Opętana teściowa - Pomocy!!!

IP: *.* 07.12.01, 12:52
Jesteśmy już ponad osiem lat małżeństwem i moje stosunki z teściową zawsze układały się poprawnie: ot, niedzielne odwiedziny u niej 2 razy w miesiącu, urodziny, imieniny, święta, poza tym niewielkie zainteresowanie z obu stron i raczej powierzchowne kontakty. Tymczasem pewnego pięknego dnia teściowa niespodziewanie zadzwoniła, że zaraz u nas będzie i chce zabrać młodszego synka (3 latka)do siebie (nigdy wcześniej tego nie robiła). Byliśmy zaskoczeni, ale i zadowoleni, że nas trochę "odciąży". Niestety, młodszy synek był śpiący i wcale nie miał ochoty jechac do babci, natomiast starszy (5 lat)- bardzo chętnie. Babcia, wyraźnie niezadowolona, zabrała starszego. Wrócili dopiero wieczorem, babcia opowiadała,że cały dzień spędzili na działce, synek mówił, że byli u jakieś "cioci" i widzieli kotki. Nie zwróciliśmy na to wtedy większej uwagi - sądziliśmy, że chodzi o sąsiadkę. Za tydzień sytuacja się powtórzyła: teściowa niespodziewanie wpadła, i oświadczyła, że tym razem chce zabrać obu chłopców. Ponieważ jednak pogoda była piękna, nie chcieliśmy, aby ciągała dzieci autobusami i tramwajami (mieszka na drugim końcu miasta, 10 km od nas), poza tym to nagłe zainteresowanie dziećmi i ta dziwna "ciocia"...; mąż zaproponował, że zawiezie ją z dziećmi do pobliskiego parku, a potem po nich przyjedzie. Teściowa była bardzo niezadowolona, ale mąż stanowczo oświadczył, że nie chcemy, żeby ciągała gdzieś dzieci... Wiedziała, że nic nie osiągnie, więc obiecała, że będzie z dziećmi cały czas w parku. Mąż był już w drodze do domu, gdy coś go tknęło i zawrócił. I... zastał teściową pakującą dzieci do tramwaju! Wyciągnął ich w ostatniej chwili... No, i skończyło się małą awanturką. Do domu wrócił roztrzęsiony. Gdy zapytaliśmy dzieci, dokąd się wybierali, odpowiedziały: do cioci z kotkami. Wobec tego zaczęliśmy wypytywać starszego synka, co to za "ciocia" "To był taki stary dom, gdzie była bardzo stara pani, a w innym pokoju jeszcze dużo innych starych pań. I babcia rozmawiała z tą starą panią, ale dla mnie ona nie była miła, bo dawała mi czekoladę, ale ja nie chciałem, to wtedy ona kazała mnie trzymać i na siłe wpychała mi tą czekoladę do buzi, ja wypluwałem, a ona znowu mi wpychała" (wyjaśnienie: synek jest alergikiem, uczulonym m.in. na czekoladę, kiedyś miał nawet wstrząs anafilaktyczny; teściowa doskonale o tym wie). "Mówiłem, że nie mogę czekolady... - A babcia co na to? "Mówiła, że nic o tym nie wie i śmiała się... I co Wy na to?! Zgroza!!! Teraz już wiemy, dlaczego tak zależało jej na młodszym synku: za kilka dni miał mieć usuwany 3 migdał, a ona nie chciała do tego dopuścić...Aż mnie dreszcze przechodzą, gdy pomyślę, jaką "terapię" by mu zastosowały... Teściowa oczywiście zaprzeczyła, jakoby była z dzieckiem u jakieś kobiety, a gdy przytoczyliśmy słowa synka, wzruszyła tylko ramionami: "No i co z tego? Przecież nic się nie stało..." Dziewczyny, gdyby doszło do wstrząsu i duszności, to ona nawet nie wiedziałaby, jak go ratować...Teraz teściowa ma pretensje, że izolujemy dzieci od niej, jak by była jakąś zarazą, ale czyż można inaczej postąpić z tak nieodpowiedzialnym człowiekiem? A może jesteśmy dla niej zbyt surowi?W ogóle wygląda na to, że teściowa została opętana przez tą kobietę (wróżkę, wiedźmę, czarownicę - czort jeden wie), i wygląda na to, że ufa jej bezgranicznie. Oto jeszcze jeden przykład: rok temu matka męża oświadczyła nam, że jeszcze w tym roku będziemy mieli trzecie dziecko. Ona o tym wie. Na pewno. Na pytanie skąd wie? "Wiem i już". Mamy dwoje małych dzieci i nie planujemy (przynajmniej na razie) trzeciego. Jej "wiadomość" przyjęliśmy więc jako dobry żart. Gdy jednak rok dobiegł końca, a przepowiednia się nie spełniła, teściowa wzięła męża na rozmowę (podczas mojej nieobecności) i "uświadomiła" mu, że bardzo chcielibyśmy mieć to dziecko i pewnie mielibyśmy, gdyby nie to, że ja jestem... chora, mam upławy i problemy ginekologiczne. Na pytanie męża skąd o tym wie, skoro nam nic o tym nie wiadomo? "Wiem i już" - koniec dyskusji. Za tydzień wpadła z kolejną rewelacją: "I po co jej była ta spirala? To dlatego teraz nie może zajść w ciążę!" (oczywiście spirali nigdy nie stosowałam)Ach, i jeszcze słowa przyjaciólki teściowej, z którą na bieżąco rozpatrują naszą wyssaną z palca sytuację "Jak ona ma takie problemy, to lepiej żeby już nie zachodziła w ciążę, bo dziecko może się urodzić z wadami... A że przyjaciółka plotkara, mogę się spodziewać, że o moich "problemach" wie już szerszy krąg osób...A tak poza tym, to niby wszystko w porządku, między nami nigdy nie doszło do konfrontacji, tego, co opisałam powyżej dowiedziałam się od mojego męża w chwili rozgoryczenia (obawiam się, że jeszcze więcej ukrywa przede mną w obawie przed jawnym konfliktem i dla zachowania nadal poprawnych stosunków). Wobec mnie teściowa zachowuje się, jakby nigdy nic się nie stało, tzn. po staremu: odwiedziny (no, może trochę rzadsze), urodziny, imieniny, święta... Tylko we mnie coraz bardziej wzbiera złość i gorycz. Nie wiem, jak długo wytrzymam... A może nie powinnam się tym przejmować i puścić wszystko w zapomnienie?Dziewczyny, wybaczcie, że tak się rozpisałam, ale musiałam wreszcie komuś się wygadać, komuś, kto spojrzy na to obiektywnie i poradzi, jak powinam się teraz zachowywać wobec teściowej?Pozdrawiam serdecznie
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 13:07
      Brrrrrrr.... aż dreszcz przechodzi po plecach. Myslę, że nie bez powodu ktos wymysla kawały o tesciowych, one z zasady sa nie Ok! Wydaje mi się, że zdecydowanie powinnas chronic od niej swoje dzieci, w koncu one sa Twoje! Ona miala juz czas na eksperymentowanie i wychowanie swoich. Wnuki sa od rozpieszczania!!!!!!! Porozmawiaj z mężem na temat poważnego ograniczenia kontaktów babci z dziećmi. Jesli ma rozum przyzna Ci rację. Trzymam kciuki, bądź konsekwenta, najwazniejsze są Twoje przeczucia i odczucia. Podobno matczyna intuicja się nie myli!! Pozdrawiam Maja :->
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 13:38
      Niezły horrorek tutaj opisałaś... Naprawdę Ci nie zazdroszczę. Chyba Twoim dzieciom lepiej zrobi, jak nie będą zbyt często przebywały z babcią, a już na pewno nie sam na sam.Nawet nie wiem, czy jest sens z teściowa o tym rozmawiać, bo pewnie pójdzie po radę do swojego guru, a tamta stwierdzi, że jesteś np. chora psychicznie i masz urojenia, albo co...Chociaż pewnie dobrze by też było odseparować tesciową od tamtej pani, ale ona jest dorosła, więc przynajmniej trzeba chronić dzieci...PozdrawiamGosia
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 15:08
      Rany!!! Na pewno nie powinnas puscić tego moim zdaniem w zapomnienie, ale baczniej się przyglądać poczynaniom tesciowej, a już na pewno starać się nie zostawiać dzieci z nią samych. Poza tym przydałaby się rozmowa. O Twoich (Waszych z mężem) poglądach na traktowanie Waszych dzieci a jej wnuków, o wtrącaniu się w Wasze życie oraz o celach jej wizyt u... no, nie wiem u kogo, wróżki?. Jesli stanie się tak, jak któras z dziewczyn sugerowała, że zaprzeczy, albo spróbuje wmówić Ci co gorsza chorobę psychiczną, to sprawa będzie jasna (poniekąd)- koniec kontaktów. Ja przynajmniej tak bym zrobiła (chyba, bo mogę to tylko przypuszczać, zanim nie znajdę się w takiej sytuacji). Wiem, że łatwo radzić rozmowę, a trudniej ją potem przeprowadzić bez emocji i gorączkowania się, ale chyba warto spróbować. No i wczesniej spróbuj cos wyciągnąć od męża, o ile rzeczywiscie wie cos więcej na temat dziwnego zachowania swojej matki.Powodzenia
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 16:41
      Oj Twoja teściowa ma szczeście ze ja nie jestem jej synowa, bo dzieci widzialaby juz tylko na zdjeciach. Spodkania, imieniny owszem ale bezemnie i dzieci, maz moze sam chodzic do "mamusi".Ja pilnuje swojego gniazda jak lwica, nawet po trupach ;)Trzymaj sie, wlasciwie to pokaz wreszcie zeby i pazury dosc napsula Ci opinie. Pozdrowienia,Thessi mama Mateusza
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 17:54
      O RANY!!! Jestem w szoku!!! Wiesz ja nie potrafilabym siedziec cicho-chyba roznioslabym to towarzystwo w drobny mak i nie patrzylabym, ze to mamusia meza. No na Waszym miejscu juz bym dzieci nie puscila na "spacerek" z babcia.Aga
      • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 21:08
        Dziewczyny kochane, dziękuję za odzew. Radzicie rozmowę; w każdym innym przypadku pewnie bym tak postąpiła, ale rozmowa z teściową, to jak rozmowa ze ślepym o kolorach: na pytanie "dlaczego?" odpowiada "bo tak", na pytanie "skąd wiesz?" odpowie "wiem i już", gdy postawię jej jakiś zarzut wszystkiego się wyprze. Mój mąż próbował z nią rozmawiać i właśnie tego się dowiedział + stek żali, zarzutów, pretensji... Próbował tłumaczyć: mama, jak masz jakiś problem, chcesz się czegoś o nas dowiedzieć, to przyjedź, porozmawiamy... Ale ona woli zapytać co u nas słychać wiedźmy i to jej przepowiedniom wierzy bardziej, niż naszym słowom. Ostatnio zawyrokowała, że w naszym małżeństwie dzieje się źle, że ja omotałam jej syna, że jest wykorzystywany przeze mnie i moją rodzinę...A wszystko to podpowiada jej kochające matczyne serce. Gdy mąż przekonywał ją, że u nas wszystko w porządku, odpowiedziała: "jak w porządku, to dobrze, ale ja i tak wiem swoje". Dziewczyny, ona nic nie rozumie!!! Pomimo długich rozmów (z moim mężem, oczywiście), Stwierdziła, że ona chce dla nas dobrze i dlatego, jak matka syna, ostrzega go (przed moją chorobą), informuje (że źle się dzieje w naszym małżeństwie), czy "ratuje" dzieci przed zabiegiem szpitalnym i "leczy" alergię; jednym słowem stara się jak może, a my niewdzięczni odwracamy się od niej i zabieramy jej dzieci... Gdyby spróbowała zrozumieć, posłuchać argumentów, wyrazić skruchę - na pewno puściłabym wszystko w niepamięć. Ale w tej sytuacji... Jutro hucznie obchodzone imieniny teściowej. Mąż idzie i liczy na mnie (nie chciałabym go zawieźć), ale gdy pójdę, czy większego żalu nie będę czuła do samej siebie?
        • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 08.12.01, 01:17
          Moim zdaniem Twoja Tesciowa jest chora psychicznie, wcale nie zartuje, zwlaszcza, ze wedlug Ciebie, jej dziwne zachowanie pojawilo sie nagle, a nie jest "od zawsze". Moze Twoj maz jest w stanie naklonic swoja matke do wizyty u psychiatry? Ja bym jej, w kazdym razie, w zadnym wypadku nie pozwolila na opieke nad dziecmi, bo chyba moze stanowic realne zagrozenie dla ich bezpieczenstwa.
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 21:38
      Nieeeeeee,to jakas paranoja.Za wszelka cene trzymajcie dzieci z daleka od tej kobiety,babcia czy nie.Mozna sobie wyobrazic,ze,gdyby dziecko dostalo dusznosci to by pewnie jeszcze z satysfakcja sie mu przygladala myslac,ze jakies zle duchy z niego uchodza.Kontakty kontaktami ale tacy ludzie nie sa bynajmniej nieszkodliwi a juz napewno wobec bezbronnego dziecka.Naprawde nie wiem co Ci doradzic ale najwazniejsze to byscie trzymali dzieci w bezpiecznej odleglosci i Wy z mezem byli wobec siebie szczerzy.Nie pozwol tej kobiecie na knucie spisku za Twoimi plecami nie daj jej szans na sam-na -sam z synem.Moze ona potrzebuje jakiegos leczenia albo rozsadnego zajecia by jej glupoty po glowie nie chodzily-sorry za wyrazenie ale jak mozna?!?!?!Rozumiem,ze ktos ma swoiste zainteresowania ale zeby do czegos takiego sie posuwac to juz chyba chorobliwe.Trzymaj sie Kochana i powodzenia w rozwiazaniu problemu.B
      • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 22:04
        Bogusiu, jakbyś zgadła. Teściowa zaczęła się tak dziwnie zachowywać po śmierci swojej matki, którą zajmowała się parę lat (babcia była częściowo sparaliżowana i przykuta do łóżka). Nagle zabrakło obowiązków, a że innych zainteresowań raczej nie posiada (ile można oglądać brazylijskie seriale i "W toku")znalazła rozwiązanie...P.S. Chyba jestem złośliwa, ale czy nie sądzicie, że miotła będzie dobrym prezentem imieninowym?
        • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 22:49
          Miotła? A może zupka z difenbachii? (Bez obrazy) ;-)))A.
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 21:55
      Na Twoim miejscu chyba poszłabym z mężem na te imieniny, by po pierwsze w razie czego wpsierać go w obronie Waszego wspólnego frontu, a po drugie, czuwać nad tym, co mamusia będzie chciała wbić synkowi do głowy. Niestety - chociaż moje stosunki z teściową sa o niebo lepsze od Twoich - to wiem, że synów z matkami często łączy jakaś magiczna więź i wystaraczy odpowiedni psychologiczny nacisk, żeby dorosły bądź co bądź chłop łamał się jak gałązka. Wspieraj go więc i przywracaj właściwy wymiar rzeczom, no i wyglądaj promiennie, pięknie i tryskaj zdrowiem!Ola
      • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 07.12.01, 23:37
        Przeczytałam i włos mi się zjeżył na głowie. Ta historia z opętaną teściową to dobry materiał na horrorek puszczany nocną porą. Wróżki, "spacerki" z dziećmi, starsze panie w starym domu z kotkami i "ukochana" babcia podburzająca synusia przeciw żonie... brrrTrzymaj dzieci z daleka od tej kobiety i męża też. W końcu to z toba teraz powinien trzymać. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję jednak, że on jest normalny i nie daje się mamusi. Ale na wszelki wypadek niech nie przebywa z nią zbyt długo sam.Może kupcie jej psa na imieniny, będzie miała kim się opiekować...
        • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 08.12.01, 11:28
          a jak psine tez zaprowadzi do babki i rzuci na psa urok, to co???
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 08.12.01, 11:45
      Anonimko- jaki ladny nick :) Ale mozesz podac swoje imie, naprawde.Przechodzialam podobne przygody, ale w lzejszej formie. Moja mama, skadinad wyksztalcony lekarz, z dorobkiem naukowym, naprawde bardzo madra osoba, na emeryturze zamielia sie we wrozke wrozaca z tarota. Dopoki wrozy prezesom firm czy robic fuzje czy nie(naprawde, tacy szalency do nie przujezdzaja :crazy:, nie tylko Polacy :lol:), jest ok, ale kiedy postanowila moja corke uleczyc z alergii, robiac sens bioenergoterapeutyczny z kolezankami "czarownicami", a potem w tajwmnicy przedemna dajac mojej corci chleb, co sie skonczylo oczywiscie mega-katerem i co najgorsze wzbudzeniem w dziecku nadziei na normalne jedzenie, powiedzialam STOP. Zadnych wczasow czy wspolnych wyjazdow. Mama przyznala mi rajce, a potem......latem wynajelam dla niej i tesciwej dom na Mazurach latem, zeby odpoczely sobie troche i pobyly z wnuczkami (moja corka o druga dziewczynka z rodziny tesciowej, plus moja siostra i dziecko). Dzwonie (pracowalam i wykorzystalam juzurlop) I co????? TO SAMO!!!!!! Nie mam sily. A najgorsze ze mama naprwde kocha moje dzieci, i robi to z milosci. Oszalala? Chyba!Teraz kontakty sa w mojej obecnosci - babcia z wnuczka wroza razem z Tarota :lol: A mama mowi: nigdy wiecej :crazy: przeciez lest lekarzem.
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 08.12.01, 17:59
      A ja nie wierzę, że coś takiego się dzieje, a jak się dzieje to ta kobieta jest chora psychicznie.Nie pozwalaj jej się zbliżać do dzieci, a jeśli już to bądź zawsze bliskoŚlepa wiara w " ciocię " może źle się skończyć.Ja mam naturę człowieka który lubi dmuchać na zimne, więc ostrożności nigdy nie za wiele.Z czekoladą, numer nie przeszedł, a jak wymyślą inne " egzorcyzmy " lub supercudowne lekarstwo własnej roboty.A tak w ogóle to ta historyjka to horror i Ty się jeszcze zastanawiasz nad kontaktami z kimś takim.Nie do pomyślenia.Moim zdaniem priorytetem powinny być dzieci, a później reszta.Ot taki moje skromne zdanie.Pozdrawiam.Zawieś czosnek i krzyż nad drzwiami :)))))))). Acha wierzę Ci, że nie można się dogadać z kimś i rozmowa nic nie daję.Wiem z doświadczenia.
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 08.12.01, 22:17
      Anonimko,Dla mnie wygląda to nie na jakąś głupotę czy złośliwość, ale na chorobę, jak pisała L. (A może chora jest tamta kobieta, a teściowa jest pod jej wpływem). Niestety, u starszych ludzi pojawiają się takie dziwaczne i groźne wymysły i fobie (czasem związane z chorobą Alzheimera) i należy do tego podejść poważnie. U mnie w rodzinie też jest ktoś z takim problemem i wierz mi, jest to bardzo trudna sytuacja. Czasem takiej osoby nie przekonasz, że jest jakiś problem, bo ona sama nie zdaje sobie z tgo sprawy, po prostu zaczyna żyć w innym świecie, wśród swoich konfabulacji. Jak piszesz, Wasze kontakty są dość powierzchowne, możecie więc nie zauważać innych objawów choroby.Jeśli tylko możecie, namówcie (lub zmuście) ją do wizyty u neurologa i psychiatry. Gdyby natomiast okazało się, że WSZYSTKO z nią w porządku, to faktycznie włos się jeży na głowie :(.Magdzi
      • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 09.12.01, 00:59
        Madziu brawo... w koncu ktos probuje cos poradzic Anonimce, a nie tylko biadoli i biadoli... osobiscie zgadzam sie z Twoja opinia. Ludzie starsi niestety czesto "dziecinnieja". Nie zawsze jest to spowodowane choroba Alzheimera. Czesto wiek powoduje utrate sprawnosci nie tylko fizycznej ale tez umyslowej u ludzi wczesniej inteligentnych, odpowiedzialnych i rozsadnych. Niestety lekarze w wiekszosci przypadkow niewiele na to moga pomoc, choc wizyta napewno moze sie przydac, zwlaszcza u psychologa. Poza tym najlepszym rozwiazaniem wedlug mnie , jest dla Ciebie Anonimko, po prostu szczera rozmowa z mezem i przyjecie wspolnej strategi w ochronie waszego malzenstwa,a zwlaszcza dzieci. Nie wiem czy ktos moze Ci lepiej pomoc niz wlasny maz z ktorym wydaje mi sie, ze zyliscie zgodnie i szczesliwie. Moze najlepszym rozwiazaniem ,nie bylo by tez zupelne odizolowanie Twojej tesciowe, ale wrecz przeciwnie.... czestsze jej zapraszanie i pozwalanie na przebywanie z wnukami, ale pod ciagla kontrola. W ten sposob miala by moze mniej okazji na przesiadywanie u wrozek i innych "inteligentnych" doradcow.powodzenia.
        • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 09.12.01, 12:09
          Oczywiście, lekarze niewiele mogą zdziałać, choć np. w przypadku Alzheimera są leki, któe trochę zwalniają rozwój choroby.Chodziło mi przede wszystkim o to, żeby nie traktować tego tylko w kategorii złośliwości czy wścibstwa, ale właśnie ewentualnej choroby. Tylko wizyta u lekarzy może to rozstrzygnąć.Anonimko, jeszcze jedno. Jeżeli jest to choroba, pomyśl, że równie dobrze mogłoby to dotknąć np. Twoją Mamę, a w przyszłości może spotkać każdą z nas. Na to nistety nie ma się wpływu.Powodzenia, Magdzi
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 09.12.01, 12:15
      Rany, Anonimko,czytając Twój post (prawie scenariusz ...) myślę sobie, że Twojej teściowej przyda się pomoc fachowców (lekarzy)-bo to jest chore,co ta kobieta wyprawia. To jest to, że ludzie starsi nie powinni być sami (a pewnie przez "wróżkę" chciała się "skontaktować" ze zmarłymi bliskimi--i tak to się zaczęło...) Z drugiej strony w/g mnie nie oddawaj dzieci pod opiekę babci,bo pewnie gotowa jest je zamknąć do pieca na 3 zdrowaśki-dla ich dobra, oczywiście...Co innego -rodzinne odwiedziny u teściowej.Pozdrawiam cię serdecznie, życzę rozwiązania konfliktu!
      • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 09.12.01, 20:22
        Dołączam się do postów dziewczyn. Lepiej nie zostawiać dzieci sam na sam z babcią. Ale też uwazam że nie możecie się od niej izolować. Przecierz to może być jakaś sekta czy też coś podobnego. W takim wypadku twoja teściowa potrzebuje pomocy. Starajcie się by nie miała wam co zarzucić. Czyli spotykajcie się jak dawniej ale wszyscy w czwórkę razem z nią. Jeżeli odizolujesz od niej calkowicie siebie i dzieci to prędzej czy później twój mąż może mieć do ciebie o to pretensje, w końcu jest jej synem i ją kocha. A ona może po jakimś czasie wbic do głowy że to ty nie pozwalasz jej widzieć się z wnukami. Także spotykajcie się ale nie zostawiaj dzieci samych pod jej opieką. Ja też nie zostawiam dziecka pod opieką teściowej mimo że stosunki miedzy nami są bez problemów. Po prostu najbardziej ufam mojej mamie i czasami to ona zostaje z moim synkiem ale też rzadko. Także nie denerwuj się, tylko bądz ostrożna.PozdrawiamP.S. Nic nie piszesz o reszcie rodziny twojego męża. Czy jest ojciec twojego męża, rodzeństwo, ciocie itp.? Co oni na tą sytuację. Może porozmawiajcie z pozostałą częścią rodziny i znajdziecie jakąś radę i wsparcie.
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 10.12.01, 00:06
      Przeprowadziliśmy z mężem kolejną rozmowę n/t teściowej. Mąż przekonał mnie, że nie możemy dać się wciągnąć w tę ogłupiającą grę. Skoro o dialogu nie ma mowy, musimy się zdystansować wobec dziwactw czy, jak sugerujecie, nawet choroby psychicznej teściowej. To my powinniśmy okazać się mądrzejsi, nie pozwolić się wciągnąć, nie dopuścić, aby kierowały nami destruktywne emocje, które mogą zniszczyć nie tylko relacje z teściową, ale również negatywnie wpłynąć na nasz związek i dzieci. Odciąć się - to najprostsza droga, ale co dalej? Nie możemy dopuścić do powstania zamkniętego kręgu wzajemnych żali i pretensji, z którego bardzo trudno się wydostać. Spróbujemy poukładać sobie to wszystko wewnętrznie tak, żeby wszystkie "zarzuty" teściowej spływały po nas jak po kaczce. To trochę tak, jak z szefem, którego nie cierpisz, ale musisz tolerować. Nie możemy się "odciąć" od teściowej (w każdym razie mąż nie może - to jego matka, a ja chcę być przy nim); ona jest sama... Samotnie wychowała syna (jej mąż zginął w wypadku, gdy była w ciąży), rodzina daleko i sporadycznie, pozostaje sąsiadka, która jednak ma zdecydowanie zły wpływ (jest zafascynowana wizjami teściowej, twierdzi, że ona wie wszystko).Nie będę dyskutować z teściową n/t jej poczynań (dlaczego-pisałam wcześniej); dojrzewam natomiast do tego, żeby poinformować ją co czułam, gdy dowiedziałam się o dzieciach i zarzutach wobec mnie. Chcę, żeby wiedziała, że to boli i ma niebagatelny wpływ na relacje między nami. Decyzję, że dzieci nigdy już nie zostawimy sam na sam z babcią podjęliśmy zgodnie bezpośrednio po jej "wpadce".W tej chwili jestem spokojna i wyciszona. Wiem, że w tej sprawie nie mam sobie nic do zarzucenia; nie dałam się wciągnąć w ten zwariowany światek teściowej, jestem ponad nim.Na imieniny kupiliśmy matce męża bilet do kina, czyli bilet do innego świata. Kto wie, może zasmakuje w nim? Rozważamy podsuniętą przez którąś z Was propozycję zakupu pieska (świetny pomysł!)Jestem bardzo wdzięczna za Wasze zainteresowanie, naprawdę bardzo mi pomogliście "poukładać się w środku". Dobrze, że jesteście.
      • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 10.12.01, 10:09
        Anonimka! Tak trzymać. Myślę że szczera rozmowa z teściową to dopbry pomysl. Jeżeli ona nie przyjmie tego co ty czujesz i myślisz to przynajmniej wyrzucisz to z siebie, zamiast w sobie dusić i udawac że nic się nie stało.
      • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 10.12.01, 10:21
        A ja przez moją teściową omal nie popełniłam samobójstwa.jestem 3 m-ce po ślubie i niestety muszę z nią mieszkać. jest kobietątoksyczną. Zniszczy wszystko na swojej drodze ( z siłą wodospadu) Powiedziała, że jakby wiedziała, że nikt się nie dowie to by mnie otruła.Z pozoru jest dobrą i cichą kobietą. Ale tak na prawdę to udaje. Obmawia mnie, wtrąca siędo wszystkiego co jest między mną i moim mężem... Nastawia go przeciw mnie. Nienawidzi mnie i mam na to wiele dowodów... Już kiedyś pisałam o tym na forum.....teraz i ja jej nienawidzę i jedyne czego pragnę to przestać z nią mieszkać. Przez nią omal się nie zabiłam (połknęłam cały listek Tramalu...) - chorowałam po tym przez dwa tygodnie...Ona odbiera mi chęć do życia. Mam wszystkie kliniczne objawy depresji...Mój mąż też mówi, że trzeba ją zrozumieć, bo to jego matka.A ja już nie potrzafię. Oan niszczy moje małżeństwo. Co dzień zabija mnie po kawałku... i niszczy to, co ja chcę zbudować. Wszędzie jest jej pełno... staje między mną i mężem, Rozmawiamy o budowie domu - jaki będzie jak ja go widzę jak on... a ona z sąsiedniego pokoju - komentuje i mówi "Mireczku a ja myślę... mnie by siępodobał... bardzo mi eiś podoba lub to idiotyczny pomysł.."Nie rzyczę sobie jej obecności w naszym życiu. Jak bronić się przed jej wtrącaniem? Przed komentarzami, których nie chcę. Ona kradnie nam w ten sposób marzenia, to, co łączy i wiąże ludzi, to, co powinno być tylko nasze... A potem co będzie ? będzie wybierać imiona moim dzieciom?????A może jej przesadzam? Napiszcie, pomóżcie.....A Ciebie Anonimko przepraszam, mam nadzieję, że nie kradnę Twego wątku.rob.
    • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 10.12.01, 14:53
      Boże dzięki ci za wspaniałą Teściową!!!Sorry dziewczyny za to zdanie, ale jestem w szoku!!!!To są chore psychicznie babska i nadają się do leczenia w zakładzie zamkniętym!!! Może zbyt ostro, ale według mnie nic nie może usprawiedliwiać świadomego krzywdzenia drugiego człowieka!!!Roberta błagam uciekaj z tamtąd jak najdalej, wiem , że to łatwo powiedzieć, ale ta kobieta wykończy cię psychicznie!!!!, a ty Anonimko - kompletna izolacja, skoro nie ma szans na poważną rozmowę z dobrym skutkiem!!Rany boskie to sie nadaje do kryminału!!!- to jest jawna przemoc psychiczna!!Trzymam mocno kciuki , dziewczyny nie dajcie się!!!!!Pozdrawiam serdecznieEwa mama Filipa (k-ów)
      • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 10.12.01, 16:16
        A me by uderzyć do tej "wróżki" i delikatnie wytłumaczyć, że jak się nie odczepi, to zgłosicie na policję, że leczy bez pozwolenia czy coś podobnego. A najlepiej pogadać z jakimś znajomym policjantem, może są na to jakieś paragrafy i baba się przestraszy. Przecież nie wiadomo , czy ona tak nie "leczy" innych dzieci. A tacy ludzie raczej policji unikają.Co do teściowej to też myślę, że potrzebny lekarz. Może uda się ją namówić na "terapię rodzinną", tzn niby że Wy macie problemy, a ona jako członek rodziny może uczestniczyć w spotkaniach z psychologiem i "pomagać" Wam wyjść z kryzysu. Oczywiście najpierw trzeba to obgadać z lekarzem. Moja znajoma tak właśnie namówiła na leczenie męża, chodził niby na konsultacje a propos swego "trudnego dziecka", a psycholog po kilku spotkaniach na tyle go "podleczyła" że chodzi na wizyty regularnie i podlega leczeniu.
        • Gość edziecko: guest Re: Opętana teściowa - Pomocy!!! IP: *.* 10.12.01, 23:07
          Ba, tylko jak do niej dotrzeć?! Synek mówił, że jechali długo tramwajem i autobusem... A teściowa za skarby świata nie zdradzi swojego guru, a gdy zapytamy wprost - wyprze się (już to przerabialiśmy). Terapia rodzinna? Tzn. że niby my mamy problemy, a ona ma nam pomóc z nich wyjść? To dopiero byłaby woda na młyn dla ciotek! Ale by miały używanie! Emi, przecież ona tylko czeka na "materiał do obróbki"...
Pełna wersja