Chyba nie jestem już najważniejsza :-(

IP: *.* 17.01.02, 13:07
Dziewczyny, mam strasznego doła. Pracuję, a babcia opiekuje się moim 10 miesięcznym synkiem i od paru dni mam wrażenie, że to ona a nie ja jestem dla niego najważniejsza. Do mnie głównie jęczy lub domaga się jedzenia, a do niej się uśmiecha. Może to przejściowe, ale tak mnie to rozłożyło, że popłakałam się w nocy w poduszkę. Czy wy, Drogie Pracujące Mamy, coś takiego przeżywałyście. Przecież powinnam się cieszyć, że babcia tak dobrze się zajmuje, że dziecko jest radosne, a ja wstrętna niewdzięcznica jestem po prostu zazdrosna.Podłamama Beata
    • Gość edziecko: Kaśka Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 13:19
      Paradoksalnie- jęczy do Ciebie bo śmiałaś zostawić na dłużej. Jesteś dalej najważniejsza i właśnie w taki sposób dziecko Ci to okazuje. Ja pracuję od około 2,5 lat, Gabryśka ma trzy lata i do tej pory "karze" mnie jęczeniem i biadoleniem- jak wrócę po dłuższej niebytności, albo zostawię u dziadków itp. Myślę, że w ten sposób dziecko rozładowuje swoje emocje związane z pewnym brakiem bezpieczeństwa jakie daje mama. Jak się przyzwyczai i zrozumie, że wprawdzie wychodzisz ale zawsze wracasz - sytuacja się zmieni. Głowa do góry!
    • Gość edziecko: wiesia Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 13:23
      Co prawda miałam na tym forum głosu nie zabierać, ale w temat mi się za bardzo wstrzeliło by zmilczeć.Od rana mam identyczne przemyślenia , albo i gorsze! Moje dziecko od kilku miesięcy przebywa na okrągło z tatą- bo ten wylądował na bezrobociu. W ciągu dnia to tata go karmi, przewija, zabawia, a wieczoram ja leżę jak kłoda- tak na mnie ta ciąża działa i pożytek ze mnie żaden. Tak więc i wieczorami tata jest od wszystkiego. Ostatnio dziecko prawie mnie nie zauważa, gdy wychodzę z domu do pracy to robi obojętne "papa", a jak tata wychodzi na chwilkę aby np. wyrzucić śmieci, to dziecko z rozpaczą rzuca się na drzwi i woła "tata". "Mama" praktycznie nie istnieje w jego słowniku, za to tata jest to wszystkiego, a nawet jak chce czegoś ode mnie to też mnie tytułuje "tata". A jak się bawią i szaleją to tylko lawina śmiechu do mnie dochodzi, bo leżę. Wczoraj tacie zebrało się na refleksję, że dzieki bezrobociu odkrył uroki ojcostwa, bo przedtem Jacuś był trochę jego a teraz to jest całkowicie jego. Dzisiaj rano przeniósł się pod łóżeczko dziecka ,bo to obudziło się i oczywiście go wezwało...tak sobie przytuleni leżeli ,gdy ja wychodziłam do pracy... Skomentowałam ponuro, że ja już im do niczego poza przynoszeniem pieniędzy nie jestem potrzebna. Niedawno jeszcze karmiłam, a teraz...no do niczego. Równie podłamana obserwatorka "towarzystwa wzajemnej adoracji samca małego i dużego"
      • Gość edziecko: horac Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 13:55
        Cześć Wiesiu,Ale co - obraziłaś się na forum, czy to dla dobra dziecka nie surfujesz (tak to się chyba mówi o lataniu po Internecie?).Ha, śmiesznie to opisałaś! Podobało mi się. Też bym nie chciała, żeby dziecko mówiło do mnie TATO. Jak byłam w ciąży, to miałam takie humory i tak źle się czułam, że nawet mąż, z reguły dla odmiennego stanu wyrozumiały, miał dość moich fochów. Wydaje mi się, że dzieci rewelacyjnie bezbłędnie odbierają wszystkie nastroje rodziców, choćby Ci maskowali je jak potrafią. A w ciąży to, sama wiesz, nastroje nienajlepsze. Ja bym się tym nie prejmowała. Pozdrawiam. Matylda.
    • Gość edziecko: horac Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 13:45
      Beato, No nie, napewno tak nie jest!To dlatego jęczy właśnie do Ciebie, bo Ty najwięcej możesz i jesteś najważniejsza. Mój synek, rówieśnik Twojego (ur. 13 marca), zachowuje się identycznie. Z babcią się bawi i cieszy, a do mnie przychodzi z kwękaniem, gdy mu coś doskwiera, np. kupa w majtach, albo gdy chce cycka. Mało to romantyczne, no nie? Wróciłam do pracy gdy miał 7 m-cy, teraz są z nim dziadkowie - a za dziadkiem po prostu szaleje. Z dorosłymi jest podobnie - kokietujemy ludzi, którzy są dla nas w pewnym sensie nowi lub nie mamy ich ciągle przy sobie, ale gdy potrzebujemy pomocy zwracamy się ku tym najdroższym, najbliższym. Inna sprawa, że powrót do pracy wiąże się z pewnym dodatkowym obciążeniem, czasem stresem i przestajemy się tak często uśmiechać, także do dziecka. A dziecko to przecież lustro, w którym odbijają się nasze emocje. Wcale nie powinnaś się tym martwić. Ja się nie martwię w ogóle. Wiem, że nikt mnie dziecku nie zastąpi! Ty też jesteś niezastąpiona! Matylda
    • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 14:28
      Beacia,U mnie jest to samo, pisałam zresztą o tym niedawno w innych wątkach. Mój 10,5 miesięczny synek od kilku tygodni po moim powrocie z pracy co prawda zerknie na mnie i czasem łaskawie się usmiechnie, ale gdy próbuję go wziąć na ręce to się wyrywa do babci albo taty (jest prawie ciągle w domu). Ja jestem ewentualnie od nocnego wstawania. I oczywiscie tłumaczę sobie, że to nic strasznego, ale też niedawno się z tego powodu poryczałam, tyle że w pracy, "przy ludziach" - tak mnie wzięło. Z jednej strony chciałam już wrócić do pracy, a z drugiej - omijają mnie ważne wydarzenia z życia mojego dziecka. I tak całe życie - trzeba wybierać i potem ponosić konsekwencje tych wyborów.Pisz w razie czego na priva, to sobie pobiadolimy. Czasem to pomaga. ;)MARtula
      • Gość edziecko: Beata32 Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 15:42
        Z tym nocnym wstawaniem, to też miałam przejście. Babcia jeszcze przez jakiś czas (mam nadzieję) z nami mieszka. Mały czasami trochę w nocy marudzi.Tak się wczoraj wieczorem kładę i myślę sobie - no chociaż w nocy będę go miała dla siebie. A ten obudził się koło 3 i marudzi. Staram się go uśpić a on marudzi, przytulam ... marudzi ... bujam ... marudzi ... babcia się obudziła ... marudzi ... babcia weszła do pokoju. "Ja się nim zajmę" a ja ... "Nie ja sobie poradzę" ... "Ale zajmę się" "Ale poradzę sobie" "Ale daj go" "Ale naprawdę sobie poradzę" ... normalnie prawie zaczęłyśmy go sobie wyrywać ... w końcu go zabrała ... poryczałam się do poduchy...I znowu racjonalnie podchodząc do sprawy powinnam się cieszyć - miałam do 7 cztery godziny snu - luksus który nie trafia często - mogłam to wykorzystać, dlaczego przeryczałam godzinę i nie mogłam zasnąć przez następną z poczuciem jakby mi dziecko odebrano. Przecież powinnam się cieszyć ze ktoś chce mi pomóc.Ciągle podłamana Beata
        • Gość edziecko: goga Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 16:01
          Jestes !!!Postaraj sie delkiatnie zasugerowac Babci, ze chcesz spedzac troszke czasu sama z maalym ( jak ma na imie?).Jak wrocisz z pracy , niech Babcia sobie odpocznie, poczta ksiazek, gazete, a Ty zajmiesz sie malym , bo tak jak On potrzebuje Ciebie , Ty potrzebujesz Jego.Mi moze jest "latwiej" , bo ja mam opiekunke wiec wszystkie wieczory, weekendy itd sa dla mnie z malym i ON na to wyraznie czeka i ja tez. Ale jedno jest pewne , jestes dla Negp najwazniejsza!
          • Gość edziecko: Beata32 Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 16:37
            Właśnie, zastanawiam się czy (mimo moich wcześniejszych przekonań) jednak opiekunka nie jest lepsza. Ale rozpatrując sprawę racjonalnie to przecież lepsza chyba jest osoba która kocha i znowu ... czego ja się czepiam, przecież to, że się cieszy ... to znaczy, że krzywda mu się nie dzieje, a ja to podła niewdzięczna zazdrośnica.A mój synek to Maciuś (Król Maciuś I).Pozdrawiam Twojego Piotrusia (widzałam na "Zobaczcie" - słodki chłopaczek)Może Jednak Najważniejsza Chciaż Ciągle Zazdrośnica Beata
        • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 16:18
          Moja mama na szczęscie mi go w nocy nie wyrywa, ale już mi się zdarzyło, że "zderzyłam" się z nią przy łóżeczku małego, bo w ciemnosciach jej nie zauważyłam (cóż, była szybsza). Generalnie jest zasada, że w nocy to ja. Raz tylko po strasznie męczącym i długim dniu w pracy skorzystałam z propozycji mojej mamy, że "dzisiaj ja do niego będę wstawać". Ale rano było mi smutno i już wolę sama się "męczyć", chociaż Mój Marudek lubi w nocy pomarudzić.MARtula
    • Gość edziecko: iska Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 17.01.02, 19:20
      Moim dzieckiem opiekowala sie niania przez pewien czas i wiem ze to standard ze dziecko dla niani (opiekunki) to sam miod
    • Gość edziecko: Beata32 Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 18.01.02, 09:16
      No, dziś jest lepiej.indifferentWczoraj jak tylko wróciłam od razu chwyciłam Maćka na ręce i wypuszczałam co najwyżej na chwilkę. Dzięki radom eMam z Zabaw zarządziłam wspólną zabawę - grzebanie się w kaszy.Pół kilo kaszy wysypałam do miski i dałam małemu do zabawy. Cała podłoga w kuchni w rezultacie była zasypana kaszą. Oboje tarzaliśmy się w kaszy i radochy było co niemiara. :DZrobiło mi się lepiej, jak zobaczyłam, że ja również jestem w stanie tak go zabawić, że nie leci do babci czy do taty.Bardzo dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia.PozdrawiamJednak Najważniejsza Dla Swojego Synka Osoba Beata
      • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 18.01.02, 10:02
        To super.Ja też miałam wczoraj fajny wieczór, bo po raz pierwszy od dłuższego czasu, Maksiu wyciągnął do mnie ręce i nie wypusciłam go już do wieczora...
    • Gość edziecko: suzimuzi Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 20.01.02, 09:23
      Hej Wam!Wlasnie przyeczytalam ten post i pomyslalam, ze ja tez sie Wam wyzale. Izunia ma dopiero 2 miesiace, a ja juz musialam wrocic do pracy. Na szczescie Izunia wstaje bardzo wczesnie - zanim jeszcze z domu wyjde. Dlatego rano siadam przy jej lozeczku gdy zaczyna sie budzic - bo jak sie budzi to ma najpiekniejszy usmiech.I ostatnio do pokoju weszla moja mama - i ja poprosilam by odeszla od lozeczka, bo chcialam by sie do mnie usmiechnela. No wiec mama stanela dalej... ale tylko do momentu gdy Izunia otwarla oczy. Gdy tylko Izunia sie obudzila mama szybko podeszla do lozeczka i do niej zagadala. Izunia popatrzyla na babcie i sie usmiechnela... i juz na mnie nie chciala popatrzyc. Tez sie poplakalam. A moja mama powiedziala, ze robie histerie o nic. A ja nie robilam histerii .. tylko mi przykro bylo - bo ja tak czekam na ten poranny usmiech...:sweat:Suzann
      • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Chyba nie jestem już najważniejsza :-( IP: *.* 21.01.02, 09:59
        Suzann,Radosne dzieci takie są - usmiechają się do wszystkich i cieszmy się z tego (też sobie muszę tłumaczyć, że to dobrze, bo czasem czuję się zazdrosna :( ). Wczoraj np. była u mnie moja siostra, której mój synek prawie nie zna, bomieszkamy daleko. No i rano obudził się ok. 6.30, mi okrutnie chciało się spać, więc leżałam sobie z zamkniętymi oczami o mały kotłował się między mną a mężem. Wtedy po cichutku weszła do pokoju moja siostra, o on jak ją tylko ujrzał, przeraczkował przeze mnie z prędkoscią bolidu Formuły1 z radosnym szczebiotaniem rzucił się jej na szyję. Ale przecież jestesmy MAMUSIAMI dla naszych Skarbów - najważniejszymi na swiecie. A że usmiechają się do innych - to przecież dobrze. :)
Pełna wersja