czy ktoś rozumie?

IP: *.* 18.01.02, 15:59
moje cierpienie - przede mną perspektywa spędzenia dzisiejszego wieczoru w pracy. Tak się jakoś składa , że u mnie najpierw jest trzy-cztery dni "dłubania w nosie" z nudów, a potem trzy dni szaleństwa. I właśnie nadszedł czas szaleństwa. Od rana czuję się jak koń wyścigowy i oczywiście wszystko przeciwko mnie: komputer się wiesza, system firmowy wykazuje błędy, drukarka się zacina... przygotuję materiały dwujęzyczne w taki sposób , że w jednym zdaniu mam na przemian słowa polskie i angielskie, wszystko już mi się pomieszało...Właśnie zrobiłam sobie przerwę abu dać upust swojej frustracji i wracam do roboty...
    • Gość edziecko: Beata32 Re: czy ktoś rozumie? IP: *.* 18.01.02, 16:08
      ... podobno nie ma godzin nadliczbowych dla pań w odniemnnym stanie ... , ale z tego co piszesz, wynika, że nie bardzo masz inne wyjście. Czasem jak ma się pracę którą lubisz i na której ci zależy to tak robisz. Ja przez pierwszych 5 miesięcy ciąży - kiedy formalnie nie zgłosiłam tego pracodawcy, też tak robiłam, ale potem miałam przykazane wynosić się w podskokach (bali się kontroli)Drobna dygresja:Mój kolega z jednej z poprzednich prac jak miał tego typu akcję (z tą drobną różnicą że po 14 -16 godzin przez miesiąc w każdy weekend bez płatnych nadgodzin), punkt 17:00, kiedy to powinien normalnie wyjść puszczał sobie piosenkę "Elektrycznych Gitar" - "I co ja robię tu." głośno, pił kawę/herbatę i brał się dalej do roboty.Trzymaj się, w końcu jutro weekend i pobędziesz ze swoimi facetami.PozdrawiamBeata
      • Gość edziecko: wiesia Re: czy ktoś rozumie? IP: *.* 18.01.02, 16:26
        Dzięki za pocieszenie, a z tym podpieraniem się ciążą to nie bardzo, bo po pierwsze nawet się do niej nie przyznałam. W firmie jest sytuacja taka , że jesteśmy w trakcie zwolnień grupowych, z kilkuset osób zostaje około 30 - a o ile wiem, mam duże szanse by w tej trzydziestce się znależć. I wolałabym tam być dlatego,że do czegoś się przydaję niż z "konieczności ciążowej". A jakby co -to mam asa w rękawie i mnie nie wyrzucą.:-)Poza tym, mam tak dużo wolnego czasu w inne dni - co zresztą widać po intensywniości mojego "pisarstwa" na forum ,że aż głupio by było krzywić się na te kilka nadgodzin od czasu do czasu. Zresztą właśnie wszyscy opuścili budynek, siedzę sobie sama, w ciszy i spokoju i jakoś w tej chwili mniej odczuwam presję - przecież mogę sobie siedzieć i do północy - nikt mnie stąd nie wygoni ani nie będzie zaglądać przez ramię i sprawdzać ile mi jeszcze tego zostało.
        • Gość edziecko: Iskra Re: czy ktoś rozumie? IP: *.* 18.01.02, 18:55
          Ale masz pracę, aj muszę ją znaleźć i to jest problem. Jestem nauczycielką na wychowawczym i musiałam zmienić mieszkanie. Teraz musiałabym przejechać do pracy prawie całą Warszawę - odstawić dziecko do żłobka i zdążyć na 8.00 jest fizycznie niemożliwe, no chyba, że wyjdę z dzieciakiem zaraz po6, to o której musiałabym go ściągnąć z łóżka. Tu nie chodzi o mnie, tylko o niego.
    • Gość edziecko: deedee Re: czy ktoś rozumie? IP: *.* 18.01.02, 21:47
      Trzymaj się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość edziecko: Aguś Re: czy ktoś rozumie? IP: *.* 18.01.02, 23:19
      Wiesia, rozumiem Cię świetnie, bo u mnie było to samo, z tą różnicą, że normalnie nie było dłubania w nosie, tylko prawie ciągle wyścigi, a pomiędzy 7 a 12-stym każdego miesiąca było szaleństwo, i to również w soboty, a nawet bywało i w niedzielę. Do tego stopnia, że nawet datę ślubu musiałam ustalić na 16-stego, mimo, że bardziej pasowało nam ten tydzień wcześniej! :crazy:No ale jak zaszłam w ciążę, to z niemalże czystym sumieniem poszłam na zwolnienie, a teraz jestem na błogosławionym wychowawczym... A, no i nie miałam dostępu do internetu!!! A to ewentualnie byłby jakiś argument, aby tam szybko wrócić, a tak... Sama rozumiesz.
      • Gość edziecko: wiesia Re: czy ktoś rozumie? - jest tam kto? IP: *.* 19.01.02, 17:25
        Cienki bolek jestem - wczoraj nie wytrzymałam i o 18.30 dałam nogę do domu- oczy od komputera łzawiły i kręgosłup dawał się we znaki. Za to teraz - sobotni wieczór spędzam w biurze. Mam nadzieję, że kiedy ta cała reorganizacja się skończy i jeśli tu zostanę to wreszcie weźmiemy się do normalnej pracy, bo to oczekiwanie na koniec jest okropnie męczące- wyobraźcie sobie kilkaset osób, które od kilku miesięcy wiedzą, że idą na zwolnienia grupowe a nie wiedzą co mają robić- wszystko stanęło w miejscu. Ja zabijam czas buszując po tym forum, a co kilka dni latam z obłędem w oczach, bo właśnie trzeba natychmiast przygotować jakieś dokumenty dotyczące reorganizacji, prezentacji albo czegoś w tym stylu dla nowego właściciela nas wszystkich...No a ten nielimitowany dostę do internetu to naprawdę jest argument, żeby przygodzić do pracy :-)
    • Gość edziecko: ingroz Re: czy ktoś rozumie? IP: *.* 19.01.02, 17:38
      Zgadzam się, że dostęp do internetu w pracy to podstawa! U mnie w zakładzie podciągnęli kabel jak już byłam na macierzyńskim. Ale obawiam się, że nie będę miała tam tak łatwego dostępu do eMamy, bo są tylko 2 komputery i co najmniej 6 osób, które w ciągu dnia chcą korzystać z sieci :(:hello:Kasia R mama Luizy, która wreszcie zasnęła godzinę temu - po raz pierwszy od 5.30 rano!!!!
    • Gość edziecko: Lilly Re: czy ktoś rozumie? IP: *.* 21.01.02, 08:04
      Wiesiu - rozumiem Cię doskonale. Ze strzępów informacji nt Twojej pracy - domyslam się, że mam bardzo podobną. Czasem luz, czasem nie mam czasu isc do toalety, że o wypiciu kawy nie wspomnę. Teraz na szczęscie - większy spokój. Najważniejsze jednak, że tę pracę mamy. Kiedy tak sobie od czasu do czasu ponarzekam, mój mąż powtarza mi - wiesz ile kobiet by się z Tobą zamieniło?Pozdrawiam.
Pełna wersja