Gość edziecko: guest
IP: *.*
10.09.01, 20:54
Jesteśmy młodym małżeństwem. Mamy dwójkę dzieci: półtoraroczną Anie i trzymiesięcznego Jasia. Mieszkamy w wynajętym trzypokojowym mieszkaniu. Żona pochodzi z przeciwnej strony Polski (prawie 400 km od naszego obecnego miejsca zamieszkania) i tamże u teściów jest już półtora miesiąca. Ja jeżdżę do nich co dwa tygodnie na weekend-y (w tygodniu pracuję). Kiedy wyjeżdżali pod koniec lipca ustaliliśmy wspólnie, wstępnie, że wrócą w połowie września.Ostatnio teściowa zaproponowała, by zostali jeszcze do końca września i wtedy przyjadą wspólnie z dziadkami do nas.Może niektórym wyda się to śmieszne, ale ja już od kilku tygodni marzę o ich powrocie, bo bardzo tęsknię za żoną i dziećmi. Żona też tęskni za mną (codziennie rozmawiamy przez telefon, co kosztuje nas już majątek), ale z drugiej strony chciałaby zostać bo: ma tam w dzień pomoc bliskich przy dzieciach (w nocy wstaje do nich sama, z wyjątkiem dni kiedy z nimi jestem, wtedy wstaję ja), są to jej rodzinne strony i pojedzie tam pewnie dopiero w czerwcu lub lipcu.Decyzja należy do mnie i z jednej strony rozumiem rozdarcie żony, a z drugiej strony sam jestem rozdarty, bo do końca września jeszcze trzy tygodnie i chciałbym bardzo być z nimi, bardzo mi ich brakuje. Dzieci rosną tak szybko! W ich życiu to bardzo ważny okres i martwi mnie, że nie mogę na co dzień, w tak ważnych dniach ich dzieciństwa, być z nimi.Jaką decyzje podjęlibyście na moim miejscu? Czy obstawać przy pierwotnym terminie czy też zgodzić się na dalszą rozłąkę i tęsknotę?zmartwiony Tadeusz