Gość edziecko: wiesia
IP: *.*
18.01.02, 15:59
moje cierpienie - przede mną perspektywa spędzenia dzisiejszego wieczoru w pracy. Tak się jakoś składa , że u mnie najpierw jest trzy-cztery dni "dłubania w nosie" z nudów, a potem trzy dni szaleństwa. I właśnie nadszedł czas szaleństwa. Od rana czuję się jak koń wyścigowy i oczywiście wszystko przeciwko mnie: komputer się wiesza, system firmowy wykazuje błędy, drukarka się zacina... przygotuję materiały dwujęzyczne w taki sposób , że w jednym zdaniu mam na przemian słowa polskie i angielskie, wszystko już mi się pomieszało...Właśnie zrobiłam sobie przerwę abu dać upust swojej frustracji i wracam do roboty...