Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna...

IP: *.* 14.11.01, 12:28
W piatek zauwazylam u Zoski na pupie miedzy posladkami guzek wielkosci fasolki. W sobote rano bylismy juz na izbie przyjec na Nieklanskiej. Chirurg powiedzial ze to stan zapalny i zeby przykladac sode oczyszczona i zglosic sie w poniedzialek rano do poradni chirurgicznej na kontrole. Przykladalam sode a do poniedzialku ze stanu zapalnego zrobil sie wielki ropien. Lekarka w poradni go przebila i wycisnela rope. Malutka oczywiscie darla sie jak oszalala a do tego wszystkiego okazalo sie, ze trzeba rane gruntownie oczyscic wiec konieczny jest zabieg. Zdenerwowana sytuacja, myslalam ze zabieg to poprostu oczyszczenie ranki i do domu a tu lekarka mi mowi ze mam sie zglosic na oddzial chirurgiczny, ze rana bedzie czyszczona pod znieczuleniem ogolnym i ze na 100% zostane na dwa dni. Bylam w takim szoku ze nie moglam mowic a lzy same mi lecialy po twarzy. Czulam sie jak w jakims okropnym snie - co chwila przychodzil jakis lekarz, ogladal malutka, nic nie mowil i wychodzil. Nie wiadomo bylo jak dlugo mam czekac - Zosia padala ze zmeczenia, byla glodna a tu dieta "nic". W koncu przyszedl anestezjolog i wszystko mi powiedzial. Dlaczego pod znieczuleniem ogolnym a nie miejscowym (w takim miejscu bol jest podobno tak duzy, ze u niemowlaka mogloby dojsc do zatrzymania krazenia nawet), jak zabieg bedzie wygladal, kiedy dostane mala spowrotem, kiedy bede mogla ja nakarmic. A ja nawet slowa nie moglam powiedziec tak mnie dusilo w gardle. Ona ma przeciez dopiero miesiac - dziewczyny, wiecie jak wyglada wenflon w takiej malutkiej raczce? Siedzialam i beczalam. W koncu mala zabrali - caly zabieg trwal ok. 10 minut ale pozniej zabrali ja na poltorej godziny na obserwacje na sale pooperacyjna. Cale szczescie ze przed tym wszystkim przyjechal moj maz i byl przy mnie, bo chyba bym oszalala. W koncu dostalam malutka spowrotem, pozwolili mi ja troszke nakarmic. Cale szczescie ze nie plakala i praktycznie caly czas spala. Cale szczescie ze pielegniarki i oddzialowa byly naprawde z powolania. Zorganizowaly mi lozko do spania bo sale dla matek byly pozajmowane, przychodzily, pytaly czy cos pomoc, czy malutka nie placze, pomagaly mi zmieniac pieluszke, pokazaly jak zmieniac opatrunek. A jak drugiej nocy Zosia miala kolke, to jedna z nich przyszla i nosila ja ze mna na zmiane. Co prawda chwile pozniej przyleciala jakas baba z oddzialu obok (chirurgia urazowa) i nie dosc ze nakrzyczala na tamta ze nosi dziecko "bo przeciez jak rozpusci to inne tez beda musialy" to jeszcze pokazala mi jak odgazowac dziecko. Takiej nauki na pewno nigdy nie zapomne - wsadzila malutkiej rurke w pupe, faktycznie gazy odeszly, ale za to jak ja wyciagnela, to w srodku byla krew. Myslalam ze jej oczy wydrapie! Bylam wsciekla na nia i na siebie ze na to pozwolilam. Od razu polecialam do chirurga pytac czy malej sie drugi ropien nie zrobi i czy nie dojdzie do zakazenia. Chirurg powiedzial ze raczej nie, ale zeby na wszelki wypadek zdezynfekowac. W kazdym razie poza tym babolem pozostale byly naprawde super. Chyba to dlatego, ze Zosia byla najmlodsza na oddziale - jak sie inne kobietki dowiedzialy ze jest taki maluch to co chwila ktos przychodzil i pytal czy nie pomoc. Wlacznie z sekretarka ordynatora ;-) Zreszta widac bylo, ze dbaja o dzieciaki i sa naprawde cieplymi kobietkami. Wszystko to jednak nie zmienia faktu, ze chcialam juz jak najszybciej do domu. Dzis nas wreszcie wypisali z cala kartka zalecen, zakazow i nakazow. Spakowalam wiec dwie torby, ubralam dziecko z ledwoscia zapakowalam sie do taksowki (nie chcialam czekac az maz wroci z pracy i po mnie przyjedzie), szczesliwa ze juz jade do domu - otwieram drzwi i... Myslalam ze sie porycze... Balagan, nie odkurzone, duchota... W lodowce nic do jedzenia... Pranie od niedzieli wisi nieschowane... Wiecie ze zalowalam ze nie zostalam jeszcze na oddziale...W kazdym razie, wykapalam i nakarmilam dziecko, odkurzylam, sprzatnelam, umylam podlogi... Wykapalam sie (wreszcie po trzech dniach)... I mam dosc... Czekam teraz na faceta, ktoremu nie przyszlo do glowy zeby posprzatac na powrot do domu dziecka ze szpitala... To bedzie ciezki wieczor...ANia.
    • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 13:14
      ech Migotka... przezycia okropne a i w domu nie najlepiej... ale cóż - ja mam to samo na codzień pociesze cię... nic mojemu facetowni nei przeszkadza - rzuca skarpetki i ciuchy gdzie popadnie... zje to nie wyniesie po sobie etc etc...walczyc nie mam z tym siły naprawdę:(
    • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 13:55
      O rany Po przeczytaniu twojego postu po prostu poplakalam sie . Sama mam malutka coreczke (5-tygodniową) i nie wyobrazam sobie jej w szpitalu na operacji dlatego dobrze cie rozumiem, twoj bol i twoje przygnebienie. Ale to juz minelo, teraz na pewno ranka szybko sie zagoi i Twoja malutka bedzie zdrowiutka jak rydz :-)))A co do meza...hm faceci czesto nie mysla...porozmawiaj z nim i po prostu "otworz mu oczy" na pewne (dla kobiet tak oczywiste) rzeczy.Życze przede wszystkim zdrowka dla malutkiej a Tobie juz samych radosnych dni :hap: :hap: :hap:Aga z Kubusiem i Magdusią:hello:
      • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 15:21
        Migotka,całym sercem pozdrawiam Ciebie i Maleństwo.Mój synek miał ostatnio 2 xdziennie zastrzyki i wiem jak bardzo to przeżywałam a tutaj u Ciebie takie przezycia.ale teraz na pewno wyjdzie dla Was sloneczko!czy wiesz jaki był powód powstania tego Jeszcze raz buziaki i sloneczka!zgrubienia-czy to byl czyrak i czy można jkos temu w przyszlosci zapobiec?Co do męża-czasem mężczyźni sa po prostu niereformowalni-wiesz co odpuść dzisiaj,choć to bardzo trudne-ale dla własnego zdrowia psychocznego.Jeśli tylko masz ochotę pisz na moje priva.
        • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 17:01
          tojaola napisała/ł:zgrubienia-czy to byl czyrak i czy można jkos temu w przyszlosci zapobiec?To nie byl czyrak, tylko ropien okoloodbytniczy... Zapobiec sie praktycznie nie da, bo nie ma jak... Pytalam chirurga skad to sie bierze - to jest poprostu bakteryjne zakazenie uszkodzonego naskorka... Wiadomo, skora u niemowlaka jest bardzo wrazliwa i cieniutka a pupa to mijsce najczestszych zabiegow kosmetycznych... Wystarczy malenkie otarcie do powstania takiego paskudztwa... Dodatkowo dochodzi jeszcze podatnosc na dzialanie bakterii... Pocieszajace jest to, ze nie z kazdego takiego otarcia robi sie ropien... Wiec nie ma sie co przejmowac na zapas...ANia
          • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 17:08
            Trzymaj się ciepło ,męża :gun: Dzidziulce buziaki i postaraj się zapomnieć o tych przeżyciach ,nie pielęgnuj ich w sobie ,nie wspominaj .Było minęło ,mała zdrowa :)Pozdrawiam duuuuużo zdrówka <gosia
            • Gość edziecko: Annous Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 17:50
              Muszę przyznać, że byłaś naprawdę dzielna. Mi się chciało płakać na samą myśl o takim przeżyciu, a co dopiero być w Twojej sytuacji...Życzę samych pogodnych dni wypełnionych miłością i uśmiechem Twojej Niuni.A jeżeli chodzi o Męża - może chciał posprzątać po pracy. Nie sądzę aby świadomie chciał Ci sprawić przykrość. Zabrakło mu pewnie odrobiny wyobraźni i mocy przewidywania.
              • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 20:57
                MiGoTkA,Odpocznij teraz i zrelaksuj się - maleńka nie powinna czuć Twojego zdenerwowania. Dosyć się już nastresowałyście.Co do męża - pewnie był tak przejęty cała sprawą, że do głowy mu nie przyszło, żeby posprzątać. Z moim mężusiem tak właśnie było, gdy trafiłam miesiąc temu do szpitala - mało jadł, albo wcale, nic w domu nie ruszył, tylko tęsknił i się martwił.Pozdrawiam ciepło Was wszystkich:-) Dorka :-)
                • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 15.11.01, 12:36
                  Migotka podpisuje się pod Dorka-daj narazie spokój mezowi, też napewno to po swojemu przeżył!Co do szpitala to moge powiedziec jedno-cieszcie się i radujcie ze jestescie w domu, myśmy niekłańską przerabiały w zeszłym roku przez cały tydzień. Mam takie same wrażenia tzn pielegniarki ok, ale cierpienia Ali niczym nie dalo sie zagłuszyć, wenflonów kilka bo w miedzyczasie złapała na odziale rotawirusy- gdy trzebabyło przekłuwać Olo na mój telefon rzucał wszystko i przyjeżdzał aby być z Alcią w zabiegowym (ja w tym czasie z rykiem myłam głowe żeby Jej nie słyszeć), mnie nie pozwalali bo byłam w 8 m-cu z Zuzanką (ledwie pozwolili mi w ogóle zostać, nie dałam się wyrzucić na noc). Ciesz sie spokojem i faktem że macie to już za sobą i oby nigdy sie nie powtórzyło, całuje Was serdecznie ( aa bałagan to bleee ale najważniejsze ze jesteście w domu!)
    • Gość edziecko: PETRA Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 20:53
      Trzymaj sie Aniu,serce mi pękało jak czytałam o Twoich przeżyciach - ale najważniejsze, że wszystko już jest w porządku...A mąż - nie czas teraz o tym myśleć...Pozdrawiam Cię serdecznie i Twoją kryszynkęPETRA
    • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 21:53
      Byłyście bardzo dzielne. Postaraj się zrelaksować i wyciszyć. Zosia potrzebuje dużo spokoju i ciszy. Jestesmy z Wami. Posyłamy całuskiKasia i mała Karolinka
    • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 21:59
      Migotka!Przeczytałam i łzy cisną mi się do oczu. Jesteś naprawdę wyjątkowo dzielna! Kiedy pomyślę o wszystkich cierpieniach Twojego maleństwa....Połóż się z córeńką i odeśpijcie cały ten stres. Nie myśl o bałaganie, przekonasz się, że przy małym dziecku utrzymanie porządku to utopia. Zwłaszcza, jeśli sama będziesz musiała o niego zadbać. Daj mężowi do zrozumienia, że dziecku teraz jest potrzebna Twoja bliskość, nie w głowie Ci teraz dbanie o dom i po tych wszystkich przeżyciach zasługujecie obie na to, by Was trozkę porozpieszczać. Może Twój mąż jest z tych, którym trzeba wszystko do głowy łopatologicznie? Mam podobne doświadczenia i myślę, że w gruncie rzeczy mąż nie chciałby zrobić Ci przykrości. Bardzo jestem ciekawa dalszego ciągu.Serdecznie Cię pozdrawiam i jestem z TobąIsia
    • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 14.11.01, 23:21
      Aniu, serdecznie Ci współczuję!!! Ja również mam za sobą pobyt w szpitalu z moim Żukiem, gdy ten miał 4 m-ce (na Litewskiej). Spędziłam z nim tam 24/24 całe 5 dni. Też miał wenflon w łapce, któy po 3 dniach poprosiłam by usunęli, bo nic dożylnie nie dostawał (a byliśmy, ponieważ Żuczek w domu zachłystnął się i przez kilka minut nie oddychał!) Ale wyobraź sobie, że maluszkom takim naprawdę małym wenflon wbija się do żyły na główce - to jest dopiero widok!!!! Przyjechała na oddział mama z 6-tygodniowym brzdącem, któremu właśnie w główkę wbili wenflon i podawali kroplówkę!Całe szczęście tylko, że maluchy szybko o tym zapominają w ramionach kochających mam!!!! :-)))Co do szanownego pana.... no cóż.... niestety, nie dorastają do odpowiedzialności... Najlepszym tego przykładem jest post jednej z dziewcząt, która z zagipsowaną łapką musiała wziąć taksówkę do domu, bo szanowny pan nie był łaskaw po nią przyjechać. ... Nóż się otwiera....Nic, tylko wyć z rozpaczy i bezsilności, ale dzięki Bogu przeżycia szpitalne są za Wami - to jest najważniejsze!!! A przeżycia też miałaś ciekawe - zwłaszcza to odgazowanie - takiej delikatniusiej babie, to w ten sam sposób bym chyba nagazowała, żeby zobaczyła jakie to miłe..Jejku, ale jestem w "odwetowym" nastroju! Pozdrawiam serdecznie Zosię, Zosi pupkę i CiebieBrygida i Żuczekpa, pa
    • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 15.11.01, 16:10
      Mala od wczoraj nie da sie ode mnie odkleic... Ciagle na rekach, a o polozeniu na chwile chociaz do lozeczka nie ma mowy... Nawet teraz pisze jednym palcem bo mala na reku... Myslicie ze ona tak odreagowuje szpital? Co mam robic? Przeczekac?ANia i Zoska.
      • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 15.11.01, 16:25
        Pewnie, wykochajcie i wyprzytulajcie sie za wszystkie czasy. Moja Ala "wracała" przez 3 dni, moze Zosia szybciej sie odreaguje, jest taka malutka, całuski :)
      • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 15.11.01, 16:25
        Aniu - Migotko,Od paru dni sledzę Twoje przeżycia i muszę Ci powiedzieć, że bardzo to przeżyłam (aż mi się dzisiaj w nocy sniłas - chyba Ty, chociaż nie mam pojęcia jak wyglądasz, ale sen był ewidentnie spowodowany Twoimi postami o okropieństwach w szpitalu). Jestescie obie bardzo dzielne. Myslę, że rzeczywiscie reakcja Twojej Zosi jest spowodowana przeżyciami ze szpitala. Pamiętam jak syn mojego brata (był co prawda starszy, bo miał ok. 1,5 roku) wrócił ze szpitala po dwutygodniowym pobycie, wszedł do swojego pokoju, rozejrzał się, obejrzał wszystkie zabawki (ale tak jakos spokojnie, bez entuzjazmu jak w przypadku innych powrotów do domu), wybrał jedną i cichutko usiadł w kąciku, przytulając ją. Wyglądało to strasznie smutno. Na pewno Twoja Mała musi to też odreagować i najlepiej to się jej udaje przy Tobie oczywiscie. Powodzenia, trzymam kciuki. Całuj córunię jak możesz najczęsciej.Martula z Maksiem
    • Gość edziecko: guest Re: Trzydniowy koszmar za mna i ciezki wieczor przedemna... IP: *.* 16.11.01, 09:30
      Byłaś bardzo dzielna. Najważniejsze, że wszystko jest już dobrze. Jak najszybciej o tym zapomnij. Wiem jak to jest - taki maluch w szpitalu. Przespałam 15 nocy na krześle przy łóżku 5 tygodniowego Miśka.Co do męża to powiedz mu co myślisz o jego zachowaniu, ale nie strzelaj do niego od razu. Może Ci się jeszcze przydać :-)Renik
Inne wątki na temat:
Pełna wersja