blanez16 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 18.11.06, 22:51 Mój ojciec bił moja matkę, czy może raczej zdarzało mu się to. Moja matka - typowy syndrom ofiary, na jego utrzymaniu, nie miała się gdzie wynieśc, robiła to dla dobra dzieci, nikomu sie nie zwierzała. Na pozór zwykła, inteligencka rodzina, no może ojciec trochę za dużo pił. Do czego musiało dojsc, żeby matka zmieniła postępowanie ? Połamanie kości twarzoczaszki - już żadne okulary słoneczne nie pomogły i sama nie była w stanie dotrzec do szpitala - pobiegłyśmy po sąsiadów (ja i siostra). Niedługo potem, ale już po wszczęciu kroków rozwodowych, moja matka zmarła. Tego chcesz ? Chcesz wiedziec jak się czuje dziecko, które patrzy jak ojciec zamierza się na matkę i nic, poza histerycznym wyciem, nie może zrobic? Tego chcesz dla swoich dzieci? Żeby bały się tak jak Ty ? Kobieto, nawet jeśli ty jesteś już stracona, to ratuj swoje dzieci ! Nawet jeśli tylko przed urazami psychicznymi. Biegiem do Niebieskiej Linii, na policję czy gdzie tam uważasz. I jeszcze jedno - powiedz o tym wszystkim : całej rodzinie i znajomym - to nie ty powinnaś się wstydzic, niech on się wstydzi ! PS. Mój ojciec od wielu lat ma następną kobietę, która w nigdy nie dała mu się uderzyc, twierdzi, że jest z nią bardzo szczęśliwy. Odpowiedz Link Zgłoś
mbwj88 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 19.11.06, 20:32 cały czas o tobie myśle może nie jest łatwo odejśc ale jak twój facet przekroczył już granice to bedzie się posuwał dalej chyba że powiesz prawdę ojcu lub bratu lub kuzynowi i któryś z nich podaga z twoim mężem jak facet z facetem czyli dosadnie mu przedstawi perspektywę co się stanie jak cię jeszcze raz uderzy ( a wtedy mordy swojej w lustrze nie pozna)... brzmi to brutalnie ale jak ci juz inni pisali niczemu nie jesteś winna i nic twojego męża nie tłumaczy Odpowiedz Link Zgłoś
jagna_1972 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 20.11.06, 12:50 Na początku chciałabym coś sprostować on ma chyba dobrze w pamięci wydarzenia z dzieciństwa i jeżeli w jakikolwiek sposób mi dokucza stara się żeby nie było to przy dzieciach hmmm taki plus. My już nie potrafimy z sobą rozmawiać niestety rozmowy starczają na bardzo krótko. Dużo dały mi wasze posty wczoraj przeprowadziłam z nim rozmowę starałam mu uświadomić, powiedziałam mu ża zadzwonię na Policję zadzwonię do jego mamy i babci. Nie będę trzymała tego w tajemnicy, bo faktycznie w imię czego. Okazało się że on nie pamięta ile razy mnie uderzył, i oczywiście zarzucał mi że to moja wina. Sam przyznał że to sen wariata, że parę lat temu w życiu nie przewidziałby że uderzy kobietę. A że nie przeprasza, nie widzi potrzeby, przeciez to moja wina, jak mogłoby być inaczej. Mimo wszystko widziałam że to jego ruszyło. Doszliśmy do wniosku że przydałaby nam się separacja, może jego wyjazd na ostatnio modne wyspy. Zresztą ja też łatwo wybucham i krzyczę na te moje biedne dzieci, a one są tylko dziećmi i dla nich tak naprawdę bardzo ważne jest jak skończy się bajka, i że ciężarówka musi zawieźć wszystkie klocki do pokoju. Nie wiem jak to się wszystko skończy, ale niektóre słowa bardzo bolą i niektórych ran nie da się posklejać. Zawsze łączyło nas nieszczęście, jak coś było nie tak zawsze mogliśmy na sobie polegać, pamiętam jak staraliśmy się o nasze pierwsze dziecko jak bardzo chcieliśmy je razem mieć ile walki i wysiłku ile łez szczęścia wylałam gdy okazało się że jestem w ciąży, i że tę ciążę donoszę. Było między nami dużo szczęścia i tego mi żal. Pewnie łatwo powiedzieć odejść, ale czy ten drugi tata druga mama to nie to samo. Co będzie lepsze dla dzieci, sama nie wiem jemu bardzo na nich zależy, uświadomiłam mu że jeżeli się rozstaniemy dzieci będą przy mnie i to bardzo go zabolało. On ma pomysł by być koło siebie do pewnego wieku dzieci, ale ..... ja też chciałabym być kochaną, też mam prawo do szczęścia. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 O jesooo 20.11.06, 12:59 Przepraszam, ale nieodmiennie mnie irytują teksty na temat potencjalnego nowego faceta/przyszłej miłości/znalezienia miłości wygłaszane prze kobiety tkwiące w beznadziejnych układach. Tak jakby miał przybyć pan na białym koniu i uwolnic od lęków, wynagrodzić dotychczasowy syf etc. Ty się nie zajmuj milością kobieto tylko swoim bezpieczeństwem. Miłość tu najmniej istotna. Tia... Twoja wina, że Cię bije. Oczywiście. Jemu zależy na dzieciach? G...o prawda. Gdyby mu zależało to by nie bił ich matki. Masz prawo do szczęścia? Ciekawe... to może najpierw zamiast myśleć o miłości idź na terapię dla osób dotkniętych przemocą i odejdź od tego pana? Odpowiedz Link Zgłoś
mlodytatus Re: O jesooo 20.11.06, 13:15 spokojnie, przeciz juz ja troche wyprostowalismy juz cos zrozumiala wiec prierwszy krok jest zrobiony.ale oczywiscie musza byc dalsze postepy... powidzenia. jak cos to jestesmy Odpowiedz Link Zgłoś
lesk Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 20.11.06, 13:22 Jagna, gdy przeczytałam twój post, to tak jakbym w znacznej części czyatała o sobie. Napiszę w skrócie: związałam się z człowiekiem, który używał przemocy w stosunku do swojej matki od kilku lat (w chwilach bytności u niej). Ja o tym dowiedziałam sie naocznie gdy z nią zamieszkaliśmy - szok, totalny szok. Nic wcześniej o tym nie wiedziałam, jego matka wszystko skrzętnie uktywała, słowo nie padło na ten temat. Starałam sie mu tłumaczyć, niby po fakcie przepraszał itp, ale cóż doszło do tego, że i ja stałam się ofiarą. Głupia byłam ,że po pierwszym takim zajściu - gdy uderzył matkę - nie postawiłam ultimatum: albo pójdziesz sie leczyć albo koniec z nami. Dodam, że wtedy byłam w ciąży, pierwszy raz mnie uderzył 2 tyg po urodzeniu dziecka. Psycholog musiałby się wypowiedzieć o mechanizmach, które mną kierowały, że nie zerwałam z nim. Ataki złości i przemoc zdzarzały się średnio co 2-3 miesiące. Raz wyprowadziłam się z małym, wróciłam , dlaczego? obietnica, że pójdzie do psychologa i kupa długów na działalność gospodarczą, dom. Poprawiło się, ale po kilku wizytach przerwał terapię. Znowu ataki przemocy, koniec jest taki: wezwałam policję (jego matka była zawsze temu przeciwna - ale to jest osobna historia), założona niebieska karta. Od 4 tyg chodzi na terapię w grupie dla osób stosujących przemoc. Sam sie tam zgłosił i niby ma zamiar do skutku uczestniczyć. Twój mąż wymaga terapii - sama separacja i wyjazd za granicę nie załatwią sprawy. Czesto właśnie ci ludzie sa jednocześnie dobrymi ojcami. Oni mają zaburzenia na linii - złość, reakcja w gniewie. Gdzieś w ich mózgu brak jest możliwości zatrzymania się w odpowiednim momencie. Osoby z takimi zaburzeniam muszą sie leczyć! Chcę ci powiedzieć, że wiem jak to jest, żyć z człowiekiem stosującym przemoc. Niestety efekt jest taki, że sama będę musiała iść po pomoc a dlaczego? Jest we mnie tyle złości (ukrytej, podświadomej?) przeciwko niemu, że chyba wybiorę sie na spotkania grupy dla ofiar przemocy. Trzymaj sie dzielnie. Odpowiedz Link Zgłoś
aniael Jagna 20.11.06, 20:15 Cieszę się, że nie uciekłaś z tego wątku na dobre i zaczęłaś działać. To bardzo dobrze. Bałam się, że te odpowiedzi Cie przerosły, jesli tak nie jest - to super. Jesli możesz jeszcze porozmawiać z mężem na spokojnie - to koniecznie mu wyjaśnij - ŻE NIE MA TAKIEJ WINY, KTÓRA USPRAWIEDLIWIAŁABY BICIE. Po prostu nie ma! JEST CI WINIEN PRZEPROSINY. Domagaj się ich! Powiedz, że ma przeprosić i nie bić Cię nigdy więcej. Teraz druga rzecz - nie łudź się, że ta rozmowa go zmieni. Cudów nie ma - nawet przy najlepszych chęciach nie da sobie rady sam - jak alkoholik. Jedyne co może Was jeszcze uratować, to terapia. I zamiast fundować mu super wakacje na modnych wyspach (to nagroda za coś???) wyślij go na terapię. Jesli się nie zgodzi - odejdź. Nie bój się postawić mu tego ultimatum. On naprawdę bez pomocy psychoterapeuty się nie zmieni. Jeśli na nią nie pójdzie - prędzej czy później uderzy Cię znów. Ja wiem, że decyzja o odejściu jest bardzo trudna, ale uwierz - wiele kobiet się na to decyduje z pożytkiem dla siebie i dzieci. Trzymam kciuki - działaj dalej i bądź konsekwetna! To podstawa! Ps. Nie oszukuj się - to, że dzieci nie widzą samych aktów przemocy, to nie znaczy, że nie wiedzą, co się dzieje. Na razie są małe, ale i tak na pewno czują, że dzieje się coś bardzo złego. Wiedzą więcej niż myslisz. Naprawdę wydaje Ci się, że nie słyszą twojego krzyku, gdy facet zadaje Ci ból?? Że ich to nie przeraża?? Przemyśl to. Trzymam kciuki bardzo mocno - wierzymy w Ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu brak słów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.11.06, 13:43 naprawde nie pojmuje kobiet które trwają w takich związkach i wierzą jeszcze ,że on sie zmieni... a paranoja jest już twierdzenie ,że jest sie z kimś takim dla dobra dzieci... staram sie wczuc i cokolwiek zrozumiec ale analizując po prostu nie potrafie... ja na twoim miejscu juz bym dawno zwinęła manatki... Odpowiedz Link Zgłoś
lesk Re: brak słów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.11.06, 13:49 wiesz, sama tak twierdziałam nim związałam sie z moim partnerem. Do tej pory nie jestem w stanie zrozumieć co mi padło na mózg, że przez pewien okres czasu zachowywałam się jak bezwolna ofiara. Powiem, że ogółem jestem osobą odważną, podejmującą rózne wyzwania itp, przez otoczenie jestem postrzegana jako zaradna, z silna osobowością. A tu co? nic, przez jakis czas nie zrobiłam nic aby to przerwać. Sama siebie nie rozumiem, jak pisałam , psycholog sie kłania. Odpowiedz Link Zgłoś
sowa_hu_hu Re: brak słów!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.11.06, 13:50 ale jednak odeszłaś - i to ci sie chwali Odpowiedz Link Zgłoś
m.fiorella Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 20.11.06, 14:58 boze kobieto, rozumiem ze go kochasz jeszcze ale on sie nie zmieni, nie ma takiego co by sie zmienil, zeby sie uratowac i dzieci mozesz tylko odejsc, on ma zjechana psychike io taki juz bedzie, nie wyleczy sie go , uciekaj chyba ze chcesz zeby cie zabil i zeby twoje dzieci na to patrzyly natychmiast zglos sie na policje i zaloz niebieska karte, to bedzie potrzebne przy rozwodzie i pomysl do diaska o dzieciach, przeciez je kochasz chyba ze kochasz tylko jego i wolisz byc napierda...na non stop przy swoich dzieciach Odpowiedz Link Zgłoś
paulina.paulikowska Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 20.11.06, 15:24 zostaw go!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aniael Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 23.11.06, 17:38 I jak sobie radzisz?? Odpowiedz Link Zgłoś
wisienka89 Re: Mąż - coraz bardziej boję się go 23.11.06, 21:16 JA bym nie zyla w takim zwiazku. Dziewczyno wykonczysz sie psychicznie!!! Nad Toba sie zneca to kiedys rpzelozy to na dzieci... Zrob co powinnas jak najszybciej - zostaw go! Odpowiedz Link Zgłoś