Wróciłam do pracy

IP: *.* 25.11.01, 19:04
Wróciłam w czwartek do pracy po urlopie macierzyńskim.... ciężko było. Prawie się popłakałam czekając na autobus. Dobrze, że spotkałam koleżankę bo już chciałam uciekać i wracać do domku... Pierwszy dzień był taki sobie... pełno załatwiania różnych formalności, badań itp. i cały czas przed oczami widok córeczki siedzącej na podłodze i walącej drewnianą łychą w miskę (to jej ulubione ostatnio zajęcie). Tak strasznie tęskiłam i zamartwiałam jak niania sobie radzi.... zadzwoniłam do domu i wszystko ok. Wracam - a moje ukochane dziecko roześmiane i bawi się z nianią!!!! A ja sobie wyobrażałam rozpacz - to straszne ale byłam zawiedziona!!! No cóż, teraz się z tego śmieję i jestem szczęśliwa, że córcia nie rozpacza - to dowodzi dobrego wyboru niani i pozwala mi spokojnie pracować.... jestem zadowolona. Następny dzień w pracy to już normalka, wpadłam w rytm i zostałam rzucona na głębokie wody - tak najlepiej... A najlepsze, że pracując robie wszystko co do tej pory w domu i mam na wszystko czas.... czyżby był z gumy :) Dobrze mi z tą pracą... jakoś wszystko nabiera innego kształtu i nabieram dystansu do mojego macierzyństwa bo już zaczynało mi nieźle odwalać....ha ha.Pozdrowienia dla wszystkich szczególnie dla kończących "wczasy" z dzidziusiami - nie taki diabeł straszny....
    • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy IP: *.* 25.11.01, 19:49
      Ja wróciłam w poniedziałek. Mogłabym się podpisać pod Twoimi słowami. Jestem pogodna i mam dużo energii , a mój synek wcale nie cierpi. Może nawet zyska? Dotąd miał mamę udręczoną i podenerwowaną myślami o rychłym rozstaniu.A tu okazało się , że nie wyjeżdżam na ekspedycję na biegun , tylko wychodzę i po kilku godzinach wracam. Rzeczywiście , nie taki diabeł straszny. Pomyśl , że mogłybyśmy być bezrobotnymi mamami , to chyba byłoby smutniejsze.
      • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy IP: *.* 25.11.01, 20:16
        Dzięki Dziewczyny za te posty - ja jutro idę pierwszy raz po 8 miesiącach i troche mi teraz lżejAsiatp
        • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy IP: *.* 27.11.01, 12:26
          Ja pracuję już dwa miesiące. Mam super nianię - uwaga Pani Hania dojeżdża dzien w dzien 50 km. Basia ma 8 miesięcy i rozwija się bardzo dobrze. jedyny zgrzyt to moje koleżanki, szczególnie te które zostały w domu. Nie wiem co takiego jest w naszej kobiecej naturze, że tylko czekamy jak tu drugiej dokopać.Każde nasze spotkania zaczynaja od tego:"jak ty możesz wytrzymać w pracy, ja bym tak nie mogła, tylko matka najlepiej wychowuje dzieci, szczególnie teraz kontakt z matka jest najważniejszy...itd. I na nic moje odpowiedzi, że maleńka już sama siada, zaczyna spocerować, trzymając się barierek kojca, robi pa-pa, "kokoszeczkę", koci-koci łapci" itp.Pewnie, że tesknię ale nie mam wyjscia musiałam wrócić do pracy. A czy te moje znajome, będąc w domu z dzieckiem poświęcają mu wiecej czasu? każda z nich gotuje obiady, sprzata, pierze, ciąga dziecko po supermarketach - i jest bardzo zmęczona i wsciekła bo mąż kolejny raz powiedział, że "cały dzień jestes w domu i nie zrobiłaś...."Mimo wszystko jest mi bardzo smutno wychodząc rano do pracy i nic na to nie poradzę.Tęsknie za Basią.Pozdrawiam,ewa
          • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy IP: *.* 27.11.01, 22:01
            Nie dajmy sobie wmówić , że krzywdzimy nasze dzieci pracując. Kiedy dosięgają mnie wątpliwości, zawsze myślę o mojej mamie , która całe życie pracowała , nigdy nie korzystała z urlopów wychiwawczych i wychowała troje dzieci.Jest dla mnie autorytetem , zawsze strasznie ją kochałam i tak jest do dzisiaj.Od najmłodszych lat byliśmy z bratem i siostrą dumni z naszej mamy - siostry oddziałowej. Pamiętam , jak czekaliśmy na jej powrót z pracy , a kiedy padał deszcz , wychodziliśmy z parasolem na przystanek. Ta radość ze spotkania! Nikt nie był dla nas ważniejszy od mamy. Nie chciałabym , żeby była kimś innym. Widziałam wiele mam domowych , poświęcających się , będących na każde skinienie i zwyczajnie niedocenionych. Jestem dumna , że mogę pracować na utrzymanie moich dzieci.
    • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy IP: *.* 27.11.01, 23:03
      No właśnie od poniedziałku muszą wrócić do pracy i czuję się okropnie. Nawet nie dociera to do mnie tak całkiem, bo gdyby dtarło to chyba wpadłabym w histerię. Będę pracować od 8 do 16, powrót o 16.15, pół godz na zjedzenie obiadu. Moja 6-mies. córeczka chodzi spać o 19.30. To kiedy ja się z nią porządnie pobawię, jak ona od 18 jest już lekko marudna. I nie zobaczę jak sama siada. A Nastka jest bardzo do mnie przywiązana i pewnie już mnie tak nie będzie kochać. Wiem, że mówię tylko o sobie, ale są jeszcze gorsze rzeczy -ja jestem dla niej najlepsza,najlepiej stymuluję jej rozwój - śpiewam jej piosenki, wierszyki mówię itd...Że już nie wspomnę o gotowaniu, zakupach -mam je robić w sobotę? i marnować czas, który mogę spędzić z dzieckiem?Do tej pory miałam super lux sytuację-tak zadecydowaliśmy, że przez pierwsze 4 m-ce oboje z mężem byliśmy w domu, nie pracowaliśmy - a teraz muszę iść do pracy i nie wiem jak sobie ze wszystkim poradzę. A już najbardziej z częściową utratą czasu spędzonego z dzieckiem.Wczoraj zrobiłam awanturę mężowi, że powinien zrobić tak, żebym już nigdy nie musiała pracować - ale to bzdura, chyba jest mi głupio z tego powodu.Jak Wy sobie z tym poradziłyście. Może jednak warto głodować i być z dziekiem? Nic nie rozumiem.AGATA
    • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy IP: *.* 28.11.01, 10:32
      Bardzo dziekuje Wam za te posty - chyba je sobie wydrukuje oprawie w ramki i powiesze obok lustra. Za ok. 3 miesiace wracam do pracy i strasznie to do tej pory przezywalam, az w koncu powiedzialam sobie dosyc i staram sie o tym nie myslec. Moje mysli krazyly wokol Julitki i tego, ze nie bede widziec jak wykonuje pierwszy kroczek, zacznie samodzielnie siadac itd. itd. Az doszlam do wniosku, ze to bzdura ! Oczywiscie, ze to zobacze - jak wroce z pracy :))))))))))Ostatnio dowiedzialam sie, ze moj maz od 3 miesiaca byl z babcia i ..... patrze sobie na niego - normalny, bardzo fajny, inteligentny facet, zrownowazony emocjonalnie itd. itd.Wiec tak jak piszecie - nie dajmy sie sie nagonce, szczucie nas jest najgorsza rzecza jaka mozna robic i sie robi - mysle sobie, ze mamy, ktore nie karmia piersia wiedza o czym mowimy bardzo dokladnie :))))))
      • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy dla Agi i innych mam IP: *.* 28.11.01, 12:17
        Pracuję juz dwa miesięce (patrz wczesniejszy mój post)i jakoś daje sobie radę - a czasami jest ciężko. Pracuję rożnie od 8.00 do 16.00 lub 9.00 do 17.00. Dojazd do domu ok.45 - 45 min. Nie jem obiadu, myję rece i "rzucam się" na Basię. Basieńka idzie spać ok.20.30. Dopiero wtedy coś jem.Wstaję o 5.30. Tylko rano mam czas aby zrobić coś w domu. Obiadów nie gotuję - nie mam na to czasu.Dziecko ważniejsze. Mężowi kupiłam elektryczny grill a poniewaz jedyne mięso jakie akceptuje to "smażone" jest bardziej szczęśliwy niż wtedy kiedy normalnie gotowałam. Basi poświęcam cały weekend. A ponieważ mam jeszcze cały urlop z tego roku więc jak tylko przyzwyczaję szefów do swojej obecności będę sobię robiła długie weekendy. Ewa
    • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy IP: *.* 28.11.01, 14:49
      Cześć!!! wszystkim pracującym mamom!!A ja jestem w pracy od poniedziałku i czuję się średnio.....Poza tym pracuję do 16:30 (min), więc w domu jestem ok. 17:30 - zgroza....Ale z drugiej strony możemy się cieszyć - wracamy po 6 miesiącach, a nie po 3,5 :benetton:pozdrowienia i trzymajmy się!!!!Paulina
    • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy IP: *.* 29.11.01, 00:31
      Hej Aguś! Nie mogłam się doczekać na maila od Ciebie a tu widzę, że dzielisz się wrażeniami na forum. Super, że wszystko poszło OK. Jak zdrowie córci? Odezwij się, czekam. Aga mama Mikołaja
      • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy IP: *.* 29.11.01, 21:40
        Już 2 miesiące pracuję. Być może uznacie, że jestem wyrodną matką, ale bardzo chciałam wrócić do pracy. Bardzo lubiłam moją pracę i nie chciałam być do tyłu będąc na urlopie więcej niż 7 miesięcy. W czasie ciąży również słyszałam jakie to ważne są te pierwsze 3 lata, no a przynajmiej 2 lata z życia dziecka. Ale nie dałam się. Pomyślałam sobie, że przecież moja mama była na macierzyńskim przez 3 miesiące i naprawdę nie mogę powiedzieć, że nie mam z nią kontaktu. Przeciwnie, jesteśmy bardzo zżyte i zawsze mogę na nią liczyć kiedy potrzebuję się wygadać. Ponadto podam Wam przykład mojej koleżanki, która wychowaniu dwójki dzieci poświęciła 6 lat. Po tym czasie zostawił ją mąż dla ... koleżanki z pracy. Gdy zapytałam ją co uważa w sprawie pracować - nie pracować, powiedzała, że teraz nie jest już taka pewna czy zrobiła dobrze poświęcają czas tylko dzieciom. Dziewczyny wiem, że dzieci są najważniejsze, ale my i nasze potrzeby spełniania się zawodowego są również ważne. Ja w każdym razie myślę, że przez to że pracuję lepiej się czuję jako kobieta i jako człowiek. Po prostu tego potrzebowałam. A poza tym podchodzę do sprawy jeszcze w taki może trochę drastyczny sposób ... a co by było gdybym zrezygnowała z pracy a następnie straciła męża, który zapewniałby mi byt. Teraz, pracując mam pewność, że na pewno sama też sobie byłabym w stanie poradzić.PozdrawiamBeata
        • Gość edziecko: guest Re: Wróciłam do pracy+przedszkole IP: *.* 30.11.01, 11:34
          Cześć dziewczyny.Ja nie miałam takiego problemu ponieważ nie wracałam do pracy (moja firma, w której pracowałam już nie istniała)z moją córunią siedziałam w domu przez 3 lata.Nie było mi czasami za dobrze: ciągle w domu, brak kontaktu z ludźmi itp. ale cóż miałam zrobić.Miałam ten sam problem jak Patrycja miała iść do przedszkola. Zawsze mówiłam, że to dobrze, że będzie z dziećmi...I takie tam bla,bla,bla. Byłam bardzo dumna, że będzie w przedszkolu aż tu nagle nadszedł 31.08 a mnie nagle strach obleciał.Do przedszola ją odprowadziłam razem z mężem, starałam się być dzielna a gdy zamknęły się drzwi po prostu nie wytrzymałam i w ryk...:-((( Płakałam cały dzień obawiając się czy ją dzieci nie biją, czy pani zdąży z nią siusiu, czy będzie umiała się zaklimatyzować. Oczywiście moje obawy okazały się bez podstawne. Pierwszy tydzień był napewno ciężki ale nasze rozstanie nie kończyło się chisteriami i ciągłymi płaczami. Od tego czasu minęło 3 miesiące a ja bardzo się cieszę, że Patrycja poszła do przedszkola. Najbardziej mi się chce śmiać jak na pytanie : Jakie są chłopaki w przedszkolu? moja Ptysia odpowiada, ze chłopaki to mazgaje... chachachaI mimo kaszlu i czasem kataru u mojego dziecka przedszkole jest OK!!!Pozdrwaiam Sylwia :-)
Pełna wersja