Gość edziecko: guest
IP: *.*
03.01.02, 00:22
no wlasnie, tak sie od dluzszego czasu zastanawiam a dzisiaj nawet bardziej, szczegolnie po lekturze forum... dlaczego nasze babki starzaly sie razem z dziadkami? dlaczego cierpialy gdy oni umierali? jakim cudem umialy im wybaczac i tak bardzo kochac? moj dziadek byl bardzo niezle ziolko chociaz babcie kochal ponad wszystko. i byli malzenstwem szczesliwym do konca, mimo dziadkowych wyskokow. a my? rozwod za rozwodem. dlaczego? czy dlatego, ze wymagania kobiet sa wieksze? nasza samoswiadomosc osiagnela jakies kolosalne szczyty? mamy lepszy dostep do pracy i nie potrzebujemy samca donoszacego pozywienie bo same je donosimy ze sklepu? mamy net, telewizje i to zastepuje nam w jakis sposob potrzebe bliskiego kontaktu z drugim czlowiekiem? czy moze odwrotnie... jestesmy slabsze, nie umiemy wybaczac, zapatrzone w nasladowanie facetow zagubilysmy gdzies kobiecosc? a moze to mezczyzni sie zmienili? moze nie sa juz tacy mescy, moze zbyt latwo sie poddaja, zbyt lekko mowia o swoich slabosciach? a moze w ogole idea rozmawiania kobiety z mezczyzna to blad? malzenstwo moich rodzicow rozpado sie wlasnie przez te niekonczace sie dyskusje. moje tez. zbyt wiele sobie powiedzielismy.nie wiem... czy wy tez sie kiedys nad tym zastanawialyscie? mezczyzni coraz rzadziej caluja kobiety w reke a kobiety coraz czesciej nosza spodnie. to dobrze czy zle? a moze wszystko jedno? moze na tym polega rozwoj? tylko dokad on nas zaprowadzi?tak tylko sie zastanawiam...pozdro.j.