czerwona kokardka tudzież wstążeczka

IP: *.* 02.10.01, 16:01
nie wiem czy kojarzycie o co chodzi?Czerwona kokardka ( wstążeczka )przy wózku niemowlęcia zapobiega ( rzekomo??)urokom, takie rady Mamy i okolicznych sąsiadek kwitowałam wzruszeniem ramion.W końcu kto dziś wierzy w zabobon?Do czasu jak się okazało.Moja sześciotygodniowa dziecina nie miała wcześniej nigdy kolki.Parę dni temu, gdy zmogło mnie i męża paskudne zapalenie gardła wysłałam brata na spacer z Kacprem.I napotkał na swej drodze sąsiadkę znaną z plotkowania i zawiści, ta oczywiście łeb do wózka (wszyscy przecież muszą obejrzeć i dotknąć nowonarodzonego).Wieczorem płacz i zgrzytanie zębów atak kolki, coś strasznego myślałam, że będę płakać razem z Małym.Ale to nic .Wczoraj ja będąc z dzieckiem spotkałam ową panią i znowu to samo się powtórzyło.Nigdy nie wierzyłama zbytnio w czary- mary , horoskopy. Skończyło się to,że szłam właśnie załatwić chrzest,i z wielkim wstydem i niedowierzaniem pozwoliłam Mamie przypiąć czerwoną kokardkę. Czy zadziała to się okaże, bo może były to tylko śliwki :))zjedzone przeze mnie wczoraj.
    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 02.10.01, 17:11
      A moim zdaniem to zabobony i chyba nic nie ma wspólnego z kolkami. Śmiesznie wyglądają te wózki, no ale jak ktoś wierzy, to może pomoże...
    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 02.10.01, 17:53
      Tak się zastanawiam kto te wszystkie debilizmy wymyśla...
    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 02.10.01, 18:27
      Jak nie działa, to nie zaszkodzi, a jak działa - to pomoże. Oczywiście, przyczep kokardkę, nie musi być w widocznym miejscu, może być na przykład na wewnętrznej stronie budki - przynajmniej maluch będzie miał na czym oko zawiesić :) I niech sie zdrowo chowa :)
      • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 10:58
        Nie działa i szkodzi. Szkodzi na wielu płaszczyznach. Po pierwsze na płaszczyźnie religijnej (dla osób wierzących) Wróżki, przesądy i inne zabobony są w sprzecznści z nauką kościoła i zasadami wiary - dla mnie jest to oczywiste). To jest jednak drobiazg. Gorsze jest spustoszenie jakie takie zabobony czynią w naszych głowach. O czerwonej wstążeczce nigdy nie słyszałem, ale jak tylko ktoś mi mówił o jakichś zabobonach czyniłem zawsze na przekór, mając nadzieję, że ci biedni ludzie gdy dostrzegą, że to jednak nie ma żadnego związku, to się opamiętają. Niestety poza wielkim wzburzeniem odsądzaniem od czci i wiary, a raz nawet rękoczynami nic nie osiągnąłem. Stwierdzam więc, że to musi być jakaś choroba psychiczna.Jak zabobony są szkodliwe możesz dostrzec na przykładzie opisanego niżej rejsu. Nie dość, że mieli pecha, zepsuł się silnik i osiedli na mieliźnie, to jeszcze wina spadła na niewinną osobę zamiast na mechanika (lub producenta silnika). Zresztą tutaj widać kolejne niebezpieczeństwo. Zamiast zastanawiać się nad śliwkami ludzie, któzy wierzą w te brednie będą przyczepiać drugą wstążeczkę. Zastanawiam się jak bardzo ludzie jeszcze tkwią umysłami w jaskiniach, gdzie przerażało uderzenie pioruna, czy zaćmienie słońca. Dwudziesty pierwszy wiek - żenada.KristoVelMefisto.P.S. Nic nie mam do "czarodziejskich" praktyk ludzi pierwotnych - często po prostu wykorzystują do leczenia nie znane nauce a naturalnie występujące związki chemiczne. Inna sprawa to trakże leczenie siłą umysłu (chodzi mi o wiarę w wyzdrowienie)
        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 11:13
          Kristo, wyluzuj, znam rzeczy o większej szkodliwości społeczniej.....Pozdrawiam Agnieszka
          • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:01
            To jest rzecz tylko pozornie mało szkodliwa społecznie. Dostrzegam niestety silny związek zabobonów ze złym postępowaniem ludzi. A nawet gdyby faktycznie była to rzecz mniejszej wagi niż np. kradzież, to czy nie można o tym dyskutować? Moje argumenty są bezpośrednio związane z tematem. Nie są wydumane, odnoszą się bezpośrednio do życia i podanych przykłądów. Mi głupota bardzo życie utrudnia - jeśli dla Ciebie to nie jest problem, to nie rozumiem dlaczego uważasz, że dla mnie nie może nim być?
            • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:14
              Chodzi mi o to, że ciężkie działa wytoczyłeś (jak pisała Urszula) na niewielką muchę...szkodliwe owszem może być w niektórych przejawach, natomiast co ma do tego czerwona wstążeczka?Wszystko, używane w nadmiarze, może zaszkodzić, nawet poczciwa wiejska kiełbasa, no ale przecież nie będziemy tu organizować krucjat przeciwko jej producentom, prawda? ;-)
              • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:21
                CZerwona kokardka to dla mnie tylko pretekst do szerszej rozmowy. Po co rozmawiać o kokardce, skoro problem jest szerszy i poważniejszy. Porównanie z producentem kiełbasy jest dla mnie nie na miejscu ze względu na fakt, że zwykle kiełabasa jednak daje nam jakieś porzytki w przeciwieństwie do zabobonów, które utrudniają życie. Wiesz ile jest ludzi, którzy autentycznie się przejmują i zamartwiają bo nie zrobili czegoś, co wedle ich mniemania miało ich uchronić przed nieszczęściem (nawet jeśli nic złego się nie stało!)? Ludzi którzy takie zabobony wymyślają i rozpowszechniają powinno się piętnować, ponieważ wyrządzają zło.
                • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:24
                  KvM napisała/ł:Wiesz ile jest ludzi, którzy autentycznie się przejmują i zamartwiają bo nie zrobili czegoś, co wedle ich mniemania miało ich uchronić przed nieszczęściem (nawet jeśli nic złego się nie stało!)? No właśnie nie wiem. Może dlatego inaczej to widzimy?
                  • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:35
                    Czy nie uważasz, że Ci ludzie powinni się martwić raczej tym aby małe dziecko jadło to co powinno (oraz jego mama), a nie o to czy ma zawiązną wstążeczkę, czy nie?Wiele ludzi zastanawia się nad tym czy ta wstązeczka została dobrze zawiązana a nie nad tym, że rocznemu dziecku nie powinno się dawać coca-coli (bo dla nich jest oczywiste jest, że powinno). Cierpią także dzieci...
                    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:45
                      KvM napisała/ł:> Czy nie uważasz, że Ci ludzie powinni się martwić raczej tym aby małe dziecko jadło to co powinno (oraz jego mama), a nie o to czy ma zawiązną wstążeczkę, czy nie?No a jak myślisz - pewnie, że tak uważam.Zresztą o tym pisałam. Druga sprawa to to, że widzisz zagrożenie w takich działaniach. Ja nie widzę, przynajmniej do pewnego stopnia. Jak mówię, wszystko zależy od zatężenia zjawiska.W Wigilię włożyłam dziecku opłatek pod poduszkę - Ty powiesz, że zabobon, ja że tradycja. Ot co.Swoją drogą ciekawe, że ja, rodzinne szkiełko i oko, tym razem bronię zachowań irracjonalnych - ale one też mają swój urok. Oczywiście do momentu, kiedy ktoś zdecyduje się nie wychodzić z domu, bo w gazecie napisali: Koziorożce uważajcie na ruch uliczny!
                • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:30
                  Kristo, ja nie wiem, gdzie Ty żyjesz, ale ja nie znam nikogo, kto traktowałby przesądy w innych kategoriach, niż żart. Słowo daję, jak żyję nie widziałam osoby, która zwalałaby winę za wypadek samochodowy na to, że czarny kot przebiegł jej drogę.Skala problemu, jeśli w ogóle jakiś problem istnieje, moim zdaniem jest bliska zeru.No właśnie ... moim zdaniem... Jakoś tych słów nie widuję zbyt często w Twoich wypowiedziach.
                  • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:41
                    A w czyim imieniu niby miałbym się wypowiadać niż w swoim własnym? Tak się składa, że mieszkałem przez część swojego życia także na wsi i możesz mi wierzyć, że dla jednych jest to żart, a dla innych sprawa śmiertelnie poważna. Zresztą nie chodzi mi o to, że ludzie na wsi są aż tak bardzo zacofani w porównaniu z miastem.Z drugiej strony kompletnie nie rozumiem (może nie mam poczucia humoru) czemu te żarty miałyby służyć?Jeśli chcesz konkretnych przykładów, to proszę: moja teściowa wygoniła moją żonę z kuchni tylko dlatego, że miała te "trudniejsze dni w miesiącu" i na pewno doprowadziłaby do powstania zakalca ( Dorka nawet tego ciasta nie robiła).
                    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:52
                      Chyba nie zrozumiałeś mnie. Zwroty takie, jak "moim zdaniem", "uważam, że", "jestem zdania" są ogólnie przyjęte jako zwroty okreslające, że jest to tylko Twoja opinia, że nie uzurpujesz sobie prawa do nieomylności opnii. Są to zwroty grzecznościowe, które w sztuce dyskutowania są niezwykle ważne. Ich brak właśnie sprawia wrażenie, że osoba nie dyskutuje, tylko się wymądrza.Co do środowiska, to rzeczywiście mamy odmienne doświadczenia, więc nie jestem w stanie nawiązać tutaj dyskusji. Natomiast wynika z tego, że Twoje działa powinieneś wytaczać przeciwko temu środowisku, a nie tutaj. Myślę, że potraktowałeś całą rzecz zbyt poważnie. Nie wydaje mi się, aby któraś mam zaniedbała jakieś istotne elementy w wychowaniu czy żywieniu tylko dlatego, że winę za wszystkie problemy z dzieckiem zrzuca na zabobony. Chyba bezpodstawnie łączysz podawanie dziecku coli ze skłonnością do wiary w przesądy. Myślę, że matki, które podają dzieciom colę są raczej niedoinformowane w kwestii żywienia, nie ma to chyba nic wspólnego z przesądami.Takie dyskutowanie uważam za manipulację. Gdyby naukowcy wysnuwali swoje wnioski na podstawie zupełnie niezwiązanych ze sobą zjawisk, lub zjawisk korelujących w sposób pozorny, nasz los byłby zgoła żałosny.Pozdrawiamagata
                      • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 12:54
                        OK, przyznam się: kiedy się urodził mój Szymek odwiedziły mnie koleżanki z pracy. W czasie ich wizyty zażartowałam sobie: Wiem, że aby uchronić dziecko przezd urokiem powinno się mu zawiązać czerwoną kokardkę. Nie wierzę w to, ale skoro już zakładałam mu skarpetki, to dlaczego nie miałyby być czerwone?Czy mój żart był szkodliwy społecznie?
                        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 13:27
                          Kochanizabobony to nic innego jak wierzenia ludowe. Napewno są cześcią kultury.Jeśli ktoś w to wierzy i katuje się z tego powodu to robi krzywdę sam sobie. Mamy więc tu do czynienia z naiwnością. Sadzę ze każdy z nas posiada tzw zdrowy rozsądek w sprawach zabobonów. Z drugiej strony prawie każdy z nas posiada przecież jakiś amulet, który ma nas chronić i który trzymamy na szczęście. Pozdrawiam Anja
                      • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 16:01
                        >Chyba nie zrozumiałeś mnie. Zwroty takie, jak "moim zdaniem", "uważam, że", "jestem zdania" są ogólnie przyjęte jako zwroty okreslające, że jest to tylko Twoja opinia, że nie uzurpujesz sobie prawa do nieomylności opnii. Są to zwroty grzecznościowe, które w sztuce dyskutowania są niezwykle ważne. Ich brak właśnie sprawia wrażenie, że osoba nie dyskutuje, tylko się wymądrza.Ciekawe podejście... No cóż w pewnych kręgach być może faktycznie trzeba robić wiele aby nie być posądzonym o coś czego się nie zrobiło. Ja w swej naiwności wychodzę z założenia, że nie muszę udowadniać, że nie jestem wielbłądem, a z racji tego, że mamy tu forum dyskusyjne wynika dla mnie jasno, że każdy prezentuje własne poglądy, a nie cudze. Wybacz, ale na dopisywanie do każdego zdania grzecznościowego wyrażenia po to aby przypadkiem kogoś nie urazić (?) jest dla mnie stratą czasu. Kto będzie chciał myśleć o mnie jako o przemądrzałym wszystkowiedzącym wrednym typie i tak będzie tak myślał - bez względu na to jak będę pisał. Na szczęście mogę się cieszyć z sympatii wielu osób (z wzajemnością), którym nie przeszkadza mój styl pisania.>Co do środowiska, to rzeczywiście mamy odmienne doświadczenia, więc nie jestem w stanie nawiązać tutaj dyskusji. Natomiast wynika z tego, że Twoje działa powinieneś wytaczać przeciwko temu środowisku, a nie tutaj. Myślę, że potraktowałeś całą rzecz zbyt poważnie. To Twoja opinia. Ja uważam, że w środowisku osób, które są chore i traktują zabobony superpoważnie nie mam czego szukać. Mogę rozmawiać z osobami, które ten temat bagatelizują i traktują go lekko niczym żart. Tak się składa, że brak głośnego sprzeciwu na jakieś zachowanie jest de facto przyzwoleniem. Jeśli będziemy podchodzić do tego w ten sposób, to tym samym dajemy nasze błogosławieństwo tym, którzy tak czynią. NA Twoje pytanie związane z oceną tej konkretnej sytuacji (czerwone skarpetki) nie jestem w stanie odpowiedzieć. Nie było mnie tam, a nawet gdybym był osobiście, to nie upoważniałoby mnie to do wydawania takich sądów. Niewątpliwie Twoje zachowanie ma potencjał do bycia niebezpiecznym. Oczywiście to drobiazg, ale z tysięcy takich drobnych zachowań buduje się nasza świadomość.>Nie wydaje mi się, aby któraś mam zaniedbała jakieś istotne elementy w wychowaniu czy żywieniu tylko dlatego, że winę za wszystkie problemy z dzieckiem zrzuca na zabobony. To oczywiście skrajność i rzadko (w końcu się nauczyłem pisać poprawnie ten wyraz) ma to miejsce. Osobiście znam osoby, które są temu bliskie. Nie chodzi mi tu o czyste zabobony (typu brak wstązeczki), lecz związany często z takim podejściem brak refleksji i myślenia. To tak jakby rozwiązywać zadania matematycznie nie rozumiejąc czego się robi.>Chyba bezpodstawnie łączysz podawanie dziecku coli ze skłonnością do wiary w przesądy. Myślę, że matki, które podają dzieciom colę są raczej niedoinformowane w kwestii żywienia, nie ma to chyba nic wspólnego z przesądami.Takie dyskutowanie uważam za manipulację. No nie wiem, czy te zjawiska nie są skorelowane. Ja dostrzegam silną korelację pomiędzy wiedzą, rozsądkiem i wiarą w zabobony. Korelacja jest mniej więcej taka - im więcej wiedzy, rozsądku i refleksyjności tym mniej wiary w zabobony i odwrotnie. Myślę, że ktoś prowadził na ten temat poważne badania i można by dotrzeć do ich wyników.Piszesz, żę nie znasz ludzi, którzy poważnie traktują zabobony, a próbujesz twierdzić, że nie ma korelacji - nie rozumiem dlaczego i na jakiej podstwie?>Gdyby naukowcy wysnuwali swoje wnioski na podstawie zupełnie niezwiązanych ze sobą zjawisk, lub zjawisk korelujących w sposób pozorny, nasz los byłby zgoła żałosny.Tu się zgadzam w stu procentach.Pozdrawiam.
                  • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 07:52
                    Szczecin to spore miasto, a jednak i tu (a niby dlaczego nie?) zetknęłam się z ludźmi odczyniającymi uroki.KvM pisał, że nie słyszał o czerwonej wstążeczce, ja tak. Nawet nie pamiętam, które osoby zwracały mi uwagę, że jak wychodzę z dzieckiem na spacer, powinnam wiązać wstążeczkę. W pierwszym momencie poczułam niepokój - o co tu chodzi, jaka wstążeczka? W końcu zrozumiałam, że to "zabobon" i byłam trochę zaskoczona, że te osoby traktują to tak poważnie.:-) Dorka :-)
                    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 08:02
                      Hmmm, to ciekawe...w świetle tego jestem skłonna zrozumieć KvM, że tak reaguje na czerwone wstążeczki (płachta na byka ;-) ) A wiesz, wszystkie nasze ciocie spluwały (symbolicznie oczywiście) przez ramię widząc dzidzię po raz pierwszy - żeby odczynić uroki. Nie podejrzewam, żebyw to naprawdę wierzyły - ale to było takie słodkie :-)
                      • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 10:00
                        O tej wstążeczce KvM dowiedział się przy okazji tego wątku. Wcześniej nie mówiłam mu, bo uznałam temat za moło istotny. Był zdziwiony, że mnie też namawiano na wiązanie czerwonych wstążeczek.;-):-) Dorka :-)
                        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 10:39
                          A ja w ogóle pierwszy raz o tym słyszę.ATA
        • Gość edziecko: usia Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 11:34
          Kristo, ty chyba jesteś pieniacz, jesli w sprawie tak mało istotnej wytaczasz ciężkie działa. Przychylam sie do zdania Adzi. A jak będę miała drugie dziecko to i jemu uwiążę czerwoną wstążeczkę!
        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 16:56
          A jednak czasami przesady moga wyrzadzic wiele zlego, chociaz oczywiscie nie ta czerwona kokardka. Synek mojego kuzyna tez mial zawsze kokardke na czapeczce, ale to nie byl jedyny przesad, w jaki wierzyla jego mama. Biedny maluszek przez pierwsze cztery miesiace zycia nie byl na dworzu, bo podobno dopoki dziecko nie jest ochrzczone, to nie mozna z nim wychodzic. Urodzil sie w styczniu, wiec na poczatku bylo za zimno na chrzest, potem byl post, a maluch przez tyle czasu nie mial mozliwosci pooddychac swiezym powietrzem. Przypuszczam, ze to jest jeden z powodow, dla ktorych maly bardzo czesto choruje. I tu juz mamy do czynienia ze szkodliwoscia zabobonow.
        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 21:50
          Nie wierzę w żadne przesądy, o większości z nich nie mam pewnie bladego pojęcia. Ale nie zauważyłam jakoś, by wiara innych w jakikolwiek sposób mi szkodziła. Myślę Kristo, że swoim zwyczajem bardzo uogólniasz i wyciągasz zbyt pochopne wnioski. Z małej chmury spadła ulewa...Znam dziewczyny, które bez czerwonej kokardki nie pokazują dziecka nikomu. A są wykształcone, oczytane i wychowują swoje dzieci pod każdym względem (no może prócz tej nieszczęsnej kokardki ;) ) nowocześnie. Nauczyłam się, żeby nie zachwycać się zbytnio niemowlakiem, bo zdarza się, że wtedy taką mamę nagle przechodzi dreszcz: bo zauroczysz! :) Na wszelki wypadek więc zawsze pytam, czy mogę pochwalić dzidziusia :) Mam też ciocię, skądinąd inteligentna osoba, która mogłaby wykładać "przesądologię". Od niej np. dowiedziałam się, że moja córeczka urodziła się zapętlona w pępowinę, bo w ciąży nosiłam na szyi łańcuszek. :) I co ja mogłam jej powiedzieć? Jedyną nieco przykrą konsekwencją jej przesądów był fakt, że kiedyś musiałam stać w jej kuchni nad krzesłem, bo na krześle siedziała sobie torebka. "Bo pieniądze mogłyby uciec". :hap:Dla mnie takie anegdotki to świetna zabawa.
        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 23:05
          Wiesz co KVM? Ja przyczepiłam wstążeczkę do wózka Ani, ale nie uważam się za "ułomną". Dla mnie to taki stary zwyczaj a nie zabobon! Szkoda, że w ten sposób wyrażasz się o ludziach, którzy to robią... A skoro nie słyszałeś o wiazaniu czerwonych kokardek, to czemu się wypowiadasz o tym (niech Ci będzie) zabobonie? Trochę się zirytowałam, bo do tej pory sądziłam, że skoro się nie słyszało o czymś , to się nie zabiera w tej kwestii głosu. Cóż, chyba po raz kolejny się myliłam.Z zabobonnym pozdrowieniemBuniaP.S. Czy Twoje poglądy ktoś nazwał chorobą psychiczną? Nie, to może szkoda...
          • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 08:50
            Droga buniu przeczytaj może jeszcze raz co nazwałem chorobą psychiczną. Wszyscy tu wiedzą, że nie jestem psychiatrą więc jasne jest, że nie stawiam nikomu diagnozy, a jedynie wyrażam zdanie na ten temat. Zadziwia mnie jednak, że posądzasz mnie jakobym nie słyszał o tym zwyczaju i się wypowiadam. CZyżbyś uważała, że nie potrafię czytać, lub ominąłem pierwszy post w tym wątku( i wszystkie inne traktujace o tym zabobonie)? Fakt, że WCZEŚNIEJ o tym nie słyszałem, ale co to ma do rzeczy? Zresztą nie o wstążeczkę tu chodzi, nie zbaczaj z tematu. Dobrze wiesz, że chodzi mi o zło i szkody, które niesie ze sobą wiara w zabobony wróżki i czary. Niektórzy tutaj uważają, że to są tylko żarty i nie spotkały nikogo, kto to bierze poważnie. Jak się okazało kilka osób doświadczyło już na własnej i cudzej skórze, że są ludzie, którzy traktują to niezwykle serio (także ze szkodą dla małych dzieci). KristoVelMefistoP.S.Jak się nauczyć nie brać do siebie słów, które Cię niedotyczą (nie są do Ciebie wprost skierowane), to będzie Ci łatwiej żyć :-)
    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 07:17
      Pewnie to te śliwki(karmiłam piersią, więć coś o tym wiem, oj wiem)...ale w ogóle, to o jakie debilizmy Ci chodzi, KvM? Ja tam też zawsze miałam swój przesąd - na każdy egzamin czerwona bielizna, inaczej nie zdam. W przesądy oczywiście nie wierzę, ale w samospełniające się proroctwa poniekąd tak...No bo czemu sobie nie poprawić nastroju takim drobiazgiem, i nie musieć uzasadniać tego nikomu? Czasem odrobina irracjonalizmu nie zaszkodzi, a wprowadzi pożądana harmonię i spokój, a to ważne w dzisiejszych czasach. Z tym, że o takich sprawach ciężko się dyskutuje na poziomie logiki. Pozdrawiam Agnieszka
      • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 07:32
        Ja też ztawiam na śliwki! Odpuść sobie owoce pestkowe a zły urok minie jak za dotknięciem czarodziejskiej różczki. Mały znowu będzie ładnie spał :sleep: O tak.A wrednych plotkar też nie lubię :gun:Gocha
      • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 07:44
        Hej wszystkim, w przesady nie wierze, nie ma tez ich logicznego wytlumaczenia, ale lepiej sie czlowiek czuje jak zyje w zgodzie z nimi zreszta opowiem wam pewna historie z swojego zeglarskiego podworka, a zeglarze sa bardzo przedni - pewnego pieknego popoludnia o zaprowiantowaniu oddalismy cumy w Trzebiezy i plyniemy na silniku kanalem piastowskim do Swinoujsia - ca 3-4h, wiaterek slaby, droga prosta jak strzelil od bramy torowej do bramy - wachte objela pani I-szy i zaczela wypelniac dziennik ...., 1700- oddanie cum, port wyjscia COZ Trzebiez, port docelowy Swinoujscie a jest przesad ze nigdy do dziennika nie wpisuje sie portu docelowego przed rzuceniem cum, kapitan jak to zobaczyl malo pani I-szej nie zjadl, plyniemy dalej -po godzinie padl nam silnik, postawilismy szmatki, poniewaz wialo w pyszczek trzeba bylo halsowac, tor wodny jest waski, a po za torem bardzo plytko wiec halse sa krotkie i jest ich duzo - przy ktoryms z kolej ladujemy sie na mielizne, przy probie zejscia z mielizny uszkadzamy ster, wolamy przez radio Trzebiez o holownik, przychodzi holownik i o 0330 ( nad ranem ) jestesmy ponownie w COZ Trzebiez.Powiedzcie jak tu byc nieprzesadnym, o tym jak sie czula pani I-szy nie bede mowil.HejAndrzej
        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 07:47
          Cos czulam wedrowiec, ze mamy cos wspolnego.... a to Trzebiez po prostu.....A mowia wedrowcze zes morzem posiwial......
        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 08:01
          Wędrowcze przesądy żeglarskie to insza inszość.To było jest i niech będzie. A ja tu widzę wielu naszych. O jakże mi miło. Co prawda ja nie Trzebież, ale żagle to i owszem owszem jak najbardziej. Tą chorobę bardzo lubię, z premedytacją się nie leczę i na dodatek z wielkim ukontentowaniem zarażam ile się da.
          • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 08:24
            Gocha napisała/ł:>Tą chorobę bardzo lubię, z premedytacją się nie leczę i na dodatek z wielkim ukontentowaniem zarażam ile się da.Ja byłam tylko raz i do dzisiaj nie mogę zapomnieć...może jak młoda troszkę podrośnie...Ale dla mnie kajaki na górskich rzekach to jest to!Teraz były dwa lata przerwy - ale jak tylko młoda podrośnie....;-)
    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 08:17
      Ha, ha ha! Sorry, ale się troszkę uśmiałam z tych przesadów! Nigdy w takie cos nie wierzyłam: mnie tez na siłę wmawiali, że trzeba przypiąć tą kokardkę! Ale tylko pukałam sie w czoło i usmiechałam pobłażliwie...a co sie działo, jak byłam w ciąży!!!?? "Nie zakładaj łańcuszka ani naszyjnika, bo dziecko urodzi się owiniete pępowiną" - słyszałam na każdym kroku - a Zuzia urodziła się całkiem zdrowa, 10pkt w skali Apgar. Albo: "na pewno będzie chłopak, tak pani ładnie wyglada!"...albo moja teściowa: "Nie rób placka, jak masz okres, bo na pewno wyjdzie zakalec"!! Zrobiłam i taki był dobry, ze za pare godzin go na stole juz nie było. Oj, duzo by się można jeszcze rozpisywać na ten temat!A w twoim przypadku też stawiam na sliwki!Pozdrawiam serdecznieKIKA
    • Gość edziecko: usia Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 11:01
      A ja tam przypięłam czerwona kokardkę do wózka Laury. a co tam, zaszkodzić jej nie zaszkodziło. A "te kretynizmy"lubię, bo nie wszystko da sie racjonalnie wytłumaczyć - np. padnięcie kwiatków po wizycie zazdrosnej sąsiadki.Być może jestem zacofana i niedzisiejsza.
    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 03.10.01, 13:17
      witamCiekawy temat. ja np. mieszkam w bardzo małej mieścince, prawdopodobnie jesteśmy jedyni, którzy nie założyli czerwonej kokardki i wszyscy na nas zerkają z pod oka. Na dodatek chrestna w czasie chrztu naszego dziecka była w ciąży, co też większość zkrytykowała i pytano nas czy się nie boimy. A my śmiejemy się i dalej spacerujemy bez kokardki. pozdrawiam Was czeszka
    • Gość edziecko: usia Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka - czyżby riplej? IP: *.* 04.10.01, 08:53
      Ludzie, jakos dziwnie mi się przypomina Wzorcowa. Nie mam ochoty na powtórkę z rozrywki, wiec może dajmy sobie spokój?
      • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka - czyżby riplej? IP: *.* 04.10.01, 09:01
        Nie wszyscy tu wiedzą co to jest wzorcowa (ja nie wiem). Wybacz, ale ja już mam taką naturę, że zło staram się piętnować
        • Gość edziecko: usia Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka - czyżby riplej? IP: *.* 04.10.01, 09:50
          No to sobie zajrzyj do archiwalnego (chyba)watka Wzorcowa gospodyni domowa.A monopolu na prawdę i dobro chyba nikt nie ma. Cos mi tu dziwnie pachnie fanatyzmem....
          • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka - czyżby riplej? IP: *.* 04.10.01, 10:06
            Oczywiście, że nikt nie ma monopolu. Na prawdę. Nikt na tym forum, ani nigdy wcześniej w moim życiu nie podał jednak mi żadnego przykłądu na pozytywne aspekty zabobonów. Natomiast tutaj padło już wiele przykłądów na zło, które się z nimi wiąże. Faktem jest, że są ludzie, którzy fanatycznie wierzą w czarną magię, wróżki i inne zabobony. Myślę jednak, ze na tym forum takich ludzi nie ma.
    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 09:41
      Hej,Opowiem Wam moje spotkanie z czerwona wstazeczka: kiedy Zosia miala 5 m-cy poszla do szpitala (przygotowanie do operacji serduszka). Pewnego dnia podchodzi do mnie dziewczynka (lat ok. 12) i po krotkiej rozmowie o Zosi mowi: lepiej nic nie powiem, bo nie ma czerwonej wstazeczki. Ja zbaranialam i pytam, jak to? A ona na to : no bo to takie ladne dziecko. Po powrocie do domu, gdzie sie zatrzymywalismy, pytam ciocie o co chodzi a ona mi wytlumaczyla, ze malemu dziecku trzeba wiazac wstazeczke bo jak wszyscy podchodza i sie zachwycaja, to nawet nie wiedzac o tym, moga rzucic urok i wtedy dziecko zbrzydnie. Oczywiscie, wszyscy traktuja ten zabobon z przymruzeniem oka, ale dopiero jakis czas potem zauwazylam, ze na moim wozku glebokim byly fabrycznie przymocowane dwie czerwone kokardki (uzywalam ich do przymocowania grzechotki). Ja osobiscie lubie sluchac o zabobonach, bo sa czescia naszej tradycji. Wydaje mi sie, ze dawniej ludzie wcale nie byli glupsi, wrecz przeciwnie czesciej kierowali sie instyktem, ktory u nas (ludzi miasta) calkiem juz zaginal a byl zrodlem pewnej "nielogicznej" i "nienaukowej" madrosci. Tym niemniej zupelnie nie kieruje sie zabobonami a jedynie wlasnym widzimisie, przynajmniej tylko do siebie moge miec pretensje.Pozdrawiam,magda
      • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 10:15
        >Tym niemniej zupelnie nie kieruje sie zabobonami a jedynie wlasnym widzimisie, przynajmniej tylko do siebie moge miec pretensje.BArdzo mi się to zdanie podoba :-)W tym całe sedno aby kierować się własnym rozumem, rozsądkiem, czy intuicją, a nie wymyślonymi przez stare baby zabobonami.Szkoda, że tak niewiele osób myśli tymi kategoriami :-(
        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 10:33
          KvM napisała/ł:> Szkoda, że tak niewiele osób myśli tymi kategoriami :-(Wiele, wiele. Zapewniam Cię, naprawdę nie jesteś aż takim wyjątkiem ;-)Co innego traktować przesądy jak folklor, co innego kierować się nimi w życiu.
    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 09:54
      Piętnować zło?!!.....Mam podobne skojarzenia jak Urszula.
      • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 10:37
        Ten KvM napyta sobie biedy tym dobieraniem słów. ;-)Ludzie, nie panikujcie.Dla mnie zabobony są "ciekawostką folklorystyczną" - traktuję je tak, jak archeolog wykopaliska.Z drugiej jednak strony niepokoi mnie , że są ludzie, którzy odnoszą się do nich z całą powagą i okazują wręcz oburzenie widząc u innych lekceważenie tego tematu.To jest jednak ich sprawa. Nie powinni jednak straszyć nieobeznanych z "gusłami".Zastanówmy się skąd się wzięły zabobony? Już któraś z Dziewczyn napisała coś o tym.
        • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 10:49
          Dorka napisała/ł:> Ten KvM napyta sobie biedy tym dobieraniem słów. ;-)> Ludzie, nie panikujcie.hehehe ;-)> Zastanówmy się skąd się wzięły zabobony? Już któraś z Dziewczyn napisała coś o tym.No właśnie ja chciałam sobie porozważać na ten temat. Nie jestem socjologiem ani etnografem, z góry więc uprzedzam, że może być niezrozumiale.Więc z tego co widzę, w każdym (no..prawie każdym) z nas siedzi ukryty czciciel słońca i zwolennik ofiar całopalnych. Jesteśmy dziećmi natury i w swoisty sposób interpretujemy jej sygnały... Rozum zaprzecza, religia zakazuje, a jednak zarówno nauka jak i religia bazuje na pogańskich obyczajach i obserwacjach naszych przodków. Wiemy, skąd się biorą burze. Ale czy siedząc w domach w czasie burzy nie czujemy strachu przed nieznanymi siłami? Wiem wiem, racjonalista powie, że boi się co najwyżej przepięć w sieci. Ja racjonalistką jestem, a jednak w zetknięciu ze wspaniałą, nieprzewidywalną, groźną naturą czuję, jak miękna mi kolana.Część zabobonów na pewno bierze się z chęci "ucieleśnienia" bytów duchowych. Jakiekolwiek by one nie były - miło wierzyć, że w tej czerwonej wstążeczce drzemie jakiś Manitou, który ochroni nas od złego. Że obrazek świętego Krzysztofa, że gromnica, że figurka słonika, że znak Zodiaku, że nasz szczęśliwy kamień....Nie wiem, czy piszę zrozumiale, to pewnie bardziej skomplikowana sprawa i jakiś humanista będzie tu mądrzejszy.Pozdrawiam - Agnieszka
          • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 04.10.01, 20:26
            Fakt, że nie jestem pewien, czy Cię dobrze rozumiem ;-)Dla mnie takze jest zrozumiałem pewne zadziwienie przyrodą, a nawet naturalny strach przed jej potężnymi siłami. Jednak postawy wielu ludzi idą w kierunku całkiem innym. Wielu woli wymyślać, bądź wierzyć w zabobony zamiast zastanowić się nad złożonością natury właśnie. O ile mogę zrozumieć ludzi, którzy nie rozumieli podstawowych praw natury, byli przerażeni wieloma zjawiskami, o tyle nie rozumiem współczesnego uciekania w sfery czarów, magii i zabobonów u części społeczeństwa. Wręcz mam wrażenie, że niektórym ludziom (grupom ludzi) zależy na tym aby społeczeństwo żyło w ciemnocie i nieświadomości. Może za daleko wybiegam w te spekulacje, a temat w rzeczywistości jest bardziej prozaiczny. Nie wiem.
            • Gość edziecko: Adzia Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka - nie wiem czy na temat... IP: *.* 08.10.01, 12:29
              KvM napisała/ł:>Wręcz mam wrażenie, że niektórym ludziom (grupom ludzi) zależy na tym aby społeczeństwo żyło w ciemnocie i nieświadomości. komu, cyklistom? ;-) Spiskowa teoria dziejów?A tak poważnie - ja akurat, jak już pisałam, w "czerwonych wstążeczkach" widzę tylko nieszkodliwe dziwactwo, natomiast o wiele, wiele groźniejsze są przesądy, które noszą pozorne znamiona naukowości, a którym hołdują nawet ludzie w XXI wieku, z dostępem do Internetu...w tej chwili przychodzi mi na myśl teoria o tym, że dla dziecka lepsze są papierosy, niż stres związany z rzucaniem nałogu przez ciężarną... to jest dopiero ciemnogród, przy którym bledną wszystkie czerwone wstążeczki! I to jest o wiele gorsze, bo często pada stwierdzenie "według lekarzy...", "lekarze twierdzą..." itd.
              • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka - nie wiem czy na temat... IP: *.* 08.10.01, 21:17
                Oj... Śmiałem się kiedyś ze spiskowych teorii. Prawda jest taka, że są ludzie, którzy mają wspólne interesy i potrafią się zjednoczyć. Hsitoria jest pełna intryg, oszustw, konspiracji itp. Nie rozumiem dlaczego w naszych czasach miałoby być inaczej niż kiedyś? Te pseudonaukowe bzdury faktycznie są straszne, podpieranie się pseudonaukowymi autorytetami do perfekcji opanowali szczególnie Świadkowie Jehowy (te ich książeczki wprost się od tego roją). Jeszcze raz podkreślam, że, nie chodzi mi o tą wstążeczkę, lecz o zabobony w ogóle.
              • Gość edziecko: usia Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka - nie wiem czy na temat... IP: *.* 09.10.01, 16:38
                Adzia, kiedy leżałam w szpitalu z krwawieniem około 12 tygodnia ciąży, była ze mna na sali dziewczyna, która strasznie awanturowała sie ze mną o picie napojów gazowanych (uwielbiam i niczym innym nie moge sie tak naprawde napić). Wypijałam tylko kilka łyków, dla smaku, bho sliniłam się do nich jak pies Pawłowa. Kiedy powiedziałam jej, że większą krzywdę robi swojemu dziecku paląc, była smiertelnie oburzona, że przecież teraz nie może rzucić itp. itd., znasz temat.Odczepiła się w koncu ode mnie, gdy kazałam jej pilnować swojego nosa i brzucha.Na szczęście szybko ja wypisali. a tak poza tematem, ta moja koleżanka, o której kiedys rozmawiałyśmy (2 poronienia i pół roku w szpitalu na podtrzymaniu )ma przesliczną, kudłatą córeczkę.
                • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka - do Urszuli IP: *.* 10.10.01, 06:42
                  urszula napisała/ł:>ta moja koleżanka, o której kiedys rozmawiałyśmy (2 poronienia i pół roku w szpitalu na podtrzymaniu )ma przesliczną, kudłatą córeczkę.Super!"Świętem radości jest życie!"Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: guest Re: czerwona kokardka tudzież wstążeczka IP: *.* 06.10.01, 17:29
      cześć.ja nie wierzę w żadne wstążeczki uważam, że dałaś sobie to tylko wmówić. Często to zdaża się gdy mamy za dużo kontaktu ze starszym pokoleniem. Naszymi kochanymi mamami, ciociami itp. Moja mama potrafiła mi wmawiać, że mam zły pokarm i skończyłoby się mlekiem w proszku gdyby nie mąż. łatwo jest uwierzyć w coś, jeśli to się nam powtarza nie mówiąc o sytuacji kiedy coś się stanie, to najłatwiej zgonić np. na brak wstążeczki niż na to że Mały miał zły dzień. Może odczuwał , że źle się czujecie. Dzieci są najlepszymi psychologami nie zapominaj o tym. Moja mama jest z gór kiedy chodziłam w ciąży raz na tydzień(to na pewno) dostawałam dobre rady tzn. różne zabobony. ale ja z tego się śmiałam tak samo jak ze snów. Moja mamcia zawsze mówi , że albo na chorobę się śni, albo na coś złego.Ale się nie poddaję bo wolę wersję Froida o marzeniach sennych. Długi ten list ale mam nadzieję, że to coś dało. Lepiej sobie wytłumacz marudzenie dziecka złym dniem, zjedzeniem czego. Przecież nasze dzieci też mogą mieć zły dzień. Odepnij tę wstążkę i zapomnij o tym. Pa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja