jestem uzalezniona od......

IP: *.* 11.09.01, 07:37
Tak podejrzewalam to od dawna, ale dzisiaj mam pewność uzależniłam sie od męża !!! Kiedy jest blisko czuję sie dobrze, bezpiecznie - ale kiedy np. wyjedzie jestem jakby to powiedziec wrecz chora. Staje sie płaczliwa, wszystko mnie boli i strasznie sie boję :((((.Wiem, wiem, że to chore - ale nic na to nie moge poradzic. Dzisiaj musiał wyjechac do Warszawy - wieczorem wraca - a ja siedze i popłakuję. Jak juz urodze dzidzię to chyba pójdę do jakiegoś psychologa - chyba, że mnie należy sie juz wizyta u psychiatry.....Jak ja przetrzymam ten dzień :-((PozdrawiamJoasia z Miśkiem 4,5l i Brzusiem 17 tydz.
    • Gość edziecko: guest Re: jestem uzalezniona od...... IP: *.* 11.09.01, 07:43
      Nie wiem jakie u Ciebie jest natęrzenie tych emocji, ale to chyba nic nienormalnego ;-)
    • Gość edziecko: guest Re: jestem uzalezniona od...... IP: *.* 11.09.01, 09:08
      Asiu,Mnie też się wydawało że to "uzależnienie" ale chyba jednak nie - raczej samotność. Był okres kiedy nie pracowałam i spędzałam czas tylko z mężem a kiedy wyjeżdzał na 3-4 dni to strasznie się czułam samotna. Uczucie "choroby" minęło jak wróciłam do pracy i odswierzyłam relacje ze znajomymi i przyjaciółmi. Poza tym jestes w ciąży i tym bardziej źle sie czujesz kiedy zostajesz sama. To chyba naturalne ze obecność męża zapewnia Ci poczucie bezpieczeństwa. Poproś go więc kiedy wyjeżdża żeby dzwonił do Ciebie jak tylko ma możliwość.Teraz kiedy mój mąż wyjeżdza jest to czas który mam wyłącznie dla siebie. Spotykam sie z mamą, spotykam się ze znajomymi, robię to na co nie mam czasu kiedy jestem z meżem . Myslę Asiu ze jest to kwestia zorganizowania sobie czasu bez męża a uczucie pustki minie.Pozdrawiam Anja :hello:
    • Gość edziecko: guest Re: jestem uzalezniona od...... IP: *.* 11.09.01, 09:10
      Joanno, miałam w ciąży dokładnie to samo. A mój mąż był w tym czasie przez cztery miesiące w delegacji. Przyjeżdżał na weekendy, wyjeżdżał najpóźniej jak się dało, a ja i tak już w niedzielę koło południa zaczynałam pochlipywać. Sama nie wiem, jak to przetrzymałam...Chyba natura tak nami steruje, żebyśmy kurczowo trzymały się swojego mężczyzny, który obroni nas i dzidziusia przed całym złem świata... trzymaj się, nie pękaj! ukochany wróci :love:pozdrowienia
    • Gość edziecko: guest Re: jestem uzalezniona od...... IP: *.* 11.09.01, 10:52
      Znam to uczucie...Męczyłąm się z nim "tylko" pięć lat i wcale nie byliśmy małżeństwem ani nie byłam w ciązy...Co tydzień odjeżdzałam od mojego "jedynego" na studia, gdy on zostawał w rodzinnym miescie...Tak się złozyło...No cóż, dla niego w zasadzie, jako 1 z 2 osób na 200 na roku obroniłam się w pierwszym możliwym terminie...Czy ktoś widział płaczącą studentkę na dworcu i w pociągu? "Och, od mamusi dziecko odjeżdża..." To byłam JA...Teraz też mi źle jak któreś wyjeżdza. I mężowi też. Podobno dobrze się wypłakać. Nadstawiam rękaw...ebe
    • Gość edziecko: guest Re: jestem uzalezniona od...... IP: *.* 11.09.01, 12:53
      Joasiu, nic sie martw, wszystko w porzadku, albo ja tez wymagam specjalistycznej pomocy... :)) I to u mnie nie tylko w ciazy tak wyglada, ale rzeczywiscie teraz te tesknoty i leki sa szczegolnie nasilone. Nasza najdluzsza rozlaka - 26 dni!!! - skonczyla sie rachunkami telefonicznymi na astronomiczna kwote (udalo sie nam - zaplacil moj owczesny pracodawca), a od tego czasu nie rozstajemy sie na tak dlugo i juz! Ostatnia proba dluzszego rozstania - moje stypendium w Stanach, skonczylo sie po 17 dniach wielka akcja pod tytulem "wracam do domu, zeby nie wiem co i reszta mnie nie obchodzi", lacznie ze zmienianiem zarezerwowanych wczesniej biletow lotniczych i innymi szopkami. Wszyscy mnie pewnie wspominaja jako straszna wariatke, ale trudno. A teraz mimo, ze przez te ostatnie tygodnie maz stara sie wracac przed czwarta (ja siedze juz w domu), ja i tak wariuje. Pozdrowienia serdeczne - a do wieczora juz niedaleko!Ania
Pełna wersja