Mąż - coraz bardziej boję się go

17.11.06, 23:37
Mam problem z moim mężem, nie wiem o co mu chodzi, od samego początku
dochodziło do rękoczynów z jego strony, zawszde to ja oczywiście jestem
winna, to moja wina, on czuję się całkowicie niewinny, początkowo to było
jakieś mocniejsze przytrzymanie za rękę, wyginanie palców, ale niestety teraz
jest coraz gorzej, on mnie powoli wyczuwa i za każdym razem posuwa się do
coraz gorszych rzeczy, nie raz dostałam w twarz, wyzywanie mnie od szmat,
k.... to normalna rzecz, ale zaczynam sie go obawiac, ostatnio wsadzil mi
głowę pod wodę i zawachal się tuż z piescia przed moim nosem, ja jestem
bardzo slaba psychicznie, i bardzo to ukrywam przed wszystkimi, na pozor
jestesmy normalna rodzina z dwojka małych dzieci, on bardzo angazuje sie w
dzieci duzo przy nich robi, na pozor jest super, ale latwo wpada w furię i od
słowa do słowa jest coraz gorzej. I oczywiscie nigdy nie przeprasza, nigdy
nie wyciagnął do mnie pierwszy ręki, dzisiaj naśmiewał się z tego co było dwa
dni temu, i zaczyna mi grozić, czuję się naprawdę bezskarny. A jak miał w
swoim domu uciakał przed pijanym ojcem który bardzo poważnie bił swoją mamę,
w życiu bym się ie spodziewała takiego obrotu sprawy, już sama nie wiem co
robić zawsze po nerwach się uspokaja i jest w porządku, bardzo zależy mu na
dzieciach ale uczucia to między nami już nie ma czy dla dobra dzieci wytrwać
może bede brała jakąś melisanę żeby nie wybuchać, jego atak zawsze jest na
moje słowa, o porządek o to o tamto. DO czego on dąży w swoim postępowaniu,
może ktoś coś podpowie ?
    • endzi11 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 17.11.06, 23:47
      Na uspokojenie to meżowi by sie coś przydało!
      Jeśli masz możliwość to wyprowadz sie gdzieś choc na jakiś czas,może da mu to
      do myślenia.Pogadaj z nim na spokojnie o tym że Cie krzywdzi i ze tak dłużej
      byc nie moze.W ostateczności rozwód.
      • mlodytatus Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:32
        tylko jak z nim pogadaac bez dostania znowu w twarz? bo mysle ze to by moglo byc
        reakcja. czy rozmowa jeszcze cos da? prezciez juz troche za duzo tego
        • ardzuna Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 01:20
          Może lepiej zapytaj na forum Przemoc w rodzinie.
      • agysa MUSISZ ODEJŚĆ!!!!! 18.11.06, 10:12
        Nic innego Ci nie napiszę, nic innego nie możesz zrobić, zostaw Go i uciekaj. A
        pamiętaj przemoc rodzi przemoc!!!
        Życzę siły i samo zaparcia.
    • 5aga5 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 17.11.06, 23:52
      Zauważ że jest coraz gorzej.
      Jeśli nie podejmie leczenia ( a pewnie nie będzie chciał ) będzie jeszcze
      gorzej.
      Może faktycznie na jakis czas zniknij z dziećmi z domu i mów twardo że nie
      wracasz?
      • myelegans Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:01
        To ON ma problem i ON go powinien rozwiazac. Czy na prawde chcesz, zeby dzieci
        byly wychowywane w domu, w ktorym ojciec bije i poniza matke, zneca sie
        fizycznie i psychicznie, gdzie nie ma milosci i wzajemnego szacunku? One z takim
        modelem pojda w swiat, tak jak to zrobil Twoj maz.
        Przemocy ani fizycznej, ani psychicznej nie toleruje. Widac, ze Twoja samoocena
        tez idzie w gore. Musisz cos z tym zrobic zeby nie bylo za pozno. Separacja moze
        byc wskazana, a po niej terapia, maz wymaga indywidualnej terapii najpierw, a
        pozniej terapii calej rodziny. Macie duzo ran do zagojenie. Powodzenia i szukaj
        pomocy
      • jagna_1972 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:02
        Jak gdzie to nie jest tak łatwo podejrzewam że nikt się nie orientuję jak z
        nami jest może jedynie moja koleżanka z pracy gdy mnie widzi po rozmowie z
        mężem, a ja się chyba nie zdobędę, boję się o tym mówić, jak myślę o sobie to
        ja po prosytu staram się go chronić zresztra moja mama nie zrozumie zawsze
        byłam mniej ważna niż rodzeństwo, zreszta u mnie w domu nigdy takie rzeczy nie
        miały miejsca, a teściowej po co mam mówić i tak ma sporo kłopotów. Zrweszta z
        jego gadatliwoscia wina bedzie po mojej stronie zawsze tak jest.
        • alexa-75 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:07
          Są róznego rodzaju kluby, spotkania, grypy wsparcia - zorientuj sie w Twojej
          okolicy i wybierz się tam pogadać z innymi kobietami. Może coś Ci doradzą. A
          jeśli jesteś już teraz wystarczająco odwazna - wyprowadz się z dzieciakami z
          domu (oczywiście jeśli masz gdzie) i zobaczysz jaka będzie reakcja męża.
          • endzi11 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:10
            I nie poddawaj sie,zrób to chociaż dla dzieci.To nie Ty powinnaś sie wstydzic
            tylko on!
        • 5aga5 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:08
          To Ty go jeszcze chronisz?
          Nie mogłabym ciągle udawać że jest ok ( wiem coś o znęcaniu się psychicznym )
          A w jakim wieku masz dzieci?
          • jagna_1972 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:13
            Maluchy 4 i 2 latek, a jak miałaś z tym zn ęcaniem psychicznym, jak się to
            skończyło ? Czy takiego człowieka można zmienić i co go może zmienić, jak się
            nie kłócimy i trochę o tym zapomnę to jest normalnie, dlatego mam nadzieję że
            może poprzez swoje postępowanie, np to że stanę się bardziej stanowcza może coś
            się da zmienić ?
            • waniliowe Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:15
              staniesz sie stanowcza? po latach katowanie? zapewne bedzie mial w dupie twoja
              udawana stanowczosc i cie wysmieje i na dokladke walnie twoja glowa o umywalke.
              o czym ty kobieto myslisz?

              jagna_1972 napisała:

              dlatego mam nadzieję że
              > może poprzez swoje postępowanie, np to że stanę się bardziej stanowcza może coś
              >
              > się da zmienić ?
            • 5aga5 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:19
              Bez leczenia takiego człowieka nie zmienisz.
              Jak się nie kłócicie to jet ok - no dobra, ale ile to może trwać? przecież
              żyjesz w ciągłym stresie prawda?
              Jak wracając do domu przekręca klucz w zamku, nie czujesz niepokoju?
              A jaka jest reakcja dzieci w tarkcie tych ,, kłótni "?
            • mlodytatus Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:36
              stanowcza? tzn jaka? mysle ze to go jeszcze bardziej prowokuje.ty nie mozesz
              myslic tylko o dzieciach, tylko o was. chcesz zeby dzieci jak dorosna tez tacy beda?
            • mama.igora Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 09:12
              Dziewczyno, powtarzasz mechanizm, o ktorym mowia psychologowie, a ktorego
              musisz sie wystrzegac. To znaczy przerzucania winy i obowiazku zmiany na
              siebie. To nie ty masz sie zmienic i to nie ty powodujesz ten koszmar, tylko
              twoj maz. Myslisz ze nam, nie bitym, nie zdarza sie wpasc w furie? Ze nie
              zdarza nam sie nie posprzatac? ZDARZA SIE. Po prostu masz i do tego prawo, to
              on NIE MA prawa karac cie za to w ten sposob. Nie rob tego, nie rob z siebie
              winowajcy. Nie daj sie jeszcze bardziej zastraszyc, skulic w kacie. Wtedy to
              juz w ogole dasz mu jawne zezwolenie zeby cie lal. To pewnie trudne, ale pokaz
              mu ze sie nie boisz.
              Sprobuj zadzwonic na policje przy nastepnym razie.
              Pewnie bedzie probowal sie za to zemscic. Przezyjesz, i zadzwon znowu. Nie daj
              sie.
          • waniliowe Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:14
            rozwala mnie to.
            piszesz, ze od zawsze dochodzilo do rekoczynow, ale nie zdawalas sobie sprawy z
            takiego obrotu sprawy? a myslalas, ze co sie bedzie dzialo?
            powala mnie czasem myslenie niektorych. o czym ty myslalas po tym jak pierwszy
            raz ci zrobil krzywde? ze to chwilowy kryzys? ty nigdy nie bylas na niego
            wku..ona? zapewne czasem tak, ale nigdy nie przyszlo ci do glowy wyginac mu
            palcow albo podtapiac/ robic waterboardingu czyz nie?
            jestes z jakims patusem i sie dziwujesz ze sprawy tak sie maja. biedne dzieci.
            za pare lat wyladuja w sierocincu bo tatusiek skatuje mamusie na smierc. chyba
            ze ocknkiesz sie wczesniej, np jak za pare meisiecy/ lat mi zlamie kosci albo
            spowoduje wstrzasnienie mozgu.
        • mlodytatus Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:34
          kurcze, czy ty sama siebie sluchasz?????
          rozumeim wszystko co mowisz, co czujesz, bo masz ciezko bo tak ci niszczyl. ALE
          PRZESTAN WRESCIE go bronic! jak sie ktos pyta to po co klamac? czy ty cos zlego
          zrobilas? potem do kogos idziesz i prosisz o pomoc i ci nie wierza bo nigdy nic
          niby nie bylo.
    • babka71 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:15
      jesli to prawda co napisałas to zrób tak:
      jak zasnie, to przyłóż mu nóz no gardła i powiedz: JESLI JESZCZE RAZ MNIE
      UDERZYSZ TO CIE ZABIJE!!!..tylko wcześciej zwiaz go czymś , zeby nie mógł się
      ruszyć ..., ale musisz być silna, a nie taka byle baba, która się wszystkiego
      boi!!!
      • gacusia1 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 04:05
        Babka,to nie film kryminalny.Masz wyobraznie ,-)))
    • cytrynka3 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:17
      Jagna
      Ja Cię bardzo proszę, uciekaj od niego jak najdalej jesli to możliwe. Będzie
      coraz gorzej prawdopodobnie. On wie, a może domyśla się, że się go boisz. Nie
      pozwól mu się krzywdzić i nie pozwól skrzywdzić Waszych dzieci. Tak skrzywdzić
      dzieci, bo nawet jeśli nigdy nie podniesie na nie ręki, będą się wychowywały w
      domu gdzie jest przemoc. Dla dobra własnego i dzieci powiedz o tym komuś:
      rodzicom, teściowej (piszesz, że była bita), przyjaciółce. Nie wiem, na co go by
      było stać jeśli pogroziłabyś mu policją, ale nie daj się. To co on robi jest
      podłe a Ty się temu biernie poddajesz jak typowa ofiara (to nie jest obraźliwe
      mam nadzieję) katu.
      Wiem, że łatwo radzić jeśli samemu nie jest się w takiej sytuacji. Nie wiem co
      ja bym zrobiła, ale wiem jedno, nie możesz na to pozwolić.
      Na forum www.maluchy.pl (na podforum "Na każdy temat") jest nawet wątek na temat
      przemocy w rodzinie. Znalazłam tam kilka linków:
      przemocwrodzinie.fora.pl/
      www.istotki.radia.com.pl/przemoc_domowa.php
      www.niebieskalinia.pl/index.php?w=800.
      www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=strony&op=spis&id=169&lang=pl
      Unikanie konflitków to nie jest rozwiązanie na dłuższą metę. Możesz pić melisę
      (nawet wskazane w Twojej sytuacji), ale sądzę, że jeśli mąż będzie się chciał
      przyczepić i się uderzyć, zawsze znajdzie powód. Nie pozwól się skrzywdzić, nie
      pozwól zmarnować sobie życia. Piszesz, że jesteś bardzo słaba psychicznie.
      Dziewczyno, spójrz na dzieci: urodziłaś je pewnie w bólach, poradziłaś sobie z
      trudami pierwszych tygodni a może miesięcy (nie wiem w jakim są wieku),
      poradzisz sobie i z mężem: dla siebie, dla dzieci, dla lepszego jutra tylko nie
      chowaj się w kącie ze swoim problemem.
      Pozdrawiam serdecznie
    • endzi11 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:18
      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3737090.html
      • cytrynka3 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:28


        Skopiowane z maluchów - długie.

        Prawdy i mity o przemocy w rodzinie

        1.Nie ujawnia się tajemnic rodzinnych
        Prawda czy nieprawda?

        NIEPRAWDA

        Przemoc nie skończy się sama.
        Pierwszym krokiem do jej przerwania
        jest przełamanie izolacji i milczenia

        -----------------------------------------------------
        2.Nikt nie powinien wtrącać się
        w prywatne sprawy rodziny.
        Prawda czy nieprawda?

        NIEPRAWDA

        Przemoc w rodzinie jest przestępstwem.
        Każdy ma prawo zapobiec przestępstwu.

        -----------------------------------------------------------

        3.Jeśli kobieta jest bita, to znaczy, że na to zasługuje.
        Prawda czy nieprawda?

        NIEPRAWDA

        Nikt nie ma prawa bić i poniżać kogokolwiek
        bez względu na to co zrobił

        -------------------------------------------------------------------
        4.Przemoc jest wtedy
        gdy są widoczne ślady pobicia.
        Prawda czy nieprawda?

        NIEPRAWDA

        Nie trzeba mieć siniaków i złamanych kości,
        aby być ofiarą przemocy domowej.
        Poniżanie i obelgi bolą tak samo jak bicie.

        -----------------------------------------------------------------
        5.Nie można zmienić swego przeznaczenia.
        Prawda czy nieprawda?

        NIEPRAWDA

        Nawet po wielu latach
        kobieta może przerwać przemoc.
        Nigdy nie jest za późno, aby powiedzieć NIE!

        ------------------------------------------------------------------------
        6.Alkoholizm jest przyczyną przemocy.
        Prawda czy nieprawda?

        NIEPRAWDA

        Uzależnienie od alkoholu nie zwalnia
        od odpowiedzialności za czyny.
        Należy karać sprawcę przemocy i leczyć jego chorobę.

        ---------------------------------------------------------------------------
        7.Przemoc w rodzinie to problem marginesu społecznego.
        Prawda czy nieprawda?

        NIEPRAWDA

        Przemoc domowa zdarza się
        we wszystkich grupach społecznych
        niezależnie od poziomu wykształcenia
        i sytuacji ekonomicznej.

        =================================================
        =================================================

        Fazy cyklu przemocy

        Bywają chwile, gdy kobieta jest na tyle zrozpaczona, że zaczyna się
        przygotowywać wewnętrznie do wyrwania z pułapki i odejścia. Sprawca przemocy
        zwykle wyczuwa tę gotowość i reaguje chwilową zmianą postępowania. Okazuje
        czułość, kupuje prezenty, staje się pobłażliwy, czasem przeprasza. W miejsce
        lęku i rozpaczy u kobiety pojawia się nadzieja, że wszystko się zmieni, więc
        rezygnuje z ucieczki i postanawia starać się o utrzymanie związku.

        Analiza związków, w których kobiety były maltretowane, ujawnia, że w pierwszych
        latach rozwijania się przemocy występuje często specyficzny cykl przemocy
        składający się z trzech powtarzających się faz.

        W fazie pierwszej narasta napięcie i agresywność sprawcy. Każdy drobiazg
        wywołuje jego irytację, za byle co robi awanturę, zaczyna więcej pić, prowokuje
        kłótnie i staje się coraz bardziej niebezpieczny. Kobieta stara się opanować
        sytuację i oddalić zagrożenie. Często pojawiają się u niej różne dolegliwości
        fizyczne, bóle żołądka i głowy, bezsenność i utrata apetytu. Wpada w apatię lub
        ogarnia ją silny niepokój. Czasem nie mogąc wytrzymać tego oczekiwania sama
        prowokuje spięcie, aby wreszcie "mieć to za sobą".

        Następuje druga faza gwałtownej przemocy. Z mało istotnych powodów dochodzi do
        ataku agresji i rozładowania złości. Kobieta doznaje zranień fizycznych i
        psychicznych, znajduje się w stanie szoku. Stara się uspokoić sprawcę i ochronić
        siebie. Odczuwa przerażenie, złość, bezradność i wstyd, traci ochotę do życia.

        W trzeciej fazie, nazywanej fazą miodowego miesiąca, wszystko się zmienia. Gdy
        partner wyładował już swą złość i zaczyna sobie zdawać sprawę z tego co zrobił,
        nagle staje się inną osobą. Stara się znaleźć jakieś wytłumaczenie i
        usprawiedliwienie. Przeżywa poczucie winy, okazuje skruchę, przeprasza i
        obiecuje, że to się już nie powtórzy. Zaczyna okazywać ciepło i miłość. Staje
        się znowu podobny do mężczyzny, jakiego kobieta pokochała i z jakim się
        związała. Przynosi kwiaty, prezenty, zachowuje się jakby nigdy nie było żadnej
        przemocy. Sprawca i ofiara zachowują się jak świeżo zakochana para. Kobieta
        zaczyna wierzyć, że partner się zmienił i że przemoc była jedynie wyjątkowym
        incydentem, który już nigdy się nie powtórzy. Czuje się znowu kochana, spełniają
        się jej marzenia o miłości i szczęśliwym związku.

        Ale faza "miodowego miesiąca" przemija i wkrótce rozpoczyna się faza narastania
        napięcia. Wszystko zaczyna się od nowa. Jednak przemoc w następnym cyklu na ogół
        jest bardziej gwałtowna i dłuższa. Doświadczenia miodowej fazy demobilizują
        ofiarę i utrwalają u sprawcy poczucie bezkarności oraz nadzieję, że następnym
        razem znowu sobie jakoś poradzi i uzyska przebaczenie. Następne fazy miodowe są
        już krótsze i mniej miodowe.

        =================================================
        =================================================

        Jeśli jesteś osobą doznającą przemocy, warto pamiętać że:
        Wiele osób, podobnie jak Ty, doznaje przemocy w swoim domu. Nie mówią o tym, bo
        się boją i wstydzą. Często też czują się winne za zaistniałą sytuację..

        Musisz jednak wiedzieć, że: Nic nie usprawiedliwia przemocy.
        Jest zamierzonym działaniem człowieka i ma na celu kontrolowanie i
        podporządkowanie ofiary.
        - Przemoc w rodzinie jest przestępstwem!
        - Nawet po wielu latach możesz szukać pomocy.
        - Nigdy nie jest za późno, aby powiedzieć nie!
        - Przemoc nie skończy się sama z siebie. Pierwszym krokiem do jej
        przerwania jest przełamanie milczenia. Nie masz powodu, by się
        wstydzić.

        Pamiętaj, że:

        * Masz prawo żyć w domu wolnym od przemocy.
        * Masz prawo czuć się bezpiecznie w swoim domu.
        * Masz prawo do szacunku i godnego traktowania.
        * Masz prawo do swobodnego wyrażania swojego zdania.
        * Masz prawo współuczestniczyć w podejmowaniu decyzji odnośnie
        spraw związanych z waszą rodziną, domem, dziećmi, wydatkami.
        Twoje potrzeby, sprawy są jednakowo ważne
        * Masz prawo szukać profesjonalnej pomocy w sytuacji, gdy jesteś
        niezadowolona lub zaniepokojona tym co się dzieje w domu.
        * Masz prawo do swobodnego kontaktowania się z bliskimi, rodziną,
        przyjaciółmi.
        * Masz prawo popełniać błędy.


        MASZ PRAWO SZUKAĆ POMOCY, GDY TWOJE PRAWA SĄ ŁAMANE


        NIKT nie ma prawa do Ciebie mówić, że:

        * nic ci nie wolno
        * nie masz do niczego prawa
        * nic nie jest Twoje
        * wszyscy wiedzą, że jesteś wariatką
        * masz duże szczęście, że jestem z Tobą

        =====================================================
        =====================================================

        To są podstawowe informacje bądź wskazówki, które mogą Ci się
        przydać:

        * Porozmawiaj z kimś, komu ufasz, o tym, co dzieje się w Twoim
        domu. Nie masz powodu się wstydzić!
        * W Twojej okolicy są instytucje, które powinny udzielić Ci
        pomocy,jakie jak: Ośrodek Pomocy Społecznej, Poradnia Odwykowa,
        Punkt Konsultacyjny, Ośrodek Interwencji Kryzysowej, Przychodnia
        Zdrowia.
        * Poproś sąsiadów, aby reagowali na odgłosy awantur i wzywali policję.
        * Jeśli chcesz, aby osoba stosująca przemoc została ukarana, złóż
        zawiadomienie o przestępstwie do prokuratury rejonowej. Przemoc w
        rodzinie jest przestępstwem ściganym z urzędu. Polega to na tym, że
        wystarczy złożyć zawiadomienie, by prokurator rozpoczął
        postępowanie przygotowawcze w tej sprawie.
        *Jeśli jest to możliwe, wzywaj policję w sytuacji, gdy czujesz
        zagrożenie. Skuteczna interwencja polega na zatrzymaniu sprawcy,
        jeśli stwarza zagrożenie dla otoczenia. Domagaj się, aby policjanci
        wypełnili Niebieską Kartę (specjalna notatka służbowa). Policja
        powinna Cię poinformować, w jaki sposób może ci pomóc oraz
        zostawić adresy instytucji pomagających ofiarom przemocy domowej.
        * Jeśli zostałaś pobita lub zgwałcona, poproś lekarza, aby
        przeprowadził obdukcję. Obdukcja jest płatna, może ją wystawić tylko
        lekarz do tego uprawniony - lekarz sądowy.
        * Możesz też zwrócić się do lekarza pierwszego kontaktu, aby wystawił
        Ci zaświadczenie, w którym opisze obrażenia, jakich doznałaś.
        (przypis Martuchy -
        jesli zajście miało miejsce w godz. wieczornych,
    • dobrodziejka.pani Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:28
      Zajrzyj tutaj i poczytaj:

      www.niebieskalinia.pl/newsy.php?w=1280.
      Możesz też zapukać tutaj, myślę, że nikt Ci nie odmówi pomocy.

      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028
    • mlodytatus Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:31
      nie obraz sie teraz, ale co to ma byc?

      potrzebujesz tego? chcesz byc tak traktowana? kurcze, co cie tam trzyma?????
      zapakuj walizki, dzieci i jazda z tamtad! sama mowisz ze coraz gorzej, wiec na
      co czekasz? kochac go nie kochasz, wiec o co ci chodzi? udawac szczesliwa
      rodzine? myslisz ze dzieci tego nie widza, czuja? jak ci wsadzi glowe pod wode,
      to jeszcze nie masz dosc? chcesz tak utrzymac rodzine dla dzieci az juz matke
      miec nie beda?

      obudz sie!!!!!szukaj sobie pomocy. nawet jak masz isc do policji. wez kolezanke
      pod pache i idz!idz poki mozesz!
    • jagna_1972 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 00:37
      Dziękuję wszystkim, mam nadzieję że u mnie się to wszystko ułoży on nie ma
      prawa mnie poniżać jeszcze raz dziękuję
      • babka71 Re: jagna czy Ty potrafisz tego swojego MĘŻA 18.11.06, 01:28
        uderzyć????...Czy jesteś w stanie się bronić??
        Gdyby miał znowu ochotę Cię pierdzielnąć... Jestes w stanie MU
        ODDAĆ ?????????????? I ZADZWONIĆ NA POLICJE???
    • gacusia1 Dziewczyno!!!Wiej,poki czas!!! 18.11.06, 04:03
      Chociaz juz i tak jest dosc pozno,bo dalas sie bydlakowi...Nie mozesz
      pozwolic,by tak Cie ponizal,poniewieral i zadawal bol!!!Dzwon na policje,albo
      na jakis tel.zaufania i RATUJ SIEBIE I DZIECI!!!
    • vharia Jagna!!! 18.11.06, 06:49
      To nie przelewki, tak się zaczynają sytuacje niebezpieczne dla zdrowia i życia, UCIEKAJ. Nie wmawiaj sobie, ze jesteś słaba, nie wmawiaj sobie, ze on jest "dobrym ojcem"- ojciec uczy dzieci szacunku i miłości w rodzinie a ten im pokaże że w rodzinie tatuś podtapia mamusię. Facet na 100% kopiuje awantury oglądane w domu w dzieciństwie: poczytaj o dorosłych dzieciach alkoholików (jest gdzieś forum DDA), nie ważne, ze robi to bez picia (czy tak?) ale ROBI.
      NIC go nie usprawiedliwia, zedna cięzkie dzieciństwo i podobne bzdury, jak nie wydoroślał i nie uporał się z własnymi problemami, to fora ze dwora, bo zrujnuje życie Tobie i dzieciom. Każdy idiota zrozumiałby, że nie panując nad sobą do tego stopnia powinien się leczyć, a ten idzie w zaparte, ze to Twoja wina.

      Bardzo Cię namawiam do wizyty w poradni, np. Interwencji kryzysowej, możesz dzwonić na błękitną linię, pokierują Cię w Twojej miejscowości. Idź tam, jako ofiara nie potrafiąca się bronić ani podjąć żadnych kroków też wymagasz pomocy! Tam są ludzie zaprawieni w bojach i obeznani w możliwościach, podpowiedzą niejedno, pomogą. POWODZENIA.
    • lotos.flower NIE UŁOŻY SIĘ !!!!!!! 18.11.06, 07:39
      sama uciekłam od męża damskiego boksera, i wierz mi on sie nie zmieni
      owszem kocha dzieci i dla nich zrobi wszystko oprócz jednej rzeczy - nie będzie Cię szanować

      mój były rzucił sie na mnie z pieściami jak juz miałam drugiego męża i nowe zycie, przyszedł po córke pijany i wściekł sie jak mu odmówiłam widzenia z dzieckiem

      UCIEKAJ !!!
      • marzeka1 Re: NIE UŁOŻY SIĘ !!!!!!! 18.11.06, 08:57
        Kobieto, masz typowy syndrom ofiary,np. wstydzisz się o tym komuś powiedzieć (forum zapewnia anonimowość, więc to nie to samo),myślisz,że COŚ (niby jak???) się zmieni,próbujesz jakoś go bronić. Masz małe dzieci i wiesz co? Wbrew obiegowym opiniom dzieci nie potrzebują pełnej rodziny, jeśli ojciec jest furiatem i ma ostre problemy psychiczne z samym sobą. Traktuje Cię jak worek treningowy, wie, że jesteś słąba psychicznie i się nie postawisz, nie zadzwonisz na policję stąd pozwala sobie na coraz więcej! Na co czekasz, aż Twoje małe dzieci zostaną sierotami, bo raz za długo przytrzyma Ci głowę pod wodą???? UCIEKAJ, UCIEKAJ i nie wierz, że bez jakiejś terapii on się zmieni.
        • mama_micha Re: NIE UŁOŻY SIĘ !!!!!!! 18.11.06, 09:59
          Piszesz, ze sam miał w domu takie sytuacje, w tym wyrastał. Jeśli zostaniesz
          Twoje dzieci beda na to patrzec i kiedys też udeżą swoich partnerów!!!!! WIEJ
          kobieto!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! oczywiście jeśli kochasz swoje dzieci, wierz mi,
          ze nigdy nie będą Ci wdzięczne, ze zostałaś i dawałaś się tłuc Tatusiowi!
    • ania320 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 10:00
      Współczuję Ci,nigdy nie chciałabym znaleźć się w podobnej
      sytuacji.Moja przyjaciółka przeszła przez takie piekło.
      Z jej doświadczeń wynikają następujące rzeczy :
      - należy koniecznie poinformować policję
      - powiedzieć o wszystkim rodzinie i znajomym
      - poszukać psycholga dla siebie i dzieci
      - uporządkować sprawy majątkowe
      - jeśli to możliwe wystaw mu walizki przed drzwi i pamiętaj on może walczyć o
      dzieci jeśli cały czas będziesz go osłaniać to kto Ci potem uwierzy?
    • joanna35 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 10:33
      Nie czytałam wszystkich postów, więc mogę się powtórzyć. Nie wiem gdzie
      mieszkasz, ale zainteresuj się gdzie jest najbliższy Dom Samotnej Matki,
      odwiedź go, porozmawiaj z jego dyrektorem. W takim domu można uzyskać pomoc
      psychologiczną i prawną, więc nie będziesz sama, zdana tylko na siebie.
      Niestety, liczba miejsc jest ograniczona i czasami trzeba czekać na pokój. Znam
      bardzo podobny przypadek do Twojego. Do DSM dziewczynę przeniosła jej 14 letnia
      córka po tym jak tatuś kolejny raz pobił mamę tak,że ta nie była w stanie się
      ruszyć. Pozdrawiam Cię serdecznie
      • siasiuszek Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 11:01
        to wszystko na nic wszystkie wasze posty ona nic nie zrobi ona jest już od
        niego uależniona. Bardzo to przykre nie wiem co by musiało się stać żeby
        oprzytomniała.
        • nanuk24 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 22:06
          Zgadzam sie z toba. A co by musialo sie stac?
          Podejrzewam, ze byc moze dobrali by sie do tylka szanownego meza, kiedy
          malzonka wyladowalaby w szpitalu z polamanymi zebrami, wstrzasem mozgu. Byc
          moze zainterweniowal by personel szpitalny, choc smiem twierdzic, ze i w tym
          wypadku zona tlumaczylaby ze spadla ze schodow uprzednio potknawszy sie o
          samochodzic dziecka;-(
          Smutne, ale prawdziwe.
    • mynia_pynia Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 11:10
      A mi nie jest Ciebie szkoda, ubolewam nad twoją głupota, strachem.
      Niech twoje dzieci patrzą, co tatuś robi mamusi, jak masz syna to pewnie będzie
      taki jak tatuś, a córcia pewnie wyrośnie na zastraszoną kobietę, taką jak ty.

      Zawsze w społeczeństwie są patologie a najgorsze takie ciche i spokojne, nikt
      nic nie wie,

      „ ... to byla taka spokojna rodzina” - często się słyszy w TV po tym jak
      facet zaszlachtował żonę i dzieci a następnie popełnił samobójstwo.
    • mufka31 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 11:44
      Witaj!! Mysle, ze nie mozesz dalej tak bezradnie tkwic w tym zwiazku, przede
      wszystkim dla dobra dzieci. Pomysl jak one zapamietaja swoje dziecinstwo. W
      mojej ocenie Twój mąż to zwykły furiat i dran.
      Pamietaj ze znecanie sie fizyczne i psychiczne jest w Polsce karane. Powinnas
      zgłosic sie na Policje opowiedziec co sie u Ciebie w domu dzieje kiedy maz sie
      zdenerwuje i złożyc wniosek o sciganie go za znecanie sie nad Tobą. Nie czekaj,
      tacy ludzie sie nie zmieniaja, a wręcz przeciwnie. Z upływem czasu bedzie rósł
      w siłe a Ty staniesz sie jeszcze bardziej bezbronna. Juz chyba masz syndrom
      tzw,"wyuczonej bezradnosci". weż sie w garśc i nie pozwól aby Cie krzywdził!!!
      Uwazam ,ze kiedy zacznie cie bic powinnas zadzwonic po Policje, nie mozesz zyc
      w strachu i bac sie odezwac we własnym domu, zeby "jaśnie Pana " nie urazic...
      Przemysl sobie to wszystko życze Ci dużo sił i wytrwałości...
    • aniael Jagna... 18.11.06, 12:24
      Posłuchaj - to co piszesz i mówisz, nie różni się niczym od tego, co mówią inne
      kobiety w twojej sytuacji. To typowy, książkowy przykład ofiary przemocy
      domowej - to wszystko już dziewczyny pisały. Czasem w mniej, czasem w bardziej
      ostrych słowach, ale to robiły dla Twojego dobra. Żeby Tobą wstrząsnąć. Musisz
      zdać sobie sprawę, że Twój mąż jest chory. Wymaga pomocy specjalistycznej - tak
      jak alkoholik. On sam nie przestanie nigdy. Żadna Twoja rozmowa z nim, ani
      szantaż nie pomoże. Może jedynie porady Babki - specyficzne i skądinąd
      ciekawesmile, ale one nie dla Ciebie. W ten sposób mogłaby sobie poradzić jedynie
      kobieta silna i to w zarodku sytuacji.
      Nikt Tobie ani Twojemu mężowi nie pomoże, jesli sama nie będziesz chciała.
      Mężowi o terapii na początek nawet nie wspominaj, bo najprawdopodobniej jego
      reakcją będzie pięść. Na początek koniecznie: MUSISZ porozmawiać z rodziną!
      Bezwzględnie, otoczenie musi poznać prawdę. Zwierz się na początek komuś, komu
      najbardziej ufasz - jak nie mamie, to może przyjaciółce, komuś z rodzeństwa -
      to będzie dla Ciebie milowy krok. Nie wierzę, że pozostaną na Wasz los
      obojętni! Najprawdopodobniej ktoś zaproponuje Ci czasowe schronienie, żebyś
      mogła się od niego wyprowadzić na jakiś czas. POtem szukaj pomocy u
      specjalistów - policja, psychologowie, dziewczyny zadały sobie mnóstwo trudu,
      zlinkowały Ci sporo pożytecznych stron. Wykorzystaj to! Na pewno dasz sobie
      radę, ale musisz - koniecznie - zebrac się na odwagę. Dla siebie i swoich
      dzieci. One po prostu nie mogą wychowywac się w takim środowisku. Wiesz
      dlaczego...
      Żeby nie być gołosłowną, na koniec opowiem Ci jedną historię.
      Moja przyjaciółka wyszła za mąż - to było kilka lat temu. Szybko zaczęła tracić
      kontakt ze wszystkimi znajomymi, nigdy nie mogła, albo nie miała czasu się
      spotkać. Ze mną też zaczęła widywać się coraz rzadziej. W pewnym momencie
      jednak zaczeła częściej do mnie zdwonić, zabiegać o spotkania. Byłam ostatnią
      osobą, z którą zachowała nić kontaktu i jej się złapała... Szybko się
      zorientowałam, że coś u niej nie tak. Zrobiła się zgaszona, smutna, wiecznie
      przygnębiona i zastraszona. Kilka wspólnych spotkań z jej mężem utwierdziło
      mnie w tym przekonaniu. On nawet przy nas odnosił się do niej bez szacunku,
      traktował jak śmiecia. Nie bił jej przy nas, ale np zabraniał jej się
      wypowiadać, kiedy próbowała coś wtrącić w rozmowie... No, sporo było
      takich "kwiatków". Nie ciągnęłam jej za język, ale często się widywałysmy.
      Czekałam, aż sama zacznie mówić...i zaczęła. W końcu z ogromnym trudem, ale
      otworzyła się. To były początki małżeństwa, nie było jeszcze drastycznych
      rękoczynów zwieńczonych siniakami, ale były formy przemocy nie pozostawiające
      śladów. Za to coraz bardziej wyrafinowane. Nie musze dodawać, że winna awantur
      zawsze była ona. Duzo z nią rozmawiałam, wyjaśniałam absurdalność sytuacji,
      otwierałam jej oczy. Ona też wyrastała w domu, gdzie rządziła przemoc. Szybko
      jednak zaczęła rozumiec sytuację i zdecydowała sie reagować radykalnie.
      Zaproponowałam dach nad głową, w razie gdyby zdecydowała się odejść.
      POstanowiła nim wstrząsnąć i zdecydowała się na separację. Przyjechała do nas z
      jednym plecakiem. Byliśmy wtedy młodym małżeństwem i dysponowaliśmy wynajętym
      mieszkaniem, dwupokojowym za to. Pomieszkała kilka dni. Szanowny Pan Mąż nie od
      razu wykazał skruchę - próbował walczyć innymi sposobami (np. zgłosił na
      telefonię kradzież komórki, efektem było wyłączenie telefonu, którym
      dysponowała przyjaciółka, potem inne tego rodzaju złośliwości), gdy zobaczył,
      że to nie odnosi skutku, poprosił o spotkanie. Obiecał poprawę. Koleżanka
      wróciła, ale sielanka trwała tylko parę tygodni. Znów pojawiła się u nas z
      plecakiem. TYm razem została trochę dłużej, ale znów zdecydowała się wrócić.
      Trzeci raz i ostatni wróciła do nas po kilku dniach. Nawet nie zdążyła
      uprzedzić, bo mąż siedział w domu i jej pilnował, by się znów nie wyprowadziła,
      ale w końcu kiedyś sam musiał wyjść, więc skorzytała z okazji i prysnęła
      zabierając co miała pod ręką. Już więcej do niego nie wróciła. Mieszkała z nami
      kilka miesięcy. Trochę pomogli jej pracodawcy (zajmowała się dziećmi pewnej
      bogatej rodziny) - dali słuzbowy telefon, pomogli w uregulowaniu długów po
      mężu, potem gdy my zmieniliśmy mieszkanie na mniejsze, zaproponowali jej własne
      mieszkanie, które mieli wolne i wynajmowali, i tak jakoś z pomoca róznych ludzi
      stanęła na nogi. Potem znalazła fajną pracę, poznała kogoś i dziś jest
      szczęśliwą mężatką, ma córeczkę. Tamtego małżeństwa jakby nie było - rozwód,
      uznanie przez Kościół za nieważne.
      Próbuję Ci powiedzieć, że zawsze znajdzie się ktoś, kto poda Ci pomocną dłoń.
      Oprócz wyspecjalizowanych instytucji, które służą także dachem nad głową, na
      pewno znajdą się ludzie dobrej woli z Twojego otoczenia. Ale to Ty musisz
      chcieć dac sobie pomóc. Musisz tez umieć o ta pomoc porosić. Chciałabym, żebys
      skorzystała z tych wszystkich rad, żebyś przemyślała wszystko jeszcze raz i
      umiała wyciągnąć wnioski. Działaj! Trzymam kciuki! Tak wiele osób Cię wspiera,
      w twoim otoczeniu na pewno znajdzie się ktoś, kto Ci pomoże - sama zobaczysz,
      ale PRÓBUJ!
    • kalina_p a ja tego, kurna, nie zrozumiem NIGDY 18.11.06, 12:49
      "od poczatku dochodzilo do rekoczynów", "nie spodziewalam sie tego"...itd.
      Po cholere, z aprzeproszeniem, wiazałas sie z damskim bokserem? Wiedziałas, na
      co sie zanosi, skoro tak piszesz, Twój wybór i koniec.
      Może mi ktos z kolei wyjasnić PO CO i DLACZEGO kobiety wiążą się z takimi
      facetami, maja z nimi w dodatku 2 dzieci, nie potrafia czy nie chca odejść.
      Masochistyczna przyjemnośc? Nie pojme tego.
      To tak, jakbym wyszła za faceta, który chlał przed slubem a potem pisała na
      forum "jeje, mój mąz pije, dlaczego, co ja mam robić".
      jagna, uciekac, iśc do jakiejs organizacji przeciw przemocy w rodzinie, w
      każdej gazecie jest telefon zaufania, wynieśc sie, kopnąc fagasa w tyłek i
      zastanowić się, co Cię z nim trzyma i co w nim widziałas.
      • aniael Re: a ja tego, kurna, nie zrozumiem NIGDY 18.11.06, 13:04
        kalina_p napisała:

        > "od poczatku dochodzilo do rekoczynów", "nie spodziewalam sie tego"...itd.
        > Po cholere, z aprzeproszeniem, wiazałas sie z damskim bokserem? Wiedziałas,
        na
        > co sie zanosi, skoro tak piszesz, Twój wybór i koniec.
        > Może mi ktos z kolei wyjasnić PO CO i DLACZEGO kobiety wiążą się z takimi
        > facetami, maja z nimi w dodatku 2 dzieci, nie potrafia czy nie chca odejść.
        > Masochistyczna przyjemnośc? Nie pojme tego.
        > To tak, jakbym wyszła za faceta, który chlał przed slubem a potem pisała na
        > forum "jeje, mój mąz pije, dlaczego, co ja mam robić".
        > jagna, uciekac, iśc do jakiejs organizacji przeciw przemocy w rodzinie, w
        > każdej gazecie jest telefon zaufania, wynieśc sie, kopnąc fagasa w tyłek i
        > zastanowić się, co Cię z nim trzyma i co w nim widziałas.

        No, w taki sposób to jej nie pomożesz. Alkoholizm i inne uzależnienia to
        choroby. Kobiety, ktore są z nimi też na swój sposób są chore - takie osoby
        też poddaje sie terapii. Same zazwyczaj wyrastają w domach, w których panował
        alkoholm lub przemoc. Więc choć męczyły się z tym, innego wzorca nie znały i
        się mu poddały.
        Choroby się nie ocenia, ale się ją leczy.
        • kalina_p ? 18.11.06, 13:08
          tu chodzi o przemoc a nie alkohol, dałam przykład.
          Usiłuje zrozumiec, dlaczego kobieta wiąze się z facetem, który ją bije i ma z
          nim dzieci. Po prostu - DLACZEGO. I dlaczego nie ucieka.
          Uważasz, że chęć życia z damskim bokserem to choroba, która sie leczy? Bo nie
          wiem, o co Ci chodzi.
          • lotos.flower kalina_p 18.11.06, 13:23
            życie z damskim bokserem to choroba

            i nie trzeba wyrastać w domu pełnym przemocy, wystarczy słaby charakter i kupa kompleksów

            i owszem nie zrozumiesz tego nigdy i nie dowiesz sie dlaczego bo to co czuje kobieta zaszczuta przez partnera jest nie do opisania, a szama przez to nie przeszłaś

            kiedys mówiłam tak jak Ty, zrozumiałam wszystko kiedy dostałam w twarz
            • kalina_p Re: kalina_p 18.11.06, 13:41
              lotos.flower napisała:


              > kiedys mówiłam tak jak Ty, zrozumiałam wszystko kiedy dostałam w twarz
              >

              i co? Nie mialas checi oddac? dzwonic na policje, przylac wałkiem, bronic się
              jakoś? Odejśc, zostawic debila w cholere? To naprawde tak działa, że się
              siedzi, gotuje fagasowi obiadki w dodatku i chodzi z nim w dodatku do łózka?
              No sorry, nie rozumiem, i pisze to absolutnie bez zlośliwości czy agresji, po
              prostu dziwie sie. jełsi juz nie odejśc, to ja nie wiem, jak spac z takim w
              jednym łóżku???
              • lotos.flower Re: kalina_p 18.11.06, 13:53
                odeszłam

                bo zyje i pisze tu z Toba ale podjąć decyzje jest bardzo trudno

                i do łóżka tez sie chodzi bo jak nie to...
          • aniael Re: ? 18.11.06, 13:30
            kalina_p napisała:

            > tu chodzi o przemoc a nie alkohol, dałam przykład.
            > Usiłuje zrozumiec, dlaczego kobieta wiąze się z facetem, który ją bije i ma z
            > nim dzieci. Po prostu - DLACZEGO. I dlaczego nie ucieka.
            > Uważasz, że chęć życia z damskim bokserem to choroba, która sie leczy? Bo nie
            > wiem, o co Ci chodzi.


            Właśnie, dokładnie o to. Przemoc to taki sam mechanizm jak alkoholizm - mówiąc
            w skrócie. Nie wiem czy w Posce, ale na Zachodzie zdaje się takich "damskich
            bokserów" poddaje się leczeniu właśnie. Uczy innego rozładowania negatywnych
            emocji - nie poprzez agresję. Ale zanim taki człowiek zdecyduje się leczyć,
            najpierw - podobnie jak alkoholik - musi sobie zdać sprawę z tego, że jest
            chory i wymaga pomocy, terapii. Ich rodziny też poddaje się terapii. Przeciez
            nie od dziś się mówi, że ofiarami zostają na ogół kobiety o pewnej konstrukcji
            psychicznej. Kobiety słabe, o niskiej samoocenie pełne kompleksów. One nie
            potrafia walczyć, nie potrafią też odejść. Na ogół taki wzorzec znają z
            dzieciństwa (pijący lub bijący mąż, lub tez jedno i drugie). Podświadomie
            uznają to za normę i nie potrafią tego łańcucha przerwać. Trwają w sytuacji,
            którą znają, a człowiek największy strach czuje przed nieznanym - stąd strach
            przed odejściem - bo co ja pocznę, gdzie ja się podzieję z dziećmi, nikt mi nie
            pomoże, z czego bedę żyła, itp. No tak to już jest. Nie jestem psychologiem i
            jakimś znawcą tematu dogłębnym, ale sporo na ten temat czytałam i pisze co
            wiem. Takie kobiety bez pomocy same nie odejdą, nic z tym nie zrobią, bo się po
            prostu będą bały. To jak z alkoholikami - najpierw musza sobie zdac sprawę, że
            tkwią w sytuacjach patologicznych i droga, która idą, prowadzi donikąd (wiara,
            że on się zmieni). Mam nadzieję, że jakoś czytelnie się wyrażamsmile
            Ja te sytuacje rozumiem - tzn te kobiety - no, trochę. Obserwowałam, jak moja
            przyjaciółka - bojowa i pełna wiary we własne siły kobieta zmienia się w
            bezwolny przedmiot w reku tyrana. Odezwał się w niej ten sam mechanizm, który
            przez lata rządził jej matką - bezradność, poczucie winy, bardzo niska
            samoocenia. Prawdopodobnie gdyby nie nasza pomoc, tkwiłaby w tym związku nadal,
            o ile by nie odebrała sobie życia, bo chyba była blisko...
            • kalina_p aniuel 18.11.06, 13:51
              hmmm...dzieki za klarownoścwink
              Wiesz, tez to ciut rozumiem, że sie boja itd...Ale nie porównywałabym az tak
              alkoholizmu z przemoca - uzaleznienie od alkoholu jest chyba silniejsze, niz
              sama chec przylania komus i upokorzenia (uzaleznienie od przylania? Chyba, że
              tak by to ująć...). Wiem tez, że to słabe kobiety się z takimi wiążą.
              Nie rozumiem za to, jak można, mając troche oleju w glowie, nie uważac na
              pierwsze oznaki przemocy - jeszcze przed slubem czy pierwszym dzieckiem. Słabe
              kobiety? No ale kazdy ma jakis instynkt samozachowawczy...
              dzieci...jak nie dla siebie, to dla dziecka, uciekac, pomyślec, zadzwonić
              gdzies.
              Nie rozumiem, jak po takim traktowaniu (przylanie, szrpanie) ktos może z takim
              facetem wejśc do łóżka i uprawiac seks. no nie rozumiem. seks jest oznaka
              milości, miłośc to tez szacunek, przyjaźń. A z takim chyba tego nie ma...Nie
              potrafi labym, dlatego się dziwie. i dlatego =1 dziecko w takiej rodzinie
              rozumiem, 2 juz nie, bo z powietrza sie nie biora. Gwałt? No to juz byłby
              szczyt, nikt mi tez nie wmówi, że tyle dzieci w tylu rodzinach to owoc gwałtu
              małżeńskiego.
              Ja wiem, że trudno, ciężko odejśc, że starch i te rzeczy...ale przeciez
              człwoiek, istota myśląca, ma jakies możlwiości przewidywania (to przed ślubem)
              i mozliwości reagowania na bodźce z otoczenia (pomijam juz instynkt
              samozachowawczy).
              Smutne to, przykre, wiem, żal mi takich kobiet, staram się pojąć ich
              bezradnośc, ale jakos nie do końca mi to wychodzi.
              Przepraszam, ale na takie stwierdzenia "on jest zły i mnie bije, bo mu zupa nie
              smakuje" mam ochote odpowiedziec "to po cholere mu te zupe w ogole gotujesz,
              zamiast leciec na policję".
              No niewazne, nie chce w kazdym razie nikogo urazic, krytykowac. dziwie sie po
              prostu.
              • aniael Re: aniuel 18.11.06, 14:18
                kalina_p napisała:

                > hmmm...dzieki za klarownoścwink

                Nie ma za co, starałam sięsmile))

                > Wiesz, tez to ciut rozumiem, że sie boja itd...Ale nie porównywałabym az tak
                > alkoholizmu z przemoca - uzaleznienie od alkoholu jest chyba silniejsze, niz
                > sama chec przylania komus i upokorzenia (uzaleznienie od przylania? Chyba, że
                > tak by to ująć...).

                Własnie na tym to polega. Uzależnienie od przylania - bo jeśli obserwował taki
                model w domu (były mojej przyjaciółki podobno nie oserwował, ale to
                stwierdzenie jego matki, więc wzięłabym na to poprawkę) i nie zna innego
                sposobu rozładowania emocji, dodajmy do tego impulsywność - i już hamulce
                puszczają. A że dana kobieta (jej wybór to tez zapewne nie przypadek) jest
                wdzięcznym obietkem hmmm...treningowym, to kółko się zamyka.

                >Wiem tez, że to słabe kobiety się z takimi wiążą.
                > Nie rozumiem za to, jak można, mając troche oleju w glowie, nie uważac na
                > pierwsze oznaki przemocy - jeszcze przed slubem czy pierwszym dzieckiem.
                Słabe
                > kobiety? No ale kazdy ma jakis instynkt samozachowawczy...

                No, niby ma. Pewnie u części kobiet to działa właśnie tak, jak u żon
                alkoholików -naiwna wiara, że jak kocha to się zmieni. To chyba po prostu
                nieświadomość rangi problemu i zaślepienie.
                U innych - bije bo kocha - tego akurat modelu ja też nie rozumiem i nawet nie
                współczuję. Mój ojciec mi kiedyś opowiadał, że był świadkiem awantury na ulicy.
                Facet wrzeszczy na kobiete i w pewnym momencie - chlllast - na odlew. Mój
                ojciec rycersko skoczył w obronie. Facet zamilkł i odsunął się, a kobieta się
                pozbierała z ziemi, otarła twarz i... z pazurami do mojego ojca, że się trąca!!!
                Więc ludzie są różni, wśród tego i tacy.
                Ale dodam jeszcze, że nie wszyscy przed ślubem zdradzają tendencje do przemocy.
                Moja przyjaciółka (to najbliższy i najbardziej znany mi przykład dlatego sie
                nim wspieram w dyskusji) mieszkała ze swoim eksem dwa lata przed ślubem! Nigdy
                w zyciu nie podniósł na nia ręki. Ba! Nie podniósł na nią tez głosu! Widziałam
                na własne oczy - nosił ją na rękach, ubóstwiał, kochał, był jej podporą i
                podnóżkiem. A małżeństwo wiesz ile trwało? Trzy miesiące. Dzieci na szczęście
                nie było, ale mogły być.

                > Przepraszam, ale na takie stwierdzenia "on jest zły i mnie bije, bo mu zupa
                nie
                >
                > smakuje" mam ochote odpowiedziec "to po cholere mu te zupe w ogole gotujesz,
                > zamiast leciec na policję".

                No, ja prawdopodobnie poradziła bym jeszcze chlasnięcie tą zupą w pysksmile No ale
                to ja, czy Ty. Tam ten mechanizm działa inaczej - poczucie winy, poczucie
                obowiązku, podporządkowanie... No, trudno to zrozumieć, ale takie są fakty. I
                to jest pole dla psychoterapeutów, lub przynajmniej zdrowego, mającego wpływ na
                kobietę otoczenia.



                > No niewazne, nie chce w kazdym razie nikogo urazic, krytykowac. dziwie sie po
                > prostu.

                Nie podejrzewam Cię o złośliwość, czy chęć dokuczenia. Pewnie gdyby nie to, że
                z tak bliska obserwowałam podobną sytuację, pewnie nie miałabym az tyle do
                powiedzenia na ten temat...

                W każdym razie fajnie się gadało, szkoda, że w takich okolicznościach...
                Pozdrawiam ciepłosmile Czas się brać za obowiązkismile
                • kalina_p Re: aniuel !!! 18.11.06, 14:30
                  dawno na tym forum nie spotkalam tak milej osoby, która potrafiłaby pisac na
                  takim poziomiesmile Chylę czoła, bo ja schamiałam tu troche, mila odmianawink
                  Wracajac do tematu- skoda, raz jeszcze szkoda, ale z drugiej strony "zdrowa"
                  częśc społeczeństwa nie może leczyć i dbac (i odpowiadac) za częśc "chorą"
                  (uzaleznienia wszelkie, przemoc, pedofilia, patologiczne ubóstwo itd...).Tak
                  więc ofiary tego typu "zboczeń" muszą sobie radzic same, niestety...I
                  wychowywac swoje dzieci tak, żeby się z tego zakletego kręgu wyrwały.
                  • aniael Re: aniuel !!! 18.11.06, 14:45
                    kalina_p napisała:

                    > dawno na tym forum nie spotkalam tak milej osoby, która potrafiłaby pisac na
                    > takim poziomiesmile

                    Bardzo mi się przyjemnie zrobiło, dziękujęsmile


                    > Chylę czoła, bo ja schamiałam tu troche, mila odmianawink

                    Eee, tam, nie przesadzajsmile) W chamskie pyskówki wogóle się nie wdaję, po prostu
                    sobie podyskutowałyśmysmile

                    A co do reszty - to cóż. Świata calego nie da się zbawić. Jesli jednak jest
                    mozliwość pomóc choć jednej osobie, to chyba trzeba... Zwłaszca, jesli ta osoba
                    woła o pomoc. Ta jak autorka wątku, choć to chyba pierwszy jej niesmiały głos
                    i...chyba się rozmyśliła. Szkoda. POzostaje żywić nadzieję, że gdy to wszystko
                    przeczyta i przemysli, dojdzie do pewnych wniosków i zainicjuje jakieś
                    radykalne działania. Myślę, że pozytywny przykład osób, które się z tym
                    problemem uporały, też powinien pomóc.
                    Pozdrawiam ciepłosmile
    • 76kitka Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 13:56
      Spakuj Go, albo Was, facet niech się leczy, jemu naprawdę trzeba terapii.
    • balona1 Kobieto! Wiej czym prędzej... 18.11.06, 14:32
      On Cię krzywdzi i niestety Twoje dzieci też nie będą szczęśliwe, może (nie daj Boże!)wyrośnie z nich "klon" tatusia.
    • mathiola Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 14:57
      Dobro dzieci... Naprawdę uważasz, że to dla dzieci takie dobro - wyrastać w
      rodzinie pełnej przemocy? Twój mąż dorastał w takiej rodzinie i zobacz na kogo
      wyrósł.
      Uciekaj kobieto z tego związku jak najszybciej, zabieraj ze sobą dzieci, bo to
      będzie dla nich dobre, nie tkwienie w takim chorym układzie. Najtrudniej jest
      zacząć, jak już zrobisz ten pierwszy krok, zobaczysz, że życie samo ci sie
      ułoży.
      Nie byłabym sekundy z takim potworem. No, chyba że bym go kochała a on zacząłby
      się leczyć.
      • cytrynka3 Jagna, odezwij się!!! 18.11.06, 19:05
        Zaczynam się martwić.
    • mbwj88 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 22:00
      no co ty? tak naprawdę jest?
      a ty może gdzieś pracujesz czy jesteś na jego utrzymaniu?
      jakby nie było żagle trzeba zwinąć
      chcesz żeby dzieci widziały że ich ojciec bije ich matkę?
      na to melisa nie pomoże nic drania nie tłumaczy
      nic a nic
    • a_melia Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 22:06
      Czytałam, nie radziłam, ale kurcze cały czas Twój temat nie wychodzi mi z
      głowy. Jagno odezwij się!
      Czy może przeraziły Cię wypowiedzi i już dałaś sobie spokój.
      Ja nie wyobrażam sobie życia w takim związku, jednak w dzieciństwie to i owo
      przeszłam i nadal pamiętam, a pewnie zapomnieć tego nigdy mi się nie uda.
      Ta osoba była w podobnej sytacji do Twojej. W najbliższej sobie rodzinie nie
      miała oparcia, w rodzinie męża tym bardziej. Raz uciekła do rodziców i ...
      pierwszy raz w życiu ją przeprosił, kwiaty kupił bleblebleblebleble... i za
      namową rodziców wróciła, a potem już wstydziła się prosić o pomoc. Wierz mi
      życia nie wygrała, choć uważa że wcale tak najgorzej to jeszcze nie było, bo
      bywają jeszcze gorsi dranie, którzy piorą nie raz w tygodniu a co dzień..
      Cóż wybór należy do Ciebie, jednak pomóc możesz tylko Ty sobie
    • nanuk24 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 22:14
      No coz, jezeli sobie nie chcesz pomoc, to pomoz swoim dzieciom. Bo w tej chwili
      narazasz wlasne dzieci. I nie chodzi o to, ze w przyszlosci beda postepowac jak
      ich ojciec, ale o to ze gotujesz im pieklo na ziemi. Dla nich juz zawsze
      dziecinstwo bedzie kojarzylo sie z pieklem. Zamiast bezpieczenstwa, beda
      odczuwac strach. Chcesz tego dla swoich dzieci? Jezeli myslisz, ze w
      pozniejszym wieku dzieci beda cie szanowac, to sie grubo mylisz.
      Nie wymagaj szacunku od innych, skoro sama siebe nie szanujesz.

      Pomysl, do diaska, o swoich malenkich dzieciach, ktore potrzebuja milosci i
      bezpieczenstwa.
    • izzy29 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 22:15
      Uciekaj dziewczyno i to jak najpredzej!!!Taki nigdy nie przestanie bic, pomysl o
      dzieciach, co one przezywaja widzac was w takich sytuacjach!!!ZYcze powodzenia!!!!
Pełna wersja