Gość edziecko: guest
IP: *.*
21.12.01, 08:48
Mnie zawsze przed swiętami Bożego Narodzenia dopada najpodlejsza chandra. Taki głupi paradoks - z jednej strony ogromna radosc - mam rodzinę, kochanego synka, kochanego męża, z drugiej - kiedy słyszę w radiu te wszystkie swiąteczne piosenki, widzę Gwaizdorów na ulicach - jest mi smutno, bo wiem, że są dzieci, których nikt nie kocha, są ludzie, którzy nie mają z kim zasiasc do wigilijnego stołu. Mogłabym tak w kółko... czy Wy też czujecie się podobnie?