Chcę się pożalić - kryzysik

IP: *.* 14.11.01, 13:28
Chce mi się ryczeć. Siedzę w pracy, roboty huk, wykradam minutki by tu zajrzeć, o aktywniejszym udzielaniu się nie ma mowy. Potem dom - raczkujący Młody, obiad, pranie, prasowanie, bałagan, zakupy, burdel przed domem, cegły, drabiny, brakuje tylko betoniarki.I tak dzień w dzień, kręci się ten mój słodki kieracik. Dzwonią koleżanki, a ja nie mam kiedy się z nimi umówić, bo nie mam sumienia zostawić Adama z Młodym, tak nam daje w kosc.A wieczorem, kiedy zasnie to nie mam już siły nigdzie dzwonić i plotkować przez telefon...Wiem, taki dół się skończy i znów będę szczęsliwą zagonioną zapracowaną mamą i żoną. Ale teraz najchętniej poryczałabym się jak bóbr.
    • Gość edziecko: guest Re: Chcę się pożalić - kryzysik IP: *.* 14.11.01, 13:38
      hej LillyTaki juz nasz los kobiet-musimy byc matkami, zonami i pracownicami ale to nie znaczy, ze wszystko zawsze musimy robic na "piątkę". Mamy prawo do odpoczynku, chwili relaksu, odprężenia. Tak wiec jesli masz taka ochote to idz z kolezanka do kina na jakis "babski" film a jak znikniesz z domu na dwie godzinki to Twoim dwóm mężczyznom naparwde sie nic zlego nie stanie.Pozdrowienia i zyczenia powrotu do rownowagi wewnętrznej :bounce:Aga z Kubusiem i Magdusią:hap:
    • Gość edziecko: guest Re: Chcę się pożalić - kryzysik IP: *.* 14.11.01, 15:34
      Lilly,to może spróbuj trochę poryczeć jak ten bóbr, ja czasami płaczę i pomaga. Podobno górnolotnie mawiając płacz oczyszcza ... nie wiem czy dusze czy drogi nosowe, może jedno i drugie. Chyba te kryzysy, których nie brak ostatnimi czasy na forum to problem jesieni i wszystkich pracujących matek małych dzieci: jesteśmy wiecznie rozdarte, zagonione, zakręcone, wstajemy, pęd i wyścig z czasem rano, do pracy prawie zawsze w ostatniej chwili, potem robota, wiadomo raz więcej raz mniej, potem pęd do domu i nie wiadomo za co się złapać - za gotowanie obiadu czy zabawę z dzieckiem, o sprzątaniu nie mówię... już dawno odpuściłam, elektroluxem odkurza mąż (jak nie odkurzy po tygodniu to jest brudno aż odkurzy) a kurze z mebli zmiatam raz na miesiąc mniej więcej..., wieczorem jak Oleńka pójdzie spać oglądam jednym okiem kawałek filmu, lub czytam jakieś pismo, albo robię przelewy czy inne pożyteczne rzeczy, trochę rozmawiamy z mężem, coś omawiamy, pijemy razem herbatę, a w zasadzie po 22h30 padam (ah, gdzie się podziało nocne życie i seks dzikich zwierząt po północy...). W sobotę / niedzielę są zakupy, no i Ola cały dzień, spacer, spanko, spacer lub wizyta u babci (mamy wtedy 2 godziny dla siebie). czasami idziemy na wystawę ze znajomą (zabieram Olę) lub na towarzyskie spotkanie z rodzicami/mamą innego malucha, ale w zasadzie mam wrażenie, że ta karuzela życia kręci się szybko i że coś mi umyka ważnego. Siedząc w pracy chciałabym być z Olą, w week-end, zwłaszcza przy brzydkiej pogodzie nie wiem po kilku godzinach w co się z nią bawić ... błędne koło. Myślę, że to po prostu ogólne zmęczenie. Tak więc płacz jak masz ochotę, a potem zrób sobie koniecznie peeling, maseczkę i połóż dobry krem odżywczy... pozdrawiam ciepło i bardzo serdecznie - zawsze może być gorzej (optymistyczne! nie)- maria P.s. pytanie: co słychać?odpowiedź: stara bieda, dobrze,że nowej nie ma.
    • Gość edziecko: guest Re: Chcę się pożalić - kryzysik IP: *.* 15.11.01, 08:48
      cześć Lillysmile)Przeczytałam twoje słowa, i jakbym czytala w swoich myślach, wiem, żę jest to marne pocieszenie, ale nie jestes sama, 99% polskich matek tak ma... tez mi ręce opadają, też padam na twarz wieczorem, zasypiam w opakowaniu, też nie mam czasu na nic, na ksiązkę, na teatr, na dobry film... dobija mnie to, wściekan i deprymuje....w dodatku mąż nieskory do pomocy.........ech, jesień w dodatku, szaro się robi.....echhh.. chyba mam jakąś depresję..Trzymaj się Lilly.. będzie dobrzesmileignis
    • Gość edziecko: guest Re: Chcę się pożalić - kryzysik IP: *.* 15.11.01, 09:03
      Lilly, nie wiem czy to Cię pocieszy ale ten typ tak ma. Ten typ to matka-Polka z dzieckiem, pracš i domem na głowie. Jedno jest pewne - idzie ku lepszemu i z czasem jest łatwiej. Dziecko większe, czę?ć rzeczy zaczynasz sobie i innym odpuszczać. Już tak nie razi bałagan, brudny kubek czy pranie wyłażšce z kosza na brudne ubrania. I wtedy zaczynasz my?leć - a może by tak drugi dzidziu?? Mnie się już zachciało trzeciego, będzie w marcu. PozdrawiamMarta
    • Gość edziecko: guest Re: Chcę się pożalić - kryzysik IP: *.* 15.11.01, 09:53
      Dzięki dziewczyny! Zawsze raźniej razem. A wczoraj to był chyba jakis taki marny dzień na nastrój. Bo generalnie to ten pęd mimo wszystko jest bliski memu sercu i nigdy przenigdy nie chciałabym, aby wróciły stare czasy kiedy był czas i na spotkanie ze znajomymi, i seks dzikich po północy, czas na kino, książkę, poleniuchowanie w łóżku itd, itp.To było fajne wtedy. A teraz - kocham tego mojego kaczorka raczkującego ochoczo po całej chacie, przywyczajam się do bałaganu i braku czasu, wiecznego deficytu snu... Dziecko nadaje życiu inny wymiar, inny sens. A że czasem wpada się w dół?Dziękuję i trzymajmy się razem mamy, żony....
    • Gość edziecko: guest Re: Chcę się pożalić - kryzysik IP: *.* 15.11.01, 12:49
      Porycz to pomoże- też mam takie ciągotki- 2 kierunki, dziecko, mąż pracujący czasami także w nocy, więc jak wraca to tylko śpi, no i moje słabe zdrowie... Na pocieszenie mam życie mojej babci. Też Ci trochę opowiem. Babcia ma ponad 86 lat. Kiedy wyszła za mąż i urodziła dziecko zaraz wybuchła wojna. Dziadek był w partyzantce-czasami tylko zaglądał do domu . No i od tych odwiedzin okazało się, że babcia znów jest w ciąży. Często przychodzili Niemcy, Ukraińcy-bili babcię pytając o męża. Opowiadała jak piszczała, płakała i dzieci też. Wojna- wiadomo nigdzie nic nie było. Moja ciocia zachorowała na skarlatynę- radziecki lekarz ją wyleczył. Co do opowieści,że wieśniaczki rodziły dzieci i dalej kopały kartofle to bzdury. Babcia wydawała ostatnie pieniądze na porody-wszystkie jej dzieci ułożone były porzecznie-tylko doświadczony lekarz umiał je "w brzuchu" przekręcić. Często nie mieli, co jeść- a dzieci karmiło się piersią nie było mowy o niczym innym. Do tego pomyśl sobie o 20 hektarach, które trzeba było uprawiać- w dodatku część komuniści chcieli sobie wziąć. Ale babcia nie dała ani okruszka.Wszystko w polu musiała robić sama-konikami. Ni o 5 krów-gdy musiała sprowadzić krowy z pastwiska, ciocię maleńką kładła na miedzy. W czasie wojny w Dzień Niepodległości-dziadzio wieszał flagi polskie. Strzelali za nim. Uciekł, ale go trafili w rękę. Koledzy z AK zchowali go pod żłób w oborze. Wdało się zakażenie. Babcia przewiozła dziadka do szpitala (Końmi na wozie) do szpitala oddalonego o 40 kilometrów na odział grużliczy-tam amputowano prawą rękę dziadkowi. Niemcy po drodze ich zatrzymali, ale babcia powiedziała, że dziadek ma żółtaczkę- Niemcy bali się panicznie tej choroby i kazali jechać. Czas mijał. skończyła się wojna . Dziadek wrócił do domu. Babcia znów zaszła w ciążę - miał się urodzić mój tata. Dziadka zabrali do Wronek, potem na Zamek Lubelski-był więżniem politycznym przez 4 lata.Kiedy urodził się mój tata babcia darła starą pościel na pieluszki. Pieluchy były w gminie na przydział, ale tylko dla komunistów. Przez kilka lat pracowała na adwokatów, lekarzy... Podczas nieobecności dziadka postawiła mieszkanie- dość duże. Mogłabym jeszcze opowiadać, ale nie chcę Cię nudzić. Jak tak sobie posłucham to biorę się w garść. bo moje problemy to przy tym nic. Dziwię się skąd w mojej babci tyle optymizmu, zrozumiena, lituje się nade mną- że mi ciężko...Aneczka
      • Gość edziecko: guest Re: Chcę się pożalić - kryzysik IP: *.* 15.11.01, 12:55
        Nic tylko podziwiać! Często zastanawiam się skąd w ludziach tyle siły, optymizmu, determinacji i w zasadzie chyba znam odpowiedź - miłosc. Z miłosci i dla miłosci można wiele zniesc, zagryźć zęby, zacisnąć pasa, wziąć się w garsc i isc cały czas do przodu.
Pełna wersja