Gość edziecko: guest
IP: *.*
04.01.02, 12:36
Wiecie, zebrało mi się na przemyślenia. Ostatnio na emamie w kilku wątkach wałkowany był temat zdrady. I parę osób twierdziło, że kiedy uczucie przychodzi na człowieka, to nic nie jest ważne, bo z uczuciem nie można walczyć...No właśnie, jak myślicie - można, czy nie można? Prawdę mówiąc, nigdy nie przeżyłam czegoś takiego, co zmusiłoby mnie do odrzucenia tego, w co wierzę, do zdrady. Z tego, co czytałam ostatnio wynika, że naprawdę mam szczęście. Dziewczyny pisały "Nie wiecie jak to jest, bo nie przeżyłyście tego...". No właśnie - jak to jest?Nie chcę tu znowu dyskutować o moralnych aspektach zdrady. Na ten temat mam poglądy dość radykalne. Chciałabym natomiast pogadać o tym, na ile rządzą nami uczucia, a na ile rozsądek?Nie wiem, czy precyzyjnie się wyraziłam - ale chętnie poczytam, co myślicie na ten temat.Pozdrawiam Agnieszka