Uczucie a rozsądek...

IP: *.* 04.01.02, 12:36
Wiecie, zebrało mi się na przemyślenia. Ostatnio na emamie w kilku wątkach wałkowany był temat zdrady. I parę osób twierdziło, że kiedy uczucie przychodzi na człowieka, to nic nie jest ważne, bo z uczuciem nie można walczyć...No właśnie, jak myślicie - można, czy nie można? Prawdę mówiąc, nigdy nie przeżyłam czegoś takiego, co zmusiłoby mnie do odrzucenia tego, w co wierzę, do zdrady. Z tego, co czytałam ostatnio wynika, że naprawdę mam szczęście. Dziewczyny pisały "Nie wiecie jak to jest, bo nie przeżyłyście tego...". No właśnie - jak to jest?Nie chcę tu znowu dyskutować o moralnych aspektach zdrady. Na ten temat mam poglądy dość radykalne. Chciałabym natomiast pogadać o tym, na ile rządzą nami uczucia, a na ile rozsądek?Nie wiem, czy precyzyjnie się wyraziłam - ale chętnie poczytam, co myślicie na ten temat.Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsądek... IP: *.* 04.01.02, 14:12
      Ja zdradzialm obu moich ukochanych, a kiedy im powiedzialam, ze nie sa jedynymi... zachowali sie zupelnie inaczej, niz sie tego spodziewalam, inaczej niz na to zaslugiwalam... Moja sprawa jest bardzo swieza, wiec nie moge powiedziec, jak bedzie dalej. Nie jestem w stanie powiedziec, co kierowalo mna przy podjeciu decyzji o ropoczeciu nowego zwiazku, bez zakonczenia stragego, ale towarzyszylo mi zawsze poczucie, ze krzywdze i ich i siebie... o powiedzeniu prawdy zadecydowal rosadek - balam sie o wlasna psychike i o to, ze wczesniej czy pozniej moje wiarolomstwo wyjdzie na jaw, a chyba jeszcze gorzej bym sie czula - oni pewnie rowniez - gdyby uslyszeli to z innych niz moje ust...Mialam i mam poczucie winy, z ktorego moj obecny jedyny - chyba, jesli wytrwam w postanowieniu - probuje mnie wyciagnac...Nie wiem, czy mi sie uda, bo "to" zostawia slad w psychice, sercu, umysle... zostaja miejsca, rzeczy, piosenki, filmy, powiedzonka, imie i wiele, wiele innych "przypominaczy".Nigdy nie zwiazalabym sie z kims takim, jak ja i wciaz tlumacze to temu, z ktorym jestem, ale on zamyka me usta pocalunkiem i gladzac po policzku lib wlosach zapewnia, ze wszytko bedzie znowu wspaniale...Jak moglam im to zrobic???F.
    • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsądek... IP: *.* 04.01.02, 14:36
      Idealnie byłoby gdyby rozsądek szedł w parze z uczuciem, ale niestety nie zawsze tak jest... Trzeba kochać mądrze i odpowiedzialnie. A przecież wiemy, że miłosc bywa slepa i miłosc nie wybiera ...Możemy zarzekać się, że cos nas nigdy w życiu nie spotka, ale "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono". Czasem przeceniamy się, myslimy, że jestesmy w stanie nad czyms zapanować, że rządzi nami rozsądek, nie dopuscimy do siebie pewnych emocji i uczuć, a potem okazuje się, że wpadłysmy po same uszy.Ale czy to oznacza, że nie mamy żadnej kontroli nad naszym życiem uczuciowym? Że jednego dnia mamy kochającego męża, a drugiego dnia zaiskrzy między mną a kims zupełnie innym? To przecież byłoby straszne.Więc żyć tak, żeby nie prowokować, nie kusić losu? Sama nie wiem. Ale temat na weekend, dzięki Ci Adziu...
    • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsądek... IP: *.* 04.01.02, 20:02
      Ja wierzę w to, że prawdziwa miłość zdarza się tylko raz w życiu. A takie "zaiskrzenia" to wydaje mi się, że to są zauroczenia. Tylko skąd wiedzieć, która miłość jest prawdziwa i jedyna? Kiedyś chodziłam z chłopakiem i tak się zastanawiałam, czy go kocham? Pytałam moją koleżankę, która własnie się zaręczyła - po czym poznała, że to miłość? Jak będziesz kochać naprawdę to będziesz wiedzieć, że to jest naprawdę, nie będziesz mieć żadnych wątpliwości. Jak pokochałam mojego męża - wiedziałam, że go kocham. Miałam faktycznie taką pewność. Nie wiedziałam, czy nie będę kiedyś żałować decyzji o ślubie, czy nie okaże się kiedyś "szują". Pewna byłam, że będę żałować jeśli za niego nie wyjdę.A co do rozsądku... Mieliśmy bardzo poważny problem z mężem jeszcze długo przed naszym ślubem. Próbowałam zachować się rozsądnie i rozstaliśmy się. Wytrzymałam tydzień, schudłam 3 kg (a jestem bardzo szczupła i do tej pory tego nie nadrobiłam), płakałam bez przerwy. Problem udało się na szczęście rozwiązać. Na początku grudnia minęło 8 lat jak jesteśmy razem, a nasza miłość zrodziła się z przyjaźni (jak to brzmi ;)) ).Pozdrawiam serdecznie
    • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsa˛dek... IP: *.* 04.01.02, 21:15
      No wiec ja wychodze z zalozenia, ze czlowieka od zwierzecia rozni przede wszystkim mozliwosc wyboru i panowanie nad zadzami, odruchami (chociaz to brzmi dziwnie - zaraz wyjasnie) - jest ktos, cos iskrzy, padamy sobie w ramiona - to w tym przypadku nazywam odruchem. Ale tak nie musi byc. Wiem, bo przezylam cos takiego. Ale moje malzenstwo wydawalo mi sie wtedy wazniejsze w jakims dziwnym, metafizycznym stopniu - nie mielismy dzieci, mieszkania, auta, nic, tylko siebie wiec odejsc nie byloby trudno. Ale jakos tak dziwnie sie czulam z mysla, ze przeciez obiecalam, ze nie zdradze. I chociaz ten drugi czul do mnie to samo co ja do niego (powiedzial mi o tym, ja sie tylko usmiechnelam i powiedzialam, ze mam meza) on nigdy sie o tym nie dowiedzial. Myslalam, ze zdechne (nie umre, zdechne) ale zabilam te milosc. I nikt, naprawde nikt oprocz mnie nie wiedzial o jej istnieniu. I chociaz teraz moglabym powiedziec, ze zaluje bo moze z tym drugim byloby mi lepiej niz z mezem, to tak naprawde nie zaluje. Bo postapialam zgodnie ze soba, ze swoimi zasadami, dzieciecymi idealami. Zdrada jest dla mnie oznaka slabosci.Pozdro.J.
      • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsa˛dek... IP: *.* 04.01.02, 22:07
        Dziękuję Ci Jojo. Ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji (zaiskrzenia) i nie chciałam się wypowiadać. Pociaesza mnie Twój post - jednak można nad sobą zapanować.Pozdrawiam serdecznie.
      • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsa˛dek... IP: *.* 06.01.02, 11:38
        a czy nie myslisz jojo, ze zdrada fizyczna to czasami nic w porownaniu z ta w "glowie"? czesto ludzie rzeczywiscie sie w sobie zakochuja, "do niczego nie dochodzi" (z powodu przekonan, religii, dzieci itp.), ale cos zaiskrzylo sa mysli, porownia wyobrazenia a ciagla nieobecnosc. z czasem moze to zblednie ale to chyba tez zdrada partnera i chyba jeszce gorsza?K
    • Gość edziecko: kuraczek Re: Uczucie a rozsądek... IP: *.* 04.01.02, 21:39
      nie ważna jest sama zdrada ale to co sie później z tym zrobi...
      • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsądek... IP: *.* 04.01.02, 22:11
        A ja myślę, że jednak ważna jest zdrada. Zwykle pojawia się, gdy coś się psuje w małżeństwie (tak przynajmniej wynika z wątku o zdradzie). I zamiast pogarszać sytuację, trzeba ratować małżeństwo. Chyba że nie warto ale wtedy trzeba by postwić sprawę jasno, a potem to już nie jets zdrada.Pozdrawiam, Gośka
        • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsądek... - do Jojo, ale nie tylko IP: *.* 05.01.02, 11:03
          JOJO! masz racje, ze zdrada, to slabosc. Wlasnie dlatego w ktoryms z postow napisalam, ze nie zwiazalabym sie z kims, kto dla mnie zdradzil, ze nie uwierzylabym zdrajcy, nie dala drugiej szansy, bo ta slabosc wraz z ponownym kredytem zaufania nie odchodzi. Najgorsze jest to, ze ja taka linie kredytowa dostalam i jestem niemal pewna, ze przez dlugi czas bedzie ona odnawialna, a to jest najbardziej niepokojaca mnie swiadomosc... chcialabym wiedziec, miec pewnosc, ze po kolejnym, wyskoku (oby do niego nie doszlo!!!!!!! nigdy!!!) moj Kot pkaze pazurki, albo po prostu odejdzie... w sumie to powinien mnie w sobie ponownie rokochac do utraty tchu i wtedy odejsc... nalezy mi sie, niestety...F.
    • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsądek... IP: *.* 06.01.02, 12:11
      Rozum mi mowi - Odejdz, czuje ze jestem nieszczesliwa, placze co wieczor, coraz wiecej czasu spedzam samotnie, a serce mowi...Zostan, On sie zmieni, On Cie znowu pokocha...Wiem ze powinnam, ale odchodzac nie bede miala czym oddychacsad
    • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsądek... IP: *.* 07.01.02, 11:28
      Serce mówiło: "Jak moge bez niego żyć ? Jeśli jego zabraknie, cały świat legnie w gruzach. Nie mozna zyć bez powietrza." a rozum powiedział: "Odejdź, nie mozesz się uzalezniać od kogos aż tak bardzo". Odeszłam. Chyba nie żałowałam, choć nastepne dziesięć lat było koszmarne. Teraz juz wiem, że to był dobry wybór. Wiem, że to była ta prawdziwa miłośc, ale taka która nie pozwala być razem. Wspomnienia sprawiają, że pozostaje piękna.
    • Gość edziecko: guest Re: Uczucie a rozsądek... IP: *.* 07.01.02, 11:58
      Może trochę z drugiej strony problemu. W wysokich ostatnich Wysokich obcasach jest fajny list dla wszystkich mężatek bo nie chodzi o to aby dogonić króliczka tylko go gonić Gabi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja