wiem, zaraz mi odpowiesz, że mama nie ma obowiązku
                jej pomagać. No, a ja Ci wtedy powiem, że niusia nie ma obowiazku zapraszać
                pana ...I co ty na to?

                Trochę Cię prowokuję, bo fajnie mi się z Tobą rozmawiasmile
                • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 22:59
                  hehe....mama to mama i przy autorce wątku już się pewnie w swoim czasie napracowała, sama wyznaję zsadę,ze nie wymagam od moich rodziców pomocy , jeżeli takowej potrzebuje to prosze i jak tylko moga to pomagają nie mogą nie ronię łez. Największy obowiązek pomocy kobiecie w ciąży to ma sprawca takowej i mógłby ruszyć to i owo i pomóc.

                  jednym słowem ludziska lubią sobie stwarzać problemy.....

                  No powiedz sama w czym jeden pan, ważna osoba dla najbliższej mi osoby, moze przeszkodzić, zgrozić zepsuć(????) rodzinne spotkanie....no w czym.?????

                  Może tylko stan odmienny autorki spowodował taki, hmmmm...zbyt radykalny odbiór rzeczywistości.
                  • joanna35 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 23:07
                    Ja też zdana jestem sama na siebie, tak wybrałam i nie mam o to do nikogo
                    pretensji.
                    Oczywiście, że jeden pan w jakimś neutralnym przypadku w niczym nie może
                    zaszkodzić, ale w tym konkretnym może popsuć niusi humor, a juz popsuł relacje
                    z mamąwink
                    Męża pomińmy, bo chwilowo w tej sztuce nie wystepujewink
                    No właśnie, a jak Ci się podoba taka opcja - niusia rozmawia z mamą, prosi ją o
                    pomoc, a w zamian zaprasza przyjaciela mamy? Oj, wiem, że
                    to ...powiedzmy..handel wymienny, ale niewielkie ustepstwo z jednej i drugiej
                    strony może zaowocować lepszym nastrojem na urodzinach wnuczka.
                    • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 23:14
                      cóż handel wymienny był pierwszą fazą handlu za gotówkę...hehe moze by tak mamie zapłacić za pomoc a mama zapłaci za torcik i miejsce przy stole dla przyjaciela...no w sumie wszyscy będą zadowowleni.


                      ech a gdzie tu miejsce na miłość, wzajemne zrozumienie , i przymknięcie oczy na wady i słabości...i jeszcze na małą doze poczucia humoru. Nie można by potraktowac tego tak- ech mama się zakochała i nic innego jej w głowie , zróbmy jej przyjemność , co nam szkodzi..będzie miło i sympatycznie

                      • joanna35 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 23:32
                        kotbehemot6 napisała:

                        > ech a gdzie tu miejsce na miłość, wzajemne zrozumienie , i przymknięcie oczy
                        na
                        > wady i słabości...i jeszcze na małą doze poczucia humoru. Nie można by potrakt
                        > owac tego tak- ech mama się zakochała i nic innego jej w głowie , zróbmy jej
                        pr
                        > zyjemność , co nam szkodzi..będzie miło i sympatycznie
                        >
                        No i jak ja mam z Tobą polemizowaćsmile, żebyś chociaż trochę zadziorna byłasmile,
                        a tak rozbroiłaś mnie zupełniesmile). Mnie przekonałaś, może uda się i z autorką
                        wątku? Dzięki za rozmowę i...wesołego hop do łózkasmile
                        • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 23:34
                          ach nie jestem dzisaj zadziorna...aż tak bardzo...miłych snów...smile)))
                  • niusianiusia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 23:39
                    N
                    > ajwiększy obowiązek pomocy kobiecie w ciąży to ma sprawca takowej i mógłby
                    rusz
                    > yć to i owo i pomóc.

                    Sprawca pomaga ile wlezie. Niestety obiadu za mnie nie ugotuje bo nie umie,
                    może jeszcze dla nas by ugotował, to dla dziecka już na pewno nie, bo to nie
                    jest takie proste. Wszystko musi być miękkie, smaczne, lekkostrawne i menu musi
                    się co dwa dni zmieniać itd... Sprawca robi zakupy, zajmuje się synkiem, pierze
                    sobie i prasuje, kąpie małego, załatwia sprawy z moim samochodem, księgową
                    itd.... Wieczorami dodatkowo musi zawsze popracować, bo dnia mu nie starcza.

                    Znajomy mamy niczego nie popsuje, to całkiem miły facet. Atmosferę popsuje sama
                    mama, która normalnie jest dość przykra w obejsciu i lubi każdemu wsadzic tzw.
                    " szpilę". Przy owym panu zachowuje się jak rozkapryszona nastolatka, zupełnie
                    nienaturalnie. Sytuacja zazwyczaj staje się bardzo groteskowa dla obecnych,
                    którzy mamę znają, mnie osobiście wkurza. Nie chcę cyrku, chcę normalnych
                    urodzin synka bez awantury... Nie wymagam od mamy pomocy, oduczyłam się tego.
                    Mam nianię, trudno, mimo, że mama bez problemu używała babcię a swoją mamę jako
                    nianię i dojeżdżającą , darmową gosposię domową, sama nie jest łaskawa w
                    czymkolwiek pomóc. Pomaga tylko wtedy jak sama chce i w taki sposób jak to się
                    jej wydaje za słuszne, często wbrew woli temu komu pomaga.
                    typowa rozmowa odnośnie tych urodzin:
                    M-coś przygotować? -
                    Ja -moze jak masz czas to tort
                    M - dobrze, moze jeszcze pasztet,
                    Ja - nie musisz, wystarczy tort, zaoszczędzę dwa wieczory
                    M- zrobię pasztet, ale chyba skoro tyle przygotowuję to mogę równiez przyjść z
                    kim chcę....
                    Ja - ( wsciekła) nie nie możesz, tort zrobię sama....
                    • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 23:46
                      to sprawca zachowuje sie jak na sprawcę przystałao w granicach możliwośći...cóz nie zapraszając pana tylko pogorszysz sytuację z tak chimeryczną mamą....jedynym rozwiązaniem by dziecko miało miłe urodziny to nie zaprzaszać mamy wogóle-ale to chyba nie wchodzi w rachubę.Skoro mama i tak jest kapryśna to po co jeszcze pogaraszać sprawę....dopiero dacie powód do wsadzania szpil Wyluzuj trochę, w końcu to drobiazg..zaproś mamę z panem..moze będzie radosna i milsza dla otoczenia.
                      • niusianiusia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 00:00
                        będzie strasznie, mąż powiedział ze w takim razie on się wynosi, bo nie ma
                        ochoty na przedstawienie...
                        • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 00:06
                          zaczynam Ci współczuć..ludziska weżcie troche na wstrzymanie. przecież to parę godzin, jedna impreza o której za tydzień nikt pamiętać nie będzie. A jak mama przyjdzie sama to nie będzie afery???wybrałabym mniejsze zło czyli mamę z przyjacielem...jak będzie sama to jeżeli ma skłonności do przesady to dopiero urządzi przedstawienie. dziewczyno, jeseś w ciąży....zdystansuj się i tak trochę zacznij to"olewać' ma ochote mama zrobić teatr niech robi, z tego co piszesz to jest z tego znana i nikt sie nie zdziwi, a jak będzie sama to jeszcze będzie,ze przez ciebie.....naprawde taka w sumie głupota nie jest warta nerwów, mama jest jak jest - nie wybieraliśmy sobie i niestety nie da się zmienić..można tylko ułatwić sobie życie albo utrudnić.
                          • niusianiusia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 00:23
                            ... lepiej zeby nie przychodziła, tak sobie myślę... chyba nie potrafię
                            wyluzować, będzie znów awantura. Nie potrafię z mamą rozmawiać dłużej spokojnie
                            niż kilkadziesiat sekund. Zawsze musi z czymś takim wyskoczyć, ze mnie szlag
                            trafia. W sumie zawsze ma coś ważniejszego do zrobienia, niż zajęcie się
                            dzieckiem lub pojechanie do niego. Chyba faktycznie problem jest bardziej
                            złożony....gdyby jej zalezało na dziecku a nie na własnym zdaniu, to by
                            pomyślałą, że atmosfera urodzin bedzie fatalna, ale nie, to akurat nie jest
                            ważne... jak sama dzisiaj powiedziała, "teściowa przecież przychodzi z
                            teściem" - kurcze, ale teść to dziadek dziecka, a synek dla teścia to jego
                            najukochańszy i jedyny wnuczek
                            • kotbehemot6 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 00:27
                              a może w tym roku nie robić urodzin rodzinnych- twoja ciąża itd...
                              a małemu urządzić w jakimś domu zabaw tylko dla dzieci

                              zobaczysz,ze jeszce będziesz się z tego śmiac..niestey za jakis czas dopiero, a teraz staraj się popatrzyć na wszystko z boku..i niech sie dzieje co chce...twoje zdrowie najważniejsze więc staraj się nie denerwować.....mimo wszystko dobrejnocki smile)))
                              • niusianiusia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 20:52
                                też myślałam, zeby wszystko odwołać. Z drugiej strony co dziecko winne i
                                dlaczego ma nie mieć swoich urodzin
    • ania.silenter zrobiłabym tak jak Ty n/t 12.11.06, 21:29

      • wanda_76 Re: zrobiłabym tak jak Ty n/t 12.11.06, 22:17
        Rozumiem twoje podejście w tej sprawie (urodzinki). Mam tylko wrażenie, że
        niechęć do spotkania "tego pana" rozciągasz na inne sytuacje, a to faktycznie
        nie byłoby miłe dla mamy, ani w ogóle.
        Moim zdaniem to naturalne, że mama chce swojego przyjaciela wprowadzić do
        rodziny, ale zręczniej byłoby zapraszać do siebie. Takie wciskanie nieproszonych
        gości jest nietaktowne, nawet jeśli dotyczy to rodzonej córki (której notabene
        nie chce się pomóc).
    • mamapiotra Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:48
      wydaje mi się, ze w tym wypadku wpraszanie twojej mamy na urodziny wnuka jakiegos gościa, którego nie znacie, jest nietaktem. no i nie jesteś egoistką. towja mama tak powiedziała, bo chciała na twoich wyrzutach sumienia przeforsować swój plan.

      może jej podpowiedz pomysły innych forumowiczek. rodzinny obiad u niej itp. nie moze się spodziewać, że obcy mężczyzna z dnia na dzień stanie się waszą rodziną.
      • niusianiusia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 23:59
        towja
        > mama tak powiedziała, bo chciała na twoich wyrzutach sumienia przeforsować
        swój
        > plan.
        >

        Trafiłaś w sedno. Mam wyrzuty sumienia, szkoda mi tego faceta ( mamy
        przyjaciela), że jestem zmuszona w ten sposób postąpić. Tak na prawdę jego w
        tej całej historii nie chciałabym skrzywdzić. Nie chcę, aby było mu przykro,
        bo to raczej dobry i miły człowiek. Wkurza mnie mama tym, że ciągle próbuje
        narzucać wszystkim swój punkt widzenia, wszystkimi i wszystkim rządzić.
        Ponieważ jej na czymś zależy, to jej zdaniem wszyscy muszą się jej
        podporządkować. Ja po prostu miałam inną wizję tego spotkania. Miało być bardzo
        nieformalnie, wszyscy na podłogę w bamboszach na nogach i dawaj bawić się z
        małym jego nową kolejką, którą ma dostać w prezencie. Mały ma być w centrum
        zainteresowania a nie jego babcia popisująca się przed widownią.
    • pade Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:52
      To ja też jestem w takim razie egoistką, bo na Twoim miejscu oczekiwałabym od
      mamy choćby małej pomocy przy szykowaniu imprezy, a nie wpraszania dodatkowego,
      obcego gościa. Dziwię się też, że chcesz szykować obiad. Nie wystarczy sałatka,
      torcik, może jakieś ciastka? Skoro nie masz czasu, jesteś zmęczona itd po co to
      wszystko? W imię czego?
      Ktoś wyżej napisał, że jesli mamie zalezy niech zaprosi rodzinę do siebie na
      wspólny obiad w celu bliższego poznania się. Popieram.
      W tym przypadku :wysoka ciąża, nauka, praca, małe dziecko, mama powinna
      przystopować z pretensjami.
    • kalendarzowa_wiosna Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 21:53
      A ja mam inne zdanie niż większość.
      Dla Twojej mamy ten człowiek jest ważny. Kilka mięsięcy to raczej nie przelotna
      znajomość. Jeżeli mamie zależy na wspólnych odwiedzinach, to dlaczego nie? Co
      Ty na tym tracisz? Kawałek tortu więcej? Dzieckiem się nie zasłaniaj. Jest zbyt
      małe na zrozumienie całej sytuacji.
      Myślę, że Ty raczej nie chcesz zapraszac tego człowieka na zasadzie: nie bo
      nie. Może trochę po złości? Jesteś rozżalona, że mama Ci nie pomaga i teraz
      chcesz troszeczkę chcesz się odegrać?
      Egoizmem tego bym nie nazwała.

      Niusia, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę, że Twoja mama ma swoje życie,
      partnera. Moja od kilku lat jest sama i nie może sobie z tą samotnością
      poradzić. Z nudów dzwoni do mnie kilka razy dziennie, na siłę próbuje pomagać,
      generalnie żyje moim życiem. Nie wiem co gorsze: brak pomocy czy tej pomocy
      nadmiar.
      • wanda_76 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 22:27
        Też prawda (to do wiosny). Zdecydowanie najlepiej być wielkodusznym i nie truć
        się postępowaniem innych. Ale to niełatwe...
    • jdylag75 Podaj tylko tort 12.11.06, 22:57
      najbliższej rodzinie, w końcu w zaawansowanej ciązy jesteś i czas się
      oszczędzać. A integrować się z Panem możecie przy innej okazji.
    • judytak Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 23:14
      nie widzę sensu w urządzenia dwulatkowi urodzin w stylu "imienieny u cioci"
      jemu to nie robi większej różnicy
      jedyne, co zapamięta, to zdmuchanie świeczek na torcie i chóralny "sto lat",
      może jeszcze dwa najbardziej udane prezenty
      nie ma więc co się wysilać z zaproszeniami, lepiej cała sprawę potraktować na
      luzie - kto przyjdzie, będzie, kto nie przyjdzie, to nie
      i lepiej nie planować obiadu, tylko popołudniowe, niedługie spotkanie przy
      kawie, ciastkach, plus tort
      dziecko będzie po obiedzie, po drzemce, spokojniejsze, weselsze
      a przecież o to w tym chodzi...

      pozdrawiam
      Judyta
      • niusianiusia obiad.... 12.11.06, 23:46
        Obiad muszę przygotować, bo teściowie nie są z tego samego miasta i zatrzymają
        się u nas, teściowa zostanie dodatkowo tydzień dłużej, muszę zapewnić
        wyżywienie przez weekend. Potem to już będzie nalezało do teściowej. Czy zrobię
        obiad dla 4 czy 7 osób co za różnica. Zupa jeden garnek, a klika kotletów w
        jedną lub drugą stonę nie ma znaczenia.
        • judytak Re: obiad.... 13.11.06, 11:20
          nie chodzi mi o gotowanie
          chodzi mi o to, że paczka dorosłych siedzi przy stole, siłą rzeczy przynajmniej
          przez godzinę, półtorej, a dwulatek solenizant plącze się pod nogami, bo nikt
          nie ma czasu / możliwości / ochoty zostawiać niedojedzony obiad i się z nim
          pobawić

          chyba że twój dwulatek jest dużo spokojniejszy i doroślejszy, niż znane mi inne
          dwulatki, w tym wybitnie - moje...

          a przyjaciel mamy, moim zdaniem, niech sobie przyjdzie, jeśli jest w miarę
          normalnym, kulturalnym człowiekiem, nikomu przeszkadzać nie będzie, wszak
          rodzinę twojego męża mało w sumie obchodzi, z kim twoja mama do kina chodzi ;o)

          pozdrawiam
          Judyta
    • gruba-buba Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 12.11.06, 23:58
      popieram Cię, bo też uważam, że to dla Twojego dziecka są te urodzinki i ma
      czuć sięna nich swobodnie i dobrze. Przyprowadzenie obcego mu pana może mu
      zważyć humor i onieśmielić, ale też wprowadzić nieco drętwą lub sztuczną
      atmosferkę.

      > Mama oczywiście się obraziła i
      > powiedziała, że w takim razie ona nie przychodzi na urodziny synka plus różne
      > docinki odnośnie mojego egoizmu itd.... Nie to nie, jej wybór, mi jest
      > wszystko jedno. Szkoda dziecka, bo pewno by się cieszyło mając wszystkich
      > bliskich wokół siebie,

      Niestety reakcje Twojej mamy nie są mi obce. Doprawdy nie rozumiem dlaczego tak
      często dorosłe osoby, babcie czy dziadkowie, sami zachowują się jak
      egoistyczne bachory. Zupełnie do nich nie dociera, że takie postępowanie
      krzywdzi najbardziej te ich podobno najukochańsze wnuki.
    • volta2 Off topic 13.11.06, 00:33
      A ja tylko niusiu chcę zadać ci pytanko, czy wiesz, że byłaś wydrukowana w WO w
      artykule o polskiej babci?
      to nawet chyba twój wątek zainspirował autorkę?
      czytałaś?
      • niusianiusia Re: Off topic 13.11.06, 20:53
        nie nie czytałam, masz może kopię? Kiedy to było?
      • niusianiusia Re: Off topic 13.11.06, 20:53
        chętnie bym przeczytała.....
      • niusianiusia znalazłam i przeczytałam 13.11.06, 21:21
        dziękuję za informację
    • mongolia4 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 06:07
      Moim zdaniem to Twoja mama zachowala sie jak egoistka.Ty jestes w
      ciazy,pracujesz,uczysz sie i wychowujesz synka, poprosilas mame o pomoc a ona
      odmowila i na dodateka ma pretesje ze niechcesz zaprosic
      jej "chlopaka"Troszeczke przesadza i mysli tylko i wylacznie o sobie i o swoim
      przyjacielu.
      Niech wyprawi sama impreze i zaprosi cala rodzinke i przedstawi GO wszystkim.
      Moja mama tez jest wdowa i ma przyjaciela co nam to nie przeszkadza, ale nie
      wciska go na imprezy rodzinne.
      Mialas racje ze niezaprosilas skoro robisz impreze tylko dla najblizszej
      rodziny.
    • mangoosta3 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 07:59
      Widzisz , nie do końca akceptujesz mamy wyboru. Skoro uważasz że ma do tego
      pełne prawo, to musisz wiedzieć że mama będzie chciała z nim bywać wszędzie.
      Nie wiem ile to trwa już, jak długo "zachouje się jak nastolatka" ( jest
      poprostu zakochana i już) Może powinnaś z mamą spokojnie porozmawiać na ten
      temat(odnośnie urodzin synka, że chcesz zeby tym razem byla sama, ze jest to
      dla Ciebie nowa sytuacja itp) Może to mama powinna Ciebie zaprosić na uroczyty
      obiad żebyś poznała jej przyjaciela? partnera? i jeżeli naprawdę akceptujesz
      jej wybór to skoro chcą być razem, planują gruchanie na starość to jeden
      dziadek więcej dziecku krzywdy nie zrobi. Uśmiechnij się i ciesz się że nie
      masz sfrustrowanej mamy która zatruwa Tobie życie. A że nie pomaga? Będziesz
      potem szczęśliwa , że z mężem daliście sobie sami radę i tyle ))))
    • iwles Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 08:55
      Ja jestem zdania, że osoba urządzająca imprezę zaprasza gości,a gościom nie
      zostaje nic innego, jak się z tym pogodzić.
      Nie rozumiem tego uporu Twojej mamy.
      Urodziny wnuka to uroczystość jak najbardziej rodzinna, gdyby układ z tym Panem
      był już na tyle bliski, że Ty traktowałabys Go już jak członka rodziny - to i
      owszem, Jego nieobecność byłaby nawet nietaktem, ale tak ...

      Głupie jest twierdzenie, że to "nowy dziadziuś"... nowy wujek to i owszem, ale
      dziadziuś ?????

      Współczuję, bo i tak, i tak niedobrze ...
    • nisar Nie zgadzam się z Tobą, niestety. 13.11.06, 09:17
      Rozumiem, że znajomy jest dla Twojej mamy kimś więcej niż po prostu kolegą i
      chciałaby ona aby jej rodzina to zaakceptowała. A Ty stajesz okoniem, w sumie
      jakim prawem? Jasne że masz prawo nie zapraszać obcego faceta akurat na
      urodziny syna, ale znamienne jest dla mnie że a) tak bardzo Ci na tym zależy b)
      najwyraźniej nie robisz nic, żeby zaproponować inne rozwiązanie.

      Jeśli, powtarzam, jeśli moje odczucie jest prawidłowe - czyli tak naprawdę nie
      akceptujesz nowego związku mamy to a) nie dziw się, że mama nie ma serca do
      pomagania Ci b) co w zasadzie chciałabyś jej zaproponować w zamian? prowadzenie
      Ci domu, bo Ci ciężko? A gdzie w tym jest ona? No trochę dojrzałości, jak rany!

      Sorry, jeśli jestem napastliwa, ale widzisz, ja mam mamę samotną i przysięgam,
      dałabym wiele, żeby miała kogoś bliskiego. Jestem jedynaczką, mama ma w
      zasadzie tylko mnie i uwierz mi, to bardzo obciążające wiedzieć, że nie mogę
      wyjechać np. na święta, bo ona zostanie sama, nie mogę pojechać na cały weekend
      na działkę, bo ona będzie sama, nie mogę przesiedzieć weekendu w szlafroku w
      domu, bo ...itd.

      To jest aspekt sprawy, którego chyba nie wzięłaś pod uwagę.

      Jeszcze raz - urodziny dziecka nie są być może najlepszą okazją do poznania się
      nawzajem z panem, ale można zainicjować inną, prawda?

      I jeszcze jedno - każdy wartościowy człowiek w otoczeniu dziecka jest dla tego
      dziecka wygraną. Obojętne, czy to rodzony dziadek, czy kumpel wujka. Jeśli
      dziecko jest w stanie cokolwiek "skorzystać" (emocjonalnie, rozwojowo,
      kulturowo itp) na tej znajomości, to nie warto rozważać kwestii "skąd się osoba
      wzięła". Ważne że jest.
    • melka_x Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 09:20
      Jeśli znajomość trwa kilka miesięcy to nie powinno wprowadzać się przyjaciela
      mamy w życie dziecka w roli dziadka. Tyle, że ja tu widzę jeszcze dwie sprawy.
      Jedna; mam wrażenie, że mama traktuje to bardzo osobiście, jako test Twojej
      akceptacji dla jej związku i dlatego zastanowiłabym się jednak na zaproszeniem,
      pod warunkiem, że nikt będzie mieszał dziecku w głowie, że to dziadek. Druga to
      ta, że wydaje mi się, że za Twoją odmową stoi coś jeszcze; zadawniona pretensja
      o brak pomocy. Obie chyba macie do siebie żale i chyba żadnej z Was nie chodzi
      tylko o te urodziny.
      • makatka4 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 13:46
        Jesteś egoistką. Nie wiem, czy w sprawie urodzin, ale w sprawie przyjaciela
        mamy - na pewno. Mama chce, by trkatować go jako jej partnera życiowego i
        powinnaś IMHO to życzenie uszanować. A obyczaj każe, by na rodzinne imprezy
        zapraszać małżeństwa razem. Ty tego nie chcesz, bo? nie mają papierka?
    • burza4 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 14:12
      relacje z mamą czy zagonienie/brak czasu/ciąża nie mają tu nic do rzeczy.

      wg mnie duzym nietaktem jest twoje zachowanie - nie zaprasza się dorosłych,
      sparowanych osób z zaznaczeniem "przyjdź sama" - bo osobiście takim
      zaproszeniem byłabym urażona i je olała.

      Kwestia tego, czy znasz gościa lepiej czy słabiej to odrębna sprawa.

      normalne jest, ze skoro mamę coś z nim łączy chce go wprowadzić do rodziny, że
      myśli o wspólnych świętach. Dziwne byłoby, gdyby w przypadku imprez rodzinnych
      go olała i powiedziała np. "idę na rodzinną imprezę, zorganizuj sobie jakoś
      czas, masz wolne".

      moja ciotka ma przyjaciela, tesciowa też związała się z kims po śmierci teścia -
      i do głowy by mi nie przyszło pomijać ich w zaproszeniach, bo są mi "obcy".
      Tak do tego podchodząc - zostaną obcymi na zawsze.

      ja rozumiem, że ci ciężko - ale z twojego postu przebija pretensja o brak
      pomocy od mamy. Sama pracowałam - i to często po godzinach, prowadziłam dom,
      studiowałam zaocznie w weekendy - i jakoś dało się to wszystko pogodzić - a
      byłam samotną matką. I nie mam prawa do żalu, bo takie życie było konsekwencją
      moich, nie zawsze szczęśliwych wyborów - gdyby rodzice nie chcieli/nie mogli
      pomóc - byłoby to w pełni zrozumiałe, bo zapanowanie nad własnym życiem to mój
      obowiązek a nie ich. Nie przesadzaj.
      • iwles Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 14:55
        Przeciez to nie wesele, że trzeba przyjść z parą koniecznie !!!!!!!!!!!!!!
        Nie będzie tańców przecież !
        • nisar Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 15:05
          Na wesele też nie musi się przyjść z parą "na siłę". Natomiast przykro byłoby
          gdyby młoda para zaznaczyła z punktu "przyjdź sama bo wiesz, nie lubimy Twojego
          faceta, zresztą nie jesteście po ślubie". Co to za podejście jak słowo daję.
          • iwles Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 15:10
            A gdybyś dostała zaproszenie na wesele tylko dla siebie?
            Nie byłoby słowa "z osobą towarzyszącą" ?

            Na złość młodym nie przyszłabyś ???
            (Mówimy o sytuacji, kiedy nie jesteś zamężna)
            • nisar Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 15:58
              Widzisz, dla mnie nie papierek jest istotny. Albo z kimś jestem, albo nie. I
              jeśli jestem z kimś związana, ta osoba jest dla mnie ważna, to g. komu do tego,
              czy mamy i zamierzamy mieć papier, czy nie.
              Gdyby ktoś z mojego otoczenia, wiedząc że jestem związana z kimś na poważnie,
              dał mi zaproszenie na swój ślub i wesele tylko dla mnie, albo co gorsza
              zaznaczył, że mam przyjść sama, to wybrałabym się na ślub a olała wesele.
              Na pewno.
            • burza4 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 17:13
              iwles napisała:

              > Na złość młodym nie przyszłabyś ???
              > (Mówimy o sytuacji, kiedy nie jesteś zamężna)

              cóż za egocentryzm...

              nie "na złość", ale dlatego, że niezaproszenie czyjegoś męża/partnera to
              obraźliwy przejaw ostracyzmu towarzystkiego. Nie mówimy o zaproszeniu na
              babskie pogaduszki czy na imprezę znajomych z wojska czy liceum ani o sytuacji,
              jeśli wiemy, że to przelotna przygoda i za tydzień będzie ktoś inny (choć ja i
              tak zaprosiłabym).

              na takie okazje dorosłych ludzi zaprasza się parami, ślub nie ma tu nic do
              rzeczy. Jeśli się NIE zaprasza, to dla drugiej strony jest to czytelny
              sygnał "nie tolerujemy twojego partnera, nie akceptujemy waszego bycia razem".

              W tej sytuacji na miejscu mamy odebrabym to jako komunikat "nie będzie mi się
              byle łachmyta wkręcał w rodzinę". Jeśli matce na nim zależy - to trudno się
              dziwić, że poczuła się urażona.

              • iwles Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 18:26
                Na Boga, to są urodziny wnuka !

                na takich uroczystościach powinni być najbliźsi, jeśli jest to uroczystość dla
                najbliższych.
                Ja rozumiem, gdyby ten pan miał status przyjaciela rodziny, był zaprzyjaźniony
                z całą rodziną, bywał na imprezach imieninowych, z okazji Świąt, Wigilii itp.

                No i mama powinna raczej zapytać: córeczko, a czy mogłabym na urodziny przyjść
                z panem X ? To chyba inaczej brzmi, niż: robię tort/pasztet, więc mam prawo
                przyprowadzić kogo chcę.

                Czy na tej samej zasadzie powinnam moich siostrzeńców i bratanków (19-20-
                latków) zapraszać na urodziny mojego syna z aktualną panną ? Bo są sparowani ?


                Ale tu widzę jeszcze coś innego, wpływ tego pana na zachowanie mamy autorki
                wątku.
                I tu zapewne jest jej wstyd widząc mamę, która zachowuje się ... no ... mało
                poważnie ... jak roszczebiotana naiwna panienka. I o to prawdopodobnie chofdzi
                najbardziej. Że mama zmieniła się, i to raczej nie na lepsze.


                Ja nie mówię, że NIE. Wprost przeciwnie. To bardzo dobrze, że mama jest
                szczęśliwa, tylko, że ... nic na siłę i nie nachalnie.


                Niedawno był na forum wątek dziewczyny, która poczuła się urażona, że
                przyjaciólka zrobiła urodzinową imprezę dla swojego dziecka i jej nie
                zaprosiła. Padło wiele odpowiedzi w stylu: to uroczystość dla najbliższych, że
                skoro to impreza czysto rodzina, to nie masz o co się obrażać ... itd.

                Dlatego ja nie rozumiem, dlaczego Babcia się tak się nadąsała i postawiła
                sprawę tak ostro....
                • burza4 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 13.11.06, 21:05
                  iwles napisała:

                  > Ja rozumiem, gdyby ten pan miał status przyjaciela rodziny, był
                  zaprzyjaźniony z całą rodziną, bywał na imprezach imieninowych, z okazji
                  Świąt, Wigilii itp.

                  no na takiej zasadzie to on jest na z góry straconej pozycji, bo jego status
                  się nigdy nie zmieni - autorka kręciła tez nosem na wzmiankę o wspólnych
                  świętach...
                  >
                  > No i mama powinna raczej zapytać: córeczko, a czy mogłabym na urodziny
                  przyjść z panem X ? To chyba inaczej brzmi, niż: robię tort/pasztet, więc mam
                  prawo przyprowadzić kogo chcę.

                  Zapraszając jedną połowę pary - POWINNO być oczywiste, że zaprasza się oboje.
                  zwróć uwagę na ostatnie zdanie
                  zyciegwiazd.onet.pl/2710,2663,1307317,1,zaproszenie_na_kolacje,savoir.html
                  zyciegwiazd.onet.pl/2710,2663,1315063,savoir.html

                  tiaaa, wychodzi na to, że matka pokutuje teraz za braki w wychowaniu córki -
                  nie przekazała jej zasad bon ton, to teraz ma. Za to podejście córeczki jest
                  proste "zrób tort i s....j, twoje uczucia mam gdzieś, a jak ci się coś nie
                  podoba, to w ogóle się wypchaj".
                  >
                  > Czy na tej samej zasadzie powinnam moich siostrzeńców i bratanków (19-20-
                  > latków) zapraszać na urodziny mojego syna z aktualną panną ? Bo są
                  sparowani ?

                  nie mówimy o nastolatkach a o dorosłych ludziach. Dla młodych ludzi takie
                  rodzinne spędy są nudziarstwem i możesz spokojnie IM oszczędzić kłopotu i
                  zaproszeń. A jeśli już - to jeśli dziewczyna jest stała (o co w tym wieku
                  trudno), to why not?

                  > Niedawno był na forum wątek dziewczyny, która poczuła się urażona, że
                  > przyjaciólka zrobiła urodzinową imprezę dla swojego dziecka i jej nie
                  > zaprosiła.

                  to coś zupełnie innego, nie ma przymusu zapraszania znajomych na rodzinne
                  imprezie, ale zupełnie czym innym jest sytuacja kiedy ten obcy facet jest
                  towarzyszem życia babci. Trochę mnie dziwi, że są razem parę miesięcy i dotąd
                  nie było okazji się poznać, mam wrażenie że ona faceta zna, a po prostu trzyma
                  się na dystans. Dodatkowo - mnie takie zachowanie utwierdziłoby w przekonaniu,
                  że córka o mnie pamięta tylko wtedy jak czegoś potrzebuje, a i to tylko póki
                  jej z tym wygodnie. Zrób tort, przyjdź sama (i mam w nosie jak się z tym
                  czujesz), a najlepiej by było jakbyś jeszcze pozmywała po imprezie...

                  > Dlatego ja nie rozumiem, dlaczego Babcia się tak się nadąsała i postawiła
                  > sprawę tak ostro....

                  no cóż... na to już nic nie poradzę.
                  • iwles Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 14.11.06, 23:35
                    burza4 napisała:
                    > no na takiej zasadzie to on jest na z góry straconej pozycji, bo jego status
                    > się nigdy nie zmieni


                    To mamie powinno zależeć, aby rodzina pana poznała i polubiła, i to ona powinna
                    postarać się o zorganizowanie sprzyjających okoliczności ku temu, a nie ładować
                    się z panem, którego zna ledwie kilka miesięcy na urodziny małoletniego wnuka.

                    > Zapraszając jedną połowę pary - POWINNO być oczywiste, że zaprasza się oboje.
                    > zwróć uwagę na ostatnie zdanie
                    > zyciegwiazd.onet.pl/2710,2663,1307317,1,zaproszenie_na_kolacje,savoir.html

                    A ty wróć uwagę na zdanie przedostatnie - o zapraszaniu jednej połowy pary.

                    > zyciegwiazd.onet.pl/2710,2663,1315063,savoir.html

                    A tutaj przeczytaj sobie 3 zdanie od końca.
                    Zresztą akurat oba przykłady, a szczególnie ten drugi, dotyczą kawalerów i
                    panienek.

                    > Za to podejście córeczki jest proste "zrób tort i s....j,


                    a tutaj to się akurat mijasz z prawdą i grubo naciągasz, albo nie przeczytałas
                    dokładnie postu autorki.

                    > nie ma przymusu zapraszania znajomych na rodzinne
                    > imprezie, ale zupełnie czym innym jest sytuacja kiedy ten obcy facet jest
                    > towarzyszem życia babci.

                    I tu sobie sama odpowiedziałaś na pytanie - nie ma obowiązku na rodzinna
                    imprezę zapraszania znajomych. A póki co ten pan jest tylko znajomym i to
                    słabym znajomym autorki postu. A czy można go nazwać towarzyszem życia ?
                    Czyżby juz się zdeklarował? Ofijalnie ? Że chce być z tą babcia na dobre i na
                    złe i do końca swych dni ?


                    > Zrób tort, przyjdź sama (i mam w nosie jak się z tym
                    > czujesz), a najlepiej by było jakbyś jeszcze pozmywała po imprezie...


                    i znowu nadinterpretacja ...............
                    • hanna26 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 15.11.06, 01:11
                      Wiesz, widzę, że Ty nie za bardzo lubisz swoją mamę.
                      Chyba rzeczywiście bardzo Ci się naraziła, tym, że ośmiela się nie pomagać Ci w
                      obowiązkach domowych. Myślę, że po prostu jesteś wielką egoistką i
                      egocentryczką, nie myślącą wiele o potrzbach innych ludzi. Troche przypominasz
                      mi nastolatkę, która wstydzi się własnej mamy, bo nie puszcza cię na dyskotekę
                      albo chodzi w przydeptanych kapciach. I jak nastolatka nie potrafisz nabrać
                      dystansu do codzienności. Tylko że nastolatki zwykle później z tego wyrastają i
                      mądrzeją.
                      Żal mi Ciebie, bo widze, że życie przecieka Ci przez palce, a Ty nie masz
                      czasu, żeby sie trochę zatrzymać, zwolnić, spokojnie pogadać.
                      Cóż, jesteśmy podobni do swoich rodziców, a człowiek uczy sie przez
                      przykład. Nawet się nie obejrzysz, jak Twój syn zacznie Cię podobnie traktować
                      jak Ty swoją mamę.
                      I nie będzie to miłe.
                      • iwles Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 15.11.06, 07:50
                        > Cóż, jesteśmy podobni do swoich rodziców, a człowiek uczy sie przez
                        > przykład. Nawet się nie obejrzysz, jak Twój syn zacznie Cię podobnie
                        traktować
                        > jak Ty swoją mamę.


                        czyli, że autorka postu zachowuje się dokładnie tak, jak jej mama w stosunku do
                        swojej mamy ?
                        hmmmmmmmmmmm...........
                        więc to mama jest sobie sama winna.

                        ps. Hanna26 - chodziło Ci o mnie ?????????????????
                        • hanna26 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 15.11.06, 13:56
                          ps. Hanna26 - chodziło Ci o mnie ?????????????????

                          Nie rozumiem. Dlaczego miałoby mi chodzić o Ciebie? Przecież ten wątek nie
                          dotyczy Ciebie.
                          A jeśli chodzi o Twoje pytanie - tak, poniekąd mama jest sama sobie winna. W
                          końcu tak właśnie wychowała swoją córkę.
                      • joanna35 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 15.11.06, 11:33
                        Haniu a mnie jest żal Ciebie, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, zresztą
                        nie tylko Ty sądząc po lekturze co niektórych postów. Wróć może do postu o tym
                        jak mama zajmowała się autorką wątku kiedy ta była mała, zamiast tak bardzo
                        spieszyć się z ocenami.
    • zojkaojka Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 14.11.06, 09:26
      no dla mnie w tej sytuacji wylazło z ciebie jednak egoistyczne dziecko.Ukochani
      naszych bliskich traktowani jak obcy...hmmm To raczej nie jest dobry pomysł
      wzmacniający rodzinę. Rozumiem że mowa o 2 osobach w dodatku ? A jak byliście
      przed ślubem to mama twojego męża na imprezy rodzinne nie zapraszała ? Ja nie
      lubiłam na etapie narzeczeństwa chodzić na imprezy bez mojego i myślę że wiele
      osób tak ma. Jeszcze urodziny malucha to ewentualnie cię zrozumiem , ale
      wigilia ???? Nie chcesz by mówiło mu "dziadek" twoje maleństwo ? Ok. może po
      imieniu , ale on i tak znajdzie się w miejscu przynależnym dziadkowi skoro
      będzie u boku babci. Zakładam przy tym że babcia nie przyprowadza ci kolejnych
      kandydatów na dziadka co parę miesięcy-jeśli tak to rozumiałabym twoje
      podejście.
    • malgra Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 14.11.06, 09:32
      nie czytałam wszystkich wypowiedzi, więc możliwe,że się powtórzę ale myślę,że
      jednak nie do końca akceptujesz związek swojej mamy a świadczy o tym
      zdanie: ,,Niestety moja mama uparła się wprowadzić go za wszelką cenę do
      rodziny. Zaczęły wkurzać mnie rozmowy typu, że to będzie nowy dziadzio dla
      synka, rozmowy odnośnie wspólnych świąt itd...''
      • niusianiusia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 14.11.06, 22:30
        Poniekąd nie akceptuję, ale nie związku mamy, tylko jej nachalnego sposobu
        włażenia z zabłoconymi butami w moje uczucia i moje życie.
        Nie akceptuję formy "nowego dziadzia", bo taką osobą ten człowiek nie jest i
        nigdy nie będzie, mimo, że jest całkiem sympatycznym i zupełnie niewinnym w
        całej tej historii człowiekiem. Od początku uczę synka, kto był jego prawdziwym
        dziadziem, że jego prawdziwy dziadzio bardzo chciał go poznać i jak bardzo
        synek jest do niego podobny. Tak ma zostać, bo ja tak sobie tego życzę i mam do
        tego święte prawo. Ponieważ moja mam tego nie potrafi zaakceptować i bardzo
        nachalnie próbuje wszystko wywrócić do góry nogami, ja nie zamierzam się na to
        zgadzać. Nie dam się szantażować. Dlaczego, długo by pisać....
        • sir.vimes Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 14.11.06, 23:15
          Nie masz powodu zapraszać - twoje dziecko go nie zna, więc jaki tam z niego
          "nowy dziadzio". Na bycie "przyszywanym" dziadkiem trzeba sobie zapracować smile
          Niech mama was zaprosi na jakąś imprezkę i pozna swojego "absztyfikanta" z twoim
          dzieckiem.
          • grzalka Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 14.11.06, 23:28
            zaproś przyjaciela Mamy bez Mamy
            • kim5 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 15.11.06, 11:56
              Fdyby byli po ślubie, też byś zaprosiła ją samą?
              • sir.vimes Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 15.11.06, 12:12
                Myślę, że gdyby wzięli ślub bez zapoznania Pana z rodziną , przede wszystkim z
                synkiem niusi, którego święta dotyczy ten wątek też nie musiałby przychodzić.
                Przecież to dziecka urodziny , to dziecko ma się dobrze czuć i bawić, a nie
                sarmacka biesiada.
    • vharia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 15.11.06, 22:00
      Myślę, że macie duuużo zaległych spraw do rozwiazania, zupełnie niezaleznie od urodzin Twojego syna. Jeśli ich nie rozwiążesz, to problem będzie wracał, a to w Wigilię, a to w następne urodziny.

      Z tego co piszesz, to mama dyplomatką nie jest, ale skoro przyznajesz jej prawo do ułożenia sobie życia od nowa, to musisz ponieść konsekwencje takiej deklaracji. Nie wystarczy powiedzieć "niech sobie ma", jeśli tzw. czynysmile świedczą odwrotnie. Nie chodzi mi naprawdę o urodziny dziecka (impreza ma sens w wąskim gronie), ale tego faceta można było 40 razy zaprosić wcześniej po to, zeby poprostu poznać kogoś ważnego w życiu mamy. Wtedy nie byłoby takiego problemu, jak jest.
      Mamy przesadnie nie bronię, bo nastoletnie chichoty są męczace i, fakt, sama może urządzic wieczorek zapoznawczy.

      Co do pomocy, to przesadzasz. Inne matki pracują/mieszkają daleko/opiekuja sie własnymi matkami/maja swoje życie. To normalne. Masz swoja rodzinę, jesteście w komplecie, wszyscy dzieki bogu zdrowi a "sprawca" poczuwa sie jak najbardziej. Mama NIE ma obowiązku pracować u Was w domu.
      • niusianiusia Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 15.11.06, 22:59
        .... problem będzie wracał oczywiście, zdaję sobie z tego sprawę. Nie da się
        tutaj przedstawić złożonosci całej sprawy, z pewnych jednak powodów, mój mąż
        myśli podobnie jak ja i wcale go idea przyjścia osoby towarzyszacej mamy nie
        bawi. Wręcz powiedział mi, ze w takim razie on wychodzi bo nikt tutaj nie
        będzie mu rządził. Urodziny dwulatka to nie wesele, kiedy trzeba zapraszać
        wszystkich z kimś, zeby mogli się bawić w parach. Nie planuję zadnej wielkiej
        imprezy. Przyjadą dziadkowie i zatrzymają sie u nas. Muszę ich ugościć
        jedzeniem, bo to normalne. Tort oczywiście również będzie bo tak sobie to
        zaplanowałam. Ponieważ nie mam czasu w tygodniu wiec odwiedziny przełożyłam na
        sobote. Szwagier wpadnie sam, nie zapraszałam go z dziewczyną, bo to nie tego
        typu impreza. Wpadnie na tort obiad i wspólną zabawę a przy okazji zobaczy się
        z rodzicami. Myślałam, ze moja mama też potraktuje to w ten sposób jak i ja na
        to patrzę. Niestety zrobiły się z igły widły.
        Nie zamierzam odwoływać ani tortu ani dziadków. Skoro moja mama nie chce wziąć
        udziału w urodzinach wnuczka, to jej sprawa i jej decyzja. Ponieważ nie jest to
        żadna wielka impreza to nic nie straci, najwyzej tortu nie zje. Synka może
        odwiedzić w innym czasie... z resztą tak planuje. Nie rozumiem tylko dlaczego
        innego dnia zamierza przyjść sama a nie ze swoim znajomym... moze jednak to nie
        chodzi o wnuczka tylko o naginanie otoczenia zgodnie z jej widzimisię.
        • ptasia30 Re: "jestem wstrętną egoistką....." a co Wy na to 15.11.06, 23:23
          Ja Cię bardzo rozumiem.Mam co prawda starsze dzieci ale problem z obydwiema
          Mamami".Moja nie mieszka z nami ale setki kilometrów od nas.Ale i tak jak
          przyjeżdza to robi zamęt(juz nawet nie wsopinam o wtracaniu sie w wychowanie
          dzieci i podważanie mojego autorytetu)Przyjeżdża czasem ze swoim znajomym(3 z
          kolei)A tesciowa tez samotna kobieta i też swoich przjaciół angażuje bez
          ogródek w życie rodzinne.Dla mnie to nie ciekawa sytuacja,bo nie chce żeby
          synowie mieli dziwne podejście w przyszłosci choćby do budowania zwiazków,bo
          skoro babcie tak robia....?Ale ucze ich swoich wartosci na tyle wpajam ile moge
          a i tak maja swoje rozumki.Ale nasz i męża wybór,że stajemy okoniem na to
          wszystko-mimo obrazy "boskiej" mam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja