jagna_1972
17.11.06, 23:37
Mam problem z moim mężem, nie wiem o co mu chodzi, od samego początku
dochodziło do rękoczynów z jego strony, zawszde to ja oczywiście jestem
winna, to moja wina, on czuję się całkowicie niewinny, początkowo to było
jakieś mocniejsze przytrzymanie za rękę, wyginanie palców, ale niestety teraz
jest coraz gorzej, on mnie powoli wyczuwa i za każdym razem posuwa się do
coraz gorszych rzeczy, nie raz dostałam w twarz, wyzywanie mnie od szmat,
k.... to normalna rzecz, ale zaczynam sie go obawiac, ostatnio wsadzil mi
głowę pod wodę i zawachal się tuż z piescia przed moim nosem, ja jestem
bardzo slaba psychicznie, i bardzo to ukrywam przed wszystkimi, na pozor
jestesmy normalna rodzina z dwojka małych dzieci, on bardzo angazuje sie w
dzieci duzo przy nich robi, na pozor jest super, ale latwo wpada w furię i od
słowa do słowa jest coraz gorzej. I oczywiscie nigdy nie przeprasza, nigdy
nie wyciagnął do mnie pierwszy ręki, dzisiaj naśmiewał się z tego co było dwa
dni temu, i zaczyna mi grozić, czuję się naprawdę bezskarny. A jak miał w
swoim domu uciakał przed pijanym ojcem który bardzo poważnie bił swoją mamę,
w życiu bym się ie spodziewała takiego obrotu sprawy, już sama nie wiem co
robić zawsze po nerwach się uspokaja i jest w porządku, bardzo zależy mu na
dzieciach ale uczucia to między nami już nie ma czy dla dobra dzieci wytrwać
może bede brała jakąś melisanę żeby nie wybuchać, jego atak zawsze jest na
moje słowa, o porządek o to o tamto. DO czego on dąży w swoim postępowaniu,
może ktoś coś podpowie ?