Gość edziecko: guest
IP: *.*
14.11.01, 13:28
Chce mi się ryczeć. Siedzę w pracy, roboty huk, wykradam minutki by tu zajrzeć, o aktywniejszym udzielaniu się nie ma mowy. Potem dom - raczkujący Młody, obiad, pranie, prasowanie, bałagan, zakupy, burdel przed domem, cegły, drabiny, brakuje tylko betoniarki.I tak dzień w dzień, kręci się ten mój słodki kieracik. Dzwonią koleżanki, a ja nie mam kiedy się z nimi umówić, bo nie mam sumienia zostawić Adama z Młodym, tak nam daje w kosc.A wieczorem, kiedy zasnie to nie mam już siły nigdzie dzwonić i plotkować przez telefon...Wiem, taki dół się skończy i znów będę szczęsliwą zagonioną zapracowaną mamą i żoną. Ale teraz najchętniej poryczałabym się jak bóbr.