babcia, klamstwa i cukierki

IP: *.* 16.10.01, 11:10
Drogie emamy! Sytuacja banalna: prosimy babcię, żeby nie dawała dziecku słodyczy, babcia zarzeka się, że oczywiscie nie, a Marianna (rok i 9 miesiecy) mówi mi, że babcia daje ciuciu na spacerze (co najmniej słowo ciuciu musi znać od babci, my go ani cukierków nie używamy). Co robić? Jestemy zdecydowanie przeciwni cukierkom, babci zdarzało się już mówić nieprawdę w różnych sprawach i sama uwielbia jesć cukierki (przekonywała nas, że na spacer nosi cukierki tylko dla siebie i je, gdy Marianna spi). Babcia jest mało komunikatywna i czasem wybiera niesłuchanie, rezygnując z własnej argumentacji. Proszę o radę, bo chodzi mi po głowie nawet zakaz sam na sam babci z Marianną.zdenerwowana mama
    • Gość edziecko: guest Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 16.10.01, 13:47
      Ech, miałam ten sam problem... Moi rodzice uważają, że dziecko jest najszczęśliwsze, gdy wcina chipsy i cukierki popijając coca-colą i ogladając bzdurne kreskówki na FoxKids. Toczyłam z rodzicami wojnę podjazdową, w której poległam. Niestety - bo obecnie mój ośmioletni syn ma KOSMICZNĄ nadwagę i problemy z zębami. Lekarz zabronił jeść słodycze, zalecił drakońską dietę i duuużo ruchu. Na szczęście lekarz jest dla mojego syna niepodważalnym autorytetem, więc gdy teraz dziadkowie częstują wnusia słodyczami, ten grzecznie odmawia: " Dziekuję, nie mogę, lekarz mi zabronił." Przynajmniej dziecko wykazuje trochę zdrowego rozsądku... Z moich doświadczeń wynika, że jedyna skuteczną chociaż brutalną metodą jest ograniczenie kontaktów na linii babcia - wnuczka.Pozdrowienia,Dagmara
    • Gość edziecko: guest Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 16.10.01, 14:43
      U mnie było to samo. Mimo próśb, gróźb i tłumaczeń babcia zawsze za plecami i w tajemnicy szpikowała dzieci czekoladą.Był to jeden z powodów, dla którego postanowiłam ograniczyć kontakty z babcią. W tym roku, zamiast - jak zwykle całych wakacji, chłopcy spędzili u niej tylko dwa tygodnie. I mój wysportowany sześciolatek (24 kilo przed wyjazdem - ważony na basenie) wrócił ważąc 33 kilo!!!!Z brzuchem!!!! I dwoma podbródkami!!!! Proszę zważyć, że problem jest nielichy - toż to traktowanie dziecka jak tucznika. (Z jednej głupiej czekoladki afery b ym nie robiła) A babcia "oddając" dzieci załączyła TORBĘ Z CZEKOLADĄ. Czekoladki oddaliśmy. Do babci - odtąd - tylko pod moim czujnym okiem. Trudno.
    • Gość edziecko: guest Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 16.10.01, 16:08
      Ja bym zakazał babci sam na sam. Ci ludzie uważając, że robią dobrze wyrządzają zło - to najgorsze co może spotkać Twoje dziecko. Ja byłbym stanowczy to Twoje dziecko i to Ty decydujesz co ono je, na Tobie spoczywa odpowiedzialność!
      • Gość edziecko: guest Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 17.10.01, 10:20
        Dzięki za wsparcie! Sonda telefoniczna wsród znajomych dała łagodniejsze wyniki i chwilowo myslałam, że na kolejnych ostrzeżeniach poprzestanę. Problem jednak w zadziwiającej niedorosłosci i braku respektu dla nas u babci ("oni swoje, ja swoje"). Tak więc trzymajcie kciuki za moją rozmowę z tesciową w piątek.Nie wiem od kiedy trwało podkarmianie cukierkami (i chyba się nie dowiem), ale mam nadzieję, że takie wybryki raz w tygodniu nie zdążyły wpłynąć na kształtowanie nawyku u Marianny.pozdroKaska
        • Gość edziecko: guest Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 17.10.01, 14:48
          Życzę powodzenia w rozmowach z babcią, nawet jeśli się obrazi warto próbować, może zrozumie, że macie prawo wychowywać swoje dziecko wg swoich zasad.Moje dziecko ma 300 km do babci, czasmi brakowało mi jej pomocy, ale z perspektywy czasu widzę, że dzięki temu to ja wychowuję swoje dziecko. Je słodycze tylko w soboty, ma 7 lat i piękne zdrowe ząbki.Pozdrawiam. Ewa
      • Gość edziecko: guest Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 17.10.01, 19:32
        Czescsmile)Macie racje ale...Znam sytuacje z drugiej strony i uwazam zabronienie babci kontaktow z dzieckiem za nieludzkie.Moja mama jest tez tesciowa corka mojego brata ma 13 mc i niestety moi rodzice sa dla niej prawie obcy ,nigdy nie zostaje u dziadkow sama ,przychodzi z rodzicami raz w tygodniu na 2 ,3 godziny.Rodzice mojej bratowej wychowuja jej dziecko ,mam zal do mojego brata za taka sytuacje i widze jak to moja mame boli.Ja niestety nie mieszkam w Polsce ale moja mama spedzila wiecej czasu z moim 2.5 mc synkiem niz z wnuczka ktora mieszka pare ulic dalej. I do tego wszystkiego moi rodzice mimo ze nie sa najlatwiejszymi ludzmi bez zmrozenia oka utrzymywali mojego brata wraz z jego zona bo ci jeszcze studiowali no i kupili im super mieszkanie.Niestety to tez nie zostalo docenione ,nie rozumiem tego.Przeciez dziadkowie sa od rozpieszczania a nie od wychowywania dzieci.Tak przy okazji zawsze tyle negatywnych opini na temat tesciowych ,dziewczyny za iles tam lat wy tez nimi zostaniecie i jestem ciekawa czy nie bedzie wam przykro jak synowa nie bedzie przyprowadzala dziecka do was,albo ograniczy kontakty.Ja mojej tescuiowej tez nie lubie ale nigdy nie przyszlo by mi na mysl ograniczyc kontakt z moim dzieckiem .uff to tyle aga
        • Gość edziecko: Niesia Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 17.10.01, 20:54
          Owszem, być może dziadkowie są od rozpieszczania, ale nie od dokarmiania dzieci w sposób jaki jego rodzice sobie nie życzą (czekoladka za plecami mamy, a później narzekanie, że dziecko nie chce jeść obiadu i chodzenie za nim z pasem, lub martwienie się, że zęby popsute, lub nie daj Boże jakieś uczulenie), nie od krytykowania zasad rodziców dziecka, którymi oni kierują się w wychowaniu (przecież dziadkowie w ten sposób krytykują własne dzieci, które tyle lat wychowywali, no i coś tam nauczyli). No cóż, w jakim świetle dziadkowie stawiają rodziców postępując w ten sposób, a później dziwimy się, że dziecko nieposłuszne, uparte, że stawia na swoim, a przecież rodzice starają się żeby tak nie było, jakieś zasady muszą obowiązywać. Zaczyna się od czekolady, a co dalej. Być może zbyt przejaskrawiam ten temat, ale albo rodzice wychowują dziecko, albo tylko je rodzą i oddają dziadką. Jeżeli dziadkowie chcą rozpieszczać wnuki to niech kupują zabawki, których być może rodzice nie kupią, niech kupują owoce i pomagają rodzicą kształtować w dziecku np. zasady zdrowego odżywiania, w ten sposób pomagają , a dzieci nie tracą orientacji, no bo jedni pozwalają, a inni zabraniają (gorzej gdy z komentarzem; to mama nie daje ci czekoladki - biedne dziecko; bez komentarza). I nie chodzi tu o krytykę teściowych, lubienie, czy nielubienie, wdzięczność itd.Ja uległam mojej mamie, i teraz nie wiem, czy mały ma jakieś zmiany na skórze po rosołku, czy może to jednak skaza. Ciągle słyszę, a to tego mu nie dajesz, tego też nie, to co on je, na zagłodzonego raczej nie wygląda (10 miesięcy 10,20 kg), a ja czuję się jak wyrodna matka, no bo może faktycznie źle go karmię, zresztą długo by o tym pisać.I jeszcze na koniec, bo trochę się zaperzyłam. Ja też miałam babcię, a raczej prababcię, wspaniała kobieta, nigdy nie podważała zdania moich rodziców, uczyła mnie szacunku do nich, szacunku do tego co dla mnie robią, jak się starają. Moi Rodzice natomiast nigdy nie wymuszali na mnie odwiedzin u niej, mimo że im bardzo pomogła. Po prostu taka była że nie dało się jej nie kochać i takiej babci życzę mojemu dziecku, ale jak na razie widoki na to marne.Mam nadzieję, że nie namieszałam za bardzo, ale ten temat bardzo leży mi na sercu, mimo że mój synek ma dopiero 10 miesięcy.Jestem za ograniczeniem kontaktów sam na sam, jeżeli babcia, nadal chce karmić małą cukierkami.Serdecznie pozdrawiam i przepraszam że tak długo, ale od dłuższego czasu leżało mi to na sercu.Aga mama Pawełka
        • Gość edziecko: guest Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 18.10.01, 04:18
          A ja nie uwazam, ze zabronienie dziecku (a moze raczej babci) przebywania sam na sam jest nieludzkie, w przypadku, gdy babcia jest glucha na prosby rodzicow i "robi swoje". Takie zachowanie babci moze wyrzadzic dziecku wiecej krzywdy niz ograniczenie kontaktow. U mnie problem sam sie rozwiazal, bo wyjechalismy za ocean, ale nie wiem, czy w innym przypadku nie bylabym zmuszona do ograniczenia kontaktow z dziadkami.Moi tesciowie tez kupili nam mieszkanie (tzn. mojemu mezowi, bo wtedy jeszcze nie bylismy razem) i wcale nie uwazam, ze to jest powod, dla ktorego mialabym inaczej traktowac ich zachowanie. Ale moj tesc tak uwaza, wg niego nie powinny do mnie przychodzic kolezanki, bo skoro jestem juz mezatka, to mi kolezanki niepotrzebne, a w JEGO mieszkaniu to ja mam robic tak jak on chce, a jak mi sie nie podoba, to moge sie wyprowadzic. :gun: Milo? Jakos go nie szanuje, mimo ze dzieki niemu mam mieszkanie (na szczescie teraz tam nie mieszkam i mam nadzieje, ze juz nigdy).To oczywiscie nie jest powod, dla ktorego mialabym zabronic dziecku kontaktow z dziadkami, tak mi sie tylko nasunelo, po tym, co napisalas.Problem cukierkow tez jest mi znany, tyle ze u nas bylo to takze zalecenie zdrowotne, bo mala miala anemie i w zwiazku z tym kiepski apetyt. Babci jakos to nie przeszkadzalo w dokarmianiu jej lizakami. Gdy kiedys znalazlam kawalek wklejony w dywan, stwierdzila, ze to ona czasami sobie podjada. I wkleja w dywan??? Kilka innych sytuacji: Jestesmy na obiedzie u tesciow. Wiktoria nie chce jesc obiadu (bo wie, ze juz czekaja cukierki). Ja mowie, ze jak nie zje, to cukierkow nie bedzie. Obiad nie zjedzony, a dziadek oczywiscie czestuje dziecko cukierkami. Ja wsciekla zabieram cukierki, a dziecko slyszy komentarz "jaka ta mama niedobra" :fou: Inna sytuacja, tez u dziadkow. Wiktoria stoi na parapecie, asekurowana przez babcie i bawi sie spinaczami, probuje wyrzucic je za okno. Ja mowie, ze nie wolno, a babcia "nie sluchaj, wyrzucaj, dziadek przyniesie". Oczywiscie, tez uwazam, ze dziadkowie sa od rozpieszczania, ale rozpieszczac tez mozna madrze, a nie robic dziecku metlik w glowie i podwazac zdanie rodzicow.Gdy bede tesciowa, to nie mam nic przeciwko temu, zeby synowa zle o mnie mowila, jesli bedzie miala powody. Mam nadzieje, ze do tej pory tak nie zglupieje :)Nie wiem, jak jest w przypadku Twoich rodzicow, po prostu chcialam Cie przekonac, ze czasami ograniczenie kontaktow bywa naprawde uzasadnione.
        • Gość edziecko: guest Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 18.10.01, 07:39
          Dziadkowie sa od rozpieszczania- zgoda. Ale gdy zajmuja sie dzieckiem, bo mama pracuje, to musza postepowac jak opiekunka tzn scisle wedlug zalecen mamy. Ja bym dala pierwsze powazne ostrzezenie- jesli nie skoncza sie cukierki- nie bedziemy oddawac malucha sam na sam,nie bedziemy przyjezdzac w ogole. Ja zrobilam akcje, kiedy moja tesciowa oszalala na punkcie starsej coreczka a lodszej nie chciala pokochac.....
    • Gość edziecko: patsik Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 18.10.01, 22:03
      napiszę Wam coś o pewnej babci...chociaż nie wiem czy powinnam - w końcu zostawiacie swoje dzieci z babciami...i ja zostawiałam dzieci z dziadkiem...ale tak ku pamięci i ostrożności...poszliśmy z dzieciakami do parku,było paru chłopców ze szkoły na placu zabaw,parę dzieci kilkuletnich z mamusiami oraz chłopczyk ok. dwuletni z babcią.Babcia usiadła na ławce(z 50m odległej od placu) i patrzyła w przestrzeń - ani razu na wnuczka,przez jakies czterdzieści minut!!!Ja tam Ismenki nie spuszczam z oka,mając na względzie jej szalone pomysły(np.włażenie na szczyt drabinek lub niespodziewane podejście do rozhuśtanej huśtawki).Zero reakcji babci,gdy chłopiec zaczął pluć na starszych chłopców,kopać młodsze dzieci,w sposób niebezpieczny huśtać się(dosyć mocno i do tego będąc "na górze"rozciągał łańcuchy,tak,że dodatkowo podskakiwał-wyglądało to tak,jakby zaraz miał spaść).W końcu babcia podeszła,powiedziała,że czas do domu ,wnuczek próbował wgramolić się do wózka,ale przeszkadzały mu papierki po cukierkach,więc je wywalił.Babcia na to:ale Michałku,dlaczego wywaliłeś papierki? Michałek na to nic i...pojechali... Aż pożałowałam,że nie mam dłuższego języka...Dziewczyny,popatrzmy czasem na "dobre babcie i dziadków"...ja swoim też mam parę rzeczy do zarzucenia - Gilbert poskarżył na dziadka - dobrze,że wygadany pięciolatek z niego...
    • Gość edziecko: guest Re: babcia, klamstwa i cukierki IP: *.* 19.10.01, 00:39
      No to ja też się poskarżę. Moi rodzice ( ha nie teściowie) otumaniają moje dzicko - mamy niestety tego pecha, że z nimi mieszkamy. Kuba nie chce jeść - straszą go " lolokami" potem ja spokojnie muszę mu tłumaczyć, żę żadnych "loloków" na świecie nie ma. Kupują mu zabawkę po czym zabraniają się bawić nią bo porysuje podłogę.Dziadziuś - najukochańsza osoba na świecie dla mojego syna - jest kochany dopuki Kuba nie zbroi czegoś co jego dotyczy - kiedy natomiast ja go karcę to przy dziecku bez oporów się na mnie wydziera - doszło do tego, ze kiedy chcę małemu dać klapsa to krzyczy, że się podskarży babci.Efekt tych wszystkich zabiegów jest taki, że dziecko nie wie kogo ma słuchac a najbardziej kocha dziadka bo mu wszystko kupuje - mamusia i tatuś są na końcu - bo nie spełniaj.ą wszystkich zachcianek i nie rozpieszczają do przesady.Mam nadzieję,ze z młodszym im się to nie uda - Krzyś ma 4 tygodnie i chcę go uchronić przed ich wpływem a najlepszym chyba sposobem byłoby wyprowadzenie się na drugi koniec Polski co nie ?
Pełna wersja