jak powiedziec mezczyznie, ze....

IP: *.* 18.01.02, 00:19
sie go juz nie kocha, ze zabil milosc swoimi czynami, myslami... w zasadzie calym soba? wiem, ze oni mysla jakos inaczej niz my i nasze, kobiece, argumenty do nich nie przemawiaja ale... moze ktoras z was posiadla tajemna wiedze na temat skutecznego przekazywania informacji istocie z gatunku mezczyzn? bo ja juz nie mam sily ani zadnych pomyslow. no, moze jeden ale ten moglby sie zakonczyc uszczerbkiem na zdrowiu moim albo jego. a to chyba jednak bez sensu. czeeekaaaam, pozdro.j.
    • Gość edziecko: kuraczek Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 00:57
      Chyba najprościej jak mozna. Nie kocham Cie i juz nic nie można zrobic. Dobitnie dosadnie miażdżaco. Najprościej jest najlepiej. Nie chyba poprostu nie mam pomysłu.Ja się zawsze robiłam potworną chamką i pomagało. Mam nadzieję że się jednak nie utopiłaś.;)
      • Gość edziecko: Katarzyna_K Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 08:42
        Powiedzcie mi dlaczego oni tak zabijają w nas tą miłość. Takimi zwykłymi codziennymi utarczkami, nie umytym talerzem, gapieniem się w tv i ciągłymi pretensjami dop nas, nie wiadomo o co. Ja jak słysze codziennie "Już mnie nie kochasz?" takie napadliwe pytanie, i widzę jak siedzi, je obiad i nie myje po sobie. To tak właśnie tak mam mu chęć wykrzyczeć w nos "TAK NIE KOCHAM CIĘ". Gdzieś w środku jest jakaś ta miłośc, ale już zabita albo nieprzytomna. Codziennie staram się ją cucić i nic, ona dalej zabija ją we mnie, wczorajk ni z gruszki ni z pietruszki - powiedział do mnie bardzo obraźliwe słowa. I poszedł spać, a ja codzień się stram o każdy drobiazg, kupuję to co lubi, pracuję teraz na 2 etaty, bo ona ma problemy z kasą. Obłędu można dostać. Wiem, ze go boli, że ja przynosze do domu więcej forsy, ale ....czasami chciałabym być samotną matką ........
        • Gość edziecko: horac Re: jest świetny sposób na tzw. miłość! IP: *.* 18.01.02, 09:12
          Nie chcę się tu mądrzyć, bo ja kocham jednak męża.Jedno tylko pytanie: mówicie tu o zakochaniu czy kochaniu?Zakochanie zwykle żyje krótko. Zabite sześćdziesiątym nieumytym talerzem, rozklapcianym bamboszem, niewyspaniem, kłopotami z "kasą". Miłość - to jest to co mówisz, Katarzyno - to co gdzieś tam w środku.JEST WYPRÓBOWANY SPOSÓB NA ODŚWIEŻENIE ZAKOCHANIA, mianowicie - ROZŁĄKA (miesięczny lub dwu - wyjazd np.)Gorąco polecam. Pozdrawiam. Matylda
      • Gość edziecko: kuraczek Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 15:12
        jojo raz jeszcze uswiadomionam bardziej.Bądź koszmarną , dobitną, miażdżącą wstrętną chamką.Wbij go w ziemię i niszcz jego miłość.Pokaż że juz nie jesteś osobą która zna, wymyśl faceta/poznaj faceta - opowiedz mu o tym ze szczegółami.zakochaj się na zabój czekając do rozwodu. Powiedz wszystkim jego i wspólnym znajomym ze z tego nic nie będzie. Lub potraktuj go jak "najlepszego przyjaciela" któremu koniecznie musisz się zwierzyć z wielkiej miłości do innego.Jak aseksualnego, najlepszego przyjaciela który w dodatku jest gejem i przeszedł skomplikowaną operacje usunięcia penisa.Albo stań się dla niego kompletnie nieatrakcyjna.Zacznij robic to co mu zawsze przeszkadzało i na co miał uczulenie.Krusz w łóżku, przytyj 600 kg,pal jak kotłownia, albo wprost przeciwnie stań się pedantką bez nałogów- chudą jak patyk(nie znam upodobań twojego niekochanego)Hmmmmmm basta.koniec :hello:
    • Gość edziecko: horac Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 09:00
      Jojo,A ten mężczyzna to Twój mąż?Jeśli tak, to jakiego gatunku czyny jego spowodowały Twoje odkochanie?I czy naprawdę chcesz mu to powiedzieć?W jakim celu?Cześć. Matylda
    • Gość edziecko: usia Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 09:27
      Jojo, nic Ci nie poradzę, bo jak ja powiedziałam takiemu jednemu że koniec, to błagał mnie na kleczkach i zmiękłam. Zupełnie niepotrzebnie, bo tylko odchorowałam to i tak po 3 miesiącach sie rozsypało. Ale wtedy byłam młoda i głupia. Jako osoba starsza i doświadczona po prostu powiedziałam KONIEC i nie reagowałam na telefony, listy, "przypadkowe" spotkania.W końcu wzięłam ślub z innym i dopiero to pomogło...Ale tego Ci chwilowo nie polecam. Na privie możeny pogadać.Acha, czemu milczysz jak głaz narzutowy?
    • Gość edziecko: jojo Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 09:33
      ha, przeczytalam i nic... nie chodziw moim przypadku o balagan, nie umyta wanne (do tego chyba juz przywyklam) tylko o zdrade, wielka milosc do inneh kobiety powracajaca jak bumerang. too much. poprosilam, zeby sie wyprowadzil (mamy wspolne mieszkanie), zrobil to ale ciagle dzwoni albo przychodzi niby do dziecka a tak naprawde do mnie, zeby mnie przekonywac jak bardzo sie zmienil, jaki teraz jest inny... a ja to slyszalam juz trzy razy... i nie umiem, w zaden sposob mu znowu uwierzyc, pewnie dlatego, ze juz go nie kocham, bo jak mozna kochac czlowieka, ktory wielkokrotnie zburzyl cale moje zycie, zabil wiare, wykorzystal zaufanie...?a najprosciej nie dziala, dlatego w ogole napisalam ten post, on nie slyszy gdy mowie, ze go nie kocham i nasze dalsze wspolne zycie nie ma juz sensu. albo mowi, ze to sie zmieni bo on mnie kocha i w ten sposob obudzi milosc we mnie. a ja, jak patrze na niego to widze twarz tamtej kobiety, gdy mowila mi jakim to on jest wspanialym kochankiem i ze przeciez jestesmy juz po rozwodzie... no i maxi jest spokojnieszy gdy nie ma go w domu. a to tez wazne, pomijajac fakt, ze nigdy sie synem nie zajmowal. buuuu.j.
      • Gość edziecko: horac Re: Damą być, ach damą być ... IP: *.* 18.01.02, 11:46
        Jojo-ojojojojojoj!Ach, to co innego! Przykre. Trzy razy wracał do tej swojej Gawędziarki? (czy w tej farsie brały udział też inne aktorki?) Przyznacie, że kobiety bywają nieznośnie okrutne?! Stać się przyczyną czy pomocą dla rozpadu rodziny i jeszcze sobie pogawędzić z byłą małżonką o swych orgazmach przeżytych z ojcem jej dziecka! Co za klasa! Dama! Powinszować Twojemu mężowi wyboru! Trzy razy kłamstwo, trzy razy wybaczenie i trzy razy porażka. Też bym nie chciała cierpieć jeszcze raz.A jaki jest cel jego obecnych zabiegów o Ciebie? (pewnie się trochę domyślasz, trochę wiesz): 1. Bo chce zamieszkać z Wami? Czy Gawędziarka go wywaliła?2. Czy może, zwyczajnie, pragnie odmiany seksualnej?3. ????Bo jeśli Ty jesteś całkowicie pewna, że z tych zgliszczów to już niczego nie odbudujecie, nie masz już do niego szacunku i bez cienia wątpliwości stwierdzisz, że nie ma w Tobie miłości, to rzeczywiście - niech sobie chłop "gitary nie zawraca". Jak chce, to niech przyłazi (no chyba, że dziecko na tym cierpi). Czy Ci te jego wizyty bardzo przeszkadzają? Czy myślałaś, żeby ułożyć sobie życie z kimś innym? Myślisz, że miałabyś siłę i możliwości? Ale jeśli masz jeszcze jakąkolwiek okruszynę przychylności dla męża, to może warto spróbować? Tyle, że powinien, moim zdaniem, przejść bardzo trudną próbę. Skoro mu zależy, jak deklaruje, skoro się zmienił, zachęć, by okazał swą wytrwałość. Może jest szansa zorganizowania życia tak, byś miała możliwość "pełnego podoglądu" w "prowadzenie się" męża, tak byś mogła, no niestety, ale SPRAWDZIĆ jego lojalność w każdym momencie. Daj mu może rok, może dwa na potwierdzenie swych deklaracji działaniem. Choć po tym co do tej pory się wydarzyło, nie masz pewności, że mu nie "odwali" za następnych 10 lat.Więc jeśli nie ma w Tobie już ani odrobiny dobrych chęci, może rozejrzyj się za lepszym, uczciwszym mężczyzną, jeśli w ogóle masz ochotę na jakiegokolwiek jeszcze faceta w Twoim życiu. A wiesz, coś jeszcze przyszło mi do głowy i choć nie jest to rozwiązanie szlachetne (ale czy Ty zawsze musisz być szlachetna?) i nie każdy umiałby to przeprowadzić, możnaby rozważyć taką opcję: Jeśli Twój małżonek posiada jakiś odrębny majątek, niech właśnie nim zagwarantuje swoją nowo narodzoną lojalność wobec Ciebie. Możnaby zaproponować, by wszystko co ma, nie wiem - mieszkanie, samochód, konto, akcje itp. intercyzą przepisał na Ciebie.Jeśli się po namyśle zgodzi, może warto uwierzyć w jego czyste intencje. No nie wiem, to tylko taki pomysł. Ciekawa jestem co o tym Wszystkie myślicie?Matylda
        • Gość edziecko: jojo Re: Dama˛ byc´, ach dama˛ byc´ ... IP: *.* 18.01.02, 15:07
          Cudny post, wielkie dzieki. Niestety wszystko co ma moj malzonek jest takze w polowie moje... a po za tym nie chce miec z nim juz nic wspolnego!!!!! i nie chodzi o to, ze sie w kims innym zakochalam... pewnie sporojeszcze wody w wisle uplynie zanim zaufam jakiemus facetowi a jezeli tak sie stanie to odrazu spisuje rozdzielnosc majatkowa... bo gdyby to cholerne mieszkanie nie bylo nasze wspolne to w ogole nie bylo by klopotu. no! wiec chyba je w diably sprzedam, kupie sobie mniejsze i jak sie on tylko w okolicy pojawi bede mogla zawezwac odpowiednie wladze. jezu... jak blisko od milosci do nienawisci. a ja tak bardzo nie chce go nienawidziec... tylko niech sie wreszcie przestanie platac z tymi swoimi gadkami...a co do pani... no coz... po rozmowie ze mna (z jej inicjatywy) i ustaleniu pewnych faktow pognala go jak psa. proste. tez tak probuje robic... tylko zbyt wiele przez te wszystkie lata sie wspolnych rzeczy nazbieralo i nie da sie tego wystawic w walizce za drzwi. i niestety nie mam rodzicow do ktorych moglabym sie wyprowadzic. zreszta to nie jest rozwiazanie. ale mi pomoglyscie, mimo wszystko. dzieki. pozdro.j.
      • Gość edziecko: Gooh Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... --> do JOJO IP: *.* 18.01.02, 13:36
        Witaj Jojo,pamietasz mnie?Strasznie trudno powiedziec facetowi, że juz się go nie kocha, ale ... tylko wtedy gdy nie jest sie do końca przekonaną o braku tej miłości.ja mimo kolejnej zdrady i poniżania (przy kiepskim humorze, dołku psychicznym z jego strony) - nadal kocham tego, który tak potwornie mnie zranił, zburzył moje szczęście itp itd.Nie wiem jak to wszystko uporządkować, ale wierzę, że uda mi się to i to jak najszybciej. dla własnego dobra postanowiłam byc konsekwentna i ... mam nadzieje, że wytrwam, czego i Tobie życzęGooh.
        • Gość edziecko: jojo Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... --> do JOJO IP: *.* 18.01.02, 14:59
          no widzisz, a ja swojego juz nie kocham... jeszcze miesiac temu nie bylam pewna, po wakacjach w oz jestem pewna, uslyszalam wiele zlych slow i nie chce uslyszec ich znowu, za kolejnych szesc lat. i nie umiem zdobyc sie na odrobine ciepla w stosunku do niego. i juz nawet nie jest mi przykro, ze on cierpi. sam sobie nagrabil... takie zycie. ja chce miec swoje, na moich zasadach a on niech ma swoje. dzieki za dobre slowa. Ty tez sie trzymaj... w koncu nikt nam latwego zycia nie obiecywal :-)pozdro.j.
          • Gość edziecko: Gooh Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... --> do JOJO IP: *.* 21.01.02, 09:17
            W takim razie - trzymam kciuki za koniec tej sprawy, oczywiście jak najszybszy i pomyślny dla Ciebie :-)Gooh
    • Gość edziecko: pomarańcza Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 09:52
      Wiesz co ,jojo-myśle,że trzeba go wziąć na przetrzymanie i wtedy dotrze.Nie w ciagu tygodnia ,ale na dł€żęj.Jesli wyczuwa ,że gdzies w głębi serca sie wahasz-to wtedy ponawia proby bo pewnie bylo mu dobrze-ciepłe gniazdko i te sprawy...Trzymaj się Ola
      • Gość edziecko: wiesia Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 10:15
        Wulgarne to będzie trochę , ale...ostatnio natrafiłam na taki tekst:- Jak się nazywa niewrażliwa podstawa penisa?- Facet.
    • Gość edziecko: Lilly Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 10:13
      Musisz być stanowcza i konsekwentna. Licz się z tym, że to wszystko może trochę potrwać. Kocha Ciebie, więc odmowa nie spłynie po nim jak woda, będzie walczył i miał nadzieję. Jesli Twoja decyzja jest już nieodwołalna i naprawdę go nie kochasz - zacisnij zęby i tak jak napisała pomarańcza - przetrzymaj to. Przecież, na dobrą sprawę nie masz innego wyjscia.
    • Gość edziecko: Alka Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 10:32
      Już 2 razy miałam podobny problem. Za pierwszym razem byłam dość smarkata i ciągnęło sie to coś ok. 2 lat: listy, telefony, odwiedziny, a ja mając miekki wówczas charakterek pozwalałam na wszystko tylko łagodnie tłumacząc, ze już nie kocham - w końcu poznał inną i się ode mnie odhaczył. Za drugim razem to już był mąż (dzieci nie mieliśmy) i jego po rozwodzie pozbyłam się w miarę szybko. Po prostu za każdym razem jak podejmował próby rozmowy to kwitowałam to jednym słowem sp... i odchodziłam, a do domu go nie wpuszczałam (wcześniej wystawiłam mu spakowane walizki po tym jak sam się nie wyniósł po 2 tygodniach mojej nieobecności - a włąśnie wtedy miał sie wyprowadzić). Po 2 miesiącach dał spokój.
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 10:53
      Wiesz jojo, ja mysle ze faceci w ogole maja problem ze sluchem. Nasze nie biora za byc moze. Same ich zreszta do tego przyzwyczajamy- nie ma rady musisz przetrzymac...
      • Gość edziecko: Fuga Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 11:44
        Ja ze swojego 4 letniego związku , który nie mógł się skończyć przez 2 lata wyciągnęłam nastęoujące nauki.1. Nie można odgrzać miłości, jeśli stało się cos takiego, jak nie wiem, zdrada, aborcja ( jak w moim przypadku ) to jest to nieodwracalne i żadne jednostronne desperackie próby reanimacji nie przywrócą życia miłości.2. POdstawową cnotą w takim przypadku jest ŻELAZNA KONSEKWENCJA - ja byłam za miękka i koszmar ciągnął się dwa lata3. TOksyczne związki zauważamy wszędzie tylko nie pod własnym nosem - ze mną było tak, że będąć jeszcze w starym związku pozanałam wspaniałego faceta i mimo to nie potrafiłam się uwolnić od starego. Dopiero kiedy zaszłam w ciążę ( planowaną przez zaniechanie :) ) - życie zmusiło mnie do podjęcia ostatecznej decyzji. I dopiero teraz wyszło na jaw jaka byłam ślepa - facet oszukiwał mnie całe 4 lata, firma w której podobno pracował nigdy go nie zatrudniała, nie ma nawet siedziby tam gdzie mówił, że ma i gdzie codziennie się rozstawaliśmy rano. Jak mogłam być tak ślepa?????? I dopiero teraz zebrałam sie na odwagę, żeby to sprawdzić. Aż się boję myśleć gdzie znikał - gdy teoretycznie wyjeżdzał na weekendowe szkolenia do centrali do Gdańska.PO co to pisze? Bo może to pomoże komuś, kto się waha, może pomoiże Tobie Yoyo.Ja dopiero teraz - kiedy siedzę sobie spokojnie w domku, w 9 miesiącu ciąży, czekam na męża, dopiero teraz, przez porównanie widzę jakim koszmarem było moje życie przed poznaniem Mateusza.Moja Mama mówi, że nie sensu się litować - myślisz, że On by się zlitował nad Tobą, gdybyś go ileś razy zdradziła, że przyjął by Cię z otwartymi ramionami... Wątpię.PozdrawiamMungaPS. PIerwszy raz napisałam i wogóle komus cos wspomniałam o aborcji - i to jest terapeutyczna zasługa forum i ludzi, którzy tu są...
    • Gość edziecko: jojo Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 11:31
      toscie mnie pocieszyly... wiec bede sie trzymac... bo co mam zrobic? moze jak sprzedamy mieszkanie i podzielimy sie kasa i kazde pojdzie w swoja strone to bedzie latrwiej, pozdro.j.
    • Gość edziecko: Ania1 Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 19:01
      Co post, to inna historia... Ja właśnie wróciłam z ostatniej sprawy rozwodowej. Mój mąż ciągle nie może uwierzyć, ze to zrobiłam i zadaje mi pytania, na które wie, że nie ma odpowiedzi- dlaczego wybrałam innego? Dlaczego tak bardzo go skrzywdziłam? Przez pół roku rozpamiętywałam swój czyn, codziennie płakałam i nie mogłam sobie wybaczyć. Z upływem czasu wrócił rozsądek i równowaga .Przekonuje się codziennie, ze po mojej zdradzie jedynym słusznym wyjściem było szybkie rozstanie się z mężem. Nie kocham go i nie widzę powodu, aby go oszukiwać. Niestety on tego nie rozumie ; cały czas ma nadzieję, ze znów będziemy razem mimo iż jestem w ciąży z mężczyzną , którego kocham. Dzisiaj nawet stwierdził, ze lepiej gdybym umarła. Uważa, ze jego miłość wystarczy za nas dwoje , ze będzie również kochał moje dziecko; że nie rozumie jak mogłam nie przyjąć jego wybaczenia i szansy na kontynuację związku. Zupełnie nie wiedziałam, co i jak mu odpowiedzieć, ze co się stało, to się nie odstanie, ze ja będę już zawsze żyła ze świadomością skrzywdzenia najbliższej osoby , ze jednak nie jestem taka , jak mi się zawsze wydawało... ale nie chcę trwać w związku tylko z rozsądku. Chyba wtedy krzywdziłabym go jeszcze bardziej. I również Wasze opinie i doświadczenia ze zdradami utwierdzają mnie w przekonaniu , że takie wydarzenie to w zasadzie koniec związku. Pozdrawiam Ania1
      • Gość edziecko: Ania1 Domniemanie ojcostwa - jak to jest? (pytanie prawnicze) IP: *.* 18.01.02, 19:11
        Zaszłam w ciąże będąc jeszcze w związku małżeńskim i dopiero dzisiaj dostałam rozwód. Przy okazji sędzia poinformował mnie, iz nawet jeśli mój związek małzeński został zakończony to i tak prawnym ojcem dziecka bedzie mój mąz, gdyż między rozwodem a datą porodu nie upłynie 300 dni. Będę musiała założyć osobną sprawę o zaprzeczenie ojcostwa, sąd wyznaczy kuratora dla dziecka (?!) i dopiero wtedy biologiczny ojciec moze to dziecko uznać. Z kolei Pani w USC powiedziała mi wczesniej , że sam rozwód wystarczy do uznania dziecka przez prawowitego ojca.Jeśli sędzia miał rację to zastanawiam się nad tym, czy nie będzie problemów z rejestracją dziecka w przychodni i innych wymaganych instytucjach i czy będzie miało dwa akty urodzenia i dwa numery pesel z kolejnymi nazwiskami????Czy ktos z Was moze cos wie na ten temat?Ania1
        • Gość edziecko: Aluc Re: Domniemanie ojcostwa - jak to jest? (pytanie prawnicze) IP: *.* 18.01.02, 21:17
          Sędzia miał rację - pod warunkiem, że dziecko urodzi się przed upływem 300 dni od uprawomocnienia się wyroku rozwodowego. Z tego co się orientuję, akt urodzenia będzie jeden - najpierw dostaniesz ten "małżeński" i na to będziesz mogła zrobić wszystkie rejestracje, potem - jak zakończy się sprawa o zaprzeczenie ojcostwa i biologiczny ojciec uzna dziecko - akt urodzenia zostanie sprostowany (w rubrykach tatuś i nazwisko). PESEL bedzie jeden, po prostu zapisy w systemie zostaną skorygowane (dokładnie tak samo, jak wtedy, kiedy się przemeldowujesz albo wychodzisz za mąż). Jeśli twoje dziecko urodzi się później, to wystarczy uznanie dziecka przez ojca.
        • Gość edziecko: Sammy Re: Domniemanie ojcostwa - jak to jest? (pytanie prawnicze) IP: *.* 18.01.02, 23:29
          Chyba, ze weźmiesz ślub z biologicznym ojcem dziecka. Wtedy mimo, że nie minęło 300 dni od rozwodu domniemuje się, że ojcem dziecka jest drugi mąż. I wówczas nie trzeba nic zaprzeczać. pozdrawiamsammy :)
    • Gość edziecko: Magda_D Re: jak powiedziec mezczyznie, ze.... IP: *.* 18.01.02, 20:21
      Jojo,Moja przyjaciolka w zeszlym roku przeszla przez cos podobnego: po wielu kryzysach w zwiazku, postanowila ze koniec i basta, chce rozwodu. I oto maz, nagle zaczal palac do niej wielka miloscia, przysylac wielkie bukiety kwiatow, obiecywac poprawe, itp. Ona byla nieugieta (korzystala w tym czasie z pomocy psychoterapeuty) i dopiero przy podziale majatku z faceta wyszedl prawdziwy cham - wlamywal sie do mieszkania, wynosil meble. Na szczescie wszystko juz sie skonczylo a on ... ma nowa zone.Moj wniosek: to co prezentuje Twoj maz to moze byc postawa urazonego wlasciciela - nie moze zniesc mysli, ze go zostawiasz. Badz twarda i "stick to your guns", a w koncu przekonasz sie, jakie sa jego prawdziwe motywy i czy podjelas sluszna decyzje, ze z nim skonczylas.Trzymam za Ciebie kciuki (ja jestem dumna z mojej mamy, ze odwazyla sie rozwiesc z ojcem)Magda
Pełna wersja