powrót do pracy

IP: *.* 05.10.01, 21:58
Kochane!W poniedziałek wracam do pracy po 26 tyg. macierzyńskiego. Nie mogę sobie pozwolić na bezpłatny wychowawczy. Mam jednak coraz więcej wątpliwości i obaw związanych z tym powrotem. Czy na pewno dobrze robię? Czy nie będę przez to gorszą mamą od tych, które zostają z dziećmi dłużej? Okropnie się z tym czuję!!!
    • Gość edziecko: Dominika Re: powrót do pracy IP: *.* 06.10.01, 19:48
      Cześć ja niedługo będę mieć ten sam dylemat, a właściwie nie będę bo zdecydowałam się po macierzyńskim zostać w domu, a ponieważ też nie mogę sobie pozwolić na niezarobkowanie , wię postanowiłam wziąć dziecko do pilnowania i dorabić innymi pracami zleconymi w domu. W ten sposób mój synek będzie miał towarzystwo, a ja będę mogła się nim nadal zajmować. Nie zazdroszczę Ci sytuacji bo doskonale wiem co czujesz. Jeśli naprawdę nie masz wyjścia to nie miej wyrzutów sumienia - przecież nadal kochasz swoje dziecko - a to najważniejsze Trzymaj sięDomi
    • Gość edziecko: guest Re: powrót do pracy IP: *.* 06.10.01, 20:08
      Lucynko!Rozumiem Cie, bo sama przed powrotem do pracy wielokrotnie szukalam potwierdzenia, ze dobrze robie. Pamietaj o kilku sprawach:po pierwsze nie chcesz, by Twoje dziecko mialo mame sfrustrowana tym, ze jest z boku zycia zawodowego;po drugie chcesz zapewnic swojemu dziecku jak najlepsza przyszlosc, w tym takze w wymiarze finansowym;po trzecie i najwazniejsze: powrot do pracy nie oslabi Twojej milosci do dziecka oraz tego, ze Jego sprawy beda dla Ciebie najwazniejsze!Zycze Ci wytrwalosci i sily na najblizszy czas -Marta
    • Gość edziecko: guest Re: powrót do pracy IP: *.* 08.10.01, 08:30
      Cześć Lucyno!Ja wróciłam do pracy tydzień temu po macierzyńskim. Będąc jeszcze w ciąży wiedziałam, że mnie to czeka (względy ekonomiczne). Dopóki Myszorek była mała wydawało mi się to bardzo odległe, a czym bliżej była "godzina 0" tym więcej miałam wątpliwości: że źle robię, że moja mama sobie nie poradzi, że Myszor będzie nieszczęśliwa, że to najważniejszy okres w jej życiu, że ja będę bardzo tęsknić, że przestanie chcieć ssać pierś, a poza tym jeszcze ściąganie mleka w pracy itp. W pracu udało mi się dogadać i przez pierwszy tydzień pracowałam tylko po 3,5 godz., co napewno pozwala mi się przystosować. Na razie nie jest najgorzej. Mama się sprawdza, Myszor też nie awanturuje się za bardzo. Dzisiaj zaczynam "pełnoetatową - 7 godz." pracę. Moje obawy cały czas są, ale wiem, że nie mam wyjścia. Najbardziej szkoda mi tak długiego okresu czasu poza domem, tego co mnie ominie, że to najprawdopodobniej mam będzie świadkiem wielu pierwszorazowo dokonanych czynności przez Myszorka, no ale trudno, nic nie mogę na to poradzić. Staram się więc nie zamartwiać i czerpać jak najwięcej korzyści z obecnego stanu rzeczy.Uff, trochę się rozpisałam. Lucyno, staraj się nie martwić na zapas, wszystko będzie dobrze. Napisz jak minął pierwszy dzień Twojej pracy.Jeśli masz ochotę pogadać nie tylko na forum, napisz na e-mail.Trzymaj się ciepło i powodzenia,Ludek
    • Gość edziecko: guest Re: powrót do pracy IP: *.* 10.10.01, 15:48
      Sprobuj podejść do powrotu do pracy racjonalnie1. Po pierwsze nie masz wyboru (zostać w domu czy pójść do domu)2. Przez to, że jesteś w pracy wcale mniej dziecka nie kochasz3. 6 miesięcy urlopu macierzyńskiego to przecież nie jest tak mało. Nasze mamy musiały wracać po 3 miesiącach4. Jeśli masz dobrą opiekunkę to na pewno dziecku krzywda się nie stanie.Ja właśnie wróciłam do pracy 1 pażdziernika i myślałam, że tego nie przeżyję, że serce mi pęknie z żalu. Ale jest OK, zajęłam sie pracą, a jak wracam z pracy to razem z dzidzią się sobą cieszymy.PozdrawiamKaza
    • Gość edziecko: guest Re: powrót do pracy IP: *.* 19.10.01, 22:19
      Witajcie pracujące mamy ...ojej.. i mnie to czeka za 1,5 miesiąca a czas tak szybko ucieka. Tak bardzo się boję, ale również muszę wrócić do pracy i na dodatek jeszcze nie znalazłam niani... czy obca osoba będzie tak kochała mojego synka, jak ja?Czekam na Wasze wrażenia po pierwszym tygodniu pracy.Czy któraś z Was nadal karmi piersią? jak z tym sobie poradzić?pozdrawiam i wszystkim nam życzę dużo siły - Edyta
Pełna wersja