Mamy pracujące – pomocy!!!

IP: *.* 18.01.02, 23:25
Drogie eMamy,Za dwa tygodnie wracam do pracy pozostawiając w domu siedmiomiesięcznego bąbla. Kiedy pół roku temu żegnałam się z firmą nie miałam pojęcia, że czas tak bardzo przyspieszy, ani też nie wyobrażałam sobie, że wcale nie będę miała ochoty na powrót do pracy. Jaka byłam naiwna!!! Dzisiaj oddałabym wszystko za to by zostać przy maluchu przynajmniej parę miesięcy dłużej. Ale sytuacja się zmieniła. Mąż nie ma pracy, funduszy brak, więc na mnie spada rola żywiciela rodziny. Nie dość, że sama zmagam się z rozterkami, to jeszcze szefowa mnie dobiła stawiając ultimatum – albo wracam do pracy i staję się od razu 100% dyspozycyjna, albo otrzymam wypowiedzenie. Więc ewentualny urlop wychowawczy, nawet najkrótszy nie wchodzi w rachubę. Zostawiam dziecko na dobre. Tymczasem Maksio jakby coś podejrzewał. W mojego aniołka licho wstąpiło. Jak tylko traci mnie z oczu wpada w histerię, a na dodatek mój misterny plan żywieniowy runął, kiedy to mały nagle odmówił spożywania zupek, kaszek a nawet witamin. Postanowiłam, że na parę dni dam mu spokój, ale co jeśli dalej będzie odmawiał współpracy? OK. – mogę w pracy ściągać mleko (choć ta perspektywa mnie przeraża – jedyne miejsce w firmie nadające się do ściągania to niezbyt przyjemna toaleta, a poza tym idzie mi to tak opornie). Ale czy grzdyl wypije mleko beze mnie? Znajome mamy mówią, że jak będzie glodny , to wypije. Ale nie chce mi się wierzyć, bo do tej pory mimo głodu mały drze się wniebogłosy, a zupki nie ruszy. Poza tym już wiem, że będę chronicznie zmęczona, gdyż maleństwo budzi się często w nocy.O zasypianiu beze mnie już nie wspomnę... Jednym słowem impas. Mówiąc szczerze inaczej to sobie wyobrażałam. Mam coraz gorsze przeczucia co do tego jak będzie wyglądał mój powrót do pracy.Dziewczyny na pewno już to przerabiałyście – jak ta historia się kończy? Kiedy dzieciak się przyzwyczaja do nieobecności? Czy w końcu zaczyna jeść? Jak to wytrzymałyście?Pełna obaw Asia i wietrzący podstęp Maxio.
    • Gość edziecko: lubka Re: Mamy pracujące - pomocy!!! IP: *.* 20.01.02, 14:04
      Asiu, głowa do góry, będzie dobrze. Mały pewnie czuje, że mama czymś się martwi i denerwuje i stąd jego zachowanie. Ja również wrociłam do pracy, po urlopie macierzyńskim i wykorzystaniu urlopu wypoczynkowego. Moja córeczka miała wtedy osiem miesięcy. Przez dwa tygodnie była jeszcze z tatusiem, potem przyszła niania [babcie mmieszkają daleko]. Mieliśmy szczęście, bo opiekunka [polecona przez znajomych] okazała się być naprawdę fajną babeczką. córeczka zaakceptowała ją bez problemów - ani razu nie płakała kiedy wychodziłam i wychodzę do pracy. Z uśmiechem na ustach robi mamie "pa,pa, pa" i zamyka drzwi, Podobnie jest jak wracam. Uśmiech i radość. Moźe wynika to po części z charakteru dziecka - moje jest niezwykle radosne i pogodne? Postaraj się zaakceptować sytuację, wiem, że nie jest to proste, ale niestety, żyjemy w takim świecie, że z jednej pensji często nie sposób utrzyzmać rodzinę [my np. mamy zaciągnięty duży kredyt]. Dzieci są mądre. Maksio zrozumie, że choć znikasz na kilka godzin to i tak kochasz go najbardziej na świecie. Po powrocie staraj się poświęcać mmu jak najwięcej czasu - bądź tylko dla niego. Pozdrawiam, lubka
    • Gość edziecko: _Su_ Re: Mamy pracujące – pomocy!!! IP: *.* 20.01.02, 15:33
      Witaj, ciężki temat. Ja wracałam do pracy jak Kuchu miał 6 mieś, byłam w tym czasie sama w domu (mąż wyjechał na dwa tygodnie), karmiłam piersią i też musiałam wrócić do pracy jak najszybciej. To był horror-mleko ściągałam na przerwach między lekcjami np jedną ręką ściągając pokarm a drugą kserując materiały. Mieli ze mnie niezły ubawsmile a mi wcale nie było do śmiechu kiedy musiałam lecieć z dzieckiem i psem do niani a potem do pracy obładowana napojami i zestawem do odciągania. Wtedy wydawało mi się że to jest ponad moje siły i często zostawiając małego u niani myślałam że będę płakać ale z czasem jakoś przywykłam. On się szybko usamodzielniał i jakoś to poszło. Jeśli chodzi o urlop wychowawczyto wydaje mi się że mąż może iść na wychowawczy- dowiedz się bo coś mi się tak obiło o uszy.Życzę Ci zdrowia, wytrwałości i stalowych nerwów ale przede wszystkim pozytywnego nastawienia bo inaczej będzie Ci trudniej niż naprawdę może być.Su
    • Gość edziecko: Gooh Re: Mamy pracujące – pomocy!!! IP: *.* 21.01.02, 09:10
      Kochana Asiu, ja to nadal przerabiam. Wróciłam do pracy jak Bruno miał 7 i pół miesiąca (teraz ma 9). Tez odpowiednio wczesnie (przed ukończeniem 6 miesiąca) podawałam mu inne rzeczy do jedzenia. I tak jak Twój Maksio - wyczuwał, że cos jest nie tak :-)Z opiekunką tez był problem, dopiero w ostatniej chwili coś znalazłam (ale nie było to najlepsze).Mojego mleka nie chciał pić (zapomniałam dodac, że Bruno nie używa ani smoka, ani nie pije z butelki - tylko łyżeczka lub kubeczek).Pierwszego dnia (mąż był w domu z do 12, a potem została opiekunka) do południa nic nie chciał jeśc ani soać - cały czas jęczał, aż wreszcie przyszła sąsiadka karmiąca i ... dała mu swojego cyca ! :-)Może inne matki zawołają - O ZGROZO!, ale ja wiem, że nic złego sie nie stało,a moje dziecko wreszcie cos zjadło i spokojnie pospało przy cycusiu. tak było jeszcze kilka dni,a potem obywał się bez cyca innej. Najważniejsze do dawać dziecku często jeść (nawet co 1 godzinkę) ale mniejsze porcje - Bruno jak był już bardzo głodny - to za nic w świecie nie chciał otwierac pyska :-) tylko marudził.Aha, spróbuj jeszcze będą w domu, ściągną włąsne mleczko i ... spróbowac dać Maksiowi - a może zasmakuje mu smile :-)Musisz mieć dużo samozaparcia, nie denerwowac się za bardzo (choć to baaaaardzo trudne) - wszystko sie ułoży, ale cierpliwość jest w tym wypadku niezbędnajak będziesz miałą jeszcze jakies pytania - pisz :-)strasznie tu pogmatwałam wszystko, aprzepraszam ;-)Pozdrowionka dla Was od nasGooh
    • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Mamy pracujące ? pomocy!!! IP: *.* 21.01.02, 09:29
      Asiu,Bez paniki. Mój Synek - też zresztą Maksiu - podobnie jak Twój odmawiał przyjmowania wszelkich pokarmów po moim powrocie do pracy (7 mies.), a jesli już to w niewielkich ilosciach. Odkryłam jednak, że najchętniej je owoce ze słoiczków i wiadomo było, że w sytuacji podbramkowej najwyżej zje trochę owoców i jakos wytrzyma do mojego powrotu. Mojego mleka odciągniętego nie chciał pić. Też byłam przerażona, ale ani się obejrzałam, zestaw posiłków się ustalił - kaszka, zupki, deserki, "żywe" owoce, kisielki - zjada wszystko i z apetytem. Aktualnie (10,5 mies.) potrzebuje mojego mleczka tylko raz w nocy (z porannego i popołudniowego jedzenia zrezygnował stopniowo sam). Co do histerii - identyczne zachowanie jak u Ciebie - kilka dni przed powrotem do pracy gdy tylko na sekundę zniknęłam z pola widzenia darł się okrutnie (wczesniej się to nie zdarzało), ale minęło - teraz już nawet nie pamiętam kiedy.No a niewyspanie, cóż, w tym temacie chyba najgorzej. Też budzimy się po kilka razy w nocy, ale już kilka razy przekonałam się, że macierzyństwo wyzwala w nas jakies niesamowite pokłady energii - kiedys nie uwierzyłabym, że można normalnie funkcjonować będąc niewyspaną przez ostatnie 10 miesięcy. A teraz po prostu normalnie wstaję i idę "do roboty" mimo nocnych walk, marudzeń, głaskania, noszenia, przytulania itp., itd. Naprawdę na się przeżyć. Myslę, że najgorsze są pierwsze 2 tygodnie po powrocie do pracy, potem to już z górki i tak do Jego matury i naszej emerytury.Gdybys potrzebowała więcej szczególów organizacyjnych, pisz na priva.MARtula z Maksem
      • Gość edziecko: Asunta Re: Mamy pracujące ? pomocy!!! IP: *.* 22.01.02, 13:08
        Serdeczne dzięki za wsparcie. Już myślałam, że to tylko moje dziecko jest takie podejrzliwe. Co do mojej obecnej sytuacji - jestem na etapie ściągania mleka na zapas (zostały niecałe 2 tyg!!!). Idzie mi słabo - piersi nie bywają pełne, bo Maksik nadal odmawia spożycia czegoś innego niż mleko. Na razie dałam mu czas do namysłu, ale w tym tygodniu zaczynam na nowo z owocami. Nie wiem czy inwestowac w lepszy laktator. Czy np. Avent zawsze się sprawdza i pójdzie mi szybciej? Może macie z tym tematem doświadczenie? Obecnie ściągnięcie 100 ml mleka zajmuje mi łącznie ok godziny (w dwóch ratach). Pewnie jak w pracy cycki będą pękały w szwach to będzie inaczej...W każdym razie odrobina optymizmu się pojawiła dzięki Wam!PozdrowionkaAsia (Maksio na spacerze z tatą)
        • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Mamy pracujące ? pomocy!!! IP: *.* 22.01.02, 16:07
          Asia, mama Maksia napisała/ł:> Pewnie jak w pracy cycki będą pękały w szwach to będzie inaczej...> No, mi pękały i zebranie 150 ml zajmowało jakies 10 minut (ręcznym laktatorem).Będzie dobrze i nie zapomnij poinformować o rezultatach jak już wrócisz do pracy.MARtula z Maksem
Pełna wersja